Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
PSL: Rolnicy toną w zbożu i mleku - apel o działania

PSL: Rolnicy toną w zbożu i mleku - apel o działania

PSL ostrzega, że nieudolność rządu doprowadza rolników do kryzysu - zboże zalega w silosach, a ceny zboża i mleka spadają drastycznie. W wystąpieniu PSL zaapelował o pilne rozwiązania - wprowadzenie kaucji na importowane zboże, uruchomienie kanałów eksportowych i interwencję na rynku mleka.

Najważniejsze ustalenia


W wystąpieniu przypomniano, że brak decyzji z ministerstwa i niesprecyzowane dane przy granicy pogłębiają problem. Ceny rzepaku spadły z około 4 000 zł do 2 500 zł za tonę, a pszenica z poziomów do 2 000 zł za tonę w porcie do cen poniżej 1 000 zł dziś. Rolnicy nie mają gdzie sprzedać nadwyżek, a brak szybkich rozwiązań rynkowych powoduje presję na bankructwa.

Kwestia importu i propozycje eksportowe


PSL domaga się wprowadzenia mechanizmów zabezpieczających rynek - kaucji na zboże wjeżdżające oraz uruchomienia kanałów transportowych, żeby przesunąć krajowe zapasy do państw potrzebujących, m.in. w Afryce. Wskazano też konieczność działań na szczeblu unijnym i wykorzystania rezerwy 450 milionów euro.

Sytuacja sektora mleczarskiego


Mleczarstwo nadal zapewnia znaczące wpływy eksportowe - Polska produkuje ponad 12 miliardów litrów i jest trzecim producentem w Europie; ponad 70% skupu realizują podmioty polskie. Mimo tego sieci handlowe wymuszają obniżki cen u przetwórców, co przełożyło się na korekty cen skupu mleka po 20-40 groszy w styczniu i kolejne w lutym. PSL apeluje o interwencję wspólnie z Krajowym Związkiem Spółdzielczości Mleczarskiej i związkami branżowymi.

