Koalicja Obywatelska: Kontrole wykazały chaos i zaniechania nad Odrą
Koalicja Obywatelska przedstawiła wstępne wyniki kontroli parlamentarnej dotyczącej katastrofy ekologicznej na Odrze. Klub ocenił, że kontrole wykazały brak koordynacji, chaos działań instytucji oraz zaniechania, które mogły zwiększyć skalę szkód.
Parlamentarzyści Koalicji Obywatelskiej przeprowadzili blisko 40 kontroli w instytucjach centralnych i regionalnych. Wstępne wnioski wskazują na brak pełnych dokumentów udostępnionych kontrolerom oraz konieczność przygotowania raportu Klubu ze wskazaniem obszarów wymagających naprawy.
W instytucjach centralnych wykonano osiem kontroli. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB) nie zostało poinformowane przez Ministerstwo Klimatu i Ochrony Środowiska ani przez wojewodów o zaistniałym problemie, a alerty pojawiły się dopiero po serii pytań i monitorowania ze strony RCB.
Kontrola w Ministerstwie Infrastruktury ujawniła brak koordynacji między instytucjami nadzorującymi gospodarkę wodną. Wody Polskie i Inspektorat Ochrony Środowiska nie wymieniały na czas kluczowych informacji, co w opinii kontrolujących świadczy o chaosie i zaniechaniach w nadzorze.
Wnioski z kontroli regionalnych są równie niepokojące i mają zostać przedstawione w dalszej części prac. Klub podkreślił, że katastrofa ekologiczna na Odrze była możliwa do przewidzenia i bez systemowych zmian ryzyko podobnych zdarzeń może się powtórzyć.
Najważniejsze ustalenia
Parlamentarzyści Koalicji Obywatelskiej przeprowadzili blisko 40 kontroli w instytucjach centralnych i regionalnych. Wstępne wnioski wskazują na brak pełnych dokumentów udostępnionych kontrolerom oraz konieczność przygotowania raportu Klubu ze wskazaniem obszarów wymagających naprawy.
Kontrole w instytucjach centralnych
W instytucjach centralnych wykonano osiem kontroli. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB) nie zostało poinformowane przez Ministerstwo Klimatu i Ochrony Środowiska ani przez wojewodów o zaistniałym problemie, a alerty pojawiły się dopiero po serii pytań i monitorowania ze strony RCB.
Brak koordynacji i nadzoru
Kontrola w Ministerstwie Infrastruktury ujawniła brak koordynacji między instytucjami nadzorującymi gospodarkę wodną. Wody Polskie i Inspektorat Ochrony Środowiska nie wymieniały na czas kluczowych informacji, co w opinii kontrolujących świadczy o chaosie i zaniechaniach w nadzorze.
Regionalne kontrole i ryzyko powtórzenia się zdarzenia
Wnioski z kontroli regionalnych są równie niepokojące i mają zostać przedstawione w dalszej części prac. Klub podkreślił, że katastrofa ekologiczna na Odrze była możliwa do przewidzenia i bez systemowych zmian ryzyko podobnych zdarzeń może się powtórzyć.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Koalicja Obywatelska żąda likwidacji podatku handlowego
Koalicja Obywatelska ostrzega: Afera Obajtka to afera PiS
Koalicja Obywatelska: 12 tys. wakatów w policji, rozliczyć Szymczyka
Radosław Sikorski: Oskarża Macierewicza o działanie na rzecz Rosji
Koalicja Obywatelska: Ostrzeżenie przed POLexit i zamrożeniem środków
Koalicja Obywatelska proponuje uproszczenie zamówień dla samorządów
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Waldemar Sługocki
Waldemar Sługocki o zaniedbaniach i systemowym upadku w ochronie Odry
Lewica
Lewica: minister okrada Polskę z 160 mld zł
Agnieszka Hanajczyk
Agnieszka Hanajczyk krytykuje brak odpowiedzi ws. zanieczyszczenia Odry
Katarzyna Kotula
Katarzyna Kotula domaga się odpowiedzi ws. zanieczyszczenia Odry
Michał Szczerba
Michał Szczerba krytykuje brak wyjaśnień ws. Kanału Gliwickiego
Michał Szczerba
Michał Szczerba: 'moloch na glinianych nogach' we Wodach Polskich
Artykuły
Artykuł
Co prasa pisze o polskiej scenie politycznej: tydzień 19–26 kwietnia 2026
Artykuł
Prognoza wyborów do Sejmu 2027 — co mówią dane?
