Koalicja Obywatelska: 'Kultura Kryzysem' apeluje o ratunek kultury
Koalicja Obywatelska podczas spotkania we Wrocławiu przedstawiła projekt "Kultura Kryzysem" i stwierdziła, że kultura znajduje się w kryzysie własnym, poddana działalnościom cenzorskim i centralistycznym. Mówcy zapowiedzieli objazd spotkań, zbieranie uwag środowiska kulturalnego i włączenie ich propozycji do programu.
Koalicja ocenia, że kultura doświadcza zarówno skutków kryzysu gospodarczego, jak i specyficznego kryzysu politycznego - opisując działania cenzorskie i centralistyczne jako zaprzeczenie istoty działalności kulturalnej. W wystąpieniu podkreślono konieczność wyzwolenia kultury z tej zapaści.
Wrocław został wskazany jako pierwszy przystanek objazdu Komisji Kultury; celem jest spotykanie się z ludźmi kultury w dużych i małych ośrodkach, zbieranie uwag i włączanie ich do programu. Mówcy zapowiedzieli dalsze wizyty, aby przygotować proponowane zmiany polityki kulturalnej.
W wystąpieniu wymieniono członków delegacji Komisji Kultury oraz przedstawicieli środowiska kulturalnego - padły nazwiska kilku posłów i senatorów obecnych na spotkaniu. Spotkanie odbyło się w Teatrze Spółczesnym, gospodarzem był dyrektor Marek Fiedor, któremu delegacja podziękowała za gościnę.
W wystąpieniu odwołano się do refleksji profesora Leszka Kaczanowicza, który stwierdził, że polityka jest częścią kultury, oraz polecono jego książkę "Nie wykończony polityk". Ta myśl posłużyła do zdefiniowania pola dyskusji o polityce kulturalnej i roli kultury w życiu publicznym.
Główne tezy projektu
Koalicja ocenia, że kultura doświadcza zarówno skutków kryzysu gospodarczego, jak i specyficznego kryzysu politycznego - opisując działania cenzorskie i centralistyczne jako zaprzeczenie istoty działalności kulturalnej. W wystąpieniu podkreślono konieczność wyzwolenia kultury z tej zapaści.
Plan spotkań i konsultacji
Wrocław został wskazany jako pierwszy przystanek objazdu Komisji Kultury; celem jest spotykanie się z ludźmi kultury w dużych i małych ośrodkach, zbieranie uwag i włączanie ich do programu. Mówcy zapowiedzieli dalsze wizyty, aby przygotować proponowane zmiany polityki kulturalnej.
Skład delegacji i gospodarz
W wystąpieniu wymieniono członków delegacji Komisji Kultury oraz przedstawicieli środowiska kulturalnego - padły nazwiska kilku posłów i senatorów obecnych na spotkaniu. Spotkanie odbyło się w Teatrze Spółczesnym, gospodarzem był dyrektor Marek Fiedor, któremu delegacja podziękowała za gościnę.
Odniesienia intelektualne
W wystąpieniu odwołano się do refleksji profesora Leszka Kaczanowicza, który stwierdził, że polityka jest częścią kultury, oraz polecono jego książkę "Nie wykończony polityk". Ta myśl posłużyła do zdefiniowania pola dyskusji o polityce kulturalnej i roli kultury w życiu publicznym.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Małgorzata Idawa Błocka: Letnia Akademia Kobiet i gospodarka
Koalicja Obywatelska: Mieszkanie Plus oszukało mieszkańców Gdyni
Koalicja Obywatelska: 250 osób na plener to skazanie koncertów
Koalicja Obywatelska: kontrola UOKiK ws. powiązań Polska Presse
Koalicja Obywatelska: Apel o wsparcie dla więźniów z Białorusi
Artur Łącki krytykuje poprzedni projekt portu w Świnoujściu
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Rajmund Miller
Rajmund Miller wzywa, by wyrzucić ustawę do kosza
Konfederacja
Konfederacja krytykuje Andrzeja Melnika - skandaliczna nominacja
Bolesław Piecha
Bolesław Piecha broni procedur i wyjaśnia rolę rezerwy NFZ
Lewica
Wojciech Jędrusiak: żąda przywrócenia zwolnionej związkowczyni
Marek Hok
Marek Hok apeluje o przeznaczenie 16 mld z Funduszu Zapasowego
Mirosława Nykiel
Mirosława Nykiel ogłasza akcję 'Tak dla In Vitro' i zbiórkę podpisów
Artykuły
Artykuł
Gdyby wybory odbyły się dziś — PiS odbija mandaty kosztem Konfederacji
Artykuł
Co prasa pisze o polskiej scenie politycznej: tydzień 19–26 kwietnia 2026
Artykuł
Prognoza wyborów do Sejmu 2027 — co mówią dane?
