Lewica: 305 tys. urodzeń w 2022 — najniżej od II wojny
Lewica podkreśla, że wstępne dane za 2022 rok pokazują zaledwie 305 tysięcy urodzeń — najniższy poziom od II wojny światowej. W wystąpieniu związano ten spadek z ośmioletnim okresem zarządzania kraju i wezwano do przywrócenia ogólnopolskiego, bezpłatnego programu in vitro oraz zmian polityki prorodzinnej.
- Lewica przypomina, że wstępne statystyki wskazują około 305 tysięcy urodzeń w 2022 roku i około 400 tysięcy zgonów, co tworzy niepokojącą sytuację demograficzną. Wskazuje, że urodzenia spadły z ponad 700 tysięcy w przeszłości do obecnego poziomu.
- Wystąpienie prezentuje projekt ustawy o przywróceniu ogólnopolskiego, bezpłatnego programu in vitro, zakładającego minimum 300 milionów złotych rocznie z budżetu. Projekt ustawy autorstwa Lewicy jest zgłoszony u marszałek Witek i zdaniem mówców można go pilnie uruchomić.
- Mówcy łączą niski wskaźnik urodzeń z problemami w polityce państwa: ograniczeniami dla kobiet, trudnościami z opieką żłobkową i przedszkolną, brakiem dostępu do mieszkań dla młodych małżeństw oraz wzrostem kosztów życia i problemami z kredytami.
- Lewica dziękuje samorządom za wdrażanie lokalnych programów in vitro i wskazuje Łódź jako przykład, gdzie program objął ponad 1100 par, odnotowano 406 urodzeń i ponad 500 ciąż. Mówcy podkreślają, że programy lokalne częściowo wyręczają rząd, ale nie rozwiązują problemu w skali kraju.
Najważniejsze dane
- Lewica przypomina, że wstępne statystyki wskazują około 305 tysięcy urodzeń w 2022 roku i około 400 tysięcy zgonów, co tworzy niepokojącą sytuację demograficzną. Wskazuje, że urodzenia spadły z ponad 700 tysięcy w przeszłości do obecnego poziomu.
Proponowane rozwiązania
- Wystąpienie prezentuje projekt ustawy o przywróceniu ogólnopolskiego, bezpłatnego programu in vitro, zakładającego minimum 300 milionów złotych rocznie z budżetu. Projekt ustawy autorstwa Lewicy jest zgłoszony u marszałek Witek i zdaniem mówców można go pilnie uruchomić.
Wskazywane przyczyny spadku urodzeń
- Mówcy łączą niski wskaźnik urodzeń z problemami w polityce państwa: ograniczeniami dla kobiet, trudnościami z opieką żłobkową i przedszkolną, brakiem dostępu do mieszkań dla młodych małżeństw oraz wzrostem kosztów życia i problemami z kredytami.
Rola samorządów i przykład Łodzi
- Lewica dziękuje samorządom za wdrażanie lokalnych programów in vitro i wskazuje Łódź jako przykład, gdzie program objął ponad 1100 par, odnotowano 406 urodzeń i ponad 500 ciąż. Mówcy podkreślają, że programy lokalne częściowo wyręczają rząd, ale nie rozwiązują problemu w skali kraju.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Lewica alarmuje o stratach polskich twórców na platformach
Lewica odsyła srebrny medal prezydentowi Andrzejowi Dudzie
Lewica otworzyła konferencję: gender a wolność nauki
Lewica: Zarzuca agencji brak rezerw i unikanie prezesa
Lewica – Obrona zwierząt kontra naciski PiS i prezydenta
Lewica: Krytyka 700 mln dla mediów rządowych
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Małgorzata Pępek
Małgorzata Pępek pyta o czas postępowania sądowego
Bogdan Zdrojewski
Bogdan Zdrojewski pyta o los projektów ws. praworządności
Marcin Romanowski
Marcin Romanowski o ochronie tożsamości dziecka i rozporządzeniu
Krzysztof Kwiatkowski
Krzysztof Kwiatkowski krytykuje nieobecność autorów nowelizacji
Szymon Hołownia
Szymon Hołownia alarmuje o wzroście prób samobójczych dzieci
Bogdan Zdrojewski
Bogdan Zdrojewski: Brak przedstawicieli ministra na debacie o SN
Artykuły
Artykuł
Marzec 2025: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Sierpień 2021: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Październik 2021: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Listopad 2023: NFZ i szpitale w centrum sporu o ochronę zdrowia
Artykuł