Artykuł
Debata o 500+: rozdawnictwo czy realne wsparcie dla rodzin
Artykuł
Kosiniak-Kamysz: baterie Patriot nie będą przenoszone
Artykuł
Spór o autorstwo projektu depenalizacji marihuany: zarzuty o 'polityczne zawłaszczenie'
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Transkrypcja
Dzień dobry, Szanowni Państwo, witam bardzo serdecznie na spotkaniu zorganizowanym przez Klub Koalicji Obywatelskiej, które to spotkanie poświęcone jest przede wszystkim pierwszym wynikom kontroli, które przeprowadziliśmy parlamentarzyści, parlamentarzystki Koalicji Obywatelskiej, posłowie, senatorowie w związku z katastrofą ekologiczną na Odrze. W ubiegłym tygodniu nasi parlamentarzyści przeprowadzili blisko 40 kontroli, zarówno w instytucjach centralnych, jak i w instytucjach regionalnych. Skupiliśmy się na tym, by skontrolować, jak działały odpowiedzialne za zarządzanie kryzysowe instytucje, instytucje centralne, ministerstwa i również skupiliśmy się na całym obszarze geograficznym tej katastrofy ekologicznej. Oczywiście dziękując za to, co Państwo parlamentarzyści zrobili, chcielibyśmy dzisiaj przedstawić wstępne wyniki tych kontroli, które zostały zrobione. To nie koniec, dlatego że spływają jeszcze wyniki kontroli. Część dokumentów niestety na razie nie została przedstawiona parlamentarzystom. Natomiast wnioski wyłaniają się oczywiste. Konkluzją tych prac będzie przedstawienie takiego raportu Klubu Koalicji Obywatelskiej dotyczącego tej katastrofy. Przede wszystkim ze wskazaniem obszarów, które w państwie nie zadziałały, obszarów wymagających poprawy, ale również ze wskazaniem tych wszystkich systemowych błędów, które skutkowały takimi, a nie innymi zaniechaniami. Zaczniemy od przedstawienia krótkich konkluzji z instytucji centralnych. Tam przeprowadzono osiem kontroli. W to zaangażowani byli posłowie i senatorowie. I bardzo proszę, pani Katarzyna Lubnauer, RCB, czyli ta instytucja, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, która od centralnej strony powinna była informować o tym, co dzieje się. Przede wszystkim RCB powinno być informowane. W związku z tym kontrola w RCB, którą zrobiliśmy wspólnie z panem Sienkiewiczem, wskazała, że RCB nie zostało w ogóle poinformowane, ani przez Ministerstwo Klimatu i Ochrony Środowiska, ani przez wojewodów. Żaden z wojewodów nie raportował do RCB do 10 sierpnia, że się cokolwiek dzieje. Zawiadomienie przyszło od obywatela i muszę powiedzieć, że RCB, które 10 zapytało wojewodów, czy coś się dzieje, otrzymywało odpowiedzi, że nic się nie dzieje, że właściwie nie ma problemu i że nie ma potrzeby również wysyłania jakichkolwiek alertów. W związku z tym fakt, że alert pojawił się 12, to było w dużym stopniu wynik monitorowania tego przez RCB, które pytało się kolejno wód polskich wojewodów, czy ten alert jest potrzebny. I takie odpowiedzi otrzymywało, że właściwie do 12, dopiero jak się zebrał rządowe centrum, rządowy zespół zarządzania kryzysowego, to takiego alertu nie było potrzeby według nich wysyłać. Przypominam, że już 11 był dramat na Odrze. Powiedzmy jednoznacznie, widać było, że całe państwo jest na urlopie. Widać było jednoznacznie, że nie ma kto podjąć decyzji. Nie ma kto podjąć decyzji z województw i nie ma kto podjąć decyzji z ministerstwa. Ja przypomnę, że w tym czasie zarówno jak przykład wojewoda Obremski, jak i na przykład pani minister Moskwa byli na urlopie i to było widać. RCB nie mogło