Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Włodzimierz Czarzasty o brutalnym traktowaniu zwierząt i politykach

Włodzimierz Czarzasty o brutalnym traktowaniu zwierząt i politykach

Włodzimierz Czarzasty w internetowym live chatcie ostro skrytykował przypadki okrucieństwa wobec zwierząt i zachowania polityków. Nazwał postępowanie byłego senatora Waldemara B. skandalicznym i podkreślił, że potrzebny jest szacunek dla zwierząt.

Najważniejsze wypowiedzi


Włodzimierz Czarzasty odniósł się do nagrania, w którym były senator Waldemar B. przywiązał psa do samochodu i ciągnął go za pojazdem. W ocenie Czarzastego takie zachowanie to skandal i wstyd dla polityków, a on sam wyraził oburzenie i potępił ten czyn.

Krytyka polityków i ironia wobec lidera


Czarzasty krytykował także postawy związane z PiS i bezpośrednio odwoływał się do Jarosława Kaczyńskiego, wskazując na rozbieżność między deklaracjami miłości do zwierząt a działaniami niektórych przedstawicieli. W swoich wypowiedziach posługiwał się ostrą, sarkastyczną retoryką wobec opisywanych polityków.

Rewizja podręczników i stanowisko wobec edukacji


W relacji z czatu padła krytyka wobec zapowiedzi wiceministra o rewizji podręczników dla klas 1-3, które mają ograniczać treści dotyczące łamania praw zwierząt, m.in. hodowli na futra. Czarzasty przedstawiał to jako przykład problematycznego rozumienia edukacji i wychowania dzieci.

Działania osobiste i komentarz do działań rządowych


W trakcie rozmowy Czarzasty wspomniał o planowanym wyjeździe do Zagłębia z psem oraz o akcji umieszczenia psa u rodziny, która chce się nim opiekować. Skrytykował też propozycję ministra dotyczącą rejestracji osób po 40. roku życia w kontekście szczepień przeciw COVID, traktując ją z ironią wobec terminów i komunikacji.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Jesteśmy na Twitterze, jesteśmy na YouTubie, czekamy jeszcze na Facebooka. I jesteśmy na Facebooku, jesteśmy na żywo. Czyli już. Już jesteśmy. Good morning, Wietnam. Dzień dobry. Po świętach wielkanocnych. Witam Was razem z Magdą Zdyrą, która jak zwykle przyszła ze swoim psem Tutkiem. Witamy. Witamy. A propos psa Tutka. Proszę Państwa, kilka słów o psach. Zacznę od 61-letniego Waldemara B., byłego senatora PiSu, który uwielbia, tak jak każdy właściwie normalny facet, przywiązać sobie psa do samochodu, a następnie ruszyć tym samochodem, z tym przywiązanym psem. Ten pies tam, tak jak gepard, do 100 km na godzinę biegnie za samochodem, ale potem jak sobie były senator, Waldemar B. Tak się bawią senatorowie Pisu, tacy jak Waldemar B., tak się bawią senatorowie Pisu, tacy jak Waldemar B. Jeżeli byście sobie pomyśleli, że ma to coś wspólnego z jakimś okruciejstwem, absolutnie nie ma nic. Jeżeli, że ma to coś wspólnego z jakimś takim, powiem szczerze, bandyctwem, prymitywizmem, nie ma nic absolutnie. To normalna postawa każdego obywatela, szczególnie w okolicach świąt wielkanocnych. Lubimy sobie przywiązać nasze zwierzęta, rodzinę do samochodu, pociągać trochę i wtedy po prostu jesteśmy zbawieni, bo po prostu zbawienie przychodzi na senatorów PiSu wtedy, kiedy są niegrzecznymi chłopcami. O chydne, panie Waldemarze, o chydne, powinien pan siedzieć w ciupie za to i nigdy więcej tego nie robić. I w ogóle wstydzę się. Pan się wstydzi za siebie, może pan się nie wstydzić, wstydzę się za panu. Tak nawiasem, to jest po prostu takie też pytanie do pana