Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk: Propozycja zmiany konstytucji dla gwarancji w UE

Donald Tusk: Propozycja zmiany konstytucji dla gwarancji w UE

Donald Tusk zapowiedział zebranie podpisów i złożenie wniosku o zmianę konstytucji, która ma zapewnić, że decyzja o wyjściu Polski z Unii Europejskiej będzie możliwa tylko w referendum lub większością dwóch trzecich głosów w Sejmie i w Senacie. Poinformował, że zebrano wymaganą liczbę podpisów i że prace nad projektem mogą być rozpoczęte także w czasie stanu wyjątkowego, natomiast samo głosowanie nastąpi po jego wygaśnięciu.

Najważniejsze ustalenia


W proponowanej poprawce zapisano, że wypowiedzenie umowy międzynarodowej wymaga ustawy uchwalonej większością dwóch trzecich głosów w Sejmie, przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, oraz większością dwóch trzecich głosów w Senacie przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów, albo w referendum ogólnokrajowym. Mówca podkreślił, że zbierane są podpisy niezbędne do wszczęcia procedury zmiany konstytucji.

Procedura i terminy


Zgodnie z wypowiedzią, prace nad projektem mogą zostać rozpoczęte podczas stanu wyjątkowego, jednak głosowanie zaplanowano dopiero po jego wygaśnięciu. Zobowiązano się do procedowania dokumentu zgodnie z regulaminem Sejmu; autor stwierdził, że w ciągu 30 dni dokument powinien zostać procedowany.

Przyczyny inicjatywy


Mówca argumentował, że działania rządu i wypowiedzi przedstawicieli władzy sugerują zagrożenie obecności Polski w Unii Europejskiej i że dziś wystarczy zwykła większość, aby taką decyzję podjąć. Celem projektu ma być «żelazna gwarancja», że nikt nie wyprowadzi Polski z Unii wbrew woli narodu lub przez pomyłkę.

Zakres i reakcje polityczne


Autor podkreślił, że propozycja nie ma na celu negocjacji ani wprowadzania innych politycznych projektów — ma to być jasne, jednorodne rozwiązanie, takie samo od strony większości jak przy wejściu do Unii. Podczas konferencji pojawiły się pytania mediów dotyczące listy sygnatariuszy, rozmów z innymi klubami opozycyjnymi oraz zarzuty krytyków, w tym uwagi Lewicy i PSL, o możliwe konsekwencje polityczne inicjatywy.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Witamy rekonferencji presowej Pana Przewodniczącego Donalda Tuska, Pana Marszałka Tomasza Groskiego i Pani Marszałek Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Bardzo proszę o zabranie głosu Pana Przewodniczącego. Jak zapowiadaliśmy w czasie naszego spotkania w Płońsku, zdecydowaliśmy się zebrać podpisy, a następnie złożyć nasz wniosek o zmianę Konstytucji. Celem tego wniosku jest taka żelazna gwarancja, że Polska pozostanie w Unii Europejskiej tak długo, jak długo Polacy tego będą chcieli. Że nikomu do głowy nie przyjdzie, aby w głosowaniu w Sejmie Nocnym zwykłym licznością głosów na polecenie lidera eurosceptycznej partii wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej. Powody Państwo znacie. Mówiliśmy o tym w ostatnich tygodniach wielokrotnie. To pojawiało się także w komentarzach i pewnych niepokoju też w artykułach, wypowiedziach również nie tylko polityków, ale zwykłych ludzi, a także wielu dziennikarzy i komentatorów. Zarówno działania rządu PiSu, jak i wiele wypowiedzi przedstawicieli partii rządzącej wskazywały i wskazują jednoznacznie, że obecność Polski w Unii Europejskiej jest zagrożona. Bywa coraz częściej kwestionowana. Dzisiaj