Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Minister Zdrowia: Spadek testów to efekt mniejszej liczby zgłoszeń

Minister Zdrowia: Spadek testów to efekt mniejszej liczby zgłoszeń

Minister Zdrowia wyjaśnił przyczyny spadku dziennej liczby wykonanych testów, wskazując na mniejszą liczbę zleceń z podstawowej opieki zdrowotnej oraz efekt weekendu. Zapewnił, że ministerstwo nie zleca wykonywania testów i przedstawił aktualne wielkości buforów łóżek i respiratorów.

Najważniejsze ustalenia


- Minister Zdrowia podkreślił, że dzienna liczba wykonanych testów spadła częściowo w wyniku mniejszej liczby zleceń z POZ po weekendzie oraz niższej aktywności podstawowej opieki zdrowotnej w dniach wolnych. Wyjaśnił, że ministerstwo określa ramy strategii testowania, ale nie zleca konkretnych testów.

Mechanizm spadku testów


- W przemówieniu wskazano, że po zmianie strategii testowania wcześniej dzienne wyniki sięgały 60–80 tysięcy. Teraz liczba zleceń z podstawowej opieki zdrowotnej spadła z poziomów 70 tysięcy, przez 60 tysięcy, do około 50 tysięcy, co bezpośrednio wpływa na liczbę wykonywanych testów. Dodatkowo testowanie osób objawowych i trafność zleceń POZ (około 50–60%) determinują odsetek wyników dodatnich.

Bufor łóżek i respiratorów


- Minister poinformował, że bufor wolnych łóżek wynosi około 13 tysięcy, a bufor respiratorów ponad 600. Zaznaczył, że dostępne respiratory mogą obejmować urządzenia niewykorzystywane aktualnie przy pacjentach covidowych, co nie oznacza ich braku w województwie.

Skutki dla hospitalizacji i transmisji


- W wystąpieniu zwrócono uwagę, że mniejsza liczba zgłoszeń do lekarzy przekłada się na mniej wykonanych testów i mniej pacjentów trafiających do szpitali. Minister wskazał, że spadek liczby osób objawowych świadczy o zmniejszonej transmisji, co znajduje odzwierciedlenie w stabilizacji lub spadku zajętości łóżek.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Wynik osób zakażonych zaraportowany podobny do wczorajszego raportu, wczoraj ponad 21 tysięcy. Oczywiście od razu ubiegając dzisiaj mniejsza liczba wykonanych testów w naszym raporcie. Szanowni Państwo, ubiegając te wszystkie pytania, minister zdrowia, ani żaden urzędnik w Ministerstwie Zdrowia nie zleca wykonywanie testów w Polsce. My określamy pewne ramy wykonywania tych testów i ja przypomnę, że po zmianie strategii testowania te wyniki codzienne skoczyły nam do 60 tysięcy, 80 tysięcy i utrzymywały się przez długi czas na tym poziomie właśnie 60 tysięcy. Ten dzisiejszy wynik to po pierwsze pewne pokłosie weekendu, gdzie zawsze te wyniki są mniejsze wykonywanych testów. Po drugie, jak Państwo obserwujecie liczbę zleceń z podstawowej opieki zdrowotnej, to to jest pierwszy symptom tego, ile będziemy wykonywać testów w najbliższym tygodniu, w najbliższych dniach. Jeżeli jeszcze ponad dwa tygodnie temu mieliśmy w raportach publikowanych we wtorek, czyli za poniedziałek, w granicach 70 tysięcy zleceń z podstawowej opieki zdrowotnej, potem 60 tysięcy zleceń z podstawowej opieki zdrowotnej, to wiedzieliśmy już, że na tygodniu pojawi się bardzo duża liczba wykonywanych testów. Co za tym idzie najpewniej bardzo duża liczba wyników dodatnich, ponieważ zlecenia z POZ to najczęściej 50-60% trafności w