Jarosława Kaczyńskiego, który kocha zwierzęta, bo przecież wiemy o tym, że kocha zwierzęta. Czy pan wie, panie Jarosławie, że z pana po ręki senatorem został bydlak? Nie wiem, czy pan to wie. No to tak jak pan nie wie, to Waldemar B, tak się nazywa ten koleś, pana przyjaciel, z który sobie lubi pociągać za samochodem psa. W nawiązaniu do miłości PiSu do zwierząt, muszę też wspomnieć pana wiceministra edukacji i pełnomocnika rządu do spraw kształcenia ogólnego. Nazywa się ten pan i nadzoru pedagogicznego. Nazywa się ten pan Tomasz Rzymkowski. On zapowiada rewizję. To, że PiS zapowiada rewizję, nic w tym dziwnego. Tym razem będzie rewidował podręczniki dla dzieci klas 1-3. Cóż tego Tomasza? Po prostu zdziwiło. Nie zdziwiło tego Tomasza to, że jego kumpel Waldemar B, były senator 61-letni, którego rekomendował jego ukochany Bóg i prezes Kaczyński na senatora, tego bydlaka, rekomendował. To, że on tak postępuje, to go nie dziwi. On będzie teraz, proszę Państwa, rewidował podręczniki, w którym jest napisane, że przedstawiono przykłady łamania praw zwierząt, m.in. poprzez, że te prawa są łamane, poprzez hodowlę zwierząt na futra. No, nic dziwnego, że pana Rzymkowskiego nie dziwi to, że nasi milusińscy, którzy chodzą do podstawówki hop, hop i śpiewają sobie piosenki hop, hop, hej, że ha, do pierwszej, drugiej albo trzeciej klasy, to, że te dzieci lepiej by było, gdyby nie były uczone, że to jest normalna taka sytuacja, że się bierze zwierzę futerkowe, obdziera się to zwierzę ze skóry, to zwierzę się w tym czasie uśmiecha, jest z tego zadowolone, bo milusińscy nie powinni po prostu w ogóle być narażeni na jakieś złe takie różne tam treści. W związku z tym po prostu ten pan Rzymkowski mówi, nie, no to powinno być w każdym podręczniku, tak, to jest normalne, niech dzieci się uczą od młodu. W pierwszej klasie nauczą się, jak zabić karpia, w drugiej klasie zobaczą, jak są gromadzone zwierzęta po dziesięć zwierząt w klatce wielkości jeden metr na pół metra w cyrku, a na trzeciej klasie już będą wiedziały, że takie zwierzęta, które po prostu są w takim cyrku na przykład, to fajnie jest, bo mają fajne futra, niedźwiedzie na przykład, to fajnie jest takie futro z nich zerwać. To tak jeden, dwa, trzy. I potem z takich dzieci, tak przez rzymkowskiego Tomasza uczonych, wyrasta Waldemar B61-letni, którego miłościwie panujący Jarosław Kaczyński, tego bydlaka weźmie tam i rekomenduje na senatora. To taka po prostu historyjka, że tak po prostu jest. Oczywiście tam jakieś opowieści o jakimś tam Franciszku, z Asyżu, kto wie zresztą, czy ten Asyż w ogóle tak naprawdę istniał i istnieje i ten Franciszek, który tam się opiekował zwierzętami. Jak on tam się opiekował zwierzętami? Wiadomo, co to znaczy opieka nad zwierzętami. To jest zerwać futro, żeby nie było Franciszkowi zimno, to sobie zakłada, albo pan Kaczyński takie futro, albo jakieś inne. A też zapominają o Jarosławie Kaczyńskim, który też był przez pewien czas taki moment, że uważał, że jednak zdzieranie ze zwierząt po prostu hodowlanek futra to nie jest najlepszy pomysł, ale to już zapomniał teraz, to już właściwie każdy sobie zdziera te futra i z psa chciał zedrzeć futro ostatnio Waldemar B., który po prostu lubi sobie robić to, co Jarosław Kaczyński nie lubi robić. No to jest po prostu skandal. To jest po prostu tak głupie, że nie wiadomo ten pis, co robi z tymi psami, zwierzętami, ludźmi, dziećmi, poza