wystarczy zwykła większość głosów, aby Polskę z Unii Europejskiej wyprowadzić. Zadaniem, celem zmiany konstytucji, bardzo prostej zmiany konstytucji, którą proponujemy, jest taka żelazna gwarancja, że tylko w drodze referendum, albo większością dwóch trzecich głosów, zarówno w sen, jak i w senacie, możliwa byłaby taka decyzja. Decyzja o wyjściu Polski z Unii Europejskiej. Ta poprawka, przeczytam, bo to jest de facto jedno zdanie. Wypowiedzenie umowy międzynarodowej wymaga zgody wyrażonej w ustawie uchwalanej przez Sejm, większością dwóch trzecich głosów, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, oraz przez Sena, większością dwóch trzecich głosów, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów, albo w referendum ogólnokrajowym, zgodnie z przepisem artykułu 125. Tutaj mam zebrane podpisy, tyle ile trzeba, aby rozpocząć procedurę zmiany konstytucji. Zdajemy sobie sprawę, że przedłużenie stanu wyjątkowego uniemożliwi bardzo szybkie, natychmiastowe przyjęcie tej poprawki, ale nic nie stoi na przeszkodzie, bo także w czasie stanu wyjątkowego można rozpocząć pracę w Sejmie nad... zmianę konstytucji. Dopiero głosowanie tej zmiany może nastąpić tuż po... po wygaśnięciu stanu wyjątkowego. I chcę także powiedzieć, warto mieć jakby świadomość, że naszą intencją nie jest negocjowanie zmian w konstytucji w jakiś bardziej skomplikowany sposób. Nie chcemy... Z nikim negocjować co jeszcze, albo zmienić, albo co dodać, albo jak zmienić ten zapis. Ponieważ ta propozycja ona nie ma na celu wprowadzenia jakichś projektów, pomysłów związanych z polityką tej czy innej partii politycznej. To jest tak naprawdę logiczne zagwarantowanie, że wyjście z Unii Europejskiej wymaga takiej samej większości lub decyzji referendum podobnie jak to było z wejściem Polski do Unii Europejskiej. Nic mniej, nic więcej. I dlatego te sugestie, że będzie to wymagało negocjacji, albo że inne partie będą miały jakieś dodatkowe warunki, jest mówiąc tak ludzkim językiem, zamazywaniem istoty problemu. Naszą jedyną intencją, jestem o tym przekonany, intencją większości Polaków jest, aby nikt Polski z Unii nie wyprowadził wbrew woli narodu, albo przez pomyłkę. Dzisiaj żyjemy pod rządami ludzi, którzy mogą to zrobić intencjonalnie, albo przez nieudolność. I temu chcemy zapobiec. Polacy chcą być w Unii i wszystkie badania pokazują, że większość Polaków chce uczestniczyć w tym procesie, chce żyć we wspólnocie. Jest ich nawet więcej niż wtedy, kiedy w 2004 roku przystępowaliśmy do Unii. Polacy znają dobre dziejstwo bycia w Unii, znają prawa, znają przywileje i czują się współczesnikami tego. I mimo wielkiej kampanii PiSu obrzydzającej Unię, nie chcą się z tym pogodzić. Ale my musimy zagwarantować to, że głos Polaków będzie słyszany. I z naszej strony zrobimy wszystko, żeby ten projekt był w Sejmie procedowany w sposób szybki, zgodnie z regulaminem Sejmu. Tak, żeby każdy punkt regulaminu został tutaj zrealizowany i do tego się zobowiązuje. W ciągu 30 dni powinien ten dokument zostać procedowany. Bardzo proszę, Panie Marszałku. Panie Przewodniczący, Panie Marszałek, Szanowni Państwo, cieszę się, że to w skromnych progach Senatu jest ogłaszana ta ważna inicjatywa. Ważna dla nas wszystkich, którzy podzielamy wartości spajające Unię Europejską. Zgodnie z rozdziałem XII Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej Senat ma do odegrania rolę w tym