testach. Ostatni tydzień, poza tym, że mieliśmy jeden dodatkowy dzień wolny, a jak Państwo wiecie, jeden dodatkowy dzień wolny, to jeden dodatkowy dzień, w którym podstawowa opieka zdrowotna nie pracuje, więc tych testów praktycznie, tych zleceń z podstawowej opieki zdrowotnej nie ma. Więc to już wpływa jako pierwszy czynnik na tą zmniejszoną skalę wykonanych testów. Drugi, to jak Państwo zauważacie, śledzicie te dane, tych testów, zleceń testów z POZ jest coraz mniej. Ubiegły poniedziałek, ten wynik zaraportowany za ubiegły poniedziałek to już nie jest 70 tysięcy, to już nie jest 60 tysięcy, to jest 50 tysięcy. Więc co za tym idzie, trzeba się spodziewać, że po takim poniedziałkowym wyniku, podkreślam zaraportowanym we wtorek, tych wykonywanych testów zlecanych przez podstawową opiekę zdrowotną będzie mniej. Przy dość dużej trafności tych testów na zlecenia podstawowej opieki zdrowotnej, mamy dziś taki obraz, że tych testów rzeczywiście jest wykonanych mniej. I na ostatnie tygodnie jest to rzeczywiście liczba dużo mniejsza niż jeszcze choćby tydzień temu. Dodatkowo, biorąc pod uwagę tą trafność kierowania przez lekarzy POZ-ów, no dzisiaj jesteśmy w okolicach 60% tej trafności. Ja jeszcze raz podkreślam, minister zdrowia ani żaden urzędnik nie decyduje o liczbie wykonanych w Polsce testów. Jeżeli rośnie nam liczba zleceń z podstawowej opieki zdrowotnej, tym samym będzie nam rosła liczba testów. Pamiętajmy, że w Polsce mamy strategię testowania osób objawowych, więc osoby objawowe zgłasające się do lekarza są kierowane na testy i stąd potem biorą się nam dobowe wyniki. Zwrócę uwagę na jeszcze dwie dane. Szanowni Państwo, w ostatnich dniach i tygodniach dość szybko rośnie nam bufor łóżek i respiratorów wolnych. Na dziś bufor samych łóżek to jest w granicach 13 tysięcy, natomiast bufor respiratorów to jest ponad 600. 600 wolnych respiratorów. Dodam tu jednak jedną ważną rzecz, o którą niejednokrotnie jesteśmy pytani. I szanowni Państwo, nawet jeżeli w danym województwie mamy informację, że są dwa czy trzy dostępne wolne respiratory, to nie znaczy, że to jest koniec respiratorów w danym województwie. Bo do ratowania życia i zdrowia pacjentów można wykorzystać również respiratory, które są wolne, a nie służą w tym momencie pacjentom covidowym. Więc tu od razu uprzedzam sam fakt zaraportowania, że w danym województwie są dwa czy trzy wolne respiratory, chociaż ta liczba respiratorów, jak Państwo obserwujecie, systematycznie rośnie. Nie oznacza, że tych respiratorów w danym województwie nie ma. Ministerstwo, która nie ulepsza, ja zapytam, że mówię, że wszystko nie jest zaniepokojone w aktyce, że w lecach z tych miejscach mało ich wykonywane. Dziesięć dni temu było ponad 80 tysięcy testów. Teraz, no okej, mówiły teraz o sytuacji w komikencie, że mogło być mniej, nieco ponad 30, ale to już nie jest mniej więcej zazwyczaj niż 40 kilka tysięcy testów. Czy to nie powinno bójść jakiegoś niepokoju? Pani redaktor, testowani w Polsce są, podkreślę jeszcze raz, pacjenci objawowi. Pacjent z objawami zgłasza się do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Lekarz podstawowej opieki zdrowotnej kieruje pacjenta na test. Poza tym oczywiście mamy badania w szpitalach, mamy badania na izbach przyjęć, mamy