Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Koalicja Obywatelska: Konkurs 'Drewno jest z lasu' pod lupą

Koalicja Obywatelska: Konkurs 'Drewno jest z lasu' pod lupą

Koalicja Obywatelska przedstawiła wyniki kontroli konkursu "Drewno jest z lasu" w Lasach Państwowych i zarzuciła wyprowadzanie środków z Funduszu Leśnego przez ludzi Solidarnej Polski i Zbigniewa Ziobry. W wystąpieniu podkreślono listę 118 beneficjentów, dominację parafii oraz liczne przykłady wydatków niezgodnych z celami konkursu.

Lista beneficjentów i kontrowersyjne wydatki


- Koalicja wskazała, że 12 października Lasy Państwowe opublikowały listę 118 podmiotów, z których w większości były parafie. Przytoczono m.in. 43 tys. zł na 160 książeczek z płatkowanym złotem i srebrem, 74 tys. na złocenie ołtarza i drogi krzyżowej, 98–100 tys. na wymianę mebli w zakrystii, 100 tys. na wydanie książki o kościołach, 100 tys. na konkurs plastyczny z piknikiem oraz 100 tys. na tablicę informacyjną i wycieczkę autokarową do nadleśnictwa.

Brak zgodności wniosków z celami konkursu


- Kontrola wykazała, że cele konkursu – promocja obiektów architektury drewnianej oraz drewna jako surowca – nie były realizowane w wielu projektach. Wnioski często nie zawierały zobowiązań do remontu, budowy ani modernizacji, a zdarzały się też wnioski dotyczące prac już wcześniej wykonanych, jak wycyklinowanie podłóg w prywatnej szkole.

Osoby i mechanizm przyznawania środków


- Koalicja wskazała na udział osób związanych z Solidarną Polską w koncepcji i rozstrzygnięciu konkursu. Wystąpienie wymienia Ewa Jedlikowska jako autorkę deklaracji o zachowaniu dziedzictwa kulturowego z drewna, przewodniczącą komisji konkursowej oraz pełniącą obowiązki dyrektora Ośrodka Kultury Leśnej w Gołuchowie. Zdaniem Koalicji mechanizm konkursu miał służyć przekazaniu środków „swoim”.

Finansowanie i zarządzenie środkami


- W lipcu dyrektor Lasów Państwowych wydał zarządzenie o przeprowadzeniu konkursu i uruchomił z rezerwy Funduszu Leśnego 10 milionów złotych. Szczegółowa analiza kilkuset dokumentów, przedstawiona przez Koalicję, miała ujawnić systemowe nieprawidłowości w przyznawaniu dotacji.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry Państwu. Witamy na konferencji prasowej poświęconej kontroli poselskiej w Lasach Państwowych. Nasza kontrola dotyczyła przebiegu konkursu Lasów Państwowych o hucznym tytule Drewno jest z lasu. Właściwie już w trakcie tej kontroli stało się dla nas jasne, że Fundusz Leśny w Lasach Państwowych stał się kolejnym łupem politycznym ludzi Solidarnej Polski i Zbigniewa Ziobry, podobnie jak wcześniej zresztą Fundusz Sprawiedliwości. Kilka osób znalazło sobie mało mądry pomysł na to, żeby wyprowadzić z Lasów Państwowe pieniądze dla swoich. 12 października Lasy Państwowe opublikowały na swojej stronie listę 118 beneficjentów. Było to 118 podmiotów, które otrzymały tę dotację w ramach konkursu i w większości były to parafie rzymskokatolickie, kościoły. W zdecydowanej większości były to kościoły. Ta lista tak naprawdę zrobiła duże poruszenie wśród opinii publicznej, ale również oburzyła, i to jest bardzo ważne, szeregowych pracowników Lasów Państwowych, bo to oni zwrócili się do nas z różnymi informacjami na ten temat. Stąd moja i pani poseł decyzja o rozpoczęciu szczegółowej kontroli tego konkursu. Ustaliliśmy tak naprawdę na początku, że celem konkursu miała być promocja obiektów