procesie. I pragnę Państwa zapewnić, że jest pewnym symbolem, że ten proces, który trwa, jest rozpisany na wiele dni, zaczyna się w Senacie i jestem przekonany, że zakończy się w Senacie rozwiązaniem, które zwiększy bezpieczeństwo naszej bytności w Unii Europejskiej dla wszystkich Polek i Polaków. Bardzo dziękuję. Poprosimy o pytania. Może w pierwszej części dotyczące tematu konferencji. Dobrze, to ja w takim kładzie. Dzień dobry, Justyna Dobroszoracz, Gazeta Wyborcza. Panie premierze, po pierwsze, kto się podpisał pod tym wnioskiem? Czy tylko posłowie Koalicji Obywatelskiej? Czy pan prowadził jakieś rozmowy i negocjacje z innymi klubami opozycyjnymi? Pan już się odnosił do tych zarzutów, które się zaczęły pojawiać z ust partnerów opozycyjnych o tym, że to może być polityczny błąd, forsowanie tej inicjatywy, czyli rozpoczynianie dyskusji o zmianie konstytucji z PiS-em. Ale ja chcę pana zapytać, czy pan uważa, że to nie jest pokazywanie ścieżki pewnej drogi do wychodzenia Polski z Unii poprzez Sejm. Też takie zarzuty się pojawiały, że odwraca uwagę od referendum. Lewica mówi właśnie, że to jest kulą w płot. PSL z kolei się złości na pana, że pan podbiera pomysły, bo Platforma Obywatelska nie podpisała się wcześniej w ubiegłej kadencji pod ich pomysłem. Czy da się z tego, mówiąc krótko, przeforsować jakiś polityczny projekt przy takim niezadowoleniu partnerów opozycyjnych i czy w ogóle negocjacje były? Mówimy o bardzo poważnej sprawie, a powaga tej sprawy ujawniła się właśnie w ostatnich kilku miesiącach. I mówię tu nie tylko o być może nieostrożnych albo po prostu niemądrych wypowiedziach posłów Terleckiego czy Suskiego, ale mówię o całej praktyce politycznej ostatnich kilkunastu miesięcy. A więc o realnym zagrożeniu wyjścia Polski z Unii Europejskiej. I tutaj nie ma czego negocjować. Tutaj nie ma żadnej gry partyjnej. Tu nie ma jakby przestrzeni, bo przecież nie wynegocjujemy z nikim, że to może w połowie wyjdziemy z Unii Europejskiej albo w trzech czwartych. To jest bardzo prosty test dla nas wszystkich. Nie dla jednej czy dwóch partii politycznych, ale dla nas wszystkich. Czy chcemy zagwarantować, przynajmniej to takie oczywiste minimum i chodzi o tą żelazną, konstytucyjną gwarancję, że o tym czy jesteśmy w Unii Europejskiej czy nie zdecydujemy w taki sam sposób, jak decydowaliśmy o wejściu do Unii Europejskiej. Wydaje mi się, że to jest postulat tak oczywisty i proszę mnie nie traktować jako autora tego. Tu nie chodzi o to, że ktoś się ma ścigać i że ktoś wpadł na ten czy inny pomysł. I nie chodzi też, co chcę mocno podkreślić, o, jak to powiedzieli niektórzy oponenci, o zabetonowanie w konstytucji obecności Polski w Unii Europejskiej. Chodzi o zagwarantowanie, że to Polacy w referendum albo wyraźna większość parlamentarna o tym będzie decydowała, a nie jakiś kaprys partii, która dysponuje raptem jedną trzecią głosów i która jest coraz bardziej antyeuropejska, ale przecież nie ma poparcia większości. Arytmetyka w parlamencie jest dość oczywista, ale wcale nie oznacza to, że niezbędne są głosy PiSu. Przez słyszałem ostrzeżenia od przyjaciół politycznych, bardzo sobie cenię te uwagi, że z PiS-em lepiej nie współpracować w Sejmie, bo wiadomo, że jest to partner niewiarygodny albo który może wykorzystać tę sytuację wbrew jakby intencji, także naszej intencji. Ale tak naprawdę, proszę Państwa, wystarczy mieć 230 posłów na sali i z tych 