Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Tomasz Makowski proponuje dwukadencyjność w samorządzie i parlamencie

Tomasz Makowski proponuje dwukadencyjność w samorządzie i parlamencie

Tomasz Makowski przedstawił na konferencji projekt ustawy wprowadzający dwukadencyjność dla wójtów, burmistrzów, prezydentów miast oraz parlamentarzystów. Zapewnił, że propozycja nie działałaby wstecz i obowiązywałaby od najbliższych wyborów.

Najważniejsze założenia


- Projekt zakłada ograniczenie pełnienia funkcji do dwóch kadencji (ok. 8 lat) zarówno w samorządzie, jak i w Sejmie i Senacie. Mówca argumentował, że dwukadencyjność przeciwdziała rutynie i poprawia jakość rządzenia.

Zmiany w kodeksie wyborczym


- Do projektu o dwukadencyjności dorzucono uzupełnienie do kodeksu wyborczego. W przemówieniu omówiono też propozycje dotyczące głosowania korespondencyjnego oraz możliwości głosowania przez internet jako sposobów na zwiększenie frekwencji.

Przyczyny i oczekiwane skutki


- Mówca wskazał, że wieloletnie rządy lokalnych włodarzy często prowadzą do tworzenia „udzielnych księstw” poprzez powiązania personalne i finansowe. Dwukadencyjność ma otworzyć dostęp do urzędów dla nowych osób i ograniczyć takie praktyki.

