Krzysztof Brejza: 'Znikoma szkodliwość' kłamstw Kaczyńskiego
Krzysztof Brejza komentuje kontrowersyjny wyrok, w którym sąd uznał za znikomą społecznie szkodliwość słów Jarosława Kaczyńskiego wypowiedzianych przed komisją śledczą.
Brejza tłumaczy, dlaczego takie rozstrzygnięcie uważa za demoralizujące i niebezpieczne w dobie hejtu, dezinformacji i użycia cyberbroni wobec obywateli. Podkreśla też znaczenie odpowiedzialności sądów i ryzyko społecznych konsekwencji tego rodzaju orzeczeń.
Zobacz pełne wystąpienie, by posłuchać argumentów i zrozumieć, dlaczego ten wyrok wymaga krytycznej oceny i dalszego zaskarżenia.
Brejza tłumaczy, dlaczego takie rozstrzygnięcie uważa za demoralizujące i niebezpieczne w dobie hejtu, dezinformacji i użycia cyberbroni wobec obywateli. Podkreśla też znaczenie odpowiedzialności sądów i ryzyko społecznych konsekwencji tego rodzaju orzeczeń.
Zobacz pełne wystąpienie, by posłuchać argumentów i zrozumieć, dlaczego ten wyrok wymaga krytycznej oceny i dalszego zaskarżenia.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Krzysztof Brejza: Usuwanie sędziów jak w 1947 roku
Krzysztof Brejza domaga się wyjaśnień ws. wycieku maili sędziów
Krzysztof Brejza krytykuje wysyłanie żołnierzy i zniszczenie relacji
Krzysztof Brejza krytykuje zmiany w Trybunale Konstytucyjnym
Krzysztof Brejza: artykuł 20c to 'koń trojański' inwigilacji
Krzysztof Brejza: Ustawa o prawie jazdy - niższe ceny, więcej punktów
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Włodzimierz Czarzasty
Włodzimierz Czarzasty: Zaleszany to zbrodnia bez usprawiedliwień
VideoParlament
[MRiRW]: Podsumowanie kontroli przeprowadzonych w schroniskach dla zwierząt
Włodzimierz Czarzasty
Włodzimierz Czarzasty składa wniosek ws. kary dla posła i ministra
VideoParlament
Senat: Nowelizacja ustawy o własności lokali
PiS
PiS żąda ochrony miejsc pracy przy Elektrowni Bełchatów
Konfederacja
Konfederacja u prezydenta: rachunki, złom z Ukrainy
Artykuły
Transkrypcja
Dzień dobry kochani, Dorota Brejza. Krzysztof Brejza. Porozmawiamy dzisiaj o znikomej szkodliwości społecznej czynu, ale chodzi oczywiście o ten salomonowy, hybrydowy, przedziwny wyrok w sprawie Kaczyńskiego. Chcielibyśmy Wam podziękować za ogrom Waszych głosów. Według analityków ten temat osiągnął już ponad 30 milionów komentarzy, wyświetleń w internecie i ku zdziwieniu wielu na pewno pisowców prawda przeważa w tych komentarzach, ponieważ większość zdecydowana, 3,5-60% głosu polskiego społeczeństwa w internecie jest oburzona tym salomonowym rozstrzygnięciem, takim rozstrzygnięciem, że można łgać, jeśli jest się kaczyńskim, bo to jest znikome społecznie. Także dziękujemy Wam za i wczorajszy live, i za wszystkie głosy i przechodząc do rzeczy. Czym jest ta znikomość? Znikoma społeczna szkodliwość to tak jakby powiedzieć, że jej w ogóle nie ma. To tak jakby uznać, że to jest tak bagatelny czyn, że spoko. Tak już kolokwialnie mówiąc. Ja uważam, że to jest bardzo złe rozstrzygnięcie, ponieważ ono jest demoralizujące. Oczywiście zobaczymy, czy się utrzyma w drugiej instancji. Mam ogromną nadzieję, że nie. Właśnie ze względu na jego szkodliwość. Mam nadzieję, że to orzeczenie jest wypadkiem przy pracy polskiego sądownictwa. Ponieważ utarta linia orzecznicza w polskich sądach, w Sądzie Najwyższym i to zarówno w sprawach cywilnych o naruszeniu duchów osobistych, które są zakresowo bardzo często tożsame ze sprawami karnymi o zniesławienie, linia orzecznicza jest jednoznaczna. Nie można nikogo, nie można nikogo o popełnienie przestępstw niepopełnionych oskarżać publicznie i czynić