230 posłów, dwie trzecie powinno zagłosować, jak sądzę, bez żadnego problemu tych proeuropejskich za tą zmianą konstytucji. Więc teoretycznie może się to, jeśli dla PiSu to jest jakoś wielki problem jednoznacznie powiedzieć, że tak, jesteśmy za obecnością Polski w Unii Europejskiej, to posłowie PiSu nie muszą być nawet obecni w czasie tego głosowania. A więc nie jest to żadna jakaś sprytna gra z PiS-em czy z jakąś inną partią polityczną. To jest bardzo prosty, logiczny wniosek, który ma i Polaków zabezpieczyć i dać też sygnał Unii Europejskiej, że to nasze członkostwo nie jest na krawędzi, bo to się wiąże z bardzo przykrymi konsekwencjami dla nas wszystkich i może naprawdę doprowadzić do dramatu. Wczoraj ukazały się badania w Wielkiej Brytanii, jak ocenia się wprowadzenie Brexitu, jak Brytyjczycy oceniają wprowadzenie Brexitu w Wielkiej Brytanii i 4% odpowiedziało, że pozytywnie. 4%. Więc warto sobie uświadomić, a my nie jesteśmy Wielką Brytanią. Warto sobie uświadomić, że gra tutaj jest o wielką stawkę, ale sama gra jest bardzo prosta i nie jest pułapką na nikogo, tylko jest po prostu prostym pytaniem. Czy chcemy zostawić Polakom tę decyzję o pozostaniu lub wyjściu z Unii, a nie tej czy innej partii politycznej? Tu nie ma przestrzeni ani do intrygi, ani do kombinowania i nie ma żadnego powodu do obaw. Jesteś za? Przegłosuj tę poprawkę. Jesteś przeciw? Powiedz to uczciwie, patrząc Polakom prosto w twarz. Jeszcze takie nieoficjalne informacje, które się coraz częściej pojawiają w kuluarach ze strony obozu rządzącego, że tam podobno jest rozpatrywany scenariusz pozwania Komisji Europejskiej przez SUE. Chodzi oczywiście o zablokowanie pieniędzy z Funduszy Odbudowy. Jeśli by się rząd rzeczywiście zdecydował na tak drastyczny krok, co to by oznaczało? Znaczy nikt nie zna konsekwencji, możliwych konsekwencji tego kroku, więc ja nie chcę wyprzedzać faktów, ale to jest w jakimś sensie kolejny dość dosadny komentarz do tego, co my dzisiaj próbujemy zrobić. Czemu próbujemy zapobiec tą zmianą w Konstytucji? PiS podjął grę w mojej ocenie, i o tym mówiłem też otwarcie, na wyjście Polski z Unii Europejskiej. Jeśli nie dziś, to jutro. I to nieustanne zaostrzanie konfliktu i pokazywanie, że Unia Europejska jest niefajna, że Unia Europejska przeszkadza PiSowi, że Unia Europejska chce karać Polskę. Więc to mogą być mocne argumenty dla wszystkich antyeuropejskich polityków w Polsce, które mogą służyć przekonaniu Polaków, że lepiej wyjść z Unii Europejskiej. I nikt już nie będzie wtedy sobie przypominał, że tak naprawdę to PiS prowokuje te konflikty zupełnie niepotrzebnie. Kłopot polega na tym, że PiS ma własną agendę polityczną. W tej agendzie politycznej jest m.in. jeden z naczelnych punktów tej agendy, jest zohydzenie członkostwa polskiego w Unii Europejskiej. Bo Unia Europejska ma wbudowany system kontroli, także kontroli przyzwoitych zachowań i uczciwości. Sytuacja, jaka jest dzisiaj na granicy, sytuacja, nie wiem, z ministrem Ziobro i raportem NIK-u, że przywołałem te dwie najbardziej gorące kwestie ostatnich kilkudziesięciu godzin, one nie byłyby, one by, no naprawdę mają taki dramatyczny przebieg, ponieważ PiS bardzo by chciał, aby nikt tego typu sytuacji nie kontrolował. Żeby one były niewidoczne dla ludzi, dla opinii publicznej, dla Europy, dla całej Polski. I oczywiście nie miejmy żadnych wątpliwości, że ta taktyka czy strategia PiSu, ona