Dodatkowe problemy strukturalne


Zwrócono uwagę na spadek stada trzody chlewnej i brak programu odbudowy - z około 250 tysięcy stad w 2015 roku do około 56 tysięcy dziś, co obniża krajowe zużycie zboża. Wskazano także nowe ogniska ptasiej grypy na Warmii i Mazurach jako dodatkowe ryzyko dla użytkowników paszy i logistyki zbóż.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Pana profesor Stapana Krajewski. Szanowni Państwo, wielu rolników w Polsce zastanawia się, co zrobić ze zbożem, które zalega w ich silosach, magazynach, jak je sprzedać, kiedy sprzedać, w jakich pieniądzach, co będzie się działo na rynku mleka. Żadnych rozwiązań nie proponuje dzisiaj ministerstwo, a ministrowie zaczynają pytać, kto kupił ile zboża z Ukrainy, w którym miejscu. Nie byłoby dzisiaj tych pytań, gdyby w czerwcu minister rolnictwa, pan minister Kowalczyk, posłuchał nas i wprowadził, dążył do wprowadzenia kaucji na zboże, które wjeżdża z Ukrainy. Nie byłoby tych pytań, gdyby minister nie mówił rolnikom, żeby czekali ze sprzedażą zboża, bo będzie droższe i czekają do dziś w nadziei, że będzie ono droższe. Natomiast ceny są dzisiaj tragiczne, bo za tonę rzepaku można było dostać 4 tysiące złotych, dziś tona rzepaku kosztuje 2,5 tysiąca. Za tonę pszenicy w żniwa można było otrzymać nawet do 2 tysięcy w portach. Dzisiaj ta cena poniżej tysiąca. I nie ma rozwiązań na rynku europejskim, ani dotyczących rozwiązania problemu związanych ze zbożem, też z mlekiem. Dzisiaj apelujemy do komisarza Wojciechowskiego, do ministra Kowalczyka o to, żeby znaleźć te rozwiązania. One są. Warto pomyśleć, wywieźć zboże, trzeba wprowadzić kanały transportowe, tak żeby to zboże, które wjechało, mogło wyjechać dalej. Trafić powinno do tych krajów, które czekają ciągle na te zboże, krajów Afryki. I tutaj musi być wspólne działanie na europejskim rynku. Tyle zapowiedzi, które mówiło Prawo i Sprawiedliwość, że jak będziemy mieli swojego komisarza, będziemy rozwiązywać problemy. Za chwilę pojawi się problem na rynku mleka ogromny. On już jest dzisiaj, ale będzie jeszcze większy. A minister będzie mówił tak, jak mówi o zbożu dzisiaj. Analizujemy, sprawdzamy, gdzie są dane. Bo przecież powinni mieć wszystkie dane z granicy, ile faktycznie zboża wjechało do Polski, ile wyjechało, jakie parametry te zboże spełnia. To są konkretne pytania, które dziś zadajemy. Czekamy na odpowiedzi, ale na te odpowiedzi czekają polscy rolnicy przede wszystkim. Pan senator członkowy, bardzo proszę. Szanowni Państwo, chcę się odnieść do najważniejszej gałęzi polskiego rolnictwa poza zbożem, jakim jest sektor mleczarski. Chcę przypomnieć, że on dostarcza najwięcej dewiz eksportowych. Chcę przypomnieć, że tak naprawdę mleczarstwo jest jedyną branżą, która jest jeszcze w rękach Polski. Ponad 70% skupu mlecznego jest realizowanych przed podmioty polskie, a tak naprawdę dzięki spółdzielczości mleczarskiej, gdzie właścicielami są spółdzielni, są rolnicy. I dzięki temu ta sytuacja wydawałoby się bardzo dobra do ubiegłego roku, kiedy ceny były satysfakcjonujące, pomimo wzrostów kosztów produkcji, bo chcę to podkreślić mocno, że tak drastycznie jak w 2022 roku wzrosły koszty produkcji mleka, nie było takiej sytuacji. I dzisiaj spotykamy się z sytuacją, kiedy tak naprawdę duże sieci handlowe wymuszają na producentach przetworów mlecznych obniżki cen. A to przenosi się niestety na ceny mleka. Te ceny spadły drastycznie. Pierwsza korekta cen, która nastąpiła w miesiącu styczniu była na poziomie 20-40 groszy. W tej chwili mamy luty i kolejną mocną korektę na tym samym poziomie. Mleko dochodzi już do granic opłacalności. Dlatego apelujemy rzeczywiście