Ewa Kopacz ogłasza zbiórkę podpisów na projekt in vitro
Premier ogłosiła rozpoczęcie zbierania podpisów pod obywatelskim projektem finansowania metody in vitro i wezwała obywateli do poparcia. Premier skrytykowała decyzję rządu o zaprzestaniu refundacji programu in vitro oraz wskazała na konsekwencje dla par dotkniętych niepłodnością.
Premier zapowiedziała, że od dzisiaj zaczyna się zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem mającym przywrócić finansowanie procedury in vitro. Przedstawiciele Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej będą zbierać podpisy na ulicach wielu miast, a inicjatywa ma charakter ogólnokrajowy.
Premier przypomniała, że program refundacji in vitro funkcjonował w latach 2013–2016, był oparty na zasadach naukowych i przynosił efekty - z tego programu urodziło się ponad 22 tysiące dzieci. Wskazywała na znaczenie programu dla par dotkniętych niepłodnością.
Premier ostro skrytykowała decyzję rządu o zamknięciu programu i przestrzegała przed skutkami strategii demograficznej 2040, w której - jak mówiła - finansowanie in vitro nie ma szans przez najbliższe lata. Wypowiedź podkreślała, że półtora miliona par oczekuje wsparcia, a państwo zamiast pomocy oferuje ideologiczną politykę.
Premier zwróciła się z apelem do Polek i Polaków, by podpisywali się pod projektem i wspierali wolontariuszy zbierających podpisy. W przemówieniu przywołała wzruszające historie par, które skorzystały z in vitro i poniosły ogromne koszty finansowe, podkreślając dramatyczny wymiar braku refundacji.
Ogłoszenie zbiórki podpisów
Premier zapowiedziała, że od dzisiaj zaczyna się zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem mającym przywrócić finansowanie procedury in vitro. Przedstawiciele Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej będą zbierać podpisy na ulicach wielu miast, a inicjatywa ma charakter ogólnokrajowy.
Ocena dotychczasowego programu in vitro
Premier przypomniała, że program refundacji in vitro funkcjonował w latach 2013–2016, był oparty na zasadach naukowych i przynosił efekty - z tego programu urodziło się ponad 22 tysiące dzieci. Wskazywała na znaczenie programu dla par dotkniętych niepłodnością.
Krytyka decyzji rządu
Premier ostro skrytykowała decyzję rządu o zamknięciu programu i przestrzegała przed skutkami strategii demograficznej 2040, w której - jak mówiła - finansowanie in vitro nie ma szans przez najbliższe lata. Wypowiedź podkreślała, że półtora miliona par oczekuje wsparcia, a państwo zamiast pomocy oferuje ideologiczną politykę.
Apel do obywateli i świadectwa rodzin
Premier zwróciła się z apelem do Polek i Polaków, by podpisywali się pod projektem i wspierali wolontariuszy zbierających podpisy. W przemówieniu przywołała wzruszające historie par, które skorzystały z in vitro i poniosły ogromne koszty finansowe, podkreślając dramatyczny wymiar braku refundacji.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Koalicja Obywatelska: zarzuty o wyborcze wykorzystanie Funduszu Medycznego
Koalicja Obywatelska wzywa do pilnej Rady Bezpieczeństwa Narodowego
Koalicja Obywatelska: Przywraca głosowanie korespondencyjne dla Polonii
Koalicja Obywatelska składa projekt uznania języka śląskiego
Dorota Brejza: Oskarżenia o zorganizowaną grupę przestępczą Ziobry
Koalicja Obywatelska: Ostro przeciw podwójnemu opodatkowaniu
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Krystyna Skowrońska
Krystyna Skowrońska krytykuje brak strategii wobec inflacji i długu
Iwona Kozłowska
Iwona Kozłowska krytycznie o rejestrze sprawców i ochronie dzieci
Donald Tusk
Donald Tusk: Domaga się odwołania ministra, by odblokować KPO
Wiesław Krajewski
Wiesław Krajewski o zmianach w prawie energetyki jądrowej
Joanna Mucha
Joanna Mucha proponuje raport o pedofilii od 1989 roku
Wanda Nowicka
Wanda Nowicka o ustawie o pedofilii: konieczność wzmocnienia prewencji
Artykuły
Artykuł
Co prasa pisze o polskiej scenie politycznej: tydzień 19–26 kwietnia 2026
Artykuł
Prognoza wyborów do Sejmu 2027 — co mówią dane?