jest obliczona na wyjście z Unii Europejskiej, ponieważ tak jak konstytucja, tak jak niezależne sądy, tak jak niezależne media, także Unia Europejska nie pozwala na bezkarne rozkradanie, na bezkarne owanie prawa. Na tym polega ten problem. I dzisiaj Unia Europejska jest chyba jakby taką ostatnią, solidną barierą, która uniemożliwia PiSowi takie kompletnie bezkarne rozkradanie pieniędzy publicznych czy odbieranie ludziom ich podstawowych praw. Klaudiusz Slezak, Radia Nowy Świat, dzień dobry. Już Pan trochę o tym powiedział, o tym, że tego nie chce Pan negocjować, ale z obozu władzy docierają do nas takie sygnały, że zgodzimy się, ale przy okazji wpiszmy także inne rzeczy do konstytucji, na przykład różne rzeczy z traktatów europejskich. Czy Pan jest gotów na taką rozmowę? Czy w ogóle nie przewiduje, to jest nasza poprawka, koniec, kropka i tylko o tym dyskutujemy? To nie jest problem własności poprawki. My podjęliśmy tę inicjatywę, ale nie dlatego, żeby utrzymać jakiś monopol na tego typu zmiany. To powiem Państwu szczerze, mnie to kompletnie nie interesuje. Ja jestem autentycznie przejęty tym, że rozpoczął się proces takiej atrofii, takiego rujnowania dzisiaj pozycji, a jutro obecności Polski w Unii Europejskiej. Jeśli którakolwiek z partii politycznych, albo jeśli to by dotyczyło jakiejś posłanki, czy posła także z mojego klubu, jeśli zacznie się przy tym jakby majstrowanie, dodawanie warunków, to znaczy, że celem tego jest utopienie tego wniosku. Bo zbudowanie większości na jakieś poważne zmiany w Konstytucji, w tym parlamencie nie będzie możliwe, przecież to wiemy. Zbudowanie większości dla tego prostego punktu, skoro prezes Kaczyński powiedział w tym głośnym wywiadzie dla Papu, że to jest bzdura, że PiS chce, żeby Polska była w Unii Europejskiej, a nikt nie kwestionuje proeuropejskości Szymona Hałowni, czy Władysława Kosiniaka-Kamysza. To w czym jest problem? Przecież nikt tu niczego nie wygrywa i nie przegrywa. My tylko po prostu ustalamy zasadę, że nie będzie łatwo wyprowadzić Polski z Unii Europejskiej wbrew woli Polaków. Więc albo przyjmujemy to i nie... Ja też bym chciał Konstytucję zmienić w wielu miejscach. Każda z partii ma jakieś pomysły na zmianę Konstytucji. Ale to będzie oznaczało, że ta żelazna gwarancja utrzymania Polski w Unii Europejskiej zostanie jakby zaprzepaszczona przez tego typu negocjacje. I dlatego wracam się z gorącym apelem do wszystkich, którzy rozumieją, ale to jest elementarna zupełnie prawda, żeby akurat w tym konkretnym przypadku nie wrzucać jakiejś... Nie robić takiej parlamentarnej dywersji, tylko przyjąć to i będziemy mieli wszyscy poczucie bezpieczeństwa i spokoju. To jeszcze jedno krótkie pytanie w innym temacie. Mamy zapowiedź wiceministra obrony narodowej Marcina Ociepy. Zresztą wczoraj Mariusz Kamiński też o tym mówił trochę, że na granicy z Białorusią powstanie mur. Nie tylko zasieki, ale także mur. Czy to dobry pomysł? My mamy dzisiaj dramatyczny problem z sytuacją na granicy. I kłopot polega na tym, że... I to chyba dotyczy właściwie całej opinii publicznej, wszystkich Polaków. Że mamy dzisiaj władzę, która powoduje, że każdy przyzwoity człowiek cierpie, kiedy widzi, co tam się dzieje, szczególnie z kobietami i z dziećmi. Że to są rzeczy zupełnie niedopuszczalne. I czy sobie PiS zbadał w sondażach, że mu się to opłaca, czy nie, to absolutnie... Przecież to nie może mieć znaczenia