uzyskać żadnych odpowiedzi zwrotnych. Przypomnę, 10 sierpnia, a dramat odgrywa się od 26 lipca i podobno trzeciego Gioś już wysyłało zawiadomienia do wojewódzkich ośrodków i inspektoratów ochrony środowiska i wojewodów. Pytanie, co się działo przez dwa tygodnie? Panie Przewodniczący, poseł Arkadiusz Marchewka. Dziękuję, panie przewodniczący. Kolejna kontrola odbyła się w Ministerstwie Infrastruktury, które odpowiada za nadzór nad instytucją Wody Polskie. Poza tym wiceminister infrastruktury jest pełnomocnikiem rządu do spraw gospodarowania wodą. Z tej kontroli wyłania się kompletny chaos i brak jakiejkolwiek koordynacji pomiędzy instytucjami państwa. Można powiedzieć, że przez Odrę przelała się wielka fala. Fala niekompetencji, zaniechań i braku współpracy polskich instytucji. Kiedy poprosiliśmy o szczegółowe informacje od ministra, jak wyglądają kwestie związane z badaniem wody, kiedy dostali te informacje, to zostaliśmy poinformowani, że nie mają takich informacji na bieżąco, bo te kwestie nadzoruje Inspektor Ochrony Środowiska. Kiedy poprosiliśmy o takie dokumenty, powiedziano nam, że jeszcze chyba nie mamy tych aktualnych, bo naszych nie spłynęły. Więc z tej kontroli wyłania się kompletny brak jakiejkolwiek informacji, kompletny brak współpracy rządowych instytucji. Po pierwsze, główny zarzut brak nadzoru. Jeżeli pan minister Grubarczyk jako pełnomocnik rządu do spraw gospodarowania wodą nie jest w stanie przez pierwsze dni zabrać głosu w tej sprawie, okazuje się, że za bezpieczeństwo tej rzeki odpowiada z jednej strony pan minister, który nadzoruje Wody Polskie, ale nie ma informacji, bo coś innego robi Inspektor Ochrony Środowiska i pomiędzy nimi żadnych informacji nie ma, to wyjąłania się z tego obraz kompletnego chaosu, braku współpracy instytucji, braku koordynacji, stworzenia molocha, który tak obiektywnie patrząc ucieka o odpowiedzialności za to się stało, więc jesteśmy w stanie powiedzieć jasno, że gdyby nie te zaniechania, gdyby nie te błędy, które zostały popełnione, może udałoby się zmniejszyć skalę tej katastrofy. Natomiast wnioski z regionalnych kontroli są równie niepokojące, o czym będziemy mówić później. Dziękuję. Bardzo dziękuję. Ministerstwo Klimatu i Środowiska, Pani Poseł Gabriela Lenartowicz. Przepraszam, razem z Panią Senator Danutą Jazłowiecką kontrolowałyśmy najbardziej newralgiczne z punktu widzenia zaistnienia katastrofy ekologicznej instytucje, czyli Ministerstwo Klimatu i Środowiska i tu w szczegółach będzie Pani Senator przedstawi to i Główny Inspektorat Ochrony Środowiska. Z tych naszych kontroli wyłania się na pewno jeden jednoznaczny obraz. Ta katastrofa ekologiczna nie mogła się nie wydarzyć. Ona musiała się wydarzyć. To była tylko kwestia czasu. I jeśli nic się nie zmieni, może się jeszcze raz wydarzyć i być może też nie tylko na otrze. A dlaczego? Mówiąc obrazowo, przyjrzałyśmy się raz, że dokumentacji obserwowanej, już wcześniej związanej z ustawodawstwem, to można by określić to tak malowniczo. Ryba psuje się od władzy. Pierwszym aktem, który zdemontował tak naprawdę, czy zlikwidował ochronę wód powierzchniowych w Polsce, zwłaszcza rzek, to jest nowe prawo wodne z 2018, wchodzące w życie w 2018 roku, ale z 2017 roku, które przeniosło kwestie gospodarowania wodami do pionu gospodarczego, czyli zostawiło gospodarkę wodną i dla gospodarzenia wodą jako zasobem, ale zasobem w rozumieniu materialnym, czy