architektury drewnanej i promocja drewna jako naturalnego surowca. I chciałabym, żebyście na bardzo krótkim filmiku sami Państwo zobaczyli, jaki był cel i zasady tego konkursu. Ten surowiec oraz Lasy Państwowe i zdobądź dofinansowanie. Jak widzicie Państwo, to tak naprawdę były trzy rzeczy. Trzeba było zgłosić projekt remontu, modernizacji lub wybudowania obiektu z drewna, po to właśnie, żeby promować drewno jako surowiec i przy okazji promować Lasy Państwowe. Problem w tym, Szanowni Państwo, że większość wniosków nie ma kompletnie nic wspólnego i nie wpisuje się ani w te cele, ani w te zasady, które w konkursie miały obowiązywać. I tak na dowód tego podam tylko naprawdę kilka przykładów. Na przykład parafia z Osieka Jasielskiego. Dostała w tym konkursie 43 tys. zł na zakup, uwaga, 160 książeczek płatkowanego złota i 160 książeczek płatkowanego srebra. A na przykład parafia z Opola 74 tys. również na złoto, tyle że tym razem na złocenie ołtarza i złocenie drogi krzyżowej. Inny ksiądz parafii w Końskich otrzymał na przykład 98 tys. zł na to, żeby sobie w zakrystii wymienić meble, których nikt nie będzie poza nim widział. 100 tys. za meble w zakrystii. Natomiast diecezja bielsko-żywiecka otrzymała na przykład 100 tys. zł na to, żeby wydać książkę o kościołach. Jest również mnóstwo wniosków i to jest bardzo szokujące, w których nie ma w ogóle, podkreślam, żadnego zobowiązania do wykonania remontu, budowy lub modernizacji. Po prostu niczego. Przykładem niech będzie diecezja w Starym Sączu, Tarnowska, która otrzymała 100 tys. zł na konkurs plastyczny dla dzieci. Piknik dla dzieci i to ma być zakończone pieczeniem kiełbasek. I to jest, szanowni państwo, 100 tys. zł. Parafia w Wawrowie na przykład otrzymała 100 tys. zł. Uwaga na zrobienie tablicy informacyjnej o otrzymaniu dotacji. Ogłoszenie na stronie parafii logotypu lasów państwowych. I wyjazd autokarem na wycieczkę do najbliższego nadleśnictwa, żeby powiedzieć o tym, że lasy państwowe są fajne. I uważam, że będzie to najdroższe w historii Polski wyjazd autokarem kilka kilometrów za 100 tys. do nadleśnictwa. Ale to nie są jedyne nieprawidłowości w tym konkursie. To, co obnaża i mówi nam całą prawdę o tym konkursie jest to, że wiele beneficjentów, szanowni państwo, wpisało w swoje wnioski to, co już wcześniej zostało zrobione. To znaczy, ktoś sobie wcześniej zbudował wiatek, ktoś sobie wcześniej wyremontował dach, a teraz stara się o środki na to, szacując koszt tego i wpisując to we wniosek. Tutaj świetnym przykładem jest na przykład prywatna szkoła katolicka w moim mieście Szczecinie, która wnioskuje o środki na wycyklinowanie dębowych podłóg w prywatnej szkole, które już dużo wcześniej zostały wycyklinowane. I nie jest to nic nowego, że te środki również w tym konkursie dla tej szkoły zostały przyznane. Właściwie takie kuriozalne wnioski pokazują, że tak naprawdę cele, zasady i wszystko, co zostało ustalone, to była fasada przygotowana tylko po to, żeby ogromne środki trafiły w tym konkursie do swoich. Szczegółowa analiza kilkuset dokumentów nie tylko ujawniła te nieprawidłowości podczas konkursu, ale przede wszystkim w naszej opinii obnażyła mechanizm wyprowadzania pieniędzy z lasów państwowych przez osoby związane z Solidarną Polską. Bo to ludzie Solidarnej Polski wymyślili ten konkurs i to ludzie Solidarnej Polski rozstrzygnęli ten konkurs. Ewa Jedlikowska, to nazwisko będzie się często