w tak fundamentalnej kwestii, jak życie i zdrowie dziecka i przecież żaden przywyjty Polak przecież nie wyrzuci... Ktoś słusznie zauważył. Przecież karalne jest i niedopuszczalne porzucanie psa w lesie. O czym my rozmawiamy? Takich sytuacji w ogóle nie może być. To nie jest kwestia jakichś politycznych negocjacji, czy kalkulacji. Nie może być. Łajdactwo nie może być jakimś projektem politycznym. Ale równie dużą, mocną potrzebą jest poczucie bezpieczeństwa. Chcemy mieć szczelną granicę. Przecież to jest paradoks, że ja tutaj stoję, a nie Jarosław Kaczyński. On jest wicepremierem do spraw bezpieczeństwa. Jego wczoraj nie było na debacie, gdzie przedłużano stan wyjątkowy. On jest liderem tego obozu i odpowiedzialnym za bezpieczeństwo Polaków. I dzisiaj za jego rządów i w czasie jego odpowiedzialności za bezpieczeństwo mamy granicę, którą przekracza prawie każdy, kto chce. Pojedźcie na zachód i spytajcie, ile set w ostatnich dwóch miesiącach, ile set nielegalnych uchodźców, młodych, zdrowych mężczyzn przeszło przez Polskę i poszło dalej na zachód. Przecież oni nikogo tam nie zatrzymują z tych, których powinni zatrzymać. Oni robią jakiś ochydny spektakl, ochydne polowanie na te dzieci i matki, żeby pokazać, że my tu nikogo nie wpuścimy, ale wpuszczają każdego dnia. Więc kłopot polega na tym, że państwo mnie o to pytacie, wyciągnijcie Jarosława Haczyńskiego z jego kryjówki i niech on odpowie na pytanie. Co ma zamiar zrobić, żeby Polska nie była odpowiedzialna za los dzieci i matek porzucanych w lesie i umierających i żeby równocześnie Polska była wiarygodnym partnerem dla swoich obywateli i dla Europy i że umiemy tej granicy przypilnować. No właśnie ma zamiar wybudować mur, dlatego pytam o ten pomysł, czy to dobry pomysł? Znaczy Donald Trump zapowiedział i od początku kadencji zaczął budować mur i migracja ze strony meksykańskiej nie zmalała. Znaczy to jest, ja pamiętam symboliczny płot, jaki postawił Wiktor Orban, który nikogo nie zatrzymał, ale pozwolił mu zbudować opinię twardego faceta, który walczy z uchodźcami. Ja pamiętam te słynne billboardy po węgiersku skierowane do Syryjczyków, a przecież Węgrzy je mieli czytać. Nie znam Syryjczyka, który zna węgierski. I dzisiaj będziemy słyszeli, zaraz będzie pole minowe tam. Kłopot polega na tym, że przecież oni walczą z nielegalnymi uchodźcami czy z nielegalnym przekraczaniem granicy od wielu miesięcy i nic się nie poprawiło, tylko się pogorszyło. Nie rozumiem na przykład i tylko proszę mnie o to nie pytajcie. Dlaczego tak konsekwentnie PiS odmawia współpracy europejskiej na granicy? Mamy wyjątkowy moment, który trzeba wykorzystać. To jest granica Polski, ale to jest też granica całej Unii Europejskiej. Unia Europejska jest zainteresowana, żeby Polsce pomóc. Front, jak na naszych granicach, mógłby odegrać taką samą pozytywną rolę, jak to jest na granicy lądowej między Grecją a Turcją i między Bułgarią a Turcją. To naprawdę działa. I zrzuciłoby odpowiedzialność też Polski za te nie zawsze najbardziej, powiedziałbym, przyjemne obrazy. To powinna być wspólna polityka europejska. To jest pierwszy przykład z brzegu. Potrzebna jest inicjatywa, znaczy obecność Frontexu i zaangażowanie całej Europy na tej naszej granicy. Mogłoby też doprowadzić do szybkich decyzji dotyczących relacji Unia Europejska-Białoruś. My musimy zmusić, a sami nie damy radę, my musimy zmusić Łukaszenkę jako Unia