badania na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Jeżeli lekarz ma mniej kontaktów z osobami zakażonymi, za osobami objawowymi, tych osób mniej się zgłasza do lekarza, tym samym mniej osób jest kierowanych na testy. Tu nie ma nic nielogicznego i nic niepokojącego. Jeżeli obserwujemy mniej zgłoszeń do lekarzy, to logicznym jest, że będziemy obserwować mniej wykonanych testów. Mniej osób objawowych oznacza, że w danym momencie mamy mniejszą transmisję. Na nikogo nie zrzucałbym tu żadnej odpowiedzialności, ponieważ jak Państwo sami widzicie, Tych testów było wykonywanych w pierwszych tygodniach po zmianie strategii testowania 60 tysięcy, 80 tysięcy. Więc na dziś, biorąc pod uwagę, że mamy mniej pacjentów objawowych, ale sami Państwo też widzicie po łóżkach zajętych. To już nie jest taka sytuacja zero-jedynkowa, jaką mieliśmy jeszcze kilka tygodni temu, że liczba łóżek zajętych systematycznie rosła. Dzisiaj mamy już dni, w których ta liczba łóżek zajętych spada, albo te przyrosty nie są już rzędu kilkuset, ale dwudziestu. Co to oznacza? Mniej pacjentów trafia do szpitala. A mniej pacjentów trafia do szpitala z uwagi na to, że mniej pacjentów jest chorych. To może niepokoić, powinna to, że oni wylugini zgroszają się do lekarza, by nawet powinni wyjść na kwarantane, czy na izolację. Pani redaktor, to trochę jest takie przekonanie, że my wszyscy jako eksperci wiemy, ile jest osób chorych w Polsce. O tym najlepiej wiedzą lekarze, którzy oceniają stan zdrowia pacjenta. Jeśli mogę. Mówił Pan o szpitalach, to chciałbym zapytać o rolę szpitali tymczasowych. Dlatego, że co jakiś czas obserwowaliśmy tę sytuację, że sprześnie jakiś szpital jest pełen, nie ma już łóżek, karetki, które odbijają się od jednego, drugiego szpitala, bo nie mogą zostać przyjęte. A z drugiej strony obserwujemy szpital narodowy, gdzie mamy dzisiaj, nie wiem ile, ale było chyba wczoraj 30 łóżek zajętych. Mamy pokazane właśnie, że są puste, to jak to jest, że właśnie pacjenci nie mogą się dostać do szpitali? Jest drugie strony mamy szpital narodowy, który świeci pustkami. Druga rzecz to jest to, o czym pisał poseł Orłutowicz, był minister zdrowia, który pokazuje, że szpital narodowy pusty, zarabia dziennie, zarabia. Może dostawać dziennie 400 tysięcy złotych, a jeżeli będzie pełen zupełnie, to jest samo 470 tysięcy i stawia wytalnie, być może też, że może się nie opłaca po prostu leczyć na tym szpitalu, lepiej zarabiać nie leżą. Po pierwsze, nikt nie będzie oszczędzał na zdrowiu pacjentów. Jeżeli tworzymy bufor łóżkowy w szpitalach tymczasowych i ten bufor łóżkowy na dzisiaj to jest 338 łóżek dodatkowych na razie w dwóch placówkach. W placówce w Krakowie i w placówce w Warszawie, czyli w Szpitalu Narodowym. Mamy zajętych 65 łóżek. Pamiętajmy, że w tym okresie, w którym pacjenci mogą jeszcze trafiać na normalne oddziały covidowe w szpitalach standardowych, tych szpitalach nie tymczasowych, ale tych szpitalach standardowych, to pacjenci w pierwszej chwili są tam właśnie kierowani do oceny stanu zdrowia. Sam znam przypadek, w którym pacjent został skierowany najpierw do szpitala MSWiA, tam po ocenie stanu zdrowia został oczywiście z wynikiem covidowym już zdiagnozowany jako przypadek do hospitalizacji, ale przypadek nie