Marzec 2021: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Wrzesień 2023: kampanijny spór o kolejki, szpitale i ochronę zdrowia
Transkrypcja
Wstępny rok to bardzo smutny pod względem urodzeń. Najniższy wskaźnik urodzeń od czasu II wojny światowej. Ledwie 305 tysięcy według wstępnych danych nowych obywateli przyszło na świat w naszym kraju. To niestety trzeba bardzo jednoznacznie powiązać z tym, co dzieje się w naszym kraju i w tym, jak nasz kraj jest zarządzany przez ostatnie 8 lat. Bo to, że kobiety nie czują się tutaj dobrze, to, że kobiety są represjonowane, to, że kobiety są karane, to my doskonale o tym wiemy. Ale to, że młode małżeństwa często muszą dokonywać dramatycznych wyborów, żeby nie decydować się na dzieci, to jest właśnie zasługa Prawa i Sprawiedliwości. Począwszy od opieki żłobkowej, po opiekę przedszkolną. Nie mówimy już o tym, że dla młodego małżeństwa w Polsce mieszkanie to jest wielki rarytas. Głównie jest tak, że jeżeli nie odziedziczą jakiegoś spadku po dziadkach albo nie kupią tego pierwszego mieszkania rodzice, to oni tak naprawdę na pierwsze mieszkanie szans nie mają. Bo jeżeli ktokolwiek zdecydował się na kredyt, to widzimy, co dzisiaj z tymi kredytami się dzieje. Jeżeli nie będzie zmiany polityki państwa w zakresie dzietności, to tak na dobrą sprawę my będziemy się sukcesywnie każdego roku zwijać. Bo jeżeli kiedyś w Polsce rodziło się ponad 700 tysięcy dzieci, a dzisiaj rodzi się 305, a umieralność jest wyższa niż przed COVID-em, to znaczy, że nasze społeczeństwo się kurczy i kurczyć będzie ze względu na to, że nie ma recepty. Kiedy myśmy mówili o tym, że jest 1,5 miliona par, które mają problem z dziećmi i proponowali ogólnodostępny program in vitro, Prawo i Sprawiedliwość śmiało nam się w twarz i mówiło, że to tak naprawdę niczego nie rozwiąże. A właśnie, gdyby program in vitro funkcjonował i nie był wycofany w 2016 roku, to pewnie nie byłoby 305 tysięcy dzieci, tylko mogłoby być tych tysięcy więcej. I my dzisiaj po raz kolejny przypominamy i pokazujemy nasz projekt ustawy, którą złożyliśmy w połowie zeszłego roku o przywróceniu ogólnopolskiego bezpłatnego programu in vitro, który zakładałby, że w każdym roku nie mniej niż 300 milionów złotych z budżetu państwa byłoby na to przeznaczone. Te 300 milionów złotych, te minimum 300 milionów złotych to szczęście dla wielu par, dla wielu rodziców, którzy nie mogą mieć dziecka, a na prywatny zabieg ich po prostu najzwyczajniej w świecie nie stać. Więc my w dobie tych katastrofalnych danych, jeżeli chodzi o liczbę urodzeń w 2022 roku, dzisiaj apelujemy i przypominamy. Ten projekt ustawy autorstwa Lewicy jest u pani marszałek Witek. Można ten projekt wyciągnąć, można nad tym projektem pracować, bo przyszłość naszego kraju i rozwój naszego kraju będzie zależał w głównej mierze od tych młodych obywateli, którzy się będą rodzić. A jeżeli oni się nie będą rodzić, to Polska się niestety będzie zwijać. Więc to jest nasz apel i dzisiaj trzeba z tego miejsca bardzo zdecydowanie podziękować wszystkim samorządom, które wyręczają rząd i organizowały i wdrażały własne programy, miejskie programy in vitro. I tego najlepszym przykładem jest też Łódź, gdzie autorka, dzisiaj pani prezydent Małgorzata Moskwa-Wodnicka, kiedyś radna doprowadziła m.in. do tego, że taki program w Łodzi funkcjonuje i on funkcjonuje od wielu lat i pewnie będzie dalej się rozwijał. Szanowni Państwo, jeśli chodzi o program in vitro, statystyki jasno pokazują, że zainteresowanie jest cały czas duże. My uruchomiliśmy nabór tegoroczny. Oczywiście przechodzi to najśmielsze oczekiwanie, jak dużo osób się zgłasza, więc ten problem cały czas jest w skali kraju nierozwiązany. Jeśli chodzi o pary, które się zakwalifikowały, podsumowując, cały program in vitro w Łodzi to jest ponad 1100 par. Mamy 406 urodzeń i 500 ponad ciąż, więc te dzieci będą się rodziły. My oczywiście jako samorząd