Artykuł
Debata o 500+: rozdawnictwo czy realne wsparcie dla rodzin
Artykuł
Kosiniak-Kamysz: baterie Patriot nie będą przenoszone
Artykuł
Spór o autorstwo projektu depenalizacji marihuany: zarzuty o 'polityczne zawłaszczenie'
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Transkrypcja
Dzień dobry. Witamy serdecznie na konferencji prasowej dotyczącej refundacji metody leczenia niepłodności in vitro. Bardzo proszę panią premier Ewę Kopacz, inicjatorkę tego projektu, o zabranie głosu. Witam Państwa bardzo serdecznie. Witam nie tylko przedstawicieli mediów, ale witam tych, którzy pracowali i dotarli do tego momentu, kiedy możemy Państwu ogłosić, że od dzisiaj zaczynamy zbierać podpisy pod obywatelskim projektem finansowania metody in vitro. Przedstawiciele Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej, ci, którzy nie tylko dzisiaj będą uczestniczyć w konferencji, ale każdego dnia w każdym innym mieście w Polsce będą również zbierać podpisy. Widzicie Państwo, że wybraliśmy szczególne miejsce. Miejsce, które mam wrażenie każda matka, każda babcia, każdy ojciec, dziadek powie, że pachnie nowym życiem. Tak, jesteśmy w miejscu, do którego kilka miesięcy po urodzeniu niekiedy, po roku, po dwóch latach matki odprowadzają swoje pociechy, bo chcą się realizować zawodowo. I dobrze, że takie miejsca są. Ale zanim te dzieci trafią do żłobka, muszą się urodzić. Mieliśmy program. Program finansowania in vitro w latach 2013-2016. Jak wiecie Państwo, to był dobry program. Oparty na naukowych zasadach, przynoszący efekty. Z tego programu urodziło się ponad 22 tysiące dzieci i nadal się rodzą. Ale kiedy przyszła władza PiSu, to nawet ten program, nawet to, że mamy 22 tysiące nowych Polek i Polaków, przeszkadzało im. W związku z tym zamknęli ten program. Zamknęli program, nie bacząc na to, że w Polsce jest półtora miliona par cierpiących z powodu niepłodności. I co tak naprawdę od PiSu dostają te kobiety, które borykają się z tym problemem? Pewnie Państwo obserwujecie ten egzotyczny tercet MCK, Morawiecki, Czarnek i Kaczyński, którzy jeżdżą po kraju i przy każdej okazji, kiedy jest skierowane światło kamer na nich, obrażają polskie kobiety. To jest jedyna oferta, którą polskim kobietom dzisiaj PiS proponuje. O, przepraszam. Ogłoszono 15 listopada coś jeszcze. Ogłoszono program o dumnym tytule Strategia Demograficzna 2040. I cóż w tym programie znajdujemy w tej strategii? Otóż znajdujemy jedną bardzo ważną wiadomość, że finansowanie in vitro nie ma szans przez najbliższe prawie 20 lat. Mało tego, że będzie ograniczona ilość cięć cesarskich. I to jest jedyna oferta, którą Polkom przedstawiono. Półtora miliona par, to jest 3 miliony obywateli. 3 miliony obywateli, którzy płacą podatki, płacą daniny, płacą składki. I w tak trudnej sytuacji czekają na wyciągniętą rękę państwa i spotykają się z próżnią. To państwo nie dlatego nie pomaga, że nie może. To państwo nie pomaga, bo nie chce pomagać. Powiedziałam państwo, ale tak naprawdę rządzący. Wiecie państwo, że ostatnio w księgarni zobaczyłam książkę pod tytułem Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Myślę sobie, o, ktoś popełnił monografię na temat partii PiS. Ale doszłam do wniosku i stwierdziłam, że to jest kryminał, że