Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Konfederacja krytykuje Andrzeja Melnika - skandaliczna nominacja

Konfederacja krytykuje Andrzeja Melnika - skandaliczna nominacja

Konfederacja na konferencji prasowej skrytykowała nominację Andrzeja Melnika na wiceministra spraw zagranicznych Ukrainy. Organizacja uznała decyzję za "policzek dla państwa polskiego" i zarzuciła Melnykowi usprawiedliwianie banderowskich zbrodni oraz jawny antypolonizm.

Najważniejsze ustalenia


Konfederacja określiła nominację jako niezrozumiałą i sprzeczną z oczekiwaniami Polski wobec Ukrainy. Mówcy podkreślili, że Melnyk wielokrotnie w wywiadach prezentował poglądy usprawiedliwiające zbrodnie banderowskie i wykazywał antypolskie nastawienie.

Zarzuty wobec Melnyka


Wskazano konkretne wypowiedzi, w tym wywiad z 30 czerwca, w którym według relacji Melnyk stwierdzał, że Ukraińcy w II Rzeczypospolitej byli okrutnie prześladowani i że odwetowe rzezie były słuszne, oraz że Bandera był bohaterem i składał kwiaty przy jego grobie.

Postulat wobec polskiego rządu


Konfederacja oczekuje, że rząd będzie reagował pragmatycznie i wyraźnie akcentował sprzeciw wobec nominacji osób o takich poglądach. Krytykowano brak skuteczności polskiej polityki i wcześniejsze zapewnienia, że Melnyk nie ma poparcia w Kijowie.