udostępniamy cały czas ten program. Nieodpłatnie zgłosiła się do nas teraz duńsko Wola, więc prawdopodobnie też podpiszemy umowę. Mówię o tym programie nie bez przyczyny, dlatego że dane pokazują, że jeśli chodzi o 2016 rok, jeszcze kiedy obowiązywał krajowy program in vitro, dane statystyczne pokazują, że urodzone dzieci w ramach programu in vitro było to ponad 20% wszystkich urodzeń. Więc nie jest prawdą, tak jak mówi Prawo i Sprawiedliwość, że ten program nie rozwiązuje problemów demograficznych, bo Prawo i Sprawiedliwość dzisiaj niestety, jeśli chodzi o strategię demograficzną, czy chociażby politykę prorodzinną, odniósł absolutną porażkę. Po 8 latach okazuje się, że kobiety poprzez zaostrzone prawo aborcyjne borykają się z problemem, czy jest bezpiecznie, czy jest stabilnie, czy zachodzić w ciąże. Dodatkowy problem to brak odpowiednio zabezpieczonej opieki okołoporadowej. Mówi się również w badaniach, gdzie badane są kobiety, że chodzi również o sytuację związaną ze zdrożyzną, z brakiem stabilizacji, jeśli chodzi o pracę. I myślę, że Prawo i Sprawiedliwość ma rozwiązania, które dzisiaj chociażby pokazujemy, które może rozwiązać problem demograficzny, bo specjaliści mówią, że czeka nas katastrofa. Czeka nas katastrofa demograficzna, bo nie będzie miał kto pracować na nasze emerytury. I oczywiście Prawo i Sprawiedliwość w strategii demograficznej wpisuje, że jest problem związany z niepłodnością, ale nie idzie dalej, bo myślę, że trudno jest temu środowisku przyznać rację, że program in vitro, krajowy program in vitro rozwiązałby te problemy, a statystyki jasno pokazują, że to jest jedna z cegiełek, która spowodowałaby, że na pewno więcej dzieci w Polsce by się rodziły. Pan poseł wspomniał o tym, że w tej chwili mamy kryzys i że umieralność jest obecnie wyższa niż przed COVID-em. To jakieś statystyki teraz najnowsze mamy? Skąd te dane? To są dane, które zostały wczoraj opublikowane w portalach internetowych, z których wynika, że mamy mniej umieralności niż w okresie COVID-u, czyli w roku 2021, ale ten wskaźnik jest wyższy niż w roku 2019. I to jest, z tego co ja pamiętam, chyba ponad 400 tysięcy zgonów w roku 2022, więc do wskaźnika około 305 tysięcy urodzeń, no to rzeczywiście ten wskaźnik jest bardzo, bardzo niepokojący i szczególnie bardzo niepokoi, bo my zdajemy sobie sprawę, że jak był COVID, no to ta zachorowalność i umieralność była wyższa, ale jeżeli wskaźnik po COVID-zie jest wyższy niż przed COVID-em, to już jest naprawdę bardzo, bardzo niepokojący. Ale to też wynika z tego, że jednak nakłady na ochronę zdrowia i to co się dzieje w publicznej ochronie zdrowia jest i pozostawia wiele do życzenia. My wiemy i dostajemy te informacje od obywateli, że kolejki do specjalistów się wydłużają. Widzimy i czytamy przecież w prasie, widzimy w telewizji, że często ludzie, którzy po tej reformie trafiają na SOR, bo to jest jedyna świąteczna pomoc medyczna, często czekają 12-13 godzin i były takie przypadki, że na tych SOR-ach ludzie umierają, więc tak naprawdę Prawo i Sprawiedliwość na każdym etapie funkcjonowania naszego państwa nie dowozi rozwiązań, nie dowozi tych tematów. Niby pieniędzy w budżecie jest więcej, niby mówi się, że na ochronę zdrowia jest więcej pieniędzy, ale pokazujemy jakie są wydatki ochrony zdrowia, ile trzeba płacić, jakie są koszty utrzymania placówek ochrony zdrowia, to tak naprawdę na usługi medyczne wcale tych pieniędzy nie ma więcej. I to wszystko ze sobą jest powiązane, tak jak powiedziała Pani Prezydent, ta opieka okołoporodowa jest niewystarczająca. Kobiety, młodzi rodzice, którzy myślą o swoich potomkach często się zastanawiają, czy będą właściwie zaopiekowani, bo nie każdego stać na prywatną ochronę zdrowia, bo ona jest naprawdę bardzo, bardzo kosztowna. Mówicie Państwo o tym, że polityka PiS jest winna tej niskiej