Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Koalicja Obywatelska: Ostrzeżenie przed podatkowym chaosem

Koalicja Obywatelska: Ostrzeżenie przed podatkowym chaosem

Koalicja Obywatelska ostro skrytykowała ustawę podatkową nazwaną Polskim Ładem, twierdząc, że zamiast obniżek oznacza ona de facto podwyżkę podatków. Mówca wskazał na likwidację odliczenia składki zdrowotnej, skomplikowane zmiany legislacyjne i faworyzowanie dużych korporacji kosztem małych firm.

Najważniejsze ustalenia


- Podczas 12‑godzinnego posiedzenia Komisji Finansów Publicznych przedstawiono, że proponowane zmiany nie są obniżką podatków, lecz ich podwyżką. W uzasadnieniu do ustawy rząd przyznaje, że zmniejszenie wpływów budżetowych w czasie pandemii ma być stabilizowane m.in. przez podniesienie podatków. Likwidacja ulgi zdrowotnej oznacza, że osoby dotąd odliczające składkę zapłacą ją bezpośrednio.

Wpływ na małe firmy i konsumentów


- Mówca alarmuje, że nowy system uderzy przede wszystkim w małe polskie firmy, podczas gdy duże, zagraniczne korporacje zyskają ulgę proinwestycyjną. Małe firmy będą zmuszone przerzucić wzrost kosztów na ceny, co dotknie konsumentów — a przy rekordowej inflacji w Unii Europejskiej najubożsi, emeryci i renciści odczują to najsilniej.

Proces legislacyjny i jakość projektu


- Ustawa obejmowała pierwotnie około 686 stron, po autopoprawkach blisko 700, z niemal 2 tysiącami zmian w 26 ustawach i była procedowana w ciągu 13 godzin. Wszystkie poprawki opozycji i wniosek o wysłuchanie publiczne zostały odrzucone. Według mówcy posłowie większości przez 12 godzin nie zadali żadnego pytania, co świadczy o marginalizacji roli Sejmu.