infrastrukturalnym. Dla tego celu stworzyło taki moloch, jak wody polskie tu w szczegółach jeszcze będzie to pewnie omawiane. Natomiast ochrona wód de facto zniknęła. De facto zniknęła. Dobrze współpracują w ramach środowiska, jak zaobserwowaliśmy na tym konkretnym przykładzie, wojewódzkie inspektoraty ochrony środowiska, aczkolwiek zostały pozbawione znaczących kompetencji. Nie ma tak naprawdę monitoringu środowiska, bo to, co jest nazywane monitoringiem środowiska, jest tak naprawdę zbiorem pobożnych życzeń i drobnych badań, nieweryfikowalnych i nic nie mówiących, co widzimy obecnie o rzeczywistym stanie rzeki. Dodatkowo, co jest pokłosiem właśnie zmiany prawa wodnego, minister infrastruktury, który teraz zarządza wodami, wydał rozporządzenie w sprawie klasyfikacji stanu ekologicznego, potencjału ekologicznego i stanu chemicznego oraz sposobu oceny wód powierzchniowych, co jest kluczowe, które pozbawia tak naprawdę narzędzi do rzeczywistego monitorowania stanu wód. Efektem kontroli także w Głównym Instytut Bektoracie Ochrony Środowiska jest też stwierdzenie, że pani minister Moskwa zadeklarowała, że wyasygnuje z pieniędzy Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska 270 milionów na monitoring wód, którego nie ma. Otóż 90 milionów złotych niedawno zostały wydane ze środków Unii Europejskiej na monitoring, na wzmocnienie monitoringu wód. Jest nawet rozliczenie tylko projektu, tylko monitoringu nie ma. Wydaje się, że jest to przypadek, którym się powinien Olaf zainteresować, czyli policja unijna. Oddaję głos pani senatoria Złowiecki w sprawie Ministerstwa Klimatu. W Ministerstwie Klimatu i Środowiska nie ma żadnego systemu zbierania informacji o zewnętrznych informacjach dotyczących zagrożeń środowiska. Tak naprawdę nie ma żadnego systemu informowania pani minister. W związku z tym wszelkie informacje, zarówno prasowe, jak i bezpośrednio docierające do ministerstwa były bagatelizowane przez ministerstwo. Dopiero w momencie, kiedy Gioś przekazał po 15 dniach od masowego wypłynięcia ryb, przekazał informacje o rozpoczęciu współpracy z regionami i zarządzaniu kryzysowym. Wówczas pani minister otrzymała tę wiadomość, po czym absolutnie nie interesowała się dalej. Była jedynie z tego, co się dowiedzieliśmy w kontakcie telefonicznym z Giośiem, z dyrekcją generalną ochrony środowiska, prezesem Rady Ministrów, służbami i wojewodami. Dopiero 16.00 przygotowano zespół wewnętrzny zarządzania kryzysowego, a 18.00 wysłano zarządzenie o powołaniu specjalnego zespołu, który ma za zadanie ustalenie ewentualnych przycisk zjawiska śniętych ryb, a także zaproponowania rekomendacji. Zarządzenie wyszło 18 sierpnia z datą wsteczną obowiązującą od 16 sierpnia. W zarządzeniu członkowie zespołu zobowiązani są do zachowania tajemnicy informacji związanych z pracami zespołu, a także pani minister zapowiada możliwość powierzania osobom wchodzącym w skład zespołu wykonywania opracowań, opinii, analiz i ekspertyz, a także innych czynności służących realizacji zadań. Pod koniec września zespół ma przekazać te rekomendacje i ma przekazać cały raport. W ministerstwie zaskoczeni byli pracownicy tym, że Ministerstwo Infrastruktury swoim rozporządzeniem z ubiegłego roku ograniczyło ilość związków, listę badań związków, które świadczą o zasaleniu wód. I od tego roku tak naprawdę tylko w niektórych przypadkach badane są chlorki i sód. Praktycznie uczestniczymy nadal w tych