Artykuł
Debata o 500+: rozdawnictwo czy realne wsparcie dla rodzin
Artykuł
Kosiniak-Kamysz: baterie Patriot nie będą przenoszone
Artykuł
Spór o autorstwo projektu depenalizacji marihuany: zarzuty o 'polityczne zawłaszczenie'
Transkrypcja
Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję bardzo. Witam Państwa bardzo serdecznie. Bardzo się cieszę, że możemy się z Państwem spotkać. Wrocław to jest pierwsze miejsce na mapie naszej podróży. Myślimyśmy w ramach Komisji Kultury. W ramach Komisji Kultury, Wrocław to jest pierwsze miejsce na mapie naszej podróży. Myślimyśmy w ramach Komisji Kultury, i środków przekazów Koalicji Obywatelskiej, żeby była jasna, jest nas ósemka Koalicja Obywatelskiej w tej komisji. Jako ta ósemka mamy taki projekt, który nazwaliśmy Kultura Kryzysiem. Myślę, żebym kto miał wątpliwości, czy chodzi o to, czy to w kulturze się tak bardzo źle dzieje w czasach kryzysu, inflacji i w ogóle wszystkich tych kłopotów gospodarczych. To oczywiście tak, w kulturze się dzieje również źle, jak różnym innym dziedzinom gospodarki, ale kultura jest w kryzysie swoim własnym, immanentnym, takim jakby bazowym, jeśli to można powiedzieć, bo właśnie kultura została się od paru lat, jest poddana działalnościom cenzorskim, ograniczającym, centralistycznym. Znaczy wszystko, co jest zaprzeczeniem istoty działalności kulturalnej i kultury, w tej chwili jest na szczycie polityki kulturalnej tego państwa przy tej władzy. Ja myślę, że po, wczoraj nie słyszałam, nie słyszałam tego wcześniej, ale po ostatnim wypowiedzi, po ostatnim dowcipie prezesa rządzącej partii, który, żeby rozbawić publiczność, która gremialnie przychodzi na spotkania z nim, powiedział, że on bardzo lubi czytać, a nawet przeczytał to Gajczuk jedną książkę. I że to było wielkie to poświęcenie i cała ta zgromadzona publiczność, która przyszła na spotkanie z nim, powinna to docenić. Cała zgromadzona publiczność wybuchła śmiechem. A ja pomyślałam, że kiedyś, w dawnych latach, czego tu właściwie chyba nikt tu obecnych nie pamięta, to mówiło się o dyktaturze Ciewniaków. No i myślę, że trzeba wywrócić do tego powiedzenia. Zapanowała dyktatura Ciewniaków. W związku z tym jedyną dziedziną życia społeczno-gospodarczego, która może nas z tej dyktatury Ciewniaków wyrwać, czyli jest właśnie kultura. I dlatego pomyśleliśmy, żeby pojechać tam, gdzie się da, spotkać się z ludźmi kultury, z przedstawicielami środowisk i posłuchać, co zrobić, jak zrobić, żeby tę kulturę z tej ruiny, z tej zapaści wyrwać i żeby już nigdy więcej. Lider żadnej rządzącej partii nie robił sobie dowcipów z tego, że udało mu się przeczytać jedną książkę polskiej nowości. I jesteśmy tu z tym projektem, jesteśmy prawie wszyscy. Ja tak przedstawię, ponieważ jesteśmy z bardzo różnych miejsc. Jest oczywiście z nami, która zawsze pracuje w Komisji Kultury i Środków Przekazu, pani Marsze Kiedowa Wojska. I jest pan poseł Krzysztof Piątkowski, który także swego czasu był muzeum prezydentem Łodzi zajmującym się kulturą, a teraz jest poseł Daszczym Ciągu, chciałby, ciągnie go do tej kultury. Jest pan poseł Piotr Adamowicz, Wybrzeże, Gdańsk. Jest pan poseł Tomasz Ogilfer, Śląsk. Jest miejscowa pani senator Barbara Zdrojeska, przewodnicząca Senackiej Komisji Kultury. Mamy szczęście, bo tę wizytę zaczynamy w bardzo takim silnym zestawie. Jest pana poseł Krzysztofa Mieszkowskiego, chyba nie muszę przedstawiać. Dziękuję bardzo za pomoc w zorganizowaniu tego spotkania. Jest gospodarzem. Dwójkę posłów członków naszej komisji jest jeszcze w