z tego zarzutów. To jest zniesławiające. I przez lata, rozumiem, były rozstrzygnięcia jednolite, tak jak mówisz też w naszych pismach procesowych, wskazywaliśmy na rozstrzygnięcia, na doktrynę. To są lata wolnej Polski i lata kolejnych rozstrzygnięć z utartą pewną linią orzeczniczą. Jest utarta linia orzecznicza, to znaczy przestępstwa o zniesławienie albo właśnie sprawy o naruszeniu duchów osobistych. To są bardzo często trudne sprawy i czasami one bywają ocenne. Czy dana wypowiedź jeszcze się mieści w granicach wolności słowa czy już nie. Czasami możemy mieć z takimi wypowiedziami różnymi kłopot interpretacyjny. Natomiast jest pewna kategoria wypowiedzi, co do której nie mamy wątpliwości, że one są zniesławiające czy też znieważające jeśli chodzi o sprawy o zniewagę, np. wulgaryzmy przy zniewagach, a przy zniesławieniach właśnie oskarżanie kogoś o to, że jest przestępcą. Tutaj jeszcze dodał Jarosław Kaczyński taki przymiotnik odrażający bardzo mocno to w związku z tym bardzo to wzmocnił. Zatem to orzeczenie, które zapadło wczoraj jest wbrew już utartej linii orzeczniczej w polskim sądownictwie zatem jest zaskakujące. Natomiast dwa słowa na temat tej społecznej szkodliwości i czemu ja uważam ten wyrok za tak bardzo zły i demoralizujący tak naprawdę. On oczywiście jest niekorzystny dla nas jako dla osób zaangażowanych bezpośrednio w sprawy, ale uważam to za najmniejszy problem. Ponieważ to jest nasza sprawa. Jak się nasza sprawa zakończy, jakkolwiek to nie brzmi. Natomiast z punktu widzenia tego, że ten wyrok jest publicznie znany, on rezonuje. Natomiast z punktu widzenia tego, że ten wyrok rezonuje społecznie to sygnał jest przerażający. Znaczy w dobie powszechnego hejtu. W dobie tego, że słowo potrafi zabijać. W dobie naprawdę powszechnej dezinformacji, która jest ogromnym problemem w infosferze. Dać przyzwolenie na takie słowa jest czymś kompletnie nieodpowiedzialnym. I teraz uważam, że instytucje państwa, a właśnie takimi instytucjami przecież są sądy, powinny robić wszystko, żeby tamować ten zalew dezinformacji, hejtu w przestrzeni publicznej, bo to jest szkodliwe. A ten wyrok tę tamę otworzył. O co chodzi? Pewnie się z Tobą zgadzam. Bardzo niebezpieczny dla wymiaru społecznego. Wojny hybrydowej, zalewów fejków, hejtu, nienawiści w internecie. Jeszcze tylko powiem. Dodam jeszcze jedno zdanie. Jeszcze tylko jedną rzecz powiem. Sądy pełnią niesamowicie ważną funkcję społeczną. One nie tylko rozstrzygają spory, ale też mają na swoich barkach ogrom odpowiedzialności. To znaczy zwróć uwagę na to, że za tym wyrokiem stoi jeden człowiek, jeden sędzia. Nie żaden niesamowity bohater czy heros, tylko człowiek, taki jak my. Ale zwróć uwagę, jak jego słowa są ważne i jak powinny być szanowane, ile one znaczą. I człowiek, który pełni funkcję sędziego ma na swoich barkach ogromną odpowiedzialność. Jeśli się tej odpowiedzialności nie rozumie i nie potrafi się przewidzieć tego, jakie skutki społeczne będzie miał dany wyrok, szczególnie o takim właśnie stopniu rezonowania, to ja mam ogromne wątpliwości i dalej już nie skończę, bo mi nie wypada. Kochani, o co chodzi? W takim telegraficznym skrócie. Oczywiście chodzi o wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego przed Sejmową Komisją Śledczą, dlatego nie zgadzamy się na znikomą szkodliwość tych kłamstw. Jarosław Kaczyński przesłuchiwany podczas Sejmowej Komisji Śledczej, zapytany o to, dlaczego ja byłem podsłuchiwany nielegalnie Pegazusem, cyberbronią do walki z terroryzmem, użył uzasadnienia skandalicznego. Powiedział, że ja miałem rzekomo