pracach, ponieważ chcielibyśmy się dowiedzieć, jakie osoby zostały powołane do tego zespołu i w jaki sposób ten zespół eksperckich będzie te prace wykonywał. Dziękuję. Bardzo dziękuję. Pani poseł Urszula Zielińska. Dziękuję bardzo. Ja w zeszły czwartek wraz z zespołem zielonych odbyłam spotkanie w Państwowym Instytucie Weterynarii w Puławach, który prowadzi badanie nad próbami ryb na obecność metali ciężkich. I z tego spotkania, bardzo dobrego, konstruktywnego spotkania, mam trzy bardzo jasne konkluzje. Po pierwsze, badania nad próbami ryb wciąż trwają i na zeszły czwartek, 18 sierpnia zostały przeprowadzone dopiero na połowie otrzymanych przez Instytut prób. Czyli na ich podstawie w żaden sposób minister Moskwa nie może w pełni wiarygodnie wykluczyć obecności metali ciężkich czy podawać prawdziwych źródeł skażenia ryb. To po pierwsze. Po drugie, bardzo ważnym jest, że wśród tych wyników, które otrzymałam do tej pory nie ma ani jednej próby ryb z Odry na poziomie Kanału Gliwickiego, na Śląsku, tam gdzie, jak wiemy, wyniki wody są najgorsze. Poziomy zasolenia są bardzo wysokie, nawet 11-krotnie przekraczające poziomy zasolenia na innych odcinkach Odry. I to jest kolejny ważny wniosek. Ani jedna próba ryb do tej pory nie trafiła do puław z tamtego obszaru, na którym prawdopodobnie zaczęła się ta katastrofa ekologiczna na Odrze. I trzecia, i trzeci wniosek. Z rozmów z profesorami, ze specjalistami, którzy zajmują się tym tematem od tygodni. Nawet samo wysokie zasolenie może być przyczyną masowego śnięcia ryb. Masowe śnięcie ryb może być powodowane tylko przez wysoki poziom sodu, wysoki poziom zasolenia. Więc absolutnie również na tej podstawie minister Moskwa nie może powiedzieć, że już znamy przyczyny i że są to przyczyny typu algi. Bo to są być może przyczyny wtórne, natomiast do przyczyn tych pierwotnych wciąż ministerstwo nam ich nie przedstawiło i wciąż musimy do tych danych dotrzeć. Także pozostaje czekać na pełne, konkluzywne wyniki badań na obecność metali ciężkich. I pełne wyniki badań ryb. I pytać, dlaczego są w nich tak poważne braki w próbach. Dziękuję. Poseł Dariusz Joński, proszę. Bardzo dziękuję. Prowadzimy z panem posełem Michałem Szczerbą kontrolę w wodach polskich. Jutro o godzinie 9.30 kolejna kontrola i odbiór dokumentów, ważnych dokumentów. Ale pozwolicie państwo, że krótko przedstawię te informacje, które z panem posłem Szczerbą uzyskaliśmy. Przede wszystkim chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, że do tej katastrofy by nie doszło, gdyby działał system. Problem polega na tym, że systemu nie ma. Nie to, że nie działa, tylko po prostu go nie ma. Rząd Prawa i Sprawiedliwości miał czas powołać największą instytucję Wody Polskie, która zatrudnia w tej chwili prawie 6 tysięcy osób. Działa już prawie 4,5 roku, pobiera opłaty m.in. za wprowadzanie ścieków do wód i do ziem. I z tych pieniędzy, zamiast kupić system monitorowania jakości wód, to zatrudniała osoby, 6 tysięcy osób, kupowała samochody, ponad 300 samochodów i w końcu słynne mundury. Na to szły pieniądze. Pokazujemy to, jak ta instytucja funkcjonowała. A więc jak można badać jakość wody, skoro nie ma systemu do spraw monitorowania. Mamy system monitorowania jakości powietrza, ale nie mamy w Polsce systemu monitorowania jakości wód. Problem wód polskich polega na tym, że nie mają kompetencji do prowadzenia badania wody. To zlecają Wojewódzkim Inspektoratom