to nie może być książka o PiS-ie. Gdyby to była książka o PiS-ie, tytuł musiałby brzmieć inaczej. Mężczyźni, którzy nienawidzą wszystkich. Tak, nienawidzą wszystkich. W związku z tym postanowiliśmy ich wyręczyć w tym, co było ich obowiązkiem w nowoczesnym państwie. Postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce. Przygotowaliśmy projekt ustawy. Będziemy pod nim zbierać podpisy. I dzisiaj z tego miejsca apeluję do wszystkich Polek i Polaków. Kochani, jeśli spotkacie na swej drodze wolontariusza, który będzie trzymał w ręku kartkę, na której możecie złożyć swój podpis popierający tę inicjatywę, zróbcie to bez wahania. Z jednego bardzo konkretnego powodu. Bo my, proszę państwa, stoimy tam, gdzie nowe życie. A oni stoją tam, gdzie ideologia zabija radość, szczęście i równość w rodzicielstwie. Panie premierze, bardzo proszę. Dziękuję bardzo, pani premier. I też dziękuję wam wszystkim, którzy zaangażowaliście się w ten bardzo ważny projekt. My nie rozmawiamy dzisiaj o ustawach, o kampaniach, o partiach politycznych, bo tak naprawdę istota sprawy dotyczy nie słów, nie definicji, tylko życia ludzkiego. I to w najgłębszym wymiarze tego słowa. Nie byłaby ta akcja potrzebna, akcja, która ma przywrócić finansowanie przez państwo procedury in vitro, gdyby nie fatalne decyzje, które zapadły zaraz na początku rządów PiSu. Decyzje o zaprzestaniu refundacji procedury in vitro. Te słowa brzmią tak zimno. Procedura, refundacja, a za tymi słowami czai się dramat, nieszczęście, poczucie krzywdy, poczucie opuszczenia tysięcy polskich par, które chcą mieć dzieci i których nie stać na sfinansowanie procedury in vitro, która dawałaby im szansę na macierzyństwo i na liczostwo. Spotykam na swojej drodze, kiedy jeżdżę po Polsce, takie pary. Ja pamiętam, jak dziś to było niezwykle wzruszające spotkanie z parą, która doczekała się potomstwa dzięki procedurze in vitro, ale która praktycznie finansowo zbankrutowała. Skorzystała z pomocy całej swojej rodziny, żeby móc cieszyć się tym dzieckiem, ale przez tą wielką radość przebijała też gorycz i żal, kiedy mówili o tym, że właściwie musieli wydać wszystkie oszczędności swojej całej swojej rodziny, żeby te dzieci mogły się urodzić. Żyjemy w państwie, nie będę powtarzał cytatów za panią premier, ale one rzeczywiście same się jakby narzucają. W państwie, które jest rządzone przez mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet. To rzeczywiście niestety bardzo trafnie oddaje jakby całą strategię polityczną PiSu wobec polskich kobiet, ale też polskich rodzin, polskich dzieci, polskich ojców. Bo w końcu to nie tylko mamy przyprowadzają swoje pociechy do żłobka czy przedszkola. Zdarzają się i ojcowie, a nawet dziadkowie, którzy angażują się w taki równościowy sposób w to wszystko. Mamy do czynienia wyłącznie z taką smutną rzeczywistością się do decyzji władzy. Pani premier już wspomniała o ostatnim sygnale. On brzmi niegroźnie. Ja nawet mam ten cytat ze strategii przyjętej przez rząd Morawieckiego. I te kilka słów, że celem tej strategii rządowej jest m.in. zmniejszenie odsetka porodów poprzez cesarskie cięcie. Można by pomyśleć, że to jest neutralne zdanie. Ale przecież my dobrze wiemy, co za takimi zdaniami kryje się jako