Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Mirosława Nikiel: Pięć lat rządu to gospodarcza katastrofa

Mirosława Nikiel: Pięć lat rządu to gospodarcza katastrofa

Mirosława Nikiel (Koalicja Obywatelska) oceniła pięć lat rządu jako gospodarczą katastrofę i przedstawiła krytyczną analizę realizacji Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju. Stwierdziła, że założone wielkie inwestycje państwowe nie zostały zrealizowane, a niestabilne prawo doprowadziło do zapaści inwestycji prywatnych.

Ocena inwestycji


W przemówieniu zwrócono uwagę na rozbieżność między założeniami planu premiera a efektami - stopa inwestycji miała wynosić 25%, tymczasem w 2019 roku spadła do 18,8%, co plasuje Polskę na 23. miejscu wśród 28 krajów UE. Wymieniono niezrealizowane projekty państwowe - m.in. elektrownię w Ostrołęce, centralny port komunikacyjny, program 100 tysięcy mieszkań i produkcję miliona samochodów elektrycznych.

Płace i koszty życia


Mówczyni argumentowała, że wzrost zarobków jest pozorny - płaca minimalna wzrosła do 2 600 zł (o 850 zł od 2015), ale równocześnie wprowadzono 34 nowe podatki i daniny, a ceny żywności wzrosły o 15% w ciągu pięciu lat. Przytoczono wstępne dane GUS za wrzesień wskazujące inflację 3,2%, ceny żywności +2,7% r/r i ceny energii +4,6% r/r.

Słabość instytucji i nastroje przedsiębiorców


Podkreślono pogorszenie zaufania do instytucji państwowych i spadek nastrojów wśród małych i średnich przedsiębiorstw - indeks nastrojów opracowany przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Dom Badawczy Mason wskazał spadek o 2%. Zwrócono uwagę, że 71% MŚP skorzystało z pomocy państwa, która jednak miała charakter doraźny i przesunęła problemy w czasie.