do ministra rolnictwa o podjęcie zdecydowanych środków wspólnie z Krajowym Związkiem Spółdzielczości Mleczarskiej, ze związkami branżowymi, aby póki jest to możliwe, uruchomić na tym rynku interwencję. Interwencję, która może uspokoić rynek, która może spowodować, że rzeczywiście te korekty cenowe wrócą do sytuacji, która pozwoli normalnie funkcjonować polskim gospodarstwom mlecznych. Polska jest trzecim producentem mleka w Europie. Produkujemy ponad 12 miliardów litrów. Jesteśmy jedynym krajem w Unii Europejskiej, gdzie produkcja w 2022 roku nie spadła. Tak jak mieliśmy w pozostałych krajach unijnych minus 2%, w Polsce jest stabilna produkcja. I te gospodarstwa, które postawiły na bardzo trudną produkcję, kosztowną, gdzie dofinansowały tę produkcję, zaczynają się borykać z wielkimi problemami. Jest czas, aby rzeczywiście, póki jest to możliwe, zapobiec tragedii, która za chwilę może się wydarzyć. Bardzo dziękuję. Pan poseł Bigniewicz. Szanowni Państwo, do Polski wpłynęło, właściwie wjechało kilka milionów ton zboża i Unia nie wzięła odpowiedzialności za te ukraińskie zboże, tylko to zboże pozostało w kraju. Jeżeli mamy 27 krajów unijnych, to komisarz Wojciechowski powinien rozdysponować to zboże między 27 krajów Unii Europejskiej. Niestety tak się nie stało. Te zboże zostało w Polsce. I teraz to jest pilne posiedzenie, powinno się odbyć pilne posiedzenie komisarzy europejskich, żeby taką decyzję położyć. Te zboże, które jest u nas nadwyżką, leży w welewarach, czyli polscy rolnicy nie mają gdzie sprzedać, bo firmy paszowe zakupiły całe swoje zboże do końca, powiedzmy, roku gospodarczego. Jest go pełno i dlatego musimy podjąć decyzję na szczeblu Unii Europejskiej, żeby to zboże rozdysponować po całej Unii Europejskiej. A ponadto w Unii jest rezerwa 450 milionów euro i polscy rolnicy powinni skorzystać z tej rezerwy. Ponadto muszę powiedzieć, że ta nadprodukcja zboża wynika też z innej dziedziny, że w Polsce zostało zlikwidowanych bardzo dużo stad trzody chlewnej. W roku 2015 było 250 tysięcy stad trzody chlewnej, dzisiaj pozostało ich tylko 56 tysięcy. Czyli polska produkcja nie konsumuje, polscy rolnicy, polska produkcja nie konsumuje tego zboża i dlatego tutaj kolega mówił o bydle mlecznym. Ja mówię zarówno o trzodzie chlewnej, że musimy to odbudować, nie ma programu, nie ma programu dla polskiej trzody chlewnej. Dzisiaj na Warmii i Mazurach, bo stamtąd akurat pochodzę, pojawiają się nowe ogniska ptasiej grypy. Znowu nie będzie kto miał odbierać tej paszy. Jest to ogromny problem, z którym się dzisiaj rolnicy Warmii i Mazurach spotykają z całego kraju, że to zboże musimy wyeksportować przede wszystkim do krajów Ameryki i Afryki Północnej, jak i rozdysponować je solidarnie, bo skoro jesteśmy w Unii, to solidarnie powinniśmy to zboże rozdysponować do wszystkich krajów unijnych, a nie to zboże przekroczyło granicę. My wykazaliśmy się wielką empatią dla narodu ukraińskiego, a w tej chwili polscy rolnicy ponoszą tego konsekwencje. Dziękuję bardzo. Bardzo dziękuję panu. Szanowni Państwo, z początkiem stycznia weszły przepisy związane z zielonym ładem. Co one oznaczają dla polskiego rolnika? Przede wszystkim straty finansowe związane z jego regulacjami, bo przecież rolnicy nie spełnią jako schematów, ponieważ oziminy zostały już zasiane nie 1 stycznia, ale do końca sierpnia, czy w miesiącach jesiennych. Dlatego też mogą liczyć co najwyżej na podstawową płatność, która będzie wynosiła 118 euro do hektara, nie to jak było za naszych czasów co najmniej 190 hektarów. Dlatego dzisiaj domagamy się zawieszenia zielonego ładu, który został wprowadzony na początku tego roku dla