drodze. Pani poseł Urszula Augustyn z Małopolski i pan poseł Wojciech Król, także ze Śląska. Mam nadzieję, że uda nam się przez najbliższe tygodnie objechać, nie powiem, że całą, ale półpolskim. Przędnie się spotkać tak jak dzisiaj tu z Państwem i w takim dużym mieście i w małym ośrodku i porozmawiać co zrobić, jak zrobić, tak jak powiedziałam, żeby tę kulturę z tej zapaści i z tej ruiny wyzwolić. Bo jeśli jej nie wyzwolimy, to się już sami też nie wyzwolimy z tej dyktatury ciemniaków. Przyjechaliśmy posłuchać, zanotować, a potem mam nadzieję, że znaczną część Państwa uwag i pomysłów umieścić w naszym programie. Cieszę się bardzo, to widzę dwie koleżanki. Pani senator Ala, bardzo miło, że Chybicka, ja tak chciałam sympatycznie. Pani senator Ala Chybicka, która tutaj odżywa, a pani poseł Yahira. Także grupa jest niezbyt może liczna, ale śliczna. Bardzo proszę, bardzo proszę. To oddaję Przysztofie Tobie, bo Ty jednak jesteś tym głównym gospodarzem. Proszę bardzo. Dziękuję bardzo. Będziemy na siedząco, bo mam nadzieję, że trochę czasu spędzimy z Państwem. Przede wszystkim chcę bardzo podziękować Markowi Fiedorowi, dyrektorowi Teatru Spółczesnego za gościnę i to jest bardzo ważna rzecz dla nas. Trzeba utrzymywać te relacje między politykami a instytucjami kultury, niezależnie od tego, jakich są opcji politycznych. Natomiast dzisiaj, chcąc myśleć o przyszłości, o przestrzeni kultury, witając wszystkich Państwa, jedziemy na widowni, dyrektorki teatrów, dyrektorów teatrów, profesorów, profesorki, pracowników i pracowniczki kultury. Właściwie jest cała reprezentacja. Są osoby, które przyjechały z jakichś lubierzy domowego Śląska, z domów kultury, więc mam nadzieję, że Państwo opowiedzą nam, w jaki sposób wyobrażacie sobie przyszłość ustury kultury, bo w gruncie rzeczy będziemy dzisiaj rozmawiać o polityce kulturalnej. Są także artystki, artyści, więc myślę, że ci, którzy jakoś są zainteresowani naszą rzeczywistością artystyczną, ustrojem kultury, wezmą udział aktywny w tej naszej debacie. Chcę zacząć od takiej refleksji, którą usłyszałem kilka dni temu w bardzo ciekawej rozmowie, która była formą wieczora autorskiego książki profesora Leszka Kaczanowicza Nie wykończony polityk i wszystkim Państwu tę książkę polecam. Profesor Kaczanowicz powiedział, zresztą jest obecny wśród nas, powiedział, że to polityka jest częścią kultury, a nie odwrotnie. I myślę, że definiując mniej więcej przestrzeń naszej rozmowy, czy pewną jakąś formułę odnoszenia się do tego, co jest kulturą, będziemy korzystać z tej myśli profesora. Ale żeby profesora nie zwalniać z odpowiedzialności za to, co pisze, chcę przytoczyć jego wypowiedź, fragment książki. Profesor Kaczanowicz pisze tak, utopia urzeczywistniona w reżimach totalitarnych, czy autorytarnych, to jest mój dopisek, żąda od sztuki posłuszeństwa nie tylko ideologicznego, też także artystycznego. To są właśnie te refleksje, które coraz częściej, czy właściwie od 2019 roku pojawiają się w rozmowie o kulturze, o wolności twórczej, o odpowiedzialności artystów, ale także o odpowiedzialności polityków i ich potrzebie ingerencji w prawa do wolności twórczych. W związku z tym musimy dzisiaj uświadomić sobie, że nasza praca w parlamencie nie jest pozbawiona jakiejś złości, takiej energii, która chciałaby doprowadzić do sytuacji, w której wypracujemy na 2023 rok taki program dotyczący kultury, który uchroni nas przed tymi właśnie zajęciami, przejęciami. Tych przejęć jest kilkadziesiąt. Zaczęło się od Teatru Polskiego we Wrocławiu, a