ciężki, ale przypadek lekki, choć trzeba skierować pacjenta pod tlen, karetka przewiozła taką osobę do Szpitala Narodowego. Nieprawdą jest więc, że nie kierujemy tam osób. Kierujemy tam na dzień dzisiejszy, biorąc pod uwagę, że jeszcze ten bufor cały czas odtwarzamy w szpitalach standardowych, choćby w szpitalach powiatowych, do szpitali tymczasowych kierujemy pacjentów w stanie lżejszym, którzy wymagają mimo wszystko hospitalizacji. To nie są pacjenci, których możemy skierować na izolację domową. To są pacjenci, którzy wymagają hospitalizacji, ale wymagają podłączenia do tlenu, czyli wsparcia tej saturacji i stąd też kierowani na dziś są do szpitali tymczasowych. Jeżeli zaistniałaby potrzeba, żeby do szpitali tymczasowych przekierować większą partię pacjentów, więcej pacjentów w Stanach Cięższych, to oczywiście tam będą kierowani. Najpierw wykorzystujemy te łóżka w standardowych szpitalach i oddziałach covidowych. Co do kwestii finansowych, ja poprosiłbym pana ministra Arłukowicza, zna ten gmach, urzędował tutaj. Jeżeli ma jakiekolwiek wątpliwości do finansowania szpitali tymczasowych, zestawienia tego finansowania ze standardowymi szpitalami, to oczywiście udzielimy wszelkich informacji. Pojawiają się informacje bowiem również, że szpital tymczasowy zarabia, podkreślam zarabia. To słowo jest w ogóle nieadekwatne. Szpital nie jest od zarabiania pieniędzy, tylko od leczenia pacjentów. Że szpital tymczasowy otrzymuje większe kwoty niż standardowy szpital, który leczy pacjentów covidowych. Otóż szanowni państwo, szpital tymczasowy dostaje jedną pulę środków jako wsparcie z tytułu gotowości łóżek i leczenia pacjentów covidowych. W tym, w tej opłacie zawiera się również dodatek dla lekarzy. W przypadku szpitali standardowych, szpitali covidowych, na wypłatę dla szpitala z uwagi na opiekę nad pacjentami covidowymi składa się opłata rekompensacyjna, która średnio w skali kraju to jest 717 zł, ale w przypadku szpitali klinicznych to jest 1400 zł. Do tej opłaty rekompensacyjnej dochodzą dodatki dla lekarzy i oczywiście gotowość przyjęcia i oczywiście opłata za pacjenta w stanie cięższym lub lżejszym. Jeżeli zsumujemy te kwoty, szpital standardowy obsługujący pacjentów covidowych otrzymuje wyższe kwoty niż szpital tymczasowy. Podkreślam, w tej kwocie szpitala tymczasowego, który otrzymuje środki za opiekę nad pacjentami covidowymi bądź za gotowość, zawiera się również dodatek dla lekarzy, którzy znajdują się tam codziennie. To mam pytanie do pana ministra Arłukowicza. Czy chciałby pozbawić personelu medycznego, który zadeklarował wsparcie dla szpitala tymczasowego środków do życia? Nie sądzę. Jeżeli minister Arłukowicz zdecydowałby się zapytać Ministerstwo Zdrowia o tę kwestię, dostałby na bieżąco odpowiedź. Pozostający w Warszawie drugi szpital tymczasowy, minister obrony narodowej zadeklarował, że dziś został informacją o drugim tymczasowym szpitalu. Szanowni Państwo, na dziś epidemia wygląda tak, że mamy zaraportowanych 21 tysięcy zakażeń. Sami Państwo wiecie, co było przed tygodniem. 