Ochrony Środowiska, ale te nie są zobowiązane informować o wynikach. I to jest pewien problem, prawny oczywiście, ale nikt nie widział do tej pory z rządzących problemu, aby to m.in. rozwiązać. Pozwolę teraz sobie oddać jeszcze głos posłowi Szczerbia, by uzupełni te informacje dotyczące tych informacji, które otrzymaliśmy. Dziękuję. Panie Przewodniczący, koleżanki, koledzy, no przede wszystkim powstał moloch na glinianych nogach, tak należy nazwać tę instytucję. Pierwsza informacja, jaką otrzymaliśmy od urzędników była taka, że wody polskie nie mają kompetencji. Nie mają kompetencji do działania, więc stworzono instytucję 6300 pracowników, 400 samochodów, limuzyny dla prezesów, ale brak możliwości realnego działania. Przede wszystkim zidentyfikowaliśmy z posłem jońskim kompletny chaos, jeśli chodzi o pozwolenia wodnoprawne. Wody polskie miały przejąć odpowiedzialność za polskie rzeki, miały wydawać pozwolenia wodnoprawne, zgody na wrzuty do wody różnego rodzaju substancji, również z zakładów przemysłowych. W tej chwili w obiegu prawnym są zgody, które wydają wody polskie, wydają starostwa powiatowe bardzo często, ale również są jeszcze w obiegu prawnym zgody i pozwolenia wydawane przez marszałków i wojewodów. To, co jest bardzo istotne w tej sprawie, to przede wszystkim, że niekontrolowane są tzw. incydenty. O tym wspominała pani posłanka Zielińska. Myśmy dokładnie z posłem jońskim zdiagnozowali, jeżeli chodzi o kanał Gliwicki. Już 17 marca było pierwsze zjawisko śniętych ryb, na które nie odpowiedziano w sposób właściwy. Przede wszystkim nie wykonano odpowiednich badań, tych także badań toksykologicznych ryb. Sytuacja się później powtórzyła 18 lipca. Być może te dwa alerty, te dwie sytuacje, gdzie pojawiły się śnięte ryby, mogłyby spowodować to, że przygotowalibyśmy się lepiej do sytuacji, która miała miejsce na przełomie lipca i sierpnia. To jest sytuacja bardzo niepokojąca. Będziemy o tym, jak powiedziałem, pogłębiać tę kontrolę. Mamy kilka zakładów przemysłowych w obrębie Odry, które wydają się zakładami, które mogły przyczynić się do tej katastrofy ekologicznej. I chcieliśmy powiedzieć jeszcze o jednej rzeczy. To była sytuacja, która również nas zaniepokoiła. 12 sierpnia pan premier Morawiecki napisał alarmującego tweeta, w którym oznajmił wszystkim Polkom i Polakom, że odwołuje natychmiastowo pana prezesa Dace. My byśmy byli z posłem jońskim 17 sierpnia, czyli pięć dni po twicie odwołującym prezesa Dace i zadaliśmy pytanie, gdzie jest prezes Dace. I otrzymaliśmy jedną odpowiedź. Na dwutygodniowym urlopie. To jest sytuacja skandaliczna. Oczywiście nie zdały gabinetu, nie zdały samochodu służbowego. Jakby nigdy nic, jakby nic się nie stało. Znaczy pozor dla ludzi i dalsze funkcjonowanie, tak jakby nigdy nic. Dopiero nasze pytania do pana ministra Grubarczyka na komisji tydzień temu wymusiły tę decyzję. Zresztą antydatowaną, bo podpisaną 16 sierpnia. 