praktyka. Bo przecież ta władza pokazuje każdego dnia, że kiedy mówi o wyzwaniach demograficznych, o ochronie polskiej rodziny, o promocji macierzyństwa, ojcostwa, to za tą fasadą kryją się konkretne decyzje albo brak konkretnych decyzji, które doprowadziły zarówno do tragedii demograficznej, bo Polska dzisiaj jest w tragicznym stanie, jeśli chodzi o demografię. Ja już mówiłem o tych danych, ale trzeba je codziennie przypominać. W ciągu ostatnich 12 miesięcy zmarło o 170 tysięcy więcej Polek i Polaków niż się urodziło dzieci. To jest najdramatyczniejsza statystyka od II wojny światowej. Urodziło się 55 tysięcy mniej dzieci niż wtedy, kiedy pani premier sprawowała swój urząd w 2015 roku. O 55 tysięcy dzieci mniej się urodziło. A ta władza co nam funduje? Przymus, kontrolę, pogardę, czasami przemoc wobec polskich kobiet. Za właśnie tymi suchymi stwierdzeniami rejestr ciąży, ograniczenie cesarskich cięć, decyzja Trybunału Pani Przyłębskiej zakazująca dostępu do legalnej i bezpiecznej aborcji. Za tymi słowami kryją się naprawdę straszne rzeczy. Czas najwyższy, aby ci talibowie z nad Wisły zostawili prawa kobiet, prawa dzieci, prawa polskiej rodziny do szczęścia, do bezpieczeństwa, do zdrowia, bo oni naprawdę nie mają żadnych kompetencji. Wydaje mi się, że nie mają też żadnych kwalifikacji moralnych w tej chwili, żeby zajmować się sprawami kobiet polskiej rodziny, polskich dzieci. Ja tym wszystkim właśnie talibom, którzy gotują Polkom to codzienne piekło na ziemi, dedykuję piosenkę Pani Justyny Biedrawy. Piosenka zaczyna się od słowa proszę. I mam nadzieję, że ci talibowie z nad Wisły z pokorą tej piosenki wysłuchają. Dziękuję. Bardzo proszę Panią Małgorzatę Rozynek-Majdan o zebranie głosu. Dzień dobry Państwu. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy do tej inicjatywy doprowadzili. Ja jestem tutaj jako przedstawicielka rodzin, jako mama, która dzięki procedurze in vitro trzykrotnie nią się stała, ale też jako prezeska fundacji, do której zgłaszają się rodziny, które z problemem niepłodności borykają się od dawna. I przyczyna obniżonego, dramatycznie obniżonego przerostu naturalnego obecnie w Polsce leży w strachu. W strachu polskich kobiet przed zachodzeniem w ciążę. Ostatnie siedem lat pokazało, że polityka prorodzinna tak naprawdę nie istnieje. Ona we wtorek została ogłoszona. Wszystkie te błędy zostały zebrane w jednym dokumencie nazwanym Strategią Demograficzną 2040, który to dokument zawiera wszystkie błędy, które przez siedem lat ta władza w kierunku par starających się o dziecko robiła. Oczywiście nie ma planów powrotu refundacji in vitro zarządów Prawa i Sprawiedliwości. Jest to o tyle dziwne, że program, który w 2013-2016 był w Polsce, był ogromnym sukcesem. I był sukcesem nie tylko na skalę Polski, ale to był program, który był pokazywany w innych krajach Europy jako przykład świetnie działającej polityki prorodzinnej. Polskie pary potrzebują wsparcia finansowego przy leczeniu niepłodności. Leczenie niepłodności dotyka już co czwartej pary. Konieczność z niego korzystania. I my dzisiaj tutaj, wreszcie oficjalnie, 18 listopada rozpoczynamy zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem, który zakłada powrót refundacji in vitro. Bardzo dziękuję