Europejska do tego, żeby przestał ten ochydny biznes, który jest także biznesem ekonomicznym dla nich, dla reżimu Łukaszenki, żeby go nie kontynuowali. I do tego oczywiście presja całej Unii byłaby przydatna. Ciągle możliwe są nowe sankcje i przecież naszym zadaniem, i mamy to w ręku, znaczy to zadanie jest wykonalne. Jest to, nie żeby PiS pokazywał, jak walczy z tymi dziećmi i kobietami i udawał, że postawi mur i płot i jeszcze jeden mur i jeszcze najlepiej, żeby prąd elektryczny podłączyć pod to ogrodzenie. Tylko żeby ci ludzie nie chcieli przekraczać tej granicy. A więc tutaj trzeba myśleć i mieć dobrą wolę. Ale ja naoglądałem się takich ludzi jak Kaczyński w czasie pierwszego kryzysu migracyjnego. Oni się modlą o jedno, żeby ten kryzys się nie zakończył. Zakończył. Otwórzcie też oczy, zrozumiecie to. PiS nie jest zainteresowany tym, żeby tego kryzysu nie było, bo jak powiedział kiedyś premier Morawiecki, i na pewno dokładnie to samo myśli o tym kryzysie migracyjnym, to jest dla nich polityczne złoto. To im się politycznie opłaca. Tak sobie to skalkulowali. Gdybym ja miał wpływ na to, co się dzieje, robił bym wszystko, żeby ten kryzys zakończyć, a nie żeby się nim posiłkować. Już nie mówię o tym, jak bardzo cyniczna wydaje mi się ta gra, ale mam też nadzieję, że ona zostanie też przy Państwa pomocy jakoś rozczytana i pokazana Polakom, że im nie chodzi o to, żeby granica była bezpieczna. Wręcz przeciwnie. Maja Wójcikowska, TVN24. Panie premierze, już pan poniekąd uprzedził tutaj moje pytanie, ale chcę zapytać o tę wczerajszą debatę. Pełną emocji, pełną symboli i też pełną pytań o dzieci z Michałowa. I chcę zapytać o to, jak pan ocenia odpowiedź rządzących na to, co się z nimi stało. My dziś tutaj na korytarzach sejmowych próbowaliśmy pytać posłów, ministrów z Prawa i Sprawiedliwości. Każdy odpowiada, nie wiem, to nie moja kompetencja, to kompetencja MSWiA, ale nie ma żadnego deportowania, wypychania dzieci. Wszystko odbywa się zgodnie z procedurami. Z kolei Straż Graniczna, kiedy my pytamy o to, co obiecywał nam zresztą Mariusz Kamiński, że dostęp do informacji będzie, mówi, że nie będzie na podstawie rozporządzenia z 2 września nam udostępniać informacji na ten temat. Czy jedna odpowiedź jest oczywista i sama się narzuca? Żeby móc skutecznie komentować to, co robią rządzący, trzeba mieć podstawową wiedzę. Trzeba mieć dostęp do informacji. Problem polega na tym, że my dzisiaj, jako Polacy, w warunkach stanu wyjątkowego, nie mamy dostępu do wiedzy, a myślę, że nie tylko ja. Wszyscy chcielibyśmy wiedzieć, jak naprawdę radzimy sobie z ochroną granicy, na czym polegają naprawdę działania pisowskiego rządu, jeśli chodzi o ochronę granicy i jak wygląda też ta strona humanitarna. Opozycja obiektywnie jest w bardzo trudnej sytuacji. Wczorajsza debata też to pokazała. To rządzący odpowiadają za sytuację i nie mówię tylko tu o dzieciach z Michałowa. Czy to jest jakiś symbol? Oczywiście symboliczną odpowiedzią było to, co zrobił przedstawiciel prezydenta, jeśli dobrze. Minister Soloch. Słucham? Minister Soloch. Minister Soloch. Rzucając pogardą na podłogę zdjęcie jednego z tych dzieci. Zostawiam to Państwa ocenie, kwalifikację etyczną i moralną tego typu zachowań. Ale z drugiej strony opozycja musi zrozumieć, ja to mówię do wszystkich polityków opozycji, że Polacy oczekują od nas nie tylko uzasadnionych takich humanitarnych i etycznych