17 sierpnia, jak powiedziałem, byliśmy w instytucji. Instytucja była kierowana wtedy przez urlopowanego prezesa Dace. Bardzo dziękuję. Bardzo dziękuję. I pan poseł Artur Łącki. Panie Przewodniczący, Szanowni Państwo, razem z posłem Maziewiczem i z posłem Wałęsą byliśmy na kontroli w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Chcieliśmy się dowiedzieć właściwie jedną rzecz z tego instytutu. Ten instytut, jak Państwo wiecie, jest jedynym instytutem w Polsce upoważnionym do określenia stanu wysokości wód w Polsce, głównych rzek w Polsce. Chcieliśmy się dowiedzieć, czy w interesującym nas okresie, czyli mniej więcej od 20 lipca do 1 sierpnia. Instytut zanotował jakiś wzrost stanu wód Odry na odcinkach od Górnego Biegu aż do województwa lubuskiego. Oczywiście zdawaliśmy sobie z tego sprawę, że odpowiedź będzie jedna. Oczywiście były pewne zmiany stan wód na plus, czyli wody się podnosiły, ale tłumaczenie Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej jest takie, że było to spowodowane deszczami, szczególnie w Czechach i deszczami w środkowym biegu rzeki Odry i to one spowodowały tę zwyżkę. Kiedy zapytaliśmy się, czy możemy otrzymać od nich, czy w ogóle oni mają takie dokumenty na temat, jakie zakłady w tym czasie zrzucały wodę do Odry, dowiedzieliśmy się, że Instytut nie jest instytucją upoważnioną do otrzymywania takich informacji, więc nie ma takich dokumentów. Zresztą koledzy pytali o to we wszystkich instytucjach i żaden z nas nie dostał takiej odpowiedzi. Wygląda na to, że zrzut wód do Odry w okresie od 20 lipca jest informacją tajną w Polsce i nie możemy się jej doprosić. Ale konkluzja jest taka, że Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej oczywiście bardzo ważny. Pracuję sobie muzą, podaję to do radia i nie współpracuję z żadnymi innymi instytucjami. Oczywiście jest kilka instytucji, które nas jakby nie interesują, które są zobowiązani do podawania tych stanów wód, ale Wody Polskie tą instytucją nie są. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej nie musi i nie podaje stanów wód rzek polskich do instytucji Wody Polskie. Jeśli oni chcą się o nich dowiedzieć, to muszą wystąpić z prośbą do Instytutu o taką informację. Przez ostatnie dwa lata nie wystąpili z taką prośbą. Dlaczego jest to ważne, proszę Państwa? Ważne jest to dlatego, że Wody Polskie są jedyną instytucją, którą wydaje tzw. operaty wodnoprawne. Operat wodnoprawny na podstawie tego dokumentu wszystkie zakłady pracy w Polsce, wszystkie oczyszczalnie w Polsce, właściwie wszyscy w Polsce mają prawo zrzucać ścieki do polskich wód tylko na podstawie operatu wodnoprawnego. I ten operat wodnoprawny w Polsce nie zawiera sytuacji takiej, że jeżeli poziom wód jest powiedzmy w Odrze na wysokości 2,5 do 3 metrów, to można zrzucić tyle i tyle, a jeśli jest tak jak było w tym wypadku niecałe 50 centymetrów, to nie można zrzucać w ogóle lub można zrzucać tylko 1,1 czy 1,1. Nie. Operat wodnoprawny jest oparty na średnim założeniu i każdy zakład ma prawo zrzucać tyle, ile został w tym operacie wystawione. Więc wygląda to tak, że Wody Polskie działają na zasadzie niucha, tylko nosa, bez żadnych dokumentów, bez żadnych informacji. Wydają te operaty wodnoprawne dla głównych zakładów tak, jak im się podoba, a szczególnie na podstawie tylko wysokich stan wód. Jak wszyscy tutaj koledzy mówią, jest to instytucja, która została upolityczniona całkowicie, szczególnie na warstwie decyzyjnej, zatrudniona tam tylko i wyłącznie nominantów pisowskich, których jedynymi kompetencjami jest to, że nosili kiedyś laptopy za posłami. Dziękuję bardzo. Dziękuję bardzo. Szanowni Państwo, teraz krótkie przedstawienie wyników i konkluzji kontroli w poszczególnych województwach. Tutaj parlamentarzyści Koalicji Obywatelskiej, tak jak wspomniałem wcześniej, w województwie śląskim, opolskim, dolnośląskim, lubuskim i zachodniopomorskim przeprowadzili kilkadziesiąt kontroli w wybranych