Państwa, środowisku politycznemu za urzeczywistnienie tego, czego polskie rodziny mamy, potrzebują. Bo droga do zwiększenia dzietności to nie jest droga stawiania dodatkowych zakazów. To nie jest ograniczanie refundacji in vitro. To nie jest obniżanie ilości cesarskich cięć. To jest wyciąganie ręki ze wsparciem finansowym od Państwa dla obywateli, tak jak w państwie opiekuńczym powinno być. Dziękuję bardzo. Pani posłanka Agnieszka Pomaska. Bardzo proszę, Pani posł. Szanowni Państwo, drodzy zebrani, my tu jesteśmy dzisiaj w gronie rodziców, w gronie przedstawicieli i przedstawicielek różnych stowarzyszeń, które zajmują się kwestiami niepłodności w gronie posłanek, posłów, także oczywiście polityków. Ale dzisiaj jesteśmy tutaj, żeby zaprosić absolutnie wszystkich do tej wielkiej akcji zbierania podpisów pod obywatelskim projektem in vitro. Zachęcamy wszystkich, którzy po pierwsze wierzą, że w młodych ludziach, w nowonarodzonych dzieciach jest po prostu przyszłość naszego kraju. Ale zapraszamy do tej akcji zbierania podpisów także wszystkich tych, którzy nie zgadzają się z dzisiejszą polityką rządu. Którzy nie zgadzają się chociażby z tym dokumentem, który tak naprawdę nie wnosi nic nowego, a jest tylko utwardzaniem i utwierdzaniem tej złej polityki państwa, jeśli chodzi o demografię w naszym kraju. Uruchomiliśmy właśnie stronę takdla.invitro.pl. Tam znajdą państwo wszystkie materiały, wszystkie formularze. Zachęcamy do tego, żeby korzystać z kontaktów do przedstawicieli komitetu, przedstawiciele komitetu naszych parlamentarzystek, parlamentarzystów. I żebyśmy wspólnie wywierali presję na ten rząd, żeby tych podpisów nie było 100 tysięcy, ale żeby to była taka siła, żeby to była taka siła, która po prostu pozostawi ten rząd bez wyjścia, bez żadnej alternatywy. Także ruszamy do zbiórki podpisów. Zapraszam państwa za chwilę pod metropolitechnika, gdzie wspólnie w tym gronie pójdziemy zbierać te podpisy i mamy nadzieję, że co tydzień będziemy mieli świetne wiadomości, jeśli chodzi o to, jak wielka siła niesie Polki i Polaków do tego, żeby przywrócić program in vitro, przywrócić program, który przecież już istniał i był ogromnym sukcesem. Dziękuję bardzo. Bardzo dziękujemy. Mamy czas na kilka pytań. Bardzo proszę. Ale tutaj, przepraszam, tutaj do mikrofonu bym poprosiła i po kolei. Ponieważ jestem z natury ostrożny, więc chciałbym się upewnić, że pierwsze pytania dotyczące sedna sprawy i tematu, ponieważ po co tutaj dzisiaj jesteśmy, a później ewentualnie, jeśli jest jakaś potrzeba na jedno-dwa pytania, oczywiście jestem z dyspozycji, ale bohaterkami, bohaterami dzisiejszej konferencji są tu zgromadzeni inicjatorzy, promotorzy tej wielkiej akcji na rzecz in vitro. Najwyraźniej wszystko jasne jest w związku z konferencją i tematem konferencji, także bardzo proszę. Panie premierze, to korzystając z okazji Miliana Bobrowska, Polsat News, chciałabym zapytać o krajowy plan odbudowy, bo dziś minister Szynkowski-Welsenk jest w Brukseli i znów będzie rozmawiać. No i przede wszystkim, czy spodziewa się pan tutaj jakiegoś przełomu i czy w ogóle możemy tutaj mówić jeszcze o negocjacjach, o jakichś kompromisach? Czy to po prostu jest tak, że są twarde warunki, są te kamienie milowe i