tym, że kocha zwierzęta. A ja w tym czasie, chciałem powiedzieć, razem z Magdą jedziemy tak jak co tydzień do Zagłębia, ale w czwartek wyjeżdżamy do Zagłębia z pieskiem, bo zawieziemy psa, nie ciągnąc go za samochodem, do rodziny psa takiego pobierzemy w Warszawie i zawieziemy do rodziny, która chce tego psa kochać. Panie Jarosławie, panie Waldemarze B. Okazuje się, że są rodziny, które po prostu mają trochę inny stosunek do zwierząt, do psów, nie ciągają ich za samochodem albo nie obdzielają ze skóry. Wiem, że to dla Was jest nowość i wiem, że to jest dla Was sytuacja niespotykana, ale są tacy ludzie, wyobraźcie sobie, że po prostu dbają o zwierzęta. COVID. COVID ostatnio minister Dworczyk znowu nam zaproponował, tym razem w prima aprilis, a zbieżność dat chyba przypadkowa. Zaproponował, że właściwie wszystkie osoby, które ukończyły 40 lat, to mogą już się w tej chwili wszystkie zarejestrować. To zaproponowali tam w nocy, ale rano jak już tam trochę tak otrzeźwieli po tej nocy, ja nie mówię, że byli pijani, tylko tak otrzeźwieli w sensie, że takie zimne powietrze przez okno przyszło i tak się wzięli, zdrygnęli, to mówią nie, nie, to oni chyba właściwie nie powinni się zarejestrować, a po dwóch godzinach powiedzieli, że to w ogóle to błąd systemu był. No tak opowiadam, dlatego, że jestem bezradny w tych opowieściach, ale uważam, że trzeba te opowieści po prostu opowiadać, opowiadać, opowiadać, bo może do wszystkich dojdzie, że ten rząd w sprawie tej pandemii to po prostu bałagań. Jeden wielki robi, jest nieodpowiedzialny i to wszystko już naprawdę ludzie tym rzygają, tymi waszymi zmianami decyzji, zmianami strategii. Dzisiaj rano jest taka grupa, wieczorem jest taka grupa, w południe jest taka grupa, w nocy z kolei jest inna grupa przeznaczona do szczepienia. Nie wiadomo, które szczepionki, komu, to po prostu trzeba rzucać kostką i patrzeć, czy wejdzie szóstka, czy będzie trójka, czy wejdzie dwójka. To trzeba losować w kartach, która starsza, która młodsza. To wszystko wymaga wielkiej odpowiedzialności. I to nasz Mateusz wcale nie kłamczuch ma w sobie i w związku z tym przypuszczam, że jutro albo pojutrze znowu ogłosi następną strategię w sprawie pandemii, którą zmieni, po co się ogłasza strategię, po to, żeby ją zmienić, więc ma robotę i na jutro, pojutrze ją zmieni, za dwa dni znowu ją ogłosi, za cztery dni zmieni i tak po prostu pan Mateusz z panem Michałem, ministrem Dworczykiem, po prostu sobie popychają ten wózeczek pandemiczny do przodu, a ludzie po 500 osób codziennie umiera, respiratorów zaczyna brakować, łóżek zaczyna brakować, no ale po prostu bałagalu nie ma, tak jak powiedział premier Morawiecki. Tak to wygląda. Żeby chcieliśmy się dowiedzieć właściwie w pewnej chwili jako lewica, co się stało takiego, że taki bałagan powstał w ostatnim czasie w tych sprawach i wyobraźcie sobie, że posłanka Dziemianowicz Bąka Gnieszka i Prokop Paczkowska Małgorzata udały się na kontrolę poselską do ministra Dworczyka, pytając się panie ministrze, panie ministrze, a dlaczego pan tak zmienia zdanie co chwila i z jakich to protokołów wynika. Pan minister powiedział, o ja oczywiście wszystkie was obsłużę i wszystkim pomogę, ale przyjdźcie dziewczęta za tydzień, bo dzisiaj po prostu tak bym potraktował was trochę niepoważnie. No i słusznie powiedziała Dziemianowicz Bąk Agnieszka, dobra nasza posłanka, że takie odsyłanie kontroli poselskiej o