dzisiaj pojawiać. W naszym mniemaniu najprawdopodobniej jest pomysłodawczynią tego konkursu. Kim jest Ewa Jedlikowska? Ewa Jedlikowska media wprost piszą o niej jako o działaczce Solidarnej Polski. To ona wbrew przepisom prawa została powołana na dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, ale po szumie medialnym została odwołana z funkcji, pełniła ją zaledwie jeden dzień. Ale koledzy o niej nie zapomnieli. Została pełniącą obowiązki dyrektora Ośrodka Kultury Leśnej w Gołuchowie. I to pani Ewa Jedlikowska w czerwcu przygotowuje i podpisuje deklarację, w której pisze o konieczności zachowania dziedzictwa kulturowego wykonanego z drewna. Deklaracja ta, mniemamy, ma być podkładką po to, żeby uzasadnić potrzebę zorganizowania takiego konkursu, bo już w lipcu dyrektor Lasów Państwowych Józef Kubica wydaje zarządzenie o przeprowadzeniu konkursu i również on podejmuje decyzję o uruchomieniu z rezerwy funduszu leśnego 10 milionów złotych na ten cel. W każdym konkursie dość istotną rolę pełni komisja konkursowa. Tu również i przewodniczącą tej komisji konkursowej zostaje nikt inny jak Ewa Jedlikowska. Dlaczego uważamy, że konkurs był fasadą? Dlaczego uważamy, że tak naprawdę było wiadomo z góry, kto ma otrzymać dofinansowanie? I kilka takich przykładów z przebiegu konkursu, jak wyglądał ten konkurs. Po pierwsze, już po ogłoszeniu konkursu w lipcu, pod koniec sierpnia na stronie internetowej zostaje podmieniony formularz wniosku. Zmieniają się w nim dwa istotne elementy. Dodaje się punkt, pozycję dotyczącą wnioskowanej kwoty oraz punkt dotyczący działań promocyjnych. Nie zostają o tym powiadomieni wnioskodawcy, stąd nie mają możliwości uzupełnienia tych braków formalnych, ale do niektórych uśmiecha się szczęście w postaci pani Ewy Jedlikowskiej, która wprost wskazuje sekretarzowi komisji podmioty, do których mają zostać wysłane maile z prośbą o uzupełnienie braków formalnych. Także ze wszystkich podmiotów wnioskodawców, którzy złożyli wnioski, tylko te podmioty wskazane bezpośrednio przez przewodniczącą komisji mogą uzupełnić swoje wnioski. Nie wiem, czy to przypadek, czy nie. Państwo sobie sami odpowiecie, ale później te podmioty oczywiście otrzymują dofinansowanie. Szokujące jest to, że już po ogłoszeniu listy beneficjentów, po zakończeniu prac komisji, sekretarz komisji dalej kontaktuje się z podmiotami, które otrzymały dofinansowanie. I tak, na przykład parafia Brzyków 12 października otrzymała 100 tysięcy złotych. To wynika z posiedzenia protokołu komisji. 14 października sekretarz komisji wysyła maila z prośbą o uzupełnienie braków co do kwoty wnioskowanej. 17 października otrzymują maila z parafii, że wnioskują o 80 tysięcy złotych. Ale komisja miała gest i nie zmieniono już tej kwoty. Pozostawiono 100 tysięcy złotych. Chciałoby się powiedzieć, mają rozmach członkowie komisji. Kolejny przykład takiego uznaniowego rozstrzygania tego konkursu jest ocena merytoryczna wniosków. Od samego początku chciałyśmy się dowiedzieć, na jakiej podstawie oceniono te wnioski. Pytałyśmy się o uzasadnienia, o karty ocen. I tu okazuje się, że karty ocen niby są, ale nikt ich nie widział. Z końcowego protokołu komisji, w końcowym protokole komisji jest zapis, że karty ocen zostały przekazane sekretarzowi komisji. Podpisuje się pod protokołem oczywiście przewodnicząca Ewa Jedlikowska. Na naszą prośbę, ażeby udostępniono nam kartę ocen, sekretarz komisji, który