Skutki fiskalne i ryzyko legislacyjne


- System opisano jako najbardziej skomplikowany w historii i „podatkowego Frankensteina”, z dziesiątkami wychwyconych niespójności przez Biuro Legislacyjne Sejmu. Likwidacja możliwości odliczania składki zdrowotnej ma oznaczać wzrost obciążenia podatkowego - mówca wskazał na wzrost o 9 punktów procentowych - a według niego nawet 80% korzyści z reformy może zostać zjedzone przez rosnącą drożyznę.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
. Możemy zaczynać? Wczoraj Komisja Finansów Publicznych pracowała 12 godzin nad ustawą podatkową, która przez PiS nazywana jest szumnie Polskim Ładem, a okazała się jednym wielkim chaosem podatkowym. Prace Komisji Finansów wczoraj potwierdziły jeszcze jedno, że to nie jest zachwalana i zapowiadana przez rząd PiSu obniżka podatków, tylko de facto podwyżka podatków. Rząd zresztą sam pisze o tym w uzasadnieniu do ustawy, bo czytamy tam tak. Kryzys związany z pandemią przekłada się na zmniejszenie wpływów budżetowych, ale także na zwiększenie wydatków. Dlatego państwo zmuszone jest do stabilizacji nadwyrężonych wpływów budżetowych. Jak państwo stabilizuje nadwyrężone wpływy budżetowe? Sposób jest jeden, na pewno jeden dla PiSu. Otóż podnosi podatki. Głównym właściwie skutkiem całej tej zmiany jest to, że PiS likwiduje ulgę zdrowotną. Ulgę zdrowotną, do której Polacy przyzwyczajeni są od wielu, wielu lat. Dlatego mówienie o kwocie wolnej w wysokości 30 tys. zł jest manipulacją. Ponieważ nawet ci zarabiający minimalne wynagrodzenie zapłacą składkę zdrowotną, której dotąd nie płacili, bo odliczali ją sobie od podatku. To, co jest największym zagrożeniem wprowadzanego nowego de facto systemu podatkowego, to to, że on jest takim bezprecedensowym uderzeniem w małe polskie firmy. Te firmy najbardziej odczują podniesienie podatków, bo wielkie korporacje, zagraniczne korporacje dostają w ustawie szereg ulg tzw. proinwestycyjnych, prorozwojowych. No i to z jednej strony dobrze, ale małe firmy z tych ulg nie skorzystają. Czyli one będą miały wyższe podatki, a korporacje, o których PiS wciąż mówi, że to one powinny płacić wyższe podatki, de facto tych podniesienia podatków nie odczują tak jak mały polski biznes. Ale co zrobi mały polski biznes, żeby w ogóle przetrwać i przeżyć to drastyczne, czasem 30% podniesienie podatku? Jeśli przetrwa, to będzie musiał przełożyć wzrost kosztów na ceny towarów i usług. Za ceny towarów i usług zapłacą obywatele. Dzisiaj w Polsce mamy najwyższą w Unii Europejskiej inflację. Drożyzna w sklepach jest niezwykle dotkliwa dla rencistów, emerytów, dla osób najuboższych. Jeśli na to nałożymy wzrost cen spowodowany tym tzw. Polskim Ładem, jeśli do tego dołożymy to, że ceny energii dla przedsiębiorstw rosną o kilkadziesiąt procent, to możemy sobie wyobrazić, że inflacja nie wyniesie 5,5% tak jak mieliśmy z nią do czynienia w sierpniu, tylko będzie jeszcze wyższa. A już przy tym poziomie inflacji cały zysk z tzw. Polskiego Ładu jest zjadany przez drożyznę w 80%. Jaki będzie efekt końcowy? Ano taki, że ci, którzy mieli być beneficjentami tej zmiany, ci, którzy na tej zmianie mieli najbardziej zarobić, dostaną najbardziej po głowie. Bo oni pójdą do sklepu i zostawią nie tylko to, co było ich korzyścią, ale zapłacą jeszcze więcej i w gruncie rzeczy będą mieli stratę, a nie zysk. Proszę Państwa, wczorajsze posiedzenie Komisji było jeszcze jednym potwierdzeniem karygodnych i urągających wszelkim dobrym obyczajom praktyk stosowanych przez Prawo i Sprawiedliwość przy przyjmowaniu ważnych ustaw. Mieliśmy do czynienia właściwie z najważniejszą, największą zmianą podatkową od kilkunastu lat. Ta zmiana była prowadzona w sposób skandaliczny tu w Sejmie. Po pierwsze, dokument, który liczył początkowo 686 stron, a po autopoprawkach prawie 700 i obejmował, uwaga, 2 tysiące zmian w 26 ustawach. Był procedowany właściwie w całości w ciągu 13 godzin. Wszystkie poprawki opozycji były odrzucone. Nasz wniosek o wysłuchanie publiczne, mający na celu umożliwienie opinii publicznej, zapoznanie się z tymi rozwiązaniami. Wysłuchanie opinii partnerów społecznych, a także umożliwienie posłom głębszego i takiego bardziej wszechstronnego zapoznania się z tym dokumentem. Wszystkie te wnioski zostały odrzucone. Co ciekawe, żaden z obecnych na sali posłów Prawa i Sprawiedliwości przez całe 12 godzin posiedzenia komisji nie zadał ani jednego pytania. Wygląda na to, że wszystko jest jasne dla posłów większości sejmowej, co oczywiście nie może być prawdą ze względu na, jak powiedziałem, szereg wątpliwości zgłaszanych zarówno przez nas, przez posłów opozycji, jak i przez przedstawicieli rozmaitych organizacji społecznych, którzy byli na sali. Ta bierność posłów PiS pokazuje jeszcze raz, że w państwie PiS właściwie doszło do kompletnego ubezwłasnowolnienia Sejmu. Sejm, ze względu na to, jak zachowuje się większość sejmowa, właściwie przestał mieć jakikolwiek wpływ na kształt ustaw procedowanych tutaj w tej Izbie. I to jest bardzo ważne. Jaki jest efekt tych wszystkich prac? Powstaje najbardziej skomplikowany system podatkowy w historii. Taki patchwork, który dziennikarze chyba bardzo trafnie nazwali podatkowym