tydzień to tak jakby złapać na przykład kogoś, kto kierowcę, który pił alkohol i powiedzieć, ale zbadamy pana po tygodniu alkobatem. To tak było i mądre, i inteligentne, co wymyśliła Dziemianowicz Bąk, ale się okazało, że to wcale nie było takie mądre, inteligentne, bo poszły dzisiaj do tego ministra Dworczyka i chcę wam powiedzieć, że nie ma protokołów w ogóle z jakichkolwiek komisji, że one się zbierają. Nie ma list obecności, nie wiadomo w ogóle, czy tam się ktoś zbiera. Stukupuku, dzień dobry, dzień dobry, czy tu jest ta komisja? No tutaj w tym pokoju. A gdzie są członkowie tej komisji? No nie ma ich po prostu, bo jakoś ich nie ma, ale jest posiedzenie w tej chwili w trakcie. Dlatego ich nie ma, bo po prostu jest posiedzenie. Nie ma list, nie ma ludzi, którzy po prostu tam są w tych wszystkich komisjach. Nie wiadomo, kto decyzję podejmował, nie wiadomo, co to były za decyzje. W związku z tym hula i dusza jest pandemia. No i dzisiaj też żeśmy się niczego nie dowiedzieli, poza tym, co o czym mówimy od wielu, wielu miesięcy, że jest po prostu w tej sprawie burdel bałaganiarski, wręcz niesłychany. Tak i po prostu się zdarzyła taka sytuacja. Szczepienia, jak to w całym kraju, również objęły Rzeszów. Ach, i ile było dzisiaj awantury z tym Rzeszowem, po prostu, ile było różnych strategii, ile było różnych podchodów i interpretacji tego, co się w tym Rzeszowie dzieje. Tak naprawdę, że ten PiS tam zrobił, podrzucił te szczepionki, za dużo tych szczepionek. Wszyscy tam po prostu pilnowali, pilnowali. W związku z tym postanowiłem sobie zadzwonić dzisiaj do Rzeszowa i się zapytać i posła naszego, i kandydata opozycji na prezydenta, Konrada Fijołka, jak to wygląda. Konrad Fijołek, proszę Państwa, spotkał się dzisiaj z szefem tej firmy, która niesłychanie sprawnie szczepi na Podkarpaciu i w Rzeszowie. Pozdrowił go i podziękował w imieniu wszystkich mieszkańców Rzeszowa za te szczepionki, gdyż tam po prostu jest zrobiona robota dobrze. Notabene tak samo, jak jest zrobiona ta robota dobrze w Sopocie, gdzie nie ma wyborów w tej chwili prezydenckich i w Wałbrzychu, gdzie nie ma wyborów prezydenckich. a już widzę Jacka Karnowskiego, który tam pod stołem z Kaczyńskim i z Morawieckim sobie ustalają, ile oni mu dadzą dodatkowych szczepionek. Są miasta, w których się organizuje to lepiej, bądź są miasta, w których się organizuje to gorzej. Są również i jest rząd, który bez przerwy to organizuje źle. W związku z tym taka to sytuacja jest w tym Rzeszowie. W każdym bądź razie kandydat na opozycji demokratycznej na prezydenta spotkał się dzisiaj z szefem firmy, który to organizuje i mówi w imieniu mieszkańców i mieszkanek za całą tę rzecz i szczepienie tych ludzi podziękował. I słusznie, bo to chyba jest dobrze wykonywana praca. I to nie jest tak, że w każdym miejscu należy szukać dziury. Tak nawiasem Rafał Trzaskowski, dobry mój znajomy, również dzisiaj ogłosił, że będą przygotowywali się do masowych szczepień w Warszawie, które będą te szczepienia w różnych miejscach robione, czyli w metrze i na stacjach metra i na stadionie Legii i w różnych miejscach. To znaczy, że może być taka sytuacja. Wyobraźcie sobie Państwo, że jak będą te szczepionki, to to będzie sprawnie szło i duży odsetek warszawiaków i warszawianek będzie szczepiony. Wtedy nikt nie będzie się pytał pewnie, łącznie z Platformą Obywatelską, czy to jest tak, że Jarosław Kaczyński Trzaskowskiemu w nocy