ostatnią taką instytucją, którą premier minister Gliński przejął w sposób brutalny, jednoznacznie definiujący swoje wyobrażenie o kulturze i jej wolności twórczej, a także autonomię instytucji kultury, to była, to jest rzecz związana z nominowaniem, właściwie nominowaniem, bo myślę, że tutaj forma konkursowa jest drugorzędna, człowieka, który zastąpił Jarosława Suchana, znakomitego dyrektora Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Łodzi, jednego z najważniejszych w Polsce, w Europie i na świecie. Człowiek, który wiele lat pracował jako kurator i dopracował się naprawdę takiego poziomu, który powinien nam zazdrościć wszystkie europejskie kraje. PiS takiej kultury nie potrzebuje. Minister Gliński, nominując notowa dyrektora Andrzeja Wierneckiego, powiedział, że my jesteśmy zainteresowani lokalnością, ale proszę Państwa, przecież nikt z nas tej lokalności nie chce uchylić, nie chce jej pozbyć się przestrzeni zmyślenia o kulturze. Chcę Państwu powiedzieć coś, co jest dla mnie niezwykle ważne. Mianowicie, krążąc wokół odpowiedzialności za kulturę, krążąc wokół wolności artystycznej, chcę przywołać coś, co jakiś czas temu napisałem i to jest moim zdaniem ważne. Odmawianie polskim artystom i artystkom prawa do wolności twórczej jest świadomym niszczeniem kultury narodowej, działaniem na szkodę społeczeństwa. To też jest taka refleksja, która ma Państwa jakoś zachęcić i chciałbym, żebyśmy zastanowili się, jak ochronić kulturę od tego, by politycy nie ingerowali w twórczość. Jak ochronić społeczeństwo przed wykluczeniem z kultury, bo odebranie prawa do wolności twórczej jest bardzo często równoznaczne z wykluczeniem. Kilka tygodni temu byliśmy w Wąsoszu. To jest nieduża gmina na Dolnym Śląsku. Pan dyrektor chyba tego Domu Kultury jest tutaj z nami. Muszę Państwu powiedzieć, że są też takie miejsca w Polsce, gdzie ta kultura uprawia się w sposób absolutnie profesjonalny. Kino, które zostało tam wybudowane, stworzone jest czymś zupełnie niezwykłym. Zmierzam do tego, że to co rozumiemy przez uczestnictwo w kulturze, czyli wymianę, dialog, skandal, prowokacje, poszerzanie pola poznawczego, jest udziałem nas wszystkich właściwie. Do tego też są stworzone instytucje kultury, które muszą zapewnić swoim artystom i artystkom wewnętrzną wolność. Wewnątrz instytucji kultury także nie można zurodać artystów. Więc dużo odpowiedzialność w związku z tym spada na tych wszystkich, którzy kierują instytucjami kultury. Ale jednocześnie mamy wszyscy pewność i ja mam głębokie przekonanie, że najtrudniej jest w niedużych miejscowościach, gdzie świetlice są słabe, gdzie są słabe biblioteki, gdzie właściwie większość społeczeństwa, jeżeli uprawia coś, co jest definiowane jako życie duchowe, to jest msza święta i kościół. Więc my z pewnością wypracujemy taką formułę, która doprowadzi do tego, że w małych miejscowościach oprócz kościoła i remizy powstaną sensowne świetlice biblioteki. A więc będziemy również budować przestrzeń świeckiego państwa, bo myślę, że to też jest istotne jako element aksjologiczny, w jakim się znajdujemy. Więc kończąc, chcę państwu zaproponować taką rozmowę. Jak nie dopuścić polityków do tego, żeby nas cenzurowali? Jak doprowadzić do tego, żeby politycy byli oddaleni od rzeczywistości artystycznej? Ja przepraszam, ja chwilę, bardzo króciutko. Nie, nie, ja chciałam powiedzieć tak, że dla nas ta rozmowa z państwem jest bardzo ważna i mam nadzieję, że to będzie bardzo szczera rozmowa. Bo nikogo z nas tutaj nie trzeba przekonywać, że kultura musi