popełniać odrażające przestępstwa. Z przymiotnikiem odrażające. Jakie są odrażające przestępstwa? Mimo, że żadnych i tak przestępstw nigdy nie popełniałem, przyczepali całe moje życie nieznalezienie, nic musieli kosztować korespondencje. Robiła to prokuratorka, która okręciła sprawę pedofilską syna Jacka Kurskiego. To jest odrażające przestępstwo. Jeśli mamy nazwać jakieś przestępstwo. Wszystko opisane jest w książce doskonałej Michała Kokota, Polska na pocuchu, do której ostatnio nawet Cieszyński się odwoływał. I zobaczcie, jaki to jest absurd. Po ośmioletniej operacji służb z użyciem cyberbroni pisowcy szukają uzasadnienia jakiegokolwiek w książce gazety wyborczej, która opisuje układ ludzi Ziobry, Patrycji Koteckiej, Święczkowskiego i Kaczyńskiego. Wracając. Wystąpiliśmy, zareagowaliśmy, bo uważamy, że nie może być zgody na kłamstwo, zwłaszcza wypowiadane przez lidera dużego ugrupowania, jakim jest PiS, ponieważ Jarosława Kaczyńskiego, co by o nim nie mówić, może się z nim nie zgadzać, ale to człowiek opiniotwórczy, on kształtuje opinię u milionów swoich sympatyków, wyborców. To jest postać bardzo... W tym jego głos, przez część tego elektoratu, część ludzi, która może mieć bardzo głębokie zaangażowanie emocjonalne w to, co mówi Kaczyński, uznawana jest za prawdę, za prawdę objawiona. Wiemy, jak kończyły się słowa kierowane wobec Pawła Adamowicza. Słowo zawsze jest pierwsze. Za słowem podążają czyny, za słowem podąża potem fanatyzm, nienawiść, przemoc. Nie ma na to zgody. Sejm uchylił dzięki wielkiemu zaangażowaniu Doroty. W ogóle dziękuję Tobie za całość, bo zrobiłaś wszystko w tej sprawie i wiem, że zrobisz wszystko. Za Twoją dzielność i odwagę i za to, jak wspaniale wtedy na komisji immunitetowej ministra obecnego Boguckiego rozjechałaś. To było mistrzowskie. Możecie odsłuchać sobie tę komisję immunitetową sprawy Kaczyńskiego. Sejm uchylił większością głosów immunitet Kaczyńskiemu i doprowadziliśmy do tego, że ten człowiek przestał być bezkarny i zasiadł na ławie oskarżonych, ponieważ uważamy, że wszyscy wobec prawa są równi. I nie ma zgody na szerzenie kłamstw, zwłaszcza przez polityków i politycy powinni ponosić jeszcze większą odpowiedzialność. Powinni ważyć słowa, bo to oni wyznaczają standardy i normy w świecie, który poprzez media społecznościowe, fejki, emocje czasami chore jest rozregulowany, jeżeli chodzi o wartości i nośność prawdy. I doprowadziliśmy do tego, że Kaczyński zasiadł na ławie oskarżonych. Poczekaj. I usłyszeliśmy z ust Jarosława Kaczyńskiego, kiedy doprowadziliśmy do tego, że on był przesłuchiwany, że on to wypowiadał, ponieważ był pod presją posłów. Sprawia takie wrażenie, że to posłowie Kalisjo-Watelskie i Marcin Bosacki i Witek Zębaczyński no wywierali jakąś presję pytaniami i tak dalej i tak dalej. Ale przecież tak wytrawne polityk jak Jarosław Kaczyński, który chyba w polskim życiu publicznym jest najdłużej chyba ze wszystkich w parlamencie, albo przynajmniej jest jednym z najdłużej tam będących osób. Chyba od samego początku przecież. On jest tak wytrawny, że on sobie nie poradził z presją Komisji Śledczej. Przecież on się cieszył, że był na tej komisji. Ale też ten moment, kiedy on zasiadł na tej ławie dla świadków i bardzo dużo mediów napierało na niego i on z takim wyraźnym zadowoleniem powiedział wtedy, że dawno nie miał takiej uwagi medialnej. Przecież on jest jak ryba w wodzie w takiej sytuacji. Ale to było niska, znikome to wszystko było. Znikome. Ale wiesz, ja o jedną rzecz sobie pomyślałam, takiej bardzo ciekawej. Zobacz. Kiedy się mówi o tym, że
---
---