tutaj już od strony Unii żadnego kompromisu nie będzie. Tak więc na powtórze pytanie numer jeden, czy jest szansa na jakiś przełom i czy pan go w ogóle się spodziewa? Ja bardzo chciałbym wierzyć w to, że Polacy w końcu dostaną te pieniądze, bo to są, jak to zawsze podkreślam, nasze pieniądze i one są blokowane nie przez Brukselę, nie przez opozycję, nie przez jakieś twarde warunki czy zapisy, tylko są blokowane i wiadomo dokładnie przez kogo. Przez rząd pana Morawieckiego, poprzez ministra Ziobro, który osobiście się zaangażował w zablokowanie tych pieniędzy i patronem tego jest oczywiście Jarosław Kaczyński, który ostatnio tak w proste i otwarcie powiedział, że on byłby całym sercem za, tak moralnie poparłby bezwzględnie wyjście Polski z Unii Europejskiej. Więc nie miejmy wątpliwości co tego i nie dajmy sobą manipulować. To jest jedyny powód. Polityczny upór rządzących liderów PiSu, upór, aby te pieniądze do Polski nie trafiły. Użyła pani formułowania twarde warunki zapisane jako kamienie milowe. To nie są warunki, bo to jest coś, co zapisała polska strona. My jesteśmy jako, znaczy my, no polski rząd jest autorem tych warunków, które należy spełnić. Te warunki nie zostały przez nikogo narzucone. Tak naprawdę Unia Europejska oczekuje tylko tego, aby Morawiecki i rząd Mateusza Morawieckiego wywiązał się z własnych, sformułowanych przez siebie zapisów i kamieni milowych. I premier Morawiecki, przypomnę, na Radach Europejskich akceptował wszystkie warunki tam zawarte, także poprzez decyzję polityczną. Znaczy był na tak. Więc ja mam też bezpośrednie informacje, oczywiście jak się państwo domyślacie, z Brukseli. I tam jest stała gotowość do jak najbardziej elastycznego podejścia. Uwierzcie mi, nie trzeba jakiejś szczególnej wyobraźni, żeby to dostrzec. Że dzisiaj Unia Europejska chce jak najbardziej pomóc Polsce, choćby ze względu na wojnę. Te pieniądze aż tam parzą ręce wszystkim. Znaczy wszyscy chcą, żeby te pieniądze znalazły się tu, bo one mają pracować tutaj. Będąc tam, one nie działają ani na rzecz Polski, ani na rzecz Unii Europejskiej, bo te cele mają też służyć całej Europie, no choćby zadania klimatyczne. Przecież cała Europa bardzo chce, żeby pieniądze na odnawialne źródła energii na przykład, żeby one były wydawane w Polsce, a nie zamrożone w Brukseli. Więc ja się bardzo dziwię, że po wielu, wielu miesiącach nowy pan minister od spraw europejskich, minister Szynkowski Welsęg, jedzie do Brukseli po raz drugi dowiedzieć się o co chodzi, bo przecież tak naprawdę on dość otwarcie powiedział, że pojechał się dowiedzieć o co chodzi. Ja bym powiedział o co chodzi, ale nie chcę już użyć zbyt mocnych słów. Nadzieja jest absolutnie uprawniona. Jest bardzo prosta metoda, żebyśmy te pieniądze uzyskali. I ta metoda będzie przegłosowana, mam nadzieję, za kilkanaście dni w polskim Sejmie. To jest odwołanie ministra Dziobry jako ten krok, który jak sądzę odblokuje wreszcie PiS i rządzących i oni wreszcie wykonają to, do czego się wobec wszystkich nas, Polek i Polaków, przede wszystkim zobowiązali. I tak, oczywiście najtrudniejszym, jak rozumiem psychicznie, zadaniem dla rządu PiSu i Jarosława Kaczyńskiego jest zmiana tych złych zapisów dotyczących wymiaru sprawiedliwości w