Konsekwencje dla pamięci i polityki zagranicznej


Mówcy podkreślili, że pamięć ofiar rzezi wołyńskiej nie może być przemilczana i że Polska nie powinna ustępować w kwestii prawdy i honoru. Zwrócono też uwagę, że problemy w zarządzaniu państwem i polityką zagraniczną osłabiają zdolność do reagowania na takie nominacje.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry, witam Państwa serdecznie na konferencji prasowej Konfederacji. Tematem naszej dzisiejszej konferencji jest powołanie pana Andrzeja Mylnika, byłego ambasadora ukraińskiego w Niemczech, na nowego wiceministra spraw zagranicznych Ukrainy. To człowiek, który zasłynął z naszej perspektywy przede wszystkim tym, że usprawiedliwia banderowskich zbrodniarzy. O tym mówił wielokrotnie, jest to polityk jawnie antypolski. Opowiadał o tym w swoich licznych wywiadach. No i uważamy, że jest to policzek dla państwa polskiego, to co zrobiono. Decyzja jest dla nas całkowicie niezrozumiała, ponieważ wydawało nam się, że ta pomoc, która płynie z Polski, powinna mieć jakiś wpływ na to, jak państwo ukraińskie się zachowuje. Sytuacja pokazuje jednak, że nie obchodzi ich to, jakie my mamy swoją agendę i jak my postrzegamy rzeczywistość. W naszym interesie oczywiście jest pomoc i wspieranie Ukrainy, aby walczyła z Rosją, ale Ukraina też powinna zważać na to, jak w stosunku do nas się zachowuje. Oczekujemy, że rząd polski będzie podchodził pragmatycznie i akcentował to, pokazywał, że nie zgadzamy się. Nie zgadzamy się na to, aby osoba, która głosi takie poglądy pełniła ważną funkcję w państwie ukraińskim. Ja mam akurat w tym względzie bardzo osobiste doświadczenia, ponieważ ten wywiad, którego udzielił 30 czerwca dla niemieckich mediów, jako pierwszy do polskiej infosfery, podałem dalej. Przetłumaczyłem na język polski i napisałem, co on tam powiedział. Według pana Mylnika Ukraińcy w II Rzeczypospolitej byli okrutnie prześladowani i dlatego słusznie w odwecie dokonali tej rzezi. Według niego państwo polskie, Ukraińcy traktowali tak samo jak hitlerowskie Niemcy czy sowiecką Rosję. Według niego Polacy sami dokonywali takich rzezi na Ukraińcach i według niego Bandera był bohaterem. Bohaterem, przy którego grobie składa kwiaty. Także widać, że jest to osoba, która kompletnie nie liczy się z tym, jak my widzimy rzeczywistość, który kompletnie nie liczy się z tym, jak my odczuwamy tą kwestię. Za to, że jako jeden z pierwszych te informacje podałem do polskiej infosfery, zostałem przez niego zablokowany na Twitterze i uznał po prostu, że sprawa jest zamknięta. Że już nie trzeba się w ogóle liczyć z tym, że Polacy mają jakiekolwiek zdanie. Ale dzięki zabiegom nie naszej, polskiej strony, tylko strony niemieckiej został odwołany z funkcji ukraińskiego ambasadora w Niemczech. Wtedy jednak w Niemczech mówiono o tym, że prawdopodobnie zostanie ficeministrem spraw zagranicznych Ukrainy. Ja na posiedzeniu Komisji Spraw Zagranicznej, początkiem lipca, pytałem wtedy przedstawicieli PiSu, ponieważ był ten temat, jak ta sprawa wygląda i co będzie dalej z panem Melnikiem. Wtedy ekspert Komisji Spraw Zagranicznej, pan Malicki, również politycy PiSu, i to można w scenogramach zobaczyć, powiedzieli, że to jest odosobniony przypadek. Ten pan to jest odosobniony przypadek. On nie ma żadnego poparcia w Kijowie. On na pewno nie będzie ministrem spraw zagranicznych, ponieważ państwo polskie, ponieważ politycy polscy już o to zadbają. I co dzisiaj? I widzimy po raz kolejny brak jakiejkolwiek skuteczności polskiej polityki. Nie potrafią oni, politycy PiSu, zakomunikować, jakie są nasze oczekiwania. Z jednej strony nieograniczona pomoc, z drugiej strony brak jasnych deklaracji co do naszych oczekiwań. Tak dalej ta sprawa nie może funkcjonować. Oddaję głos panu Janowi Krysiakowi z Konfederacji Korony Polskiej. Ta nominacja każe również zwrócić uwagę na zupełnie turański stosunek do prawdy strony ukraińskiej, ale również strony polskiej. Prawdą okazuje się być to, co jest nam akurat wygodne w danej sytuacji. O ile można by jeszcze nie dziwić się stronie ukraińskiej, bo to jest ich polityka, oni walczą o swoje na różnych frontach. W ten sposób zresztą zarysowali politykę ukraińską wobec Polski na najbliższe lata. O tyle należy dziwić się stronie polskiej. Dlatego, że traktowanie najwyższych wartości, takich jak honor, prawda, zwłaszcza prawda historyczna, do osiągania doraźnych korzyści politycznych, to jest coś, na co po prostu nie ma zgody. Przemilczanie pamięci ofiar rzezi wołyńskiej nie może mieć miejsca. Zdajemy sobie sprawę, że władza psuje, ale szkoda, że aż tak. Tymczasem, jeśli ktoś próbuje krytykować taką politykę rządu, jeśli ktoś próbuje napiętnować ukraińskie zaprzaństwo, jeśli ktoś próbuje bronić polskich interesów i polskiej racji stanu, zwłaszcza w takich podstawowych sprawach, jak na przykład to, czy Polacy będą mieli czym ogrzać swoje domy w zimie, to to jest oczywiście napiętnowane przez PiS, jako tak zwana narracja prorosyjska. Jest to zupełnie propagandowe i kłamliwe. Tymczasem w sytuacji, kiedy PiS nie potrafi sprawnie zarządzać finansami państwa, gdy mamy