Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Grzegorz Lorek wspomina Johna Bennetta z Krzepczowa

Grzegorz Lorek wspomina Johna Bennetta z Krzepczowa

Grzegorz Lorek mówi o Johnie Bennetcie, znanym też jako Jan Książczyk, opowiadając o jego życiu, służbie lotniczej i powrocie do Polski. Przedstawia przebieg kariery od pierwszego lotu w 1937 roku, przez służbę w 578 i 609 Dywizjonie, aż po odznaczenie Orderem Odrodzenia Polski.

Kim był John Bennett


Jan Książczyk, urodzony w Krzepczowie na ziemi piotrkowskiej, stał się znany pod brytyjskim nazwiskiem John Bennett. Grzegorz Lorek przypomina, że mimo angielskiego brzmienia nazwiska krył się w nim „najprawdziwszy Polak”, który zmarł w wieku 103 lat.

Działalność lotnicza i losy wojenne


Lorek opisuje początki jego pasji lotniczej - pierwszy lot w 1937 roku na warszawskim lotnisku mokotowskim, szkolenie szybowcowe i uzyskanie licencji sportowej w 1939 roku. Podczas wojny przedostał się do Francji, a następnie do Wielkiej Brytanii, gdzie służył w 578 Dywizjonie Myśliwskim RAF, a później w 609 Dywizjonie.

Życie po wojnie i emigracja


Po wojnie nie zdecydował się na powrót do ojczyzny opanowanej przez komunistów, zmienił nazwisko na John Bennett, ukończył studia inżynierskie i pracował w Instytucie Elektromechanicznym. Lorek wspomina też osobiste tragedie - stratę córki i żony oraz powroty do Polski, w tym ponowne małżeństwo w 1993 roku i ostateczny powrót do wolnej ojczyzny.

Pamięć, odznaczenie i działalność społeczna


Grzegorz Lorek podkreśla, że Bennett był aktywny w środowiskach kambatańskich i rozmawiał z młodzieżą o trudnych wyborach. W 2017 roku został odznaczony krzyżem oficerskim Orderu Odrodzenia Polski przez prezydenta Andrzeja Dudę. Lorek kończy wystąpienie apelem o pamięć o jego życiu i wkładzie w lokalną społeczność.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Szanowny panie marszałku, Wysoka Izbo. John Bennett, Anglik z Krzepczowa. Zapyta ktoś. Anglik w Krzepczowie. Cóż on tam robił? Zdziwienie pytającego będzie jeszcze większe, kiedy okaże się, że po tym prawdziwie brytyjskim nazwiskiem krył się najprawdziwszy Polak. Jan Książczyk, urodzony w swojskim Krzepczowie na ziemi piotrkowskiej. U zarania niepodległości. Niestety, kiedy kilka dni temu pan Jan odszedł na swój ukochany błękit w wieku 103 lat. Pierwszy swój lot odbył w 1937 roku warszawskiego lotniska mokotowskiego i od razu połknął bakcyla nieba. Przeszedł następnie szkolenie szybowcowe i w 1939 roku otrzymał licencję sportową. Kiedy zaczęła się wojna, opuścił kraj, kierując się jak wielu Polaków do Francji, licząc, że otrzyma tam broń i będzie mógł walczyć z Niemcami. Klęska Francji nastąpiła jednak szybciej niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Janek przedostał się do Wielkiej Brytanii. Tu po szkoleniu został pilotem w 578 Dywizjonie Myśliwskim Królewskich Sił Powietrznych. Po roku służby uległ wypadkowi i długo przebywał na leczeniu. Po wyjściu ze szpitala skierowano go do 609 Dywizjonu Myśliwskiego. Po zakończeniu wojny nie zdecydował się na powrót do opanowanej przez komunistów ojczyzny. Ożenił się i zmienił nazwisko na John Bennett. Ukończył studia inżynierskie i demerytury pracował w Instytucie Elektromechanicznym. Życie nie oszczędzało go. Stracił córkę, kiedy umarła w wieku 8 lat. Niedługo później nagle zmarła żona. Książczyk Bennett odwiedził Polskę kilka razy. Tu w 1993 roku ożenił się po raz drugi. Podjął decyzję o powrocie do wolnej już ojczyzny. W roku 2017 został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę krzyżem oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Aktywnie działał w środowiskach kambatańskich. Umiał rozmawiać z młodzieżą o trudnych wyborach, które musi w życiu podejmować. Odszedł, ale będziemy o nim pamiętać. Nie tylko jego rodzina, ale sądzę, że cała lokalna społeczność, tych, dla których ważna jest jego historia i tradycja. Dziękuję. Bardzo dziękuję.