jest pracownikiem Centrum Informacji Lasów Państwowych, mówi, że nie był i nie jest w posiadaniu takich kart ocen i prosi o kontakt z przewodniczącą. Kontaktujemy się telefonicznie z przewodniczącą w obecności pracowników Lasów Państwowych. Po kilkuminutowej rozmowie pani przewodnicząca stwierdza, że kartę ocen ma ona, ale w swoim sejfie w Gołuchowie. Tak istotne całe dokumenty zostały przekazane, ale kartę ocen widocznie miały wyjątkową wartość, że trzeba było je zamknąć w sejfie. Na naszą prośbę mówi, że prześle nam je w formie elektronicznej mailem jeszcze tego samego dnia, po czym kontakt się urywa. Po tygodniu dostajemy maila, że karty będą do wglądu w Centrum Informacji Lasów Państwowych. Udajemy się tam, po czym na piśmie dostajemy informację, że tych kart nie ma w tym centrum. I nie było. Także do dziś nie widziałyśmy, nie udało się ustalić, gdzie te karty ocen są i w naszej ocenie nigdy ich nie było, bo nigdy te wnioski nie były ocenione pod względem merytorycznym. Nie było ważne, co jest we wniosku, ale kto wniosek złożył. Szanowni Państwo, i takim dowodem, wydaje mi się, już dobitnym, który pokazuje, że ten konkurs jest po prostu zwykłym przekrętem, fasadą, próbą wyłudzenia środków publicznych, i jest taki fakt. Jest tak, że żeby te środki otrzymać, należy zawrzeć z Lasami Państwowymi umowę. Taką umowę cywilną prawdą pomiędzy lasami a beneficjentem. W trakcie naszej kontroli po kilku dniach, w takich szczegółowych pytaniach, udało nam się ustalić, że w tych umowach, uwaga, nie będzie niczego, o co wnioskowali wnioskodawcy w konkursie. Znaczy, jeżeli ktoś wnioskował o to, że chce naprawić dach, wybudować wiatę, kupić szafy, tego wszystkiego nie będzie we wnioskach. Czyli wszystko to, co podlogało ocenie, właściwie wycenie powiedziałabym, bo są wnioski na 70, 1078, 81, to przestaje być istotne w momencie, kiedy trzeba będzie zawrzeć umowę. To znaczy tak naprawdę tylko tyle, że te pieniądze zostaną przelane bez względu na to, czy ktoś to zrobi czy nie, a tak jak mówiłam, wiele tych osób już dawno to zrobiło i chciało środki na jakieś po prostu z poprzedniego czasu inwestycje, które poczyniło. Żeby to zobrazować, ja może znowu podam konkretny przykład. Jeżeli jakaś parafia chce 100 tysięcy na remont dachu, na przykład 98 mamy taką parafię, i teraz będzie podpisywała umowę, to nie będzie już tego remontu dachu w tej umowie, ale będzie coś takiego, co się nazywa działalność promocyjna. Problem tylko polega na tym, że wszystkie te działalności promocyjne to jest najczęściej koszt kilkuset złotych, kilku tysięcy złotych. Mamy na przykład taką parafię i ona jest tutaj świetnym przykładem, która dostanie 100 tysięcy złotych, a na umowę wolno będzie wpisać tylko. Mszę dziękczynną za lasy państwowe. Zamontowanie tabliczki z logo lasów państwowych i ogłoszenie parafialne z podziękowania lasów państwowych. To jest, szanowni państwo, wniosek, który uzyskał 100 tysięcy złotych i tylko to miałoby się znaleźć w umowie. Dzisiaj, kiedy szłyśmy z panią poseł na państwa konferencję, dostałyśmy dokument, który potwierdza tylko całą naszą tezę od anonimowego informatora z lasów państwowych. Ja go państwu dzisiaj nie udostępnię, ale przytoczę pytania i powiem, co się stało. Otóż po naszej kontroli lasy państwowe wstrzymały zawieranie umów z beneficjentami, ponieważ udowodniłyśmy z panią poseł Osos, że te umowy są niemądre, niezgodne z prawem i tak