szalejącą inflację i drożyznę, to można by się spodziewać, że podobny poziom kompetencji również występuje w przypadku polityki zagranicznej, że na więcej ich nie stać. W związku z tym należałoby przypomnieć kilka podstawowych zasad polityki zagranicznej, którymi państwo powinno się rządzić. Otóż po pierwsze, rząd polski nie ma żadnego prawa, żeby ustępować choćby na gram z polskiej suwerenności, z prawdy i honoru. Po drugie, w polityce zagranicznej nie wolno kierować się emocjami, nie wolno kierować się jakimiś sympatiami, ale należy się kierować interesem. Polskim interesem jest, i to właściwie obowiązkiem, jest dbanie o to, żeby ofiary rzezi wołyńskiej były odpowiednio upamiętnione. Jeśli są jacyś zbrodniarze, należy ich nazwać po imieniu, a jeśli żyją, należy ich ścigać i osądzić. Andrzej Melnyk, który został mianowany na wiceministra spraw zagranicznych, już w ostatnich godzinach zdążył popisać się swoją bezczelnością w wymianie zdań z polskimi politykami i z polskimi dziennikarzami. Więc kolejną zdrową zasadą byłoby to, że jeśli jakaś drużyna, w której składzie jest tak bezczelny i tak niedouczony historycznie człowiek, jeśli taka drużyna zwraca się do polskiego rządu o jakąkolwiek przysługę, to należałoby potraktować ich z miłością bliźniego i odesłać z kwitkiem do czasu uporządkowania swoich spraw i swojego składu drużyny. Poza tym, jeśli są jakieś sytuacje międzynarodowe, które są trudne do rozwiązania, w których trudno znaleźć jakieś dobre wyjście, a mamy do czynienia z ewidentnie nieprzyjaznymi gestami drugiej strony, powinna obowiązywać zasada wzajemności. To znaczy, mamy nadzieję, że polski rząd zdobędzie się na adekwatną odpowiedź. Ale czy to nastąpi? Obawiam się, że w świetle dotychczasowego doświadczenia, w świetle przemilczania pewnych prawd, możemy liczyć niestety tylko na to, że polski rząd dzielnie weźmie tę zniewagę na naszą, na narodu klatę. Dziękuję. Przekazuję głos Witoldowi Stachowi. Dziękuję bardzo. Szanowni Państwo, Konfederacja od zawsze podkreśla potrzebę budowania partnerskich relacji z Ukrainą na zasadach podmiotowych, a nie przedmiotowych. Zawarliśmy to w naszym programie po stronie Polski, który publikowaliśmy latem tego roku i nic w zasadzie się od tej pory nie zmieniło. I najważniejszym punktem tego właśnie podpunktu naszego programu jest zdanie istotnym punktem relacji polsko-ukraińskich jest polityka historyczna. Ukraina powinna kategorycznie odrzucić kult Stepana Bandery i uznać rzeź wołyńską za ludobójstwo. A co się okazuje? Tydzień temu mieliśmy w tym samym miejscu konferencję, gdzie komentowaliśmy doniesienia o tym, że strona polska miała się zrzec domagania od Ukraińców uznania rzeź wołyńskiej za ludobójstwo, że Polacy mieli temat wyciszać. Dziś komentujemy sytuację, w której osoba, która uznaje właśnie Stepana Bandery za bohatera, czyli pan Andrii Melnyk, po tym jak został odwołany z funkcji ambasadora w Niemczech, stał się wiceministrem spraw zagranicznych Ukrainy. To jest kompletne odwrócenie tego, co my byśmy chcieli, czyli odrzucenie tej koncepcji podmiotowych stosunków i budowy polityki z Ukrainą na zasadach partnerskich. To jest kolejny policzek w twarz dla Polski ze strony Ukrainy. Podczas gdy my robimy wszystko, wypróbujemy sobie żyły jako państwo polskie, jako polskie społeczeństwo, aby Ukraińcom w ich słusznej sprawie, jaką jest obrona przed agresywną napaścią Rosji, my robimy wszystko, żeby im pomóc po prostu, a oni w tym czasie dają nam takie bolesne policzki w twarz, śmieją nam się w twarz i wystawiają do rządu tak bezczelnych polityków, jak Andrzej Melnyk. Podkreślamy jeszcze raz za naszym programem po stronie Polski, że chcemy budowy podmiotowych stosunków z Ukrainą, a podmiotowe stosunki z Ukrainą nie mogą być budowane z politykami na Ukrainie, którzy są po prostu jawnie antypolscy, takimi jak Andrzej Melnyk. Ja tydzień temu też zaproponowałem taką zabawę intelektualną, żeby zamienić słowo Bandera na Hitler czy Stalin. No i teraz ponówmy, wyobraźmy sobie, że w Niemczech wiceministrem spraw zagranicznych zostaje polityk, który uważa Adolfa Hitlera za bohatera i uważa, że Holokaustu nigdy nie było, a jeśli nawet był, to była to sprawiedliwa odpłata Niemców na to, co Żydzi robili z Niemcami. No to jest dokładnie to samo, tylko w kontekście Ukrainy i Polski, o czym mówi pan Andrzej Melnyk. Wyobraźmy sobie, że ktoś zostaje wiceministrem w Rosji. No to już bardziej sobie można to wyobrazić, że chwali Stalina Lenina i uznaje, że Katyn to była sprawiedliwa odpłata dla ciemiężonych Rosjan przez wielkopańskich Polaków. Nie może tak być. Podmiotowe stosunki z Ukrainą nie będą budowane, gdy w rządzie będą takie antypolskie postaci, jak pan Melnyk. Dodam jeszcze tylko, że na następnej Komisji Spraw Zagranicznych będę chciał wnieść projekt uchwały, aby potępić takie wypowiedzi, i aby Polska jednoznacznie się określiła, żebyśmy nie mieli żadnych wątpliwości, żebyśmy zobowiązali też stronę ukraińską do jednoznacznego określenia się w sprawie ludobójstwa na Wołyniu. Dziękuję. Dziękujemy. Czy są jakieś pytania? Nie widzimy. Dziękujemy serdecznie za uwagę.