być wolna, że twórcy muszą mieć wolność tworzenia. Oni tworząc podnoszą sami odpowiedzialność za to, co nam przekazują, co nam chcą powiedzieć i to jest ich odpowiedzialność, ale my nie możemy im wchodzić w proces twórczy i zakazywać im, albo po prostu cenzurować. To jest jedna sprawa, ale dla mnie bardzo ważnym tematem, tak to też chciałam, żebyśmy zwrócili uwagę, co zrobić, żeby nie tylko dla nas, ale dla tak zwanego normalnego Polaka kultura była ważna i żeby wiedzieć, że to jest wartość, o którą trzeba dbać, chronić i walczyć. Żeby, jeżeli nie zachęcimy, nie przekonamy, że wstydem i hańbą jest, że mówi się, że nie przeczytały się książki, że powinien się ktoś wstydzić, kto nie chodzi do teatru, a nie chwalić się z tym, że jest taki niezależny, to rzeczywiście będzie bardzo duży problem. Musimy wspólnie, tak musimy dalej, zastanowić się, jak dotrzeć, żeby kultura dla ludzi była wartością tak samą cenną, jak ich wolność. Żeby rozumieli, że bez kultury nie będą wolnymi. Ja bym chciała, żebyśmy także o tym porozmawiali, bo to jest bardzo ważne. Bo politycy, Krzysiu, mają bardzo dużo grzechów, wiele, ale jeżeli będzie uczestników kultury, widzów, to wtedy to będzie największy problem. Bo wtedy, jeżeli ludzie będą chcieli w tej kulturze uczestniczyć, to sobie świetnie z politykami poradzą. Tak mi się wydaje. Zapraszamy do pytań. Pytań, opinii, no proszę, dajmy, ale naprawdę. Bardzo proszę. A propos właśnie urzędniczych poczynań na tym polu, w tej chwili, w obecnej sytuacji, ja nie mówię wcześniej, bo ja będąc małą dziewczyną też marzyłam o innym świecie, pomimo, że nie byłam świadoma do końca, co się jeszcze dzieje. Ale potem, kiedy państwo wstawało i powstały inne doktryny, państwowe, ludzie też wszystkie, że tak powiem, ręce na pokład, w tworzeniu się chociażby naszego stowarzyszenia i list, pierwszych list, pierwszych, że tak powiem, postulatów na tym polu, kultury, bardzo dużo ludzi było zaangażowanych, bo wiadomo, że my tworząc przestrzeń, w której się znajduje, mamy tą przestrzeń pod kątem estetyzacji, duchowości, naśladowania natury, bo to daje nam natchnienie i jakby kreuje postawy ludzkie na polu właśnie między innymi sztuki. To się nazywa sztuką. Właściwie takiej definicji sztuk nie ma, ale jest natomiast pan filozof starożytny Plotyn, nie myląc z Platonem, taką definicję sztuk i piękna ustalił. I to powinno być i trwać, i trwa do dzisiaj. Ja jestem akurat artystką po rzeźbie, skończyłam rzeźbę, drugi fakultet, pedagogikę sztuki i stworzyłam sobie pracę, w momencie, kiedy państwo się zmieniało, wszyscy zostali bez pracy, więc stworzyłam w sobie pracę własną z moim mężem, który jest historykiem sztuki, więc jesteśmy pełnymi profesjonalistami na tym polu, odtwarzając jakby dzieje na polu witrażownictwa. I nasze umiejętności zostały jakby, stworzyliśmy sobie warsztat rzemieślniczy, ale siebie dodaliśmy do tego warsztatu. A do dzisiaj traktowani jesteśmy jak ktoś, kto produkuje śruby na taśmie. Więc powinno się rozdzielać, że tak powiem, artystów, którzy mają, dopasowują do siebie swoje narzędzia, warsztat, tak samo w teatrze też aktorzy, dodając siebie do warsztatów, do oprawy całej, jakby tworzą całość. To daje w momencie, kiedy ma się tą oprawę, ten dobry warsztat w sześćdziesięciu procentach gwarantujący efekt profesjonalny, efekt dotarcia do ludzi, ich duchowych uniesień, marzeń względem, i bardzo często patrząc na ekran i grę aktorów widzimy, ojej, ależ to jest piękne. Wzruszamy się, płaczemy i nam jest potrzebny ten taki rodzaj szczęścia, którego