Historia debaty i wcześniejsze projekty


- W exposé przypomniano reformy samorządu z 1992 i 1997 roku oraz wcześniejsze dyskusje i projekty dotyczące dwukadencyjności składane w poprzednich latach. Podkreślono, że projekt był już wcześniej debatowany i że został złożony ponownie przed nadchodzącymi wyborami.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry, witam Państwa na konferencji Ruchu Palikota i przedstawiam posła Tomasza Makowskiego, który będzie prezentował nasz projekt wprowadzający kadencyjność dla wójtów, burmistrzów, prezydentów miast i parlamentarzystów. Przy czym na samym początku chciałbym uspokoić wszystkich dzisiejszych wójtów, burmistrzów, prezydentów miast i parlamentarzystów. Ta ustawa proponowana przez nas nie miałaby działać wstecz, a więc ci wszyscy, którzy dzisiaj pełnią swoje funkcje, ta dwukadencyjność dotyczyłaby od czasu, od najbliższych wyborów. Wprowadzenie takiej ustawy doprowadziłoby do zasadniczej zmiany naszego krajobrazu politycznego na terenie miast i miasteczek. Tam, gdzie dzisiaj często włodarze tych terenów zbudowali sobie swoje własne udzielne księstwa poprzez różnego rodzaju układy, układziki, spółki powiązane, powiązania personalne, powiązania finansowe i stworzyli jakąś pewną fikcję demokracji poprzez stopniową wieloletnią eliminację swojej konkurencji politycznej, doprowadzili do tego, że prawdopodobnie, gdyby nie te nasze projekty, gdyby nie jakieś nadzwyczajne wydarzenia, mogliby tam władze sprawować niemalże dożywotnio. Zresztą to samo dotyczy parlamentarzystów. Wydaje się, że 8 lat, 2 kadencje, to jest optymalny czas na wykorzystanie swojej energii, inicjatywności swoich projektów. Oczywiście są wyjątki, są parlamentarzyści, którzy zachowują wysokie standardy pracy, są bardzo dobrzymi parlamentarzystami przez wiele, wiele lat. Niemniej wydaje się, aby dla uniknięcia rutyny pracy parlamentarzysty, 8 lat, zgodnie z naszym projektem, byłoby optymalnym czasem dwie kadencje pełnienia funkcji posła względnie senatora. To zresztą udało się stworzyć w przypadku Urzędu Prezydenta. Jeżeli dzisiaj przeprowadzimy jakieś badań, a prawdopodobnie okazałoby się, że większość społeczeństwa jest zadowolonych z tego zapisu dotyczącego wyboru prezydenta kraju, umożliwiającego pełnienie urzędu prezydenta przez dwie kadencje. Skąd ta dzisiejsza dyskusja? Zbliżają się wybory w 2014, w 2015 i pierwsza Platforma Obywatelska rozpoczęła dyskusję o zmianach w kodeksie wyborczym. Te zmiany stosunkowo proste, niekontrowersyjne. Wprowadzenie głosowania korespondencyjnego, oczywiście jesteśmy za tym głosowaniem korespondencyjnym, jest to jakieś dostosowanie tego naszego kodeksu wyborczego do tego, co w wielu krajach europejskich istnieje od wielu, wielu lat. Chociażby w Niemczech 20% osób oddaje swoje głosy w sposób korespondencyjny, a w Szwajcarii na przykład w wyborach lokalnych ponad 90% głosów oddawanych jest korespondencyjnie. Także sprawa zmian w kodeksie wyborczym proponowanym przez Platformę Obywatelską jest niekontrowersyjna. Myśmy zaproponowali kilka tygodni temu pójście krok dalej. Przygotowaliśmy, składaliśmy ustawę wprowadzającą w najbliższych wyborach również możliwość głosowania przez internet. Wprowadzenie głosowania przez internet to na pewno zwiększenie frekwencji wyborczej. To również zwiększenie aktywności tych wszystkich, którzy biorą udział w wyborach, dlatego że wydaje się naturalnym, że ten wybór dokonywany w internecie byłby zawsze wyborem bardziej świadomym, bardziej nakierowanym na konkretne osoby, które można w internecie dokładnie, mówiąc językiem internetowym, zgooglować i sprawdzić kim są. Dlatego uniknęlibyśmy tego dość anonimowego często stawiania krzyżyka przy jakimś bliżej nieznanym nazwisku w lokalu wyborczym. A dzisiaj proponujemy trzeci krok, kadencyjność wójtów, burmistrzów, prezydentów miast i parlamentarzystów, posłów i senatorów. To również zmieniłoby naszą scenę polityczną. Brak byłoby w tych bieżących działaniach tych osób myślenia przede wszystkim o tym, zwłaszcza w drugiej kadencji, jak zachować swój urząd w kolejnych latach, co odbija się na pewno negatywnie na jakości rządzenia. Oraz większa dostępność tych urzędów. Nowi ludzie, lepsi ludzie. O szczegółach projektu