te szczepionki do domu przywiózł. Jednym słowem dystansu trochę życzę w ocenie takich zjawisk, jak jak organizowanie szczepień. W ramach tych szczepień też życzyłbym wszystkim dystansu do tego, co się przydarzyło Szymonowi Hołowni w ramach całego tego bałaganu. I jedną rzecz mogę powiedzieć na pewno. Jak ktoś poobserwował wpisy na temat Szymona Hołowni w przeciągu ostatnich trzech dni, no to można powiedzieć, że łaska pańska opinii publicznej na pstrym koniu jeździ. Zrobili z tego Szymona wiele osób, o może tak, wiele osób, które wierzyły do końca życia i jeden dzień dłużej w Szymona Hołownię uznały, że właściwie Szymon Hołownia to jest uczciwy do momentu, kiedy nie zdarzy mu się okazja być nieuczciwy. No to chciałem Wam powiedzieć, że to jest nieuczciwe podejście do życia i myślę, że trzeba się wsłuchać w to, co Szymon mówił w tej sprawie, pan Hołownia, jak wyjaśniał całą tę sytuację i jak był komunikowany ze strony tych, którzy organizują te wszystkie szczepienia. radziłbym najpierw spokojnie posłuchać, a potem wchodzić w ocenę. A potem wchodzić w ocenę. Każdy by się pewnie zachował inaczej. Ja też pewnie bym poszedł jakąś tam, może trochę inną drogą, ale nie zgadzam się na potępianie w czambu osoby po zdarzeniu, które według nas jest niejasne albo niezrozumiałe. Tak mi się po prostu wydaje. Trójka bardzo fajnych kumpli się spotkała. Morawiecki, Orban i Salvini ostatnio. No i tam sobie rozmawiali o tym, co jest najważniejsze w tej chwili na świecie, czyli o obronie tradycji, chrześcijańskich wartości oraz suwerenności państw takich jak Polska, Węgry czy Włochy, gdyż wiemy, że ta suwerenność codziennie rano jest nam zabierana i oni to we trzech po prostu obserwują i są przeciwko temu, żeby ktokolwiek ingerował w ich suwerenność i chcą być od wszystkich niezależni i słusznie, bo każdy państwo ma prawo być niezależne i po prostu są przeciwko temu, żeby zadawać się z kimkolwiek, kto mówi o tym o niezależności źle. Stronią w ogóle od tych osób i nie będą się w ogóle z takimi państwami i z takimi osobami, którzy są przywódcami takich państw, które w jakikolwiek sposób są niedemokratyczne zadawać. Tam zresztą to spotkanie troszeczkę się opóźniło z tego, co mówią media 3 czy 4 minuty, bo Salvini nie mógł znaleźć koszulki z Putinem, szukał ją 3 czy 4 minuty i ją założył, dlatego się spóźnił, a właśnie jak Salvini szukał koszulki z Putinem, to Orban kończył z Putinem rozmawiać na temat niezależności Węgier od Rosji i od Putina. Taka normalna sytuacja w związku z tym, jak zaczęto, to właśnie Morawiecki kilka razy podkreślił, że trzeba być niezależny od wszystkich z Putinem w roli głównej. No właśnie, czy ktoś coś z tego rozumie? No rozsądnie myślący człowiek, taki poukładany od początku do końca wiele z tego nie rozumie, ale w ogóle się tym nie przejmujcie, bo przecież ani Węgry, ani Polska, ani Włochy z Salvini nie będą w najbliższym czasie, obawiam się, dyktowały tego, dokąd pójdzie Unia Europejska i co z tą Unią Europejską się będzie działo dalej. COVID i otwarte kościoły, no bo jesteśmy po świętach wielkanocnych, ja co prawda nie jestem jakimś ortodoksyjnym bywalcem kościołów i sprawdzaniem tego, jakie tam są warunki sanitarne, ale oczywiście czytam różne rzeczy na temat tego, jak walczymy z COVID-em. No i chciałem zacytować, bo myślę, że następny biskup, który w mojej hierarchii urośnie w jakiś sposób jego wiedza i mądrość, biskup Ignacy