ten ceremon szczęścia, który wydobywa się nie tylko w aspekcie seksualnym, ale to jest jak jedzenie. Sztuka jest potrzebna tak jak pokarm. To jest naturalny pokarm dla człowieka. I w momencie, kiedy ja przez tyle lat, 42 lata jestem, mam pracownię witraży, odgrusorowując na Wawrzyniaka w stałym obiekcie zabytkowym, tam gdzie był podpisany akt kapitulacji, więc Wrocławia, gdzie jest to historyczne miejsce, gdzie węgiel był od czasu wojny, bo nie było ani lokali, a wtedy, kiedy my budowaliśmy, na półkach był ocet. Więc nie będę Państwu opowiadać całej historii, chcę skrócić. Chcę, mam taki postulat właściwie, ja mogę sobie chcieć, żeby właśnie zadbać o to, żeby wszystkie programy pozarządowe typu stricte takie fundacje wszelkiego rodzaju, które są jakby takim no przykrywką do pozyskiwania pieniędzy pozarządowych. Na cele takie naprawdę potrzebne stricte ludziom były wydawane ludziom, którzy rzeczywiście robią coś ze sztuką, z tymi dziedzinami, które na tym polu umilają, wręcz uszczęśliwiają ludzi. I, bo bardzo często brane są pieniądze, pisany jest program, bo dostęp do tych programów mają urzędniczcy, i oni w swoim środowisku, posługując się biedą ludzi na polu rzemiosła artystycznego, wykorzystując na jakichś smacianych umowach, zatrudniając ich, wykonują intencjonalnie jeden incydent, ale jest rozpisane na przykład w projekcie, że chodzi o komisje, które by sprawdzały te pieniądze, bo tych pieniędzy jest bardzo dużo. rozdany na darmo. I dziękuję bardzo. O tym chciałam głównie powiedzieć. Ja przepraszam, ja mam tylko taką prośbę. Przedstawięci. Krótko też, ale proszę się przedstawiać, bo wszyscy się nie znamy. Urszula Śliz, artystka aż po wizualnych. Jakby dopełniając wypowiedź koleżanki, będę bardziej może praktyczna w tych jej wnioskach. Mianowicie, będąc artystą przez ostatnie 30 lat, mogę powiedzieć, że kultura w Polsce jest w wiecznym kryzysie, niezależnie od tego, która sparty jest dyminująca. No tak się akurat złożyło, że w momencie, kiedy kończyłam akademię, akurat nastąpiła też zmiana w ustawie o ubezpieczeniu artystów i artyści stracili zabezpieczenie zdrowotne. Nie mówię o emerytalnym. Zdrowotny dostęp do możliwości leczenia. Także sprawa tej ustawy o zabezpieczenie jest na pewno chyba kluczowa z myślą o tym, że istnieje sfera, czy grupa artystów, którzy od 30 lat funkcjonują na zasadach wolnego zawodu. I teraz jakby bardzo istotną sprawą jest określenie, czym jest ten wolny zawód. Tak naprawdę jest to kluczowe, jeśli chodzi o przydział środków. Dlatego, że jeśli spojrzycie Państwo na różne programy, które obecnie, po kryzysie pandemicznym są rozpatrywane, czy jakby, chodzi mi tutaj o kraje zachodnie Europy, gdzie chociażby dochód garantowany jest programem dla jakby polepszenia, czy zabezpieczenia artystów, artystów wszelkich sztuk, to jakby istotnym zapisem jest to, że wolny zawód to jest artysta nieafiliowany, czyli taki, który nie ma stałego dochodu, nie ma umowy o pracę. To jest na tyle istotne, że tak jak powiedziała koleżanka, jest dużo pieniędzy, ale te pieniądze po prostu płyną do różnych źródeł, głównie do fundacji czy osób, które jakby niekoniecznie są potrzebujące w tym momencie tego kryzysu. Trzeba nam chociażby będzie to, co zdarzyło się we Wrocławiu, mianowicie była pomoc dla artystów sztuk wizualnych, miasto zakupiło pracę, ale jakby tak się złożyło, że chyba w 70% byli to jednak, były te osoby, które mają stałe źródło i nie straciły pracy w momencie kryzysu i zamknięcia nas w tak zwanym lockdownie. Także