naprawdę prowadzą wprost do kryminału. W związku z tym, dzisiaj się o tym dowiedziałam, lasy państwowe podjęły takie starania, żeby znaleźć sobie tak zwaną podkładkę. I weszłam właśnie w posiadanie, dziękuję bardzo informatorom z lasów państwowych, korespondencji pomiędzy lasami państwowymi a kancelarią prawną. I tylko krótko powiem państwu, co próbują zrobić teraz lasy państwowe, bo to jest stan bieżący. Pytają kancelarii prawnej, czy ustalenia robocze z wnioskodawcami mogą stanowić podstawę do opracowania treści umów i tym samym wiążące dla stron stanowić finalne określenie wzajemnych stron w umowie. Pytają, czy proponowany przez wnioskodawców we wnioskach konkursowych zakres świadczeń promocyjnych może po roboczym uzgodnieniu zostać finalnie rozszerzony lub zmodyfikowany. Szanowni Państwo, to znaczy tylko tyle, że nasza kontrola zatrzymała próbę tego wyłudzenia, ale ponieważ pieniądze już zostały w dużej części obiecane, rozdane i padły też podziękowania, co zaraz pokażemy dla konkretnych polityków, to teraz lasy państwowe szukają po prostu zabezpieczenia podkładki prawnej, a tak naprawdę to próbują dowiedzieć się od kancelarii prawnej, jak te pieniądze wyprowadzić, żeby nie pójść do więzienia. I to jest też nasz apel do pracowników, żeby nie podpisywali się pod tymi dokumentami. Tak, jest też bardzo ciekawy inny wątek pani poseł Wojciech. Dziękuję. Żeby unaocznić opinii publicznej powiązania beneficjentów z ludźmi z Solidarnej Polski i ich okręgami wyborczymi, wszystkich 118 beneficjentów nanieśliśmy na mapę. Ona jest podzielona według okręgów wyborczych. I po zweryfikowaniu okazało się, że podmioty te głównie działają w okręgach wyborczych, ludzi związanych dość mocno z Solidarną Polską. Śląsk, wiadomo, Kubica, Wójcik. Gdańsk mamy, Cymańskiego, Sieradz. Już Państwu mówię, Sieradz to jest przecież nasz kolega. Odpowiedź. Tadeusz Woźniak. Jesteśmy razem z komisji. Tu kolega, tak? Elblon, proszę zobaczyć, to jest rzecznik prasowy Lasów Państwowych. Michał Gzowski był szefem Gabinetu Politycznego ministra Wośa Szczecin. Mogłoby się wydawać, że przecież nie ma tam żadnego posła ze Szczecina, ale jest Pan Matecki, taki bliski działacz Solidarnej Polski, dość mocno związany i członek Solidarnej Polski, jak się okazało, nawet podczas kontroli, pracownik również Lasów Państwowych. Mamy Kielce, wiadomo, Ziobro. Także głównie podmioty, co przedstawia ta mapa... To powiem, tu jest Pani Jedlikowska, tu jest Pani Siarkowska i nie ma żadnego, Szanowni Państwo, miejsca na tej mapie, gdzie... Znaczy tam, gdzie nie ma działacza Solidarnej Polski, absolutnie nie ma beneficjentów. My znalazłyśmy powiązania z każdym, 118 beneficjentów. Konferencja prasowa nie jest miejscem, żebyśmy mogły o tym powiedzieć, ale jesteśmy w stanie pokazać związek każdego podmiotu z działaczali Solidarnej Polski i widzicie Państwo, jak grzyby po deszczu. A może przedstaw, jak to wyglądało w praktyce? A ja bym chciała jeszcze poprosić o taki slajd, ponieważ powiedziałyśmy wcześniej, że wszystkie te środki mają trafić do podmiotów, które są związane z Solidarną Polską i pomagać w promocji wyborczej polityków Solidarnej Polski. Chciałabym, żebyście Państwo spojrzeli na ten jeden przykład i może powiem od razu tak. To jest wniosek, który wpłynął, to jest wniosek, który wygrał i to jest wniosek, który dostał pieniądze. On tych pieniędzy jeszcze oczywiście nie otrzymał, ale to w niczym