poseł Tomasz Makowski. Dziękuję bardzo. Szanowni Państwo, złożyliśmy dzisiaj kolejny raz projekt ustawy o dwukadencyjności w samorządzie terytorialnym, ale poszliśmy dalej. Złożyliśmy też uzupełnienie do tego projektu ustawy kodeks wyborczy, a mianowicie dwukadencyjność w parlamencie i w senacie. Trochę może historii. W 1992 roku i w 1997 roku nastąpiła reforma samorządu terytorialnego w Polsce. Wprowadzono Rady Gmin, Rady Miast, Rady Województw. Powołano wójtów, burmistrzów, prezydentów, jak również powołano starostów czy marszałków. To zrobili parlamentarzyści w obecnej władzy. Natomiast my w listopadzie ubiegłego roku złożyliśmy projekt ustawy. W lutym tego roku mieliśmy obszerną debatę. Ja miałem wystąpienie około półtorej godziny. Tłumaczyłem naszym parlamentarzystom, że w 2005 roku Prawo i Sprawiedliwość opowiedziało się za dwukadencyjnością w samorządach. W 2007-2008 roku Donald Tusk i Platforma Obywatelska potwierdziła, że trzeba wprowadzić dwukadencyjność w samorządzie terytorialnym. W 2013 roku, w styczniu tego roku, Leszek Mirl, Sojusz Lewicy Demokratycznej powiedział, że trzeba by było wprowadzić, rozważyć dwukadencyjność. W związku z tym my złożyliśmy. Co się okazuje? Politycy, którzy mają władzę w samorządach, którzy są okopani, którzy mają spółki, mają kuzynów, mają znajomych na stanowiskach kierowniczych, jest to niewygodne. My, wchodząc do Sejmu w 2011 roku, powiedzieliśmy, że my wytworzymy nową falę, nową falę emocji, zaufania społecznego, mianowicie taką, żeby ta władza, która dzisiaj ma pełną władzę, żeby była przychylna obywatelom, żeby to obywatele decydowali. W lutym wnioskiem Platformy Obywatelskiej został ten projekt odrzucony. Argumenty były takie, dlaczego nie parlamentarzyści, dlaczego nie senatorowie. Ja w swoim wystąpieniu powiedziałem, jeżeli chcecie Państwo tego, my się zgadzamy na dwukadencyjność. Dzisiaj złożyliśmy projekt ustawy dotyczącej dwukadencyjności też Parlamentu i Senatu. Tylko, Szanowni Państwo, tak naprawdę, dlaczego my idziemy w tym kierunku, żeby stworzyć tą nową jakość, nie tylko na najniższym szczeblu samorządowym, ale na najwyższym szczeblu ustawodawczym w parlamencie, żeby pokazać, żeby też zwolnić energię innych Polaków, żeby oni mogli kandydować, mogli reprezentować Polaków, czy to w Sejmie, czy w samorządzie, a nie na zasadzie takiej, że w parlamencie, czy w partiach politycznych, a zwłaszcza w tych lewicowych, jak w Sojusz Lewicy Demokratycznej, baronaty powstały i nie dają możliwości kandydowania. W związku z tym tu jest szeroki wachlarz do kandydowania do Parlamentu i wycofanie się kandydata, który już spełnił swoją funkcję w parlamencie, czy w samorządzie. Dwie po sobie postępujące kadencje sprawował. Ale jeszcze bardzo ważna, istotna rzecz. Dzisiejsza konferencja prasowa też jest jakby skierowana do projektu, który jutro będzie debatowany w Wysokiej Izbie, a mianowicie projekt Prezydenta Rzeczypospolitej, mówiący o współpracy obywateli z samorządem terytorialnym. I tutaj naszym zdaniem Pan Prezydent za daleko trochę poszedł w kierunku tworzenia referendum. Właśnie te referenda lokalne, które wytworzyły się na końcu 2012 roku i 2013 roku, pokazują niezadowolenie społeczne do sprawowania władzy, funkcji, czy to w samorządzie, czy w parlamencie. I my znowu będziemy kolejny raz apelowali do parlamentarzystów. Będziemy za każdym razem składali projektu ustaw i będziemy przekonywali, że właśnie musimy wytworzyć zaufanie społeczne, zaufanie społeczne, a nie niezadowolenie, takie jak ma dzisiaj to miejsce chociażby w Warszawie referendum zaplanowane na 13 października. Ale to chodzi o to, żeby to obywatele decydowali. Natomiast jeżeli ktoś sprawuje dwie kadencje i jest dobrym samorządowcem, czy dobrym parlamentarzystom, on zawsze będzie miał aprobatę społeczną i będzie mógł się realizować w innych strukturach, czy samorządowych, czy w administracji publicznej. Ja podchodzę do projektu Pana Prezydenta właśnie sceptycznie, bo nie możemy ograniczać swobody obywatelskiej na decydowanie funkcjonalności władzy. Właśnie to obywatele powinni poprzez referenda, poprzez wybory bezpośrednie decydować o tym, kto będzie zarządzał daną gminą, danym miastem, czy kto będzie reprezentował polski