27 tysięcy zakażeń. I wszyscy Państwo gremialni, jak tu stoicie, wykazywaliście troskę, co będzie z łóżkami szpitalnymi, co będzie z miejscami w szpitalach. My dziś mamy 21 tysięcy, ale czy Państwo jesteście w stanie odpowiedzieć, ile będzie za tydzień? My musimy przygotować ten bufor łóżkowy, gdyby nie daj Boże ta liczba pacjentów wymagających hospitalizacji wzrosła. Tu nieważne są kwoty, które poświęcimy na te szpitale. I żaden szpital nie zarabia na tym. Ważne jest, żeby zapewnić łóżka, gdyby ta fala epidemii, która jak Państwo widzicie fluktuuje, gdyby ona nagle znowu zaczęła rosnąć. I ponownie trzeba by było więcej pacjentów przekierować na hospitalizację. Czy Pana zdaniem jest taka możliwość, żebyśmy właśnie nie obserwowali tych obrazków, że te karetki jeżdżą, odpijają się? Czy jest możliwość, żeby już pacjenci, którzy zostali zabrani z domu na przykład przez karetkę, trafiali już na dzień dobry do szpitala tymczasowego i tam byli badani, co z nimi zrobić? Czy też oni muszą zawsze trafić na jedną normalnego, tak zwanego normalnego szpitala i dopiero będą przewożone do szpitala na śniadkach? Zgodnie z założeniem pacjent najpierw trafia na szpitalny oddział ratunkowy bądź izbę przyjęć i tam pada diagnoza, gdzie pacjenta przekierowujemy, w jakim jest stanie i gdzie go przekierować. Oczywiście zdarzały się takie sytuacje, o których Pan redaktor mówi, że te karetki krążyły między poszczególnymi placówkami. Na bieżąco mieliśmy raporty Narodowego Funduszu Zdrowia, który ma obowiązek wyjaśnić każdą taką sytuację. Na dziś samych wezwań karetek jest już dużo mniej i te przypadki czasem się niestety zdarzą, ale są to już przypadki indywidualne. Na dziś nie mamy tego problemu, który występował jeszcze przed kilkoma tygodniami. Tu coraz lepiej działa system ewidencji łóżkowej, który przygotowało Ministerstwo Zdrowia. Ten system informatyczny, który wspomagają chociażby żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, wpisując w raporty bieżąco dostępną bazę łóżek. Do tej bazy bieżącej mają dostęp koordynatorzy wojewódzcy, którzy mają obowiązek przekierować karetkę w miejsce, w którym jest wolne łóżko. Więc na dziś ten system działa. Jeżeli będzie rosła liczba pacjentów, to każde rozwiązanie jest możliwe. Również przekierowanie od razu pacjenta na oddział w szpitalu tymczasowym. Na dziś takiej potrzeby jeszcze nie ma. Jaka kara grozi szpitalowi za odmowę przyjęcia pacjenta w stanie zagrażającym w życiu? Ewentualnie też drugie pytanie o szczepionki. Jaki jest pomysł ministerstwa, jeżeli chodzi o tą dystrybucję? Czy już mamy takie chłodnie, żeby szczepionki Peisera przewozić, przechowywać? Ewentualnie, no właśnie, czy panujecie przechowywać jakieś miejsca szczepień, czy będzie to można jednak w szpitalach na przykład przechowywać? Co do kar, to tutaj decyduje Narodowy Fundusz Zdrowia, który może pozbawić szpitalu w danej sytuacji ryczałtu za świadczenie usług medycznych. Ale każda sprawa jest rozpatrywana indywidualnie, więc tu nie ma jednolitego podejścia, w sensie jednolitego. Każdy szpital to jest inna sytuacja, inny rodzaj problemu. Więc na pewno Narodowy Fundusz Zdrowia się tym na bieżąco zajmuje. Zresztą, jak państwo wiecie, od razu po takich przypadkach, gdzie pacjent nie został przyjęty, reakcja Oddziałów Narodowego Funduszu Zdrowia jest dość szybka. Co do szczepionek, to oczywiście przygotowujemy całą logistykę. Przede wszystkim sprowadzenia tej szczepionki do Polski, potem utrzymywania tej