nie przeszkadza, dlatego, że we wniosku było napisane, że nastąpi uroczyste otwarcie z poświęceniem zbudowanego z pieniędzy z wniosku placu zabaw w Dąbrowie Tarnowej, przepraszam. I tak mi na taki wniosek w konkursie złożyła, dokładnie na ten właśnie plac zabaw. Tylko zanim środki zostały przelane, szanowni Państwo, po pierwsze plac zabaw stoi, a po drugie nie kto inny przyjmuje podziękowania za 100 tysięcy złotych na plac zabaw, jak kolejny członek Solidarnej Polski, pan SAK. Tak, tych przykładów jest mnóstwo. Wystarczy, szanowni Państwo, wpisać w internecie hashtag drewno jest z lasu i będziecie mogli Państwo zobaczyć, ile odbyło się już uroczystych otwarć, podziękowań, saun i różnych innych rzeczy, które zostały za te pieniądze wybudowane. I tak się składa, że podziękowania spływają na ręce senatorów, Prawa i Sprawiedliwości, posłów, Prawa i Sprawiedliwości Solidarnej Polski i tylko i wyłącznie tak naprawdę działaczy Solidarnej Polski. W tym konkursie absolutnie nic nie było przypadkiem. Dlatego, proszę Państwa, absolutnie sprzeciwiamy się, aby Fundusz Leśny został funduszem wyborczym Solidarnej Polski i po udokumentowaniu szeregu nieprawidłowości składamy wniosek do pani minister o odwołanie generalnego dyrektora Lasów Państwowych, a również w przyszłym tygodniu idzie zawiadomienie do prokuratury, mówimy dość takim, zachowaniom i wyprowadzaniom środków publicznych. Dziękujemy. I ostatni taki apel, korzystając z tego miejsca, szanowni Państwo, to nie jest nasza jedyna kontrola w Lasach Państwowych i ciągle mamy kontakt z pracownikami, którzy udostępniają nam dokumenty, którzy zgłaszają nieprawidłowości. I miałyśmy dużo czasu, żeby zaobserwować, jak proceder wyprowadzania pieniędzy wygląda. Stąd chciałobyśmy zaapelować z panią poseł do szeregowych pracowników Lasów Państwowych. Szanowni Państwo, nie dajcie się w żaden sposób w następnych takich sytuacjach wpuścić, że tak powiem, w coś, co tak naprawdę nadaje się na proces karny. My wiele razy już o tym mówiłyśmy. Oni Państwa namawiają do podpisywania różnych dokumentów. Ta szajka umywa ręce od tego wszystkiego, co robi i prowokuje sytuację, w której jakiś dyrektor, zastępca dyrektora, sekretarz, podpisujecie Państwo za nich dokumenty. Nie róbcie tego. My dzisiaj składamy zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, możliwości popełnienia przestępstwa i chciałybyśmy naprawdę ustrzec wszystkich pracowników Lasów Państwowych przed tym, żebyście nie dali się Państwo wrobić ludziom, którzy obsiedli Lasy Państwowe Solidarnej Polski, którzy po prostu w takie sytuacje Was wmanewrowują. A ja wiem, że boicie się stracić pracę, bo są to osoby, które również nam o tym mówią. I za tą pomoc przy tym konkursie bardzo dziękujemy z ostrzeżeniem do Solidarnej Polski, żeby jednak te prawie 12 milionów złotych nie wypływało lepiej z Lasów Państwowych i żeby zostały tam, gdzie ich miejsce. To tyle z naszej strony, chyba że macie Państwo jakieś pytania. Czy to było bezproblemowo, czy jak to było? Kontrola trwała tak naprawdę kilka tygodni. W Lasach Państwowych, akurat tutaj w Warszawie, byliśmy kilka razy. Czasem to były wizyty, które trwały nawet po 5-6 godzin. Oczywiście, że to było z problemami, dlatego że byliśmy zbywane, odsyłane, okłamywane. Tak naprawdę pierwszego dnia przywitało nas tam kilku zastępców, dyrektorów głównych Lasów Państwowych w zielonych mundurach. Taka cała wielka