parlament w Sejmie z danych regionów. Dlatego zdecydowaliśmy się dzisiaj złożyć ten projekt ustawy i pokazywać, że musi być nowa emocja i nowa fala zaufania społecznego i tego kapitału społecznego, jakim są Polacy, którzy po tych 20 latach od tych wszystkich reform naprawdę zmądrzeni, doceniają władzę, zbierając podpisy, robiąc referenda i wiedzą doskonale i nie poddadzą się i będą mieli wpływ na władzę, która dzisiaj jest. Także, szanowni Państwo, my jesteśmy do dyspozycji. Jakiekolwiek pytania jesteśmy... Możemy jedynie wyrazić nadzieję i liczymy na to, że zarówno większość rządząca, jak i Pani Marszałkini nie będą starali się tych projektów, zarówno tego projektu o ograniczeniu ilości kadencji, jak i projektu o głosowaniu internetowym umieszczać w zamrażarce, stosować pewnego rodzaju czasowych obstrukcji i te wszystkie projekty, łącznie z projektem Platformy Obywatelskiej dotyczącym głosowania korespondencyjnego, znajdą się wspólnie w komisji czy w podkomisji i będziemy wspólnie dyskutować nad wszystkimi tymi zmianami, które miałyby się dokonać w kodeksie wyborczym. Jeśli można, pytania. Dzień dobry, Tomasz Grzelowski, Telewizja Superstacja. Muszę się przyznać, że nie do końca Pana Wynie przekonaliście, bo ja sobie pomyślałem tak, że jest to projekt ustawy, który jest wbrew demokracji, bo tak na dobrą sprawę odbieracie Panowie możliwość decydowania obywatelom, bo jeżeli mamy bardzo dobrego prezydenta, wójta, burmistrza, parlamentarzystę, to dlaczego nie okazać mu zaufania podczas głosowania, by pełnił kolejną kadencję. Ta samorealizacja, o której Pan mówił, nie przekonuje, no bo jeżeli ktoś jest dobrym parlamentarzystem, niekoniecznie musi być dobrym wojewodą. I to, co Pan powiedział, to jest bardzo istotne pytanie, nie tylko od Pana, bo i od szeregu innych ludzi, z którym to konsultowałem. Celowo nawiązałem podczas tej konferencji do ustawy Pana Prezydenta Rzeczypospolitej o referendum, że może w komisji, czy podkomisjach, czy w polityce się zastanowią, po to jest ten instrument referendalny, że jeżeli nawet jest ograniczenie dwukadencyjności, to czy nie wprowadzić właśnie zmiany do referendum, że jeżeli lokalna społeczność podejmie decyzję o tym, że ktoś sprawuje władzę bardzo dobrze, słusznie, rzetelnie i ma poparcie społecznie i zaufanie, to w drodze referendum może przedłużyć kandydowanie o kolejną kadencję. I to jest właśnie argument do tego, że politycy, to jest taki batna polityka, żeby nie obrastał tłuszczem po dwóch kadencjach i był pewien, że on już ma władzę absolutną, tylko żeby za każdym razem pracował razem z obywatelami, razem ze społeczeństwem i realizował wspólne projekty. Obywatelskie budżety, obywatelskie inicjatywy uchwałodawcze, obywatelskie inicjatywy ustawodawcze i referendum. I to referendum może zdecydować, że przedłużamy dla wójta burmistrza prezydenta kolejną kadencję. Ale warunek jest taki, że ustawa mówi dwie kadencje. Rozmawiamy o referendum, obywatele zdecydują, że jeżeli ktoś ma zaufanie społeczne i jest bardzo dobrym gospodarzem, jest referendum, które wyrazi wolę i może kandydować. Ja bym zresztą odpowiedział tu panu redaktorowi również pytania. To znaczy, czy ustawa o Urzędzie Prezydenta Polski w jakim stopniu ogranicza tą demokrację, bo tam również jest... A nie możemy porównywać, bo to są absolutnie dwie różne. Tu wybieramy jednego człowieka, tu wybieramy tysiące. Ograniczenie. A faktycznie i doprowadza do tego, przynajmniej z naszego punktu widzenia, że po bardzo dobrych dwóch kadencjach prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego w jakimś stopniu ten poziom urzędu prezydenta ucierpiał w kolejnej kadencji. Ale myślę, że patrząc na demokrację, na zachowanie pewnych standardów demokracji, mimo tego, że w jakimś stopniu trzeba przyznać, że jest to nałożenie jakiegoś drobnego, no może kagańca, za dużo powiem, kagańczyka na te możliwości wyborcze. Per saldo demokracja jako taka zyskała na tym. Ostatecznie jest tyle różnych możliwości, tyle pól realizacji politycznej dla każdego z działaczy, każdego szczebla. I każdy dobry działacz, dobry polityk będzie w stanie znaleźć również po tych dwóch kadencjach dobre miejsce. Czy są jeszcze jakieś pytania? Dziękujemy bardzo. Dziękujemy. Dziękujemy.