Polsce. To nie są żadne radykalne pomysły. To jest coś, co Mateusz Morawiecki i wielokrotnie w parlamencie europejskim. Pani premier była przecież tego uczestnikiem i świadkiem wtedy, kiedy występował w Brukseli na Radzie Europejskiej. Obiecywał, że zrobi. I tę obietnicę muszą wreszcie wypełnić, bo to jest obietnica dana przede wszystkim Polkom i Polakom. Powtórzę po raz setny, bo to są Polek i Polaków pieniądze, a nie Kaczyńskiego czy Ziobry. Dzień dobry, Wawrzyniec Zakrzewski, Radio TOK FM. Ja też mam pytanie do pana przewodniczącego, trochę kontynuując ten temat, który został poruszony. Mianowicie, czy pan uważa, że Prawo i Sprawiedliwość pozwoli na odwołanie ministra Ziobry? Bo też się pojawiają takie sygnały, komentatorzy, eksperci. Niektórzy mówią o tym, że to jest jedyne rozwiązanie w tej sytuacji, z którą mamy do czynienia i że rzeczywiście dopiero wtedy, być może wzorem Węgier, pójdziemy na pewne ustępstwa i te pieniądze na KPO popłyną. I druga kwestia, apel dzisiejszy intelektualistów o jedną listę opozycji. Jak się pan do tego apelu odniesie? Ja oczywiście nie wiem, jakie pomysły lęgną się w głowach liderów PiSu, jeśli chodzi o głosowanie nad ministrem Ziobry. Tak naprawdę to jest oferta pomocy. Ja jestem w stanie zrozumieć, dlaczego prezes Kaczyński boi się, znaczy ja tego nie akceptuję, ale staram się zrozumieć powody tego lęku przed ministrem Ziobro i prawdziwe przyczyny tego zakalca, tej idiotycznej blokady. Więc proszę potraktować ten wniosek o odwołanie ministra Ziobro jako w jakimś sensie pomoc. Znaczy ułatwiamy to zadanie i może w ten sposób też Kaczyński uratować twarz, pokazując, że to Ziobro był winny za to, że Polska traci dziesiątki miliardów euro i że to nie cały PiS jest za to odpowiedzialny. Tak naprawdę to jest bardzo przyzwoita oferta pomocy ze strony opozycji. Ale czy z niej skorzystają? Nie wiem, na pewno nie są to politycy, których bym uznał za racjonalnych, no bo w tej konkretnej kwestii działają przeciw sprawiedliwości, przeciw konstytucji, przeciw narodowym interesom Polski, przeciw Unii Europejskiej i przeciw własnym interesom politycznym. No bo ja nie wiem, czy ktokolwiek w Polsce akceptuje fakt, że PiS nam zabiera te miliardy, które są tak dzisiaj Polsce potrzebne. Co do apelu na rzecz jednej listy, no na moje serce. Ja się bardzo cieszę, że co prawda może nie politycy w innych partiach, albo nie wszyscy politycy w innych partiach, ale wydaje mi się, że opinia publiczna i mam tego dowody w czasie każdego mojego wyjazdu, że opinia publiczna w Polsce, ta, która chce zmiany. Tych ludzi jest coraz więcej, którzy chcą zmiany. Nie mam wątpliwości, że bardzo by życzyli sobie też zjednoczonej opozycji i jednej listy. Mam nadzieję, że tego typu głosy, jak apel, o którym pan wspomniał, może skłonią polityków innych partii do takiego pozytywnego myślenia o tej jednej liście. Tym bardziej, że jak to wiele razy już podkreślałem, czas biegnie. Ten zegar tyka. Za chwilę trzeba się przygotować już konkretnie do tych wyborów. Więc mam nadzieję, że do końca roku jakąś decyzję od liderów partii opozycyjnych usłyszymy. Ja nie mogę się doczekać. Dzień dobry, Małgorzata Mielcerek, TVN24. Panie premierze, pan pozwoli kilka pytań. Ponad 400 tysięcy