delegacja, nie pamiętam, czy 7, czy 8 osób. I przyszli tylko po to, żeby powiedzieć, że nie mogą nam udostępnić dokumentów, bo są piętro niżej, a maila napisałyśmy piętro wyżej. Więc takich sytuacji było mnóstwo. Pani redaktor, przykładem jest tego to, co zrobili, jeśli chodzi o kartę oceny. My byłyśmy odsyłane cały czas. To był taki ping-pong tylko po to, żeby ukryć fakt, że żadnych kart oceny nie było. Ale to nie zmienia faktu, że ostatniego dnia kontroli po prostu powiadomiłyśmy pana dyrektora CILP-u, że wezwiemy policję. I że to jest już ostatni raz, kiedy tutaj jesteśmy i faktycznie spędziłyśmy tam kilka godzin i wszystkie te segregatory. A chciałam powiedzieć, że to jest 360 wniosków, czyli prawie 3 tysiące dokumentów. My przeczytałyśmy je wszystkie. Również wnioski odrzucone. Bardzo dobre wnioski. Kiedy dzieci, może to powiem, bo zapomniałeś na konferencji, szanowni państwo, to jest naprawdę ważne. Tam były wnioski, które były składane na przykład po to, żeby zbudować takie miejsce rehabilitacji, warsztatów dla dzieci niepełnosprawnych, gdzie faktycznie drewno mogłoby tej rehabilitacji służyć, mogłyby być klocki i różne inne rzeczy. Ścieżki edukacyjne na terenach szkół. Ścieżki edukacyjne, to były uczciwe wnioski. Żaden taki wniosek nie przeszedł. Przeszły tylko te, które wskazała ustnie pani Jedlikowska przed rozstrzygnięciem konkursu na co z panią poseł, mamy dowody. Jeszcze nie. Pieniądze miały być... Bo była taka zasada, że pieniądze zostaną wypłacone po podpisaniu umowy i zrealizowaniu zadania. Tylko jak się później okazało, w tej umowie właśnie będą tylko działania promocyjne, co kilkukrotnie tam prowadziłyśmy rozmowy, bo nie mogłyśmy tego zrozumieć, że 100 tysięcy idzie wyłącznie na działania promocyjne. I stąd mamy informację, że faktycznie nie wiedzą teraz, co z tym zrobić i jak te umowy skonstruować, żeby jednak te środki przekazać. No ale nie można przekazać 100 tysięcy na mszę dziękczynną. Także na dziś nie została podpisana żadna umowa. A miały być podpisane, bo miały być zadania zrealizowane do 15 grudnia. A do końca listopada miały być podpisane wszystkie umowy. Także nie ma żadnych umów. 100 tysięcy netto. Takie było maksymalne dofinansowanie. 11 milionów cały konkurs. Najpierw 10 milionów przesunięto, a później zwiększono o milion złotych. To jest taki paradoks właśnie w naszym kraju. Ja bym tak powiedziała, że prawie szef szajki, bo to, co ja zobaczyłam, to tak działają szajki po prostu. Jest wszędzie. W ministerstwie, do którego będziemy apelować, do pani minister Moskwy. W prokuraturze, do której złożymy wniosek. W Lasach Państwowych od dwóch lat, jako pełniący obowiązki szefowa komisji. Tak, widzicie państwo, to są wszyscy ludzie z Solidarnej Polski. Więc ja nie dziwię się, że premier Morawiecki w swoich mailach pisał o tym, że trzeba się wziąć za przekręty Solidarnej Polski i jakby miał rację. Więc to jest też apel do niego. Tylko, panie redaktorze, to jakby my stoimy po stronie prawa, logiki i prawa. Dla nas zupełnie naturalnym wnioskiem jest, że jeżeli widzimy, że została, jest próba wyłudzenia pieniędzy, sprzeniewierzenia środków, to to się zgłasza na prokuraturę. To już decyzja prokuratury, co z tym zrobi. Nie mam na to wpływu, ale też chciałabym powiedzieć, i to jest też apel do ludzi, którzy się pod tym podpisują, no pan Ziobro nie będzie prokuratorem generalnym zawsze. Dziękuję bardzo. Dziękuję bardzo. Dziękuję.