dzietności. Abstrahując jeszcze od polityki rządowej, jak pozwolę sobie zacytować kilka cytatów z przestrzeni medialnej. Nie chcę mieć dzieci, z podobną deklaracją można spotkać się coraz częściej, jednak co jeśli dzieci już się ma i się tego żałuje? O powodach, dla których tak jest, opowiadają Monika, Karolina, Magda to krytyka polityczna. Dalej mamy. Żaden z moich stałych partnerów nie chciał mieć dzieci, mój obecny mąż również i od czasu do czasu gratulujemy sobie. Jak to dobrze, że ich nie mamy. Przez to, że nie mam dzieci, wolniej się starzeje. Gazeta Wyborcza. No i wybieramy życie bez dzieci całkiem świadomie. Opinia.gazeta.pl Ja mogę takich przykładów przytaczać mnóstwo. To nie są media jakoś specjalnie przychylne Prawu i Sprawiedliwości. Więc pytanie, czy myślicie Państwo, że w przestrzeni medialnej coś powinno się zmienić, bo media również kreują rzeczywistość i jeśli niezbyt chętnie i przychylnie nastawiają się do kwestii dzietności, a raczej promują pochwały antynatalizmu, braku dzietności, to może też jest coś na rzecz. Ja nie będę krytykował opinii poszczególnych redakcji, natomiast takie osoby, które świadomie, z pełnym przekonaniem nie chcą mieć dzieci, zawsze były, są i zawsze będą. Ale my podajemy przykłady, z którymi spotykamy się niemal każdego dnia, że są młodzi ludzie, którzy decydują się na partnerstwo, decydują się na małżeństwo i chcą mieć rodzinę. I tej rodziny po prostu nie mają, bo się boją, nie ze względu własnego przekonania, tylko ze względu na warunki ekonomiczne. I ich po prostu na te dzieci nie stać i zastanawiają się, czy będą w stanie takie dziecko wychować, będą w stanie takie dziecko wyżywić. I to jest tak naprawdę problem. Natomiast jeżeli Pan przytacza te słowa i te wypowiedzi, oczywiście są takie, ale myślę, że to jest jednak zdecydowana mniejszość. Bo jak popatrzymy po naszych znajomych, po przyjaciołach, po różnych ludziach, to na ogół każdy to dziecko ma, albo to dziecko planuje. Ja mogę tylko apelować i tylko prosić, jako ojciec dziewięcioletniej Zosi, Pani Prezydent ma dwoje dzieci, że to naprawdę jest świetna, świetna sprawa. Ale no rzeczywiście to trzeba podjąć samemu decyzję, bo to jest bardzo odpowiedzialna decyzja. Ale my też, Panie Redaktorze, mówimy o osobach, tak jak Pan Poseł wspomniał, które chciałyby, ale z jakiegoś powodu nie podejmują tej decyzji. Natomiast trendy, czy też głosy, o których Pan Redaktor mówi, no to są to trendy europejskie. Tylko też trzeba podkreślić, że Polska jest prawie na szarym końcu, jeśli chodzi o liczbę urodzeń. Więc jeśli są jakieś trendy europejskie, że ktoś się decyduje w późnym wieku na dziecko, bądź się nie decyduje, bo po prostu nie ma ochoty mieć dzieci, to tak czy inaczej, ze względu na to, jaka jest, bądź nie ma polityki prorodzinnej w Polsce, to jesteśmy prawie na szarym końcu, jeśli chodzi właśnie o liczbę urodzeń. A może wcale nie jest tak źle, bo jest taki trend, odłam takiego lewicowego myślenia, że im mniej dzieci, tym lepiej, no bo planeta jest jedna, zasoby są ograniczone, więcej ludzi, no to więcej problemów dla planety, więcej problemów z eksploatacją planety. My nie reprezentujemy tego odłamu, bo to jest takie no anty, no anty, dla nas anty takie obywatelskie, antyludzkie. No uważamy, że rodzina, uważamy, że partnerstwo, uważamy, że dzieci to jest coś najwspanialszego na świecie i trzeba wspierać, żeby tych dzieci było jak najwięcej, bo już abstrahujemy od takich czystych faktów i liczb. Jeżeli tych urodzeń będzie coraz mniej, to pokolenie, które dzisiaj ma 30-40 lat na emeryturze nie dostanie ani złotówki, bo nie będzie miał kto na tych ludzi pracować. To jest rzecz jak gdyby taka ekonomiczna, przyziemna, ale bardzo ważna, a myślę, że szczęście, jakie dają dzieci jest nie do opisania i ten, kto nie ma dzieci, no nie może nawet się porównywać, bo on po prostu tego nie wie.