złotych w 2019 roku osoby związane ze spółkami Skarbu Państwa, z instytucjami państwowymi miały wpłacić środki na kampanię Joakima Brudzińskiego, wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwości. To są ustalenia reporterów czarno-na-białym TVN24. Jak pan skomentuje właśnie takie wsparcie w kampanii? Ale również pytanie o aneks do fuzji Orlenu i Lotosu. Komisja Europejska miała nie zgodzić się na ograniczenia w zbywaniu udziałów. Zatem z umowy znikałyby istotne zapisy dotyczące zakazu sprzedaży udziałów przez Saudyjczyków i prawa pierwokupu dla Orlenu. Czy można było zrobić wcześniej więcej, żeby zabezpieczyć te nasze strategiczne dobra narodowe przed ewentualną sprzedażą na wschód? No i jeszcze nawiązując do sprawy Zbigniewa Ziobry, tak w tej chwili po ludzku, jakby pan poradził panu premierowi. Co by w tej sytuacji teraz mógł zrobić? Pierwsze pytanie dotyczyło, bo chcę po kolei... Środków na kampanii, jakie ma przyjęcia tego. Aha, tak. No od czasów słynnego, chyba to był mail, jeśli do albo list, nie pamiętam, który zaczynał się chyba od słów wujku, tak? Wujek Brudziński. Cześć wujku, tak? Tak, o, dziękuję. Więc wujek Brudziński od lat znany jest za pobiegliwości, obiegliwości, zaradności i dbałości o swoich. Jemu z kolei zadedykowałbym jego własne słowa. Nie wiem, czy państwo pamiętacie te słowa. Cała Polska z was się śmieje, komuniści i złodzieje. Nikt się chyba wtedy nie spodziewał, że on krzycze na swój temat z takim zapałem. Sprawa jest tak oczywista, że właściwie komentarzem są te dane. Najlepszym komentarzem są te informacje, które pokazują się każdego dnia o tym, jak dojone są spółki Skarbu Państwa, czyli nasz majątek narodowy przez działaczy i polityków PiSu. I to na... Czy to dotyczy kampanii, czy prywatnych kont, nominatów PiSu w tych spółkach Skarbu Państwa. To wygląda tak samo odrażająco i niepokojąco. Nawet jeśli formalnie i prawnie oni będą w stanie obronić te swoje decyzje. Ale coś mi się wydaje, że ta solidarność w milczeniu, ta odmowa wyjaśnienia, jak to jest możliwe, że tak jak pod sznurek prezesi, wiceprezesi, członkowie zarządu spółek Skarbu Państwa wpłacają na konta PiSu, że ta solidarność w milczeniu kiedyś pęknie prędzej niż się niektórzy spodziewają. I wtedy być może okaże się, że mamy do czynienia z procederem nie tylko odrażającym moralnie, ale też niezgodnym z prawem. I być może ten dzień niedługo już nadejdzie, kiedy usłyszymy o prawdziwych powodach, dla których tak masowo ci ludzie wpłacają na konta PiSu i ludzi z PiSu. Tak, się właśnie zastanawiam, jak to dobrze nazwać, bo jak Państwo wiecie, ja jestem bardzo związany z Gdańskiem, w jakimś sensie też z Lotosem, kiedy to była jeszcze rafineria gdańska. Akurat tam też miałam do satysfakcji malować kominy, więc jak przejeżdżam obok, to serce mi mocniej bije. Mam osobisty związek z tym zakładem. To, że został sprzedany za rażąco, uderzająco niską cenę, to, ile sałdyci to zapłacili, kiedy to porównamy z zyskami, jakie przynosi Lotos, to wydaje się to aż niewiarygodne, że można było w taki sposób pozbyć się części własności i za takie pieniądze, no ale oni przysięgali na wszystkie świętości, że zabezpieczają w ten sposób rafinerię przed możliwością takiego wrogiego wykupu. Znaczymy.