Dec tym razem w rozmowie z naszym dziennikiem jest oczywiście powiedział, że jest po prostu sceptycznie nastawiony do obostrzeń dotyczących świątyń i dodał bardzo mądrze, inteligentnie i z dystansem, że w pełni możemy w Eucharystii uczestniczyć jedynie we wspólnocie kościoła i w świątyniach. Nonsensem jest więc w okresie epidemii zamykanie źródła uzdrowień duchownych i fizycznych. Czyli generalnie teza jest taka, że jeżeli ktoś chodzi do kościoła, tam jest chory, po prostu tam idzie i wychodzi zdrowy. No zresztą woda święcona, tak jak wiemy, z macanych palców w niej tam tysiące osób sobie tam macza palce i każdy, kto pomoczy w tej samej wodzie palce, automatycznie zarazki COVID-u wszystkie się po prostu topią w tej wodzie i to jest normalna sprawa, że po prostu zarazki COVID-u boją się tej wody i po prostu się topią. Tak samo, jak w ogóle nie przechodzą na przykład z pieniędzmi, które są rzucane na tacę, to one po prostu od tych pieniędzy, bo pieniądze są brudne, dlatego te zarazki są od nich daleko i po prostu dlatego możemy chodzić i tam w ogóle sobie, tak jak do szpitala można powiedzieć albo do lekarza do kościoła i jest po prostu w porządku i tam nie trzeba w ogóle o nic bać, bo wszystko się robi samo. Zresztą księża są bardzo otwarci na wiernych i na przykład kobieta, która zwróciła księdzu uwagę na łamanie obostrzeń przez uczestników mszy została wyproszona z kościoła w Józefowie nad Wisłą. Wyjdź stąd i nie przeszkadzaj. Zwrócił się do niej kościelny razem z duchownym. To normalna sprawa, przychodzisz do kościoła i po prostu mówisz o tutaj jest bardzo dużo ludzi, wszyscy się zarażają, może by założyli maski i wtedy księża mówią wyjdź stąd i nie przeszkadzaj. No normalna taka forma bardzo ciepła zresztą dużo empatii takiego ludzkiego ciepła związanego również przecież ze świętami wielkanocnymi to normalna sprawa. Natomiast na przykład mieszkańcy parafii w Józefowie nad Wisłą potwierdzają, że probosz jest przeciwnikiem noszenia maseczek. Ksiądz przed kościołem opuszczał kobietom maseczki z twarzy. Mówił, że w kościele trzeba je zdejmować, ujawnił jeden z duchu z uczestników. Kiedy była msza za mieszkankę, która umarła na koronawirusa, to ksiądz powiedział jej córkom, żeby oddały hołd matce i zdjęły maseczki. wierni zareagowali w ten sposób, że powiedziały to mądre kobiety nie zrobiły tego, co ksiądz chciał, żeby zrobiły. No taka po prostu sytuacja, ale tak naprawdę to zakochałem się w ramach swoich podróży po kraju w Nowym Sączu, gdyż jest taka parafia świętej Małgorzaty w Nowym Sączu, która prowadzi transmisję na żywo z niedzielnych nabożeństw, a chociaż księża wiedzą, że jednak prawo obowiązuje w naszym kraju i że jednak powinny być odstępy w tym kościele, bo tam się ludzie zarażają, szczególnie starsi, to w ogóle może być taka sytuacja, że ci starsi to umrą, jak się zarażą, no to 26 marca sobie zrobili taką przeświętą, ale ponieważ są inteligentni i tam w tą wodę święcowną włożyli palce, i tam nie wszystkie te wirusy utonęły, to sobie postanowili, że żeby było dobrze, to sobie zrobili taki fotomontaż, aby ukryć nadmiarowych uczestników wszy i sobie dostawili dodatkowe ławki, tacy te księżarze, te księżarze, tacy jajcarze są po prostu, takie bardzo ciepłe, dowcipne, błyskotliwe, inteligentne, po prostu mamy tu milion ludzi w kościele, to żeby po prostu odwrócić od nich uwagę, to sobie dostawmy wirtualne dwie ławki, tam będziemy sobie