reakcji, ale też przekonania, że my potrafimy chronić polską granicę, europejską granicę. I dlatego ja bym bardzo przestrzegał przed, to nie jest odpowiedź wprost na Pani pytanie, ale ja tutaj nie będę miał dużo więcej do dodania, ale dla mnie potrzeba pomocy humanitarnej dla dziecka jest tak oczywista i nie ma żadnego znaczenia, przecież kolor skóry, narodowość, no to w ogóle jest, o tym w ogóle nie powinniśmy dyskutować. O szantażu humanitarnym. Ale w ogóle o tym nie powinniśmy dyskutować. No nie byłoby tych spektakli, nie byłoby tych gorszących momentami debat, nie byłoby tego biegania ze zdjęciami, nie byłoby tego wszystkiego, gdybyśmy mieli pewność i dostęp do informacji, która jest dzisiaj zablokowana przez władzę, że dziecko, które jest w lesie i jest w potrzebie, za chwilę może umrzeć, ma opiekę. I to nie ma nic wspólnego z ochroną granicy, bo to dziecko już jest po naszej stronie, ono już przeszło. Więc zadaniem opozycji oczywiście jest jakby spokojne tłumaczenie, że pomoc humanitarna dla dziecka w lesie nie jest w kontrze do skutecznej ochrony granicy. Można być skutecznym i nie trzeba być okrutnym. Można być pragmatycznym i znaleźć sposoby, żeby zatrzymać migrację i nie trzeba być przy tej okazji bezwzględnym wobec dzieci czy ich matek. I trzeba dokonać tego wysiłku. Trzeba tego naprawdę chcieć. Nie będzie nigdy idealnie. Czy będzie mur, czy nawet mówię, jak zaminują nawet granice, to ludzie gdzieś tam będą starali się przejść granicę. Tak było i tak będzie. Pytanie jest o proporcje, pytanie jest o podejście takie moralne, pytanie jest o prawdziwą skuteczność takiego działania. I proszę, miejcie odwagę zażądać konferencji prasowej z Kaczyńskim, nie ze mną w tej sprawie. Bo póki co, mam nadzieję, że niedługo, ale póki co, to on odpowiada za to, że oni przechodzą nielegalnie i równocześnie, że mamy coraz fatalniejszy obraz tego, co się dzieje na granicy od strony etycznej i humanitarnej. Dzień dobry, Monika Droste-Folbe Info. Panie premierze, ja chciałabym zapytać. Komisja Europejska to, co się dzieje, nazywa wprost hybrydowym atakiem na Polskę. Czy wobec tego, pana zdaniem, jako osoby aspirującej do bycia liderem opozycji, nie powinno być tak, że opozycja powinna wspierać działanie rządu, a nie je krytykować? Dziękuję bardzo. Proszę się nie znać, ale pytanie jest jakby, nie, nie będę komentował struktury pytania. Pełna zgoda. To zagrożenie na polskiej granicy jest realne, dotykalne. Nikt nie ma wątpliwości. Mówiłem o tym bardzo szczegółowo wiele, wiele tygodni temu. Jak wygląda mechanizm biznesowo-polityczny Łukaszenki i w jaki sposób wykorzystuje uchodźców do i zarabiania pieniędzy i do prowokowania konfliktów na granicach z Unią Europejską. Co do tego, nikt nie ma wątpliwości. I dlatego krytykuje ten rząd, bo on nic nie robi, mówię o skutecznym działaniu, żeby to niebezpieczeństwo, to ryzyko rozładować. Ja bardzo bym chciał, skoro mamy, i o tym też przed chwilą mówiłem, skoro mamy taką historycznie wyjątkową sytuację, że w sprawie tak kontrowersyjnej jak ochrona granicy, prawa człowieka, uchodźcy, etc., mamy potencjalnie pełne wsparcie Komisji Europejskiej i całej Europy, bo chronimy granicę nie tylko swoją, ale europejską. I Europa jest gotów współpracować. Ta oferta jest na stole, żeby te europejskie, międzynarodowe służby, mówię o Frontexie, żeby nas wsparły w tym. To też będzie oneśmielało Łukaszenkę trochę bardziej.