instytucjach wojewódzkich. Zaczniemy od województwa śląskiego. To było kilkoro posłów. Są z nami posłanki Ewa Kołodziej i Marta Golbik oraz pani senator Beata Małecka. Pana Libera, bardzo proszę, krótka informacja dotycząca województwa śląskiego. Ja mogę na pewno przedstawić informację z Gliwic, czyli z miejsca, gdzie, jak już mówili poprzednio, parlamentarzyści, już w marcu pojawiły się pierwsze śnięte ryby i to, co jest niepokojące, to to, o czym wspomniała posłanka Zielińska, czyli fakt, że nie zbadano tych ryb, czyli nie wysłano do zbadania ryb już w marcu, co mogłoby dać dużo wcześniejsze informacje o tym, co tam się dzieje niepokojącego. Natomiast nie otrzymaliśmy dokumentów tych, które nas najbardziej interesują, czyli dokumentów dotyczących pozwoleń wodnoprawnych oraz zrzutów i obawiamy się, że możemy ich nie uzyskać. Natomiast czekamy i liczę na to, że one do nas dotrą. Może pani poseł jeszcze kołodziej, która była w innej instytucji? Oczywiście. Szanowni Państwo, w związku z katastrofą ekologiczną na rzecz Odrze, w dniu 19 sierpnia, wspólnie z posłanką Moniką Rosą, przeprowadziłyśmy dwie kontrole poselskie w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Katowicach oraz w Wojewódzkim Inspektoracie Weterynarii w Katowicach. Śląski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny i zarówno dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej odpowiadając na szereg pytań, któremu zadaliśmy, poinformował nas, iż o katastrofie ekologicznej na rzece Odrze dowiedział się dopiero 11 sierpnia od Głównego Inspektora Sanitarnego. W związku z czym dopiero wtedy zlecił pierwsze badania próbek wody, a o wcześniejszych zanieczyszczeniach nie miał wiedzy. Od 12 sierpnia są pobierane próbki wody, które są następnie poddawane bieżącym badaniom w trzech powiatowych stacjach sanitarno-epidemiologicznych. w Gliwicach, w Raciborzu oraz w Wodzisławie Śląskim. Otrzymaliśmy w prawdzie dodatkowe informacje, ile pobrano próbek i jakie oznaczenia zostały fizyko-chemiczne zrobione. Nie będę teraz o tym mówiła, dlatego, że co jest najważniejsze. Zdaniem pana dyrektora nie było niczego niepokojącego w pobranych próbkach wody i że woda w województwie śląskim jest jak najbardziej bezpieczna i można ją spożywać. Oraz wszystkie akweny w województwie śląskim są również bezpieczne. Natomiast wojewódzki inspektorat weterynarii w Katowicach, w obecności, który reprezentował zastępca śląskiego wojewódzkiego lekarza weterynarii, pan doktor poinformował nas, że o katastrofie ekologicznej na zęczy od rzydowidził się dopiero 12 sierpnia bieżącego roku i dopiero od tego dnia wody polskie odławiają tym razem żywe ryby w rzece Odrze z okolic Raciborza. Natomiast jedyne śnięte ryby, jakie zostały odłowione w województwie śląskim, zostały odłowione 13 sierpnia 2022 roku z kąpieliska leśnego w Gliwicach i pobrano materiał badawczy z tych śniętych ryb, z trzech śniętych ryb i również pan dyrektor, przepraszam, pan doktor niczego niepokojącego w tych próbkach mięśni ryb nie stwierdził, żadnych alarmujących przekroczeń nie było, zdaniem pana doktora. Szanowni Państwo, zarówno w jednej, jak i w drugiej instytucji potwierdza się bardzo brutalny fakt, iż wiedza na temat sytuacji na Odrze dotarła do tych instytucji dramatycznie późno i wcześniej nie zlecano badań w tych instytucjach. Zarówno nie badano próbek wody, jak i mięśni ryb. Instytucje państwowe, które powinny...