szczepionki w dość niskiej temperaturze, bo to jest temperatura na poziomie minus 70, minus 80 stopni. A potem, co też niezwykle istotne, to jest dystrybucja tej szczepionki i szczepienie dość dużej populacji ludzi. Mamy nadzieję dość dużej populacji ludzi, bo mamy nadzieję, że większość społeczeństwa decyduje się jednak zaszczepić. Toczą się rozmowy z firmą Pfizer, bo jeżeli mówimy o tej szczepionce, która wymaga dość niskich temperatur, to jest szczepionka firmy Pfizer. Ale ja przypomnę, że umowy są podpisane również z firmą AstraZeneca i firmą Johnson & Johnson, gdzie również będą dostarczane szczepionki, więc na dzień dzisiejszy to są trzy firmy. Tutaj firma Pfizer, tak jak na całym świecie, deklaruje wsparcie w tej logistyce dostawy szczepionek. My przygotowujemy całą logistykę tutaj na miejscu, jeżeli ta szczepionka się pojawi. Zaręczam, że ta szczepionka będzie dostępna i organizujemy tutaj oczywiście punkty szczepień, bo jeżeli przyjmiemy, że zaszczepić by się chciało przynajmniej połowa, jak deklaruje społeczeństwa, to logicznym jest, że liczba miejsc, w których te szczepienia muszą się odbyć, powinna być dużo większa. Taki chłodnie zapewni Pfizer czy zapewni się w tym momencie? Nad systemem chłodniczym obecnie pracujemy. Czy nadal jest to potrzebne? Czy wiemy, jak jest stan wyszczewalny? Osocze zawsze jest potrzebne. Osocze wspomaga leczenie chorych na COVID-19. Dotychczas osoby, tak zwani ozdrowieńcy, oddali blisko 10 tysięcy jednostek osocza. Blisko 6 tysięcy jednostek osocza zostało rozdysponowanych dla pacjentów chorych. To osocze cały czas jest pobierane i apelujemy oczywiście o szeroki dość udział ozdrowieńców w oddawaniu osocza. Wyjaśnię od razu jedną rzecz, która się pojawia. Część osób może narzekać, że musi dość daleko jechać, żeby to osocze oddać. Ale pamiętajmy, szanowni państwo, że pobranie osocza wymaga separatora komórkowego. Separatory komórkowe to są specjalistyczne urządzenia ulokowane w regionalnych centrach krwiodawstwa i krwiolecznictwa oraz w niektórych oddziałach. Ale co do zasady to są regionalne centra krwiodawstwa i krwiolecznictwa. W związku z tym, że czasem trzeba tam dojechać znaczne odległości, jest proces finansowania tych dojazdów. Więc jeżeli ktoś decyduje się oddać osocze, będzie miał zwrot, pełny zwrot kosztów dojazdu, żeby to osocze oddać. Czy jeszcze w jakiś dodatkowy sposób chcecie zachęcić ozdrowieńców na składkę inicjadów w posłowie pańców? No to jest niemówią oponię dla ozdrowieńców. Czy to jest kompensowa? Czy to jest przejazd? Każde rozwiązanie jest dobre i cieszę się, że akurat dwóch panów z Koalicji Obywatelskiej podjęło się konstruktywnych rozwiązań. W końcu. Dziękuję państwu. Jeżeli pan Michał Rogalski dotarł do tych danych, to trudno mówić o jakiejkolwiek manipulacji. Jeżeli te dane są na bieżąco dostępne, to znaczy, że system jest transparentny. I pan Michał Rogalski może te dane brać zarówno z poziomu ogólnopolskiego, z Ministerstwa Zdrowia, jak i z powiatowych stacji. Jak widać z tym problemu nie ma. Oczywiście w związku ze skalą epidemii zawsze mogą zdarzyć się pewne błędy. Jesteśmy tylko ludźmi i pamiętajmy, że Sanepid w tej chwili jest bardzo obłożony pracą, więc gdzieś na linii stacja powiatowa, stacja wojewódzka mogło do