Frankensteinem. To jest system, w którym się już nikt w tej chwili nie orientuje. Tak jak powiedziałem, doszło do zmian w ponad 2000 przepisów dotyczących 26 ustaw. W tej chwili nikt nie ma praktycznie żadnego pojęcia, jak to wszystko ze sobą współgra. Mamy system niespójny, wewnętrznie sprzeczny. Wczoraj podczas tego posiedzenia, dzięki bardzo ofiarnej pracy Biura Legislacyjnego Sejmu, udało się takich niespójnych zapisów, czy takich błędów, wyłapać co najmniej kilkadziesiąt, ale nie mamy gwarancji, czy w pozostałych częściach tekstu tam nie ma jeszcze kolejnych kilkudziesięciu, czy kilkuset błędów. Efekt jest taki, że zamiast stworzyć system podatkowy przyjazny dla przedsiębiorców, przejrzysty i zrozumiały dla obywateli, mamy takiego potworka legislacyjnego, który będzie komplikował życie naszym przedsiębiorcom. Oni w związku z tym ucierpią podwójnie. Po pierwsze, jak powiedziała Pani Przewodnicząca Leszczyna, będą musieli płacić wyższe podatki, ale po drugie, będą mieli do czynienia z nieprzejrzystym, bardzo skomplikowanym systemem podatkowym. Tak jak wspomniano wcześniej, rząd tłumaczy konieczność podniesienia składki zdrowotnej, a właściwie likwidacji możliwości odliczania składki zdrowotnej, co praktycznie, jak wszyscy już wiemy, oznacza wzrost podatku o 9 punktów procentowych. To jest wzrost o połowę praktycznie dla ogromnej większości Polaków. Rząd uzasadnia to tym, że spadają wpływy budżetowe i w związku z tym w efekcie pandemii trzeba podejmować działania, które zapewnią wzrost i stabilizację wpływów budżetowych. Ale przecież kilka dni temu słyszeliśmy ZUS premiera, że sytuacja budżetu jest znakomita. I w tej chwili w Sejmie jest projekt nowelizacji budżetu, który zakłada zwiększenie wpływów budżetowych o 80 miliardów złotych tylko w tym roku. Więc kiedy premier mówi prawdę, a kiedy premier kłamie? My nie wierzymy ani w jedno, ani w drugie. Ale obywatele mają prawo zapytać premiera, czy w końcu sytuacja jest zła, tak zła, że trzeba podnosić podatki. Zwłaszcza podatki dla tych, którzy podejmują ryzyko gospodarcze jako przedsiębiorcy, zatrudniają ludzi, produkują produkt krajowy brutto, czy mamy tyle pieniędzy, że możemy sobie pozwolić na rozdawanie pieniędzy w sposób zupełnie nieodpowiedzialny. My w opozycji jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że rząd nie mówi prawdy i że właściwie nie można polegać na żadnej informacji podawanej przez rząd, bo są to po prostu informacje propagandowe. Będziemy oczywiście pracowali nad nowelą budżetu, będziemy starali się zorientować, jakie to oszustwa popełnił rząd przygotowując budżet na ten rok. Dlatego, że to przecież nie jest przypadkiem, żeby w czasie pandemii, w ciągu jednak dość ciągle trudnego okresu gospodarczego, nagle powiedzieć, że mamy 80 miliardów dodatkowych pieniędzy. Jeżeli rzeczywiście jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle, żeby opodatkowywać przedsiębiorców? Będziemy oczywiście w dalszych pracach nad tym projektem domagać się, aby po pierwsze obniżyć te obciążenia dla przedsiębiorców i dla wszystkich, którzy rzetelnie pracują. Po drugie, żeby wyrzucić te najbardziej szkodliwe, skomplikowane rozwiązania, takie jak słynna ulga dla klasy średniej, która w ogóle nie obejmuje klasy średniej, nie tylko część pracujących na etacie. Jest tak skomplikowana, że trzeba liczyć przy pomocy dwóch piętrowych ułamków. Będziemy odrzucać rozwiązania takie jak to, które przyjąła wczoraj większość sejmowa, odbierające prawo ulgi w rozliczaniu podatkowym samotnym matką czy samotnym ojcą wychowującym dzieci. Jest cała masa złych przepisów w tym ogromnym dokumencie. Będziemy starali się oczywiście to poprawiać. Niemniej jednak chcielibyśmy, żeby do państwa, do opinii publicznej trafił ten główny przekaz. To nie jest żadna ulga. To jest komplikacja, to jest podniesienie podatków, która ma na celu przykrycie wszystkich deficytów i wszystkich ogromnych problemów finansowych, z którymi borykał się PiS do tej pory i które po prostu chce zfinansować kosztem tej części społeczeństwa, która jest najbardziej aktywna, najbardziej pracowita i podejmuje z największą inicjatywą. Taki jest rzeczywisty cel tego nowego ładu i my po prostu będziemy tę całą mitologię, którą stara się tworzyć rząd, mitologię propagandową w naszych wystąpieniach demaskować. Szanowni państwo, system podatkowy powinien być sprawiedliwy, prosty i przejrzysty i stabilny. To, co PiS robi w Polskim Ładzie, nie jest ani sprawiedliwe, ani proste, ani nie zapewnia stabilności. Dlatego tak jak powiedział pan poseł Rossati, i pakiet zmian przygotowywany przez Klub Koalicji Obywatelskiej, przez naszych posłów z Komisji Finansu we współpracy z ekspertami przedstawimy państwu na najbliższym posiedzeniu Sejmu. Jeszcze jedno zdanie. To chyba pierwsza w historii ustawa. Ustawa niezwykle ważna. Ustawa rządowa, do której opinii nie wystawiło rządowe centrum legislacyjne, uznając, że jest to tak ogromna zmiana, że nie są w stanie w czasie, który dostali, wypowiedzieć się na temat, czym w ogóle jest ten projekt i jakie będzie miało skutki. Jeśli macie państwo pytania, jesteśmy do dyspozycji. Jeśli nie, bardzo dziękujemy. Dziękuję. Dziękuję.