polskich rolników, ponieważ to będzie kolejny element, który będzie bardzo mocno ograniczał dochodowość naszych gospodarstw. I oczekujemy tego, o czym już od dawna mówimy. Polskie rolnictwo musi zacząć dywersyfikować swoje dochody w postaci produkcji energii elektrycznej. Na to Polskie Stronnictwo Ludowe na pewno postawi po wygranych wyborach. Pan poseł Krzysztof Maczyk. Szanowni Państwo, pan premier Kowalczyk, minister rolnictwa. Rząd PiSu przegrał ze zbożowymi spekulantami. Dzisiaj zwróciłem się w interpelacji do pana premiera Kowalczyka, czy również podległemu spółki Skarbu Państwa, które również uczestniczą w procesie obrotu zbożem w tym procederze uczestniczyły. To jest dzisiaj niezwykle ważne. Chcielibyśmy wierzyć, że sprawa nie ma drugiego dna i w tą sprawę nie są uwikłani politycy PiSu odpowiadający za rolnictwo. Przed kilkoma dniami bardzo znamienna wypowiedź pana posła Michała Jacha, prominentnego posła Klubu Zjednoczonej Prawicy, ukazała się, który roztacza taki żal i oburzenie, jak polscy rolnicy śmią się upominać o swój interes, śmią protestować. Otóż chcielibyśmy dzisiaj panu posłowi Jachowi uświadomić, żeby wybrał się do prawdziwego gospodarstwa rolnego, porozmawiał z gospodarzami, którzy dzisiaj stawiają czoło wielkim problemom, za które odpowiada obecna większość rządząca, która w tej swojej opętańczej polityce, którą uprawia, w tej propagandzie już nie rozróżnia mieszkańców wsi od rolników, którzy na tej wsi żyją. Apelujemy do was, szanowni państwo, wybierzcie się do gospodarstw rolnych i porozmawiajcie z rolnikami, bo wy żyjecie w jakimś w ogóle oderwaniu od rzeczywistości. Te niewiele gospodarstw dzisiaj rolnych, które pozostało w Polsce są na skraju wytrzymałości, są na skraju bankructwa. Jeśli w najbliższych tygodniach nie nastąpi jakieś otrzeźwienie, to naprawdę będziemy dzisiaj na polskich półkach sklepowych za chwilę niestety mogli kupić tylko żywność pochodzenia zagranicznego. I kto będzie za to odpowiedzialny? Odpowiedzialny będzie ten rząd z tym komisarzem europejskim, Januszem Wojciechowskim, za to, co w ostatnich latach zrobili. Pan poseł Wysokowski, Kiewski, bardzo proszę. Nasza wypowiedź jest wypowiedzi o rolników, którzy protestują. Nasilają się protesty rolników. Rośnieńska, właściwie nie ma sektora z tego, co panowie mówili, który by był sektorem opłacalnym. Tak jest na rynku zboża, o którym była mowa. Tak jest na rynku wieprzowiny. Mamy najniższą produkcję, najniższą po głowie trzody od parodziesięcioleci. Nieźle stoi sektor mleczny, ale on grozi mu załamanie, jeśli nie zdejmiemy z rynku nadmiaru mleka w proszku i masło. Tu jest niezbędna interwencja na szczeblu unijnym, aby to nadprodukcję zdjąć i utrzymać sektor w dobrej kondycji. Ceny nawozów, spadają ceny gazów, ceny nawozów nie ma. A więc jaka jest szansa, żeby dochody umożliwiły odtworzenie produkcji, a zbliża się wiosna? To wszystko grozi, że załamaniem eksportu. Polska jest ogromnym eksporterem. Mamy ponad 37 miliardów euro eksportu. Około 27 za 27 miliardów euro importujemy, a więc mamy nadwyżkę ponad 10 miliardów. Jeśli będzie taka sytuacja, to właściwie zostaną pozrywane kontrakty. A jeśli zejdziemy z określonych rynków międzynarodowych, to na nie szybko nie wrócimy. Wreszcie pytanie, gdzie jest koncert, tak zapowiadamy, ta polska grupa spożywcza, a więc który miał interweniować, uzdrowić sytuację w rolnictwie, pomagać rolnikom, właściwie o nim wszyscy zapomnieli. Sytuacja tragiczna jest tak, że w spółkach hodowlanych, w tych, które są nadzorowane przez właściciela, jakim jest skarb państwa, ta sytuacja jest wyjątkowo trudna. I na koniec, no, wspólny europejski rynek jest