takiego błędu dojść. Minister Zdrowia Adam Niedzielski polecił Głównemu Inspektorowi Sanitarnemu, Ministrowi Jarosławowi Pinkasowi przeanalizowanie wszystkich raportów z ostatnich dni i tygodni na Mazowszu i na Śląsku, gdzie zostały wskazane te błędy w raportowaniu. I do środy ma być oświadczenie ministra Jarosława Pinkasa, Głównego Inspektora Sanitarnego, czy rzeczywiście te błędy zaistniały, a jeżeli zaistniały, to jaki jest sposób rozwiązania natychmiastowy. Więc nic tu nie jest ukrywane, nie ma żadnej manipulacji, wszystko dzieje się transparentnie. Czy nie powinno się zmienić, nie wiem, ze mną z materiów prowadzenia tych testów? Ja jednak wracam do tej liczby testów przeprowadzonych. Mniej osób jest kierowanych i dużo większy odgętych tych pozytywnych testów. I my mamy bardzo wysoki wskaźnik zgodno z tych osób najcięższe miastanie, które umierają z powrotem w dziewiętnaście na tle uroka, na tle świata. Może jednak testować bardziej powszechnie, wyłapywać osoby, które są tymi nosicielami wirusa bezobjawowymi. Wielu projektów prowadzą się wręcz masowe akcje testów, a u nas coraz tych testów mniej, no bo lekarze nie widzą wskaźnik. Pani redaktor, jeszcze niedawno pani redaktor i inni dziennikarze apelowaliście, żeby oddać testowanie w ręce lekarzy. Zostało to oddane jako oddanie specjalistom należnego im narzędzia. Teraz rozumiem, że jest apel, że lekarze mogą nie dostrzegać osób chorych, co też jest ciekawe. Ale co do zasady, testowanie przesiewowe całej populacji, jak miało to choćby miejsce na Słowacji, gdzie to testowanie dotyczyło testów antygenowych, to jest testowanie, które pokazuje nam stan na dziś. Stan na dziś, który może nam fałszować obraz rzeczywistości. Dlaczego? Ponieważ po pierwsze, test antygenowy ma mniejszą czułość. Po drugie, zastosowany danego dnia nie wyklucza, że ten pacjent jest zakażony, ale te objawy zakażenia i tym samym ta czułość testów wzrośnie za 4, 5 bądź 6 dni. Stąd też przetestowanie całej populacji da tylko jedno. Uspokoi nas i spowoduje, że staniemy się niewrażliwi na to, co się może stać w najbliższych dniach. A pacjenci, którzy będą niezdiagnozowani, będą nadal chodzić po ulicach. Testowania przesiewowego stąd też nie wprowadzamy. Pozwólmy decydować lekarzom o wskazaniach do testów i kierowania na test. Skąd tak duża liczba zgonów, to przypadków najcięższe? Od początku epidemii powtarzamy i tutaj eksperci też wskazują, że ta śmiertelność przy COVID-19 to jest mniej więcej na poziomie 2%. I szanowni państwo, kiedy mieliśmy kilkaset zachorowań, logicznym, że ta skala zgonów jest dużo mniejsza. Procent jest ten sam, ale skala jest dużo mniejsza. Dzisiaj, kiedy mamy przypadków zakażeń ponad 20 tysięcy, to ten procent pozostaje taki sam, ale niestety on dotyczy dużo większej populacji. Dużo więcej ludzi umiera. Nie chciałbym oczywiście mówić tylko o procentach, bo każda śmierć człowieka to jest dramat. Ale jeżeli porównamy chociażby zgony, które naszym sąsiadom towarzyszyły na początku epidemii, to był marzec, kwiecień, maj, te wzrosty fali zgonów były dużo większe niż w Polsce. Teraz tam to ustabilizowało się. U nas ta skala zgonów, no niestety, to jest 2%. To jest mniej więcej 2%. Ale szanowni państwo, skala jednak zachorowań jest dużo większa. Dzięki.