sformułowanie tego zapisu, że chodzi o artystów nieafiliowanych, jest istotną sprawą, dlatego że chociażby, jeśli mówimy tutaj o kształceniu, w Państwem Polskim ma tych uczelniach praktycznych sporo. Rocznie tych absolutów wychodzi też również dużo inności. Jednak sposób dofinansowania artystów jest taki, który przechodzi przez uczelnię. To znaczy uczelnia uzyskuje środki na swoją stosową działalność, uzyskuje pieniądze od miasta, ma możliwość uzyskiwania środków na programy badawcze, jednak funkcjonuje w zamkniętym obiegu pracowników tak zwanych artystów dytaktyków. Bardzo rzadko te pieniądze wychodzą poza obiekt, czyli rocznie wypuszcza się dosyć dużą ilość w asylwentów szkół artystycznych, które praktycznie Państwo nie zapewnia im nic, nie zapewnia im ubezpieczenia, nie zapewnia im możliwości funkcjonowania, bo prawda też jest taka, że jeśli chodzi o sztuki wizualne, koncentruje się wszystko wokół Warszawy. Miasta takie jak Wrocław, które do tej pory nie ma módem sztuki współczesnych, to jest naszą dużą bolączką. No tak, no tak tylko, że niedawno zmarła we Wrocławiu wielka artystka. Natalia, cały jej dorobek został przeniesiony do Torunia, ponieważ Wrocław nie zabezpieczyło czegoś tak istotnego dla tego lokalnego naszego, jeśli mówimy o lokalnym takim funkcjonowaniu, chociaż ta lokalność w zasadzie jest światowa, prawda, w tym pytaniu. Więc jest dużo takich luk, które powodują, że pieniądze uciekają, przechodzą w jakieś dziwne punkty, a ja uważam, że tak naprawdę najważniejszą sprawą jest jednak dofinansowanie twórców i artystów, którzy tak podobno są bazą dla funkcjonowania wszelkich innych instytucji i przenoszenia do tego w szersze pole odbiorców. Jeżeli mogę coś do tego dopowiedzieć, o czym Pani mówiła, otóż Koalicja Obywatelska dwa lata temu złożyła do, złożyła Frezydiemu Sejmu ustawę o statusie artystycznym. Tak, ja wiem, ale od tytuł lat nie mamy. Dobrze, ja o tym chcę powiedzieć, żebyście Państwo mieli świadomość tego, że taką ustawę złożyliśmy, niejako chcąc przyspieszyć pracę nad ustawą, którą rozpoczął premier minister Gliński. Otóż okazało się, że minister Gliński oszuka środowiska artystyczne, środowiska kultury i wykorzystał ich też, no nie chcę powiedzieć naiwność, ale bezinteresowność czy zaangażowanie w te prace. Okazało się, że zrobił wokół tego polityczny dym i oczywiście ustawę odłożył do kosza. Z naszych wyliczeń wynika, że no trzeba około 300 milionów z budżetu Rzeczpospolitej. To nie są duże pieniądze w makroskali. Ale okazało się, że dla tej władzy istotniejsza jest preferencja polityczna i upolitycznienie właściwie każdego gestu, jakim się posługują, w przeciwieństwie do potrzeb w tym przypadku artystych i artystów. Ale mówmy o tej władzy, mówmy jak o władzy. Proszę Państwa, jeśli można. Ja mam tylko jedną jedyną uwagę, bo rzeczywiście Pani ma rację. To po prostu nie jest żaden nowy temat. Tyle tylko, ja sama nie gdzieś byłam przedstawicielką dość wolnego zawodu, choć był bardzo niewolny, ale w założeniu mógłby być zawodem wolnym. Problem jest, kto ma ten status artysty, twórcy nadawać. I dokładnie powiem, że jeśli chodzi o propozycję, która w końcu gdzieś utknęła w Sejmie, propozycję ministra Glińskiego, to tam wszystko było fantastycznie pozajemnym, że oczywiście jakaś ministerialna komisja, czyli no przepraszam bardzo, urzędnik od ministerstwa będzie decydował, czy Pani nie jest artystką, czy nie. Więc tu w jakimś sensie potrzebny jest, bo musi być partner, chociażby właśnie partner społeczny, tak? Napismy, jak przyjdzie.