otwarty coraz bardziej na towary, produkty z Ukrainy. Mamy świadomość, że jesteśmy za pomocą, jaką należy udzielić w Ukrainie. Polska też kiedyś otrzymowała taką pomoc. Należy wspierać rolnictwo ukraińskie, ale to wymaga pewnych regulacji na wspólnym rynku. Po inaczej, rolnictwo europejskie, a szczególnie rolnictwo polskie, które jest pierwszym odbiorcą nadmiaru towarów, nie wytrzyma konkurencji. A więc potrzebna jest regulacja na szczebę europejskim, która by w jakiś sposób ustawiła, wsparła, a jednocześnie wyregulowała możliwość eksportu tej dużej produkcji, jaka jest na Ukrainie. To wymaga pewnych rozwiązań na europejskim rynku, ale także na określonych działań Polski. Minister rolnictwa musi tutaj wyjść z pewnymi inicjatywami. Te nasze propozycje nie zostały przyjęte, bo gdyby były przyjęte rok temu, jak żeśmy zgłaszali właściwie niecały rok temu, bo w zeszłym roku, to sytuacja by się wyglądała zupełnie inaczej, jeśli chodzi o wspomniany rynek zboża. Bardzo Państwu dziękuję. Bardzo dziękuję. Czy są pytania? Tak, oczywiście. Ja mam pytanie dotycznie do układu powodu i tej dyrektywy, która prawdopodobnie nas sięgnie, czyli zakazów układu powodu. Czy my na dzisiejszy dzień mamy jakiś problem, jeśli chodzi o rynek jajeczny? I czy wejdzie taka dyrektywa, to o ile procent wzrośnie cena jajów? Nie usłyszałem pytanie, bo... Nie usłyszałem. Chciałem odpowiedzieć na to pytanie. Mianowicie rynek klatkowy dzisiaj to jest rynek 3% jaj. Jeżeli byśmy chcieli zmienić tą produkcję, to jaja by podłożały w Polsce o 100%, 200%, 300%. Dlatego na dzień dzisiejszy my musimy do tego tematu podjąć ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie. Bo nie da się zmienić latem hodowli z tuczu klatkowego na tucz ściółkowy. I dlatego do tego musimy podjąć rozważnie. Ja rozmawiałem z ekologami na ten temat i cała Unia przechodzi na ten system, ale to jest bardzo spokojny i długofalowy okres. Nie można tego zrobić z dnia na dzień, bo tego się nie da. Te jajka by zdrożały, nie wiem o ile, o 300-400%. Dlatego tu musimy podchodzić do tego tematu bardzo rozsrożnie i ostrożnie. Pozwijam jeszcze oto się holdingu rolniczego, który miałem z tym sporządczego. Miał mieć miejsce. Rok temu wiadomo, że były takie prace w komisji. Pani mówi, że to się nie udało. Czy to jest tak, że rolnicy już są zniechęceni łączeniem jakby sił do tego, aby wesprzeć się nawzajem, nawet w takich holdingach, które nie spróbowały w zesji? Proszę Państwa, rolnicy się organizują, ale to wymaga określonego wsparcia, określonych instrumentów finansowych, określonych udogodnień podatkowych, kredytowych. Rolnicy, a szczególnie młodzi rolnicy, mamy tutaj młodego rolnika, który stoi razem z nami, potrzebują dogodnych kredytów, kredytów na inwestycje, kredytów niskoprocentowanych, wieloletnich, bo rolnictwo jest długoletnim procesem, który wymaga, to jest produkcja krótka, sezonowa, to jest produkcja, która ma pewno ciągłość. Ale ten holding miał za zadanie przechowywać towary, wspierać, a nie przechowywać polityków PiSu. No niestety dzisiaj widzimy, że to jest przechowalnia dla polityków PiSu, zamiast konkretnego działania, pomocy i wsparcia rolników. Ale dzisiaj w tym holdingu udziałowcami nie są rolnicy. Głównym udziałowcem holdingu jest Krajowa Grupa Spożywczy, Cukrowa. I to oni decydują, nie rolnicy. Rolnicy już są bardzo zniecierpliwieni, bo kiedyś powstawały grupy producentów rolnych. Ale rząd tak zniechęcił do zakładania grupy producentów rolnych, a teraz powstała Krajowa Grupa Spożywcza. Ona dla rolników nic nie daje, nic. Bo rolnicy tam nie mają żadnych udziałów. Dziękuję bardzo. Bardzo dziękuję. Dziękuję bardzo. Dziękuję.