wieczorem pili gorzałkę, to będziemy sobie mówili w tym naszym klerykalnym środowisku, księży, o jak żeśmy w koniach zrobili, tych wszystkich, którzy to oglądali, po prostu takie ławki fajne i wirusa, żeśmy też oszukali oczywiście, bo to przecież z tym wirusem to wiemy, że to przecież przesada, a im więcej ludzi umrze, tym więcej ludzi będzie trzeba pochować, a przy każdym pochówku kaska leci, leci, leci. Taka sytuacja. Proszę też mnie, żeby się odnieść do Banasia, więc ja się odniosę do Pana Banasia i szczególnie, szczególnie powiem o tym w kontekście opozycji demokratycznej, no bo taka sytuacja jest, że wszędzie się pisze PiS ma problem z Banasiem, bądź jest napisane w różnych miejscach PiS ma problem z Banasiem, cieszy się opozycja demokratyczna. No to ja mam pytanie takie do opozycji demokratycznej, a my już nie mamy problemu z Banasiem? Znaczy już rozumiem, że Banasiem jest taki facet, tak, tam te wszystkie opowieści możeśmy pół roku przypomnę swoim przyjaciołom z opozycji demokratycznej, pół roku mówili, ale to skandal jest, że szefem BIK-u jest jakiś gość, który ma prawdopodobnie jakiś, no, może tak ludzie mówili, że może nawet dom publiczny, tam na godziny, o, pół roku żeśmy gadali, dzień i noc, ale teraz to już nie jest nasz problem, nie, nie, to już opozycja demokratyczna, to już teraz jest problem PiS ma z tym Banasiem, bo ten Banaś już jest fajnym kolesiem i właściwie to już nie pamiętamy, co mówiliśmy pół roku temu, bo po cholerę to pamiętać, bo po co to pamiętać, tak, chociaż w polityce, jak wiadomo, najważniejsza jest konsekwencja, ale to chyba nie jest prawda. No i na koniec powiem o rozdziale, który się zakończył, nie żyje Czysztof Krawczyk, no i po pierwsze część jego pamięci, tak jak należy do takiego pokolenia, które wychowało się na jego, również na jego przebojach, no i oczywiście był wielkim artystą i zawsze będzie wspominanym artystą. Wspominanym będzie przez wszystkich w sposób mądry, rozsądny, z taką miłością do fajnego twórcy i wielkiego piosenkarza, popularnego, muzyki popularnej i myślę, że każda, ludzie w każdym wieku lubią jego piosenki, bardziej bądź mniej, i wszyscy o tym wiedzą poza oczywiście Andrzejem Dudą, który jest naszym prezydentem i ma prawo nie wiedzieć. No właściwie prezydent nie jest po to, żeby wiedzieć, więc nawet kondolencje w tej sprawie napisał tak, że potem trzeba było się z tego tłumaczyć trzy dni. Ale bym się zdziwił, gdyby napisał je tak, że można by było powiedzieć, o, nasz prezydent jak zwykle zajął mądre stanowisko, bo to mądry człowiek. No, chyba tak nie będzie w tej kadencji drugiej pana prezydenta Andrzeja Dudy w związku z tym po prostu nie zaskoczył nas niczym. Wydał z siebie głos, a po tym głosie rekomendowałbym panu Andrzejowi, panie Andrzeju, panie prezydencie, jakby pan mógł tak na pięć, sześć miesięcy wyjechać, no to po prostu lepiej się nie odzywać, niż potem sądzić się z młodymi ludźmi, którzy na przykład mówią, nie wiadomo dlaczego, że nazywają pana naprawdę nie wiadomo dlaczego i to jest zupełnie nieeleganckie idiotą. No, zdziwił się pan dlaczego, skąd się to bierze, zczytałem pana taką wypowiedź, no to niech pan poczyta to, co pan pisze. Na przykład. Ja oczywiście tak nie myślę i nigdy bym w życiu pana nie obraził ze względu na urząd, chociaż wolałbym pana nie chcieć obrażać ze względu i na urząd i na to, co pan sobą prezentuje. Tyle w pierwszej części. Pół godziny.