Zamówienia publiczne i kadry ministerialne


Skrytykowano procedury dotyczące zamówień podczas pandemii - brak jawności i kontroli przy zakupie masek czy respiratorów prowadził do afer. Wskazano też na ciągłe zmiany na stanowisku ministra finansów oraz obsadzanie stanowisk gospodarczych osobami o niewielkim doświadczeniu jako dodatkowy czynnik hamujący rozwój.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry Państwu, witam serdecznie Mirosława Nikiel, Koalicja Obywatelska oraz Waldemar Sługocki, Koalicja Obywatelska. Dzisiaj chcemy przedstawić Państwu nasze refleksje na temat pięciu lat w gospodarce PiSu. Pięć lat rządu PiS to gospodarcza katastrofa, proszę Państwa. I powiem dlaczego tak zdecydowanie. Skłoniła nas do tego analiza tak zwanej strategii odpowiedzialnego rozwoju, zwanej też planem Morawieckiego. Kiedy w 2016 roku z dumą prezentował ten plan, jeżdżąc po Polsce, zdiagnozował w niej pięć pułapek takich rozwojowych. Pierwsza, niski poziom inwestycji, wysokość płac, odpływ kapitału z Polski, niską innowacyjność, słabość instytucji państwa, ale także demografia, problemy z demografią. Po pięciu latach mówimy sprawdzam i dokonujemy oceny wykonania planu Morawieckiego. Ale też badamy piętno, jakie odcisnął rząd PiS na gospodarce polskiej. Zaczynamy od inwestycji, bo to one powinny być motorem rozwoju gospodarczego. W materiale, o którym mówię, w dokumencie, o którym mówię w Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju, Morawiecki założył stopy inwestycyjną na poziomie 25%. Po czym w 2017 ta stopa spadła do poziomu z 1996 roku, a na koniec roku 2019 wynosiła 18,8%. Co plasuje Polskę na 23. miejscu spośród 28 krajów Unii Europejskiej. Ta strategia rozwoju opierała się na wielkich inwestycjach państwowych, takich jak elektrownia w Ostrołęce, centralny port komunikacyjny, 100 tysięcy mieszkań, milion samochodów elektrycznych itd. i tak dalej. Żadna z tych inwestycji, podkreślam, żadna z tych inwestycji nie została zrealizowana. Jednocześnie polityka rządu doprowadziła do zapaści w inwestycjach prywatnych. Poprzez sposób stanowienia prawa, gdzie bez konsultacji społecznych, bez analizy wpływu na przedsiębiorców, bez analizy społecznych, wprowadzano ustawy z godziny na godzinę, z dnia na dzień, a najlepszym przykładem tego jest wczorajszy projekt ustawy o podwójnym opodatkowaniu spółek komandytowych. Jednym z bardzo wielu przykładów tego beznadziejnego stanowienia prawa właśnie, które zaskutkowało zapaścią w inwestycjach prywatnych. Dodatkowo wprowadzono lub zapowiadano bardzo opresyjne prawo, które miało karać przedsiębiorców za ewentualne nieprawidłowości w prowadzeniu biznesu. Nie zawsze go wprowadzono, ale zapowiadano. Czyli ta niestabilność prawna to drugi z powodów właśnie tej zapaści. Spadek, efekt tego to spadek w międzynarodowych rankingach. Proszę Państwa, w najbardziej takim prestiżowym rankingu, który prowadzi Bank Światowy, doing biznes, byliśmy na 25. miejscu w 2015 roku i spadliśmy aż o 15 pozycji. Teraz jesteśmy na 40. miejscu. Podsumowując, inwestycje to jedna wielka klapa. Drugą, tą zdiagnozowaną pułapką rozwojową przez Morawieckiego w jego planie, były niskie płace. Wzrost zarobków jest pozorny, proszę Państwa, bo wartość pieniądza spada i podatki rosną. PiS wprowadził ich aż 34, różne podatki i daniny. Obecna płaca minimalna wynosi 2600, jest co prawda o 850 zł większa niż w 2015. Ale wzrostowi wynagrodzeń towarzyszą wzrosty podatków i rekordowy wzrost cen i nowe też podatki. W ciągu pięciu lat żywność podrożała o 15%, a dane i prognozy dotyczące inflacji są naprawdę niepokojące. Wstępny taki odczyt z GUS-u na ten wrzesień, za wrzesień, wskazuje inflację na poziomie 3,2%. Ceny żywności wzrosły o 2,7% w ujęciu rok do roku, a ceny energii aż o 4,6%. Do tego rosnące podatki i to sprawia, że wzrost zarobków okazuje się pozorny. Polkom i Polakom niewiele zostaje w tych kieszeniach. Do jednej kieszeni wkładają, z drugiej wyciągają. Trzecią taką pułapką, którą zdiagnozował premier Morawiecki była słabość instytucji państwa. I co po pięciu latach rządzenia? Brak zaufania przedsiębiorców do instytucji, które powinny być wsparciem dla tych przedsiębiorców jest niewystarczająca, a to jest bardzo zły prognostek na przyszłość. Ale ta słabość jeszcze została pogłębiona teraz w tym okresie trudnym pandemii. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Dom Badawczy Mason opracował taki indeks nastrojów gospodarczych dla małych i średnich przedsiębiorstw. Wskaźnik pokazuje stopień optymizmu danego półrocza do następnego i o planach przedsiębiorców. I okazuje się, że znowu spadł o 2%. To oznacza, że nastroje przedsiębiorców w okresie pandemii się pogorszyły, proszę Państwa. Trudny okres pandemii wymagał nadzwyczajnych działań, które okazały się spóźnione, doraźne i niewystarczające. I o tym mówiliśmy, ale nie słuchano nas. Jak pokazują też inne badania, aż 71% małych i średnich przedsiębiorstw skorzystało z różnej pomocy Państwa w tym okresie pandemicznym. Co zaskutkuje tylko, proszę Państwa, przesunięciem w czasie tych problemów. Te problemy dopiero się pokażą. One nie załatnie rozwiązały problemów. Ta pomoc tylko była doraźna i te problemy są tylko przesunięte w czasie. Równocześnie nie wprowadzano w czasie pandemii, zachwiano konkurencyjnością przedsiębiorców. Dlaczego? Bo nie korzystano z zamówień publicznych dla produktów i towarów, słynne maseczki, respiratory. Zostało to uwolnione od stosowania procedur zamówień publicznych. Ale też nie zadbano o to, żeby przynajmniej takim minimalnym zabezpieczeniem była staranność i rzetelność. Na przykład jawność, wprowadzenie jawności, natychmiastowego informowania o tych zamówieniach. Jakieś kontrole. Nie zrobiono w tym zakresie nic. Stąd mamy te afery, o których jest głośno. Należy zwrócić uwagę na ciągle zmiany personalne na stanowiskach ministra finansów. To one też nie służą rozwojowi gospodarczemu. A także obsadzanie foteli ministerialnych, gospodarczych tych ludźmi niekompetentnymi. O niewielkim dorobku w zakresie danej dziedziny i niewielkim doświadczeniu. To wszystko nie sprzyjało rozwojowi i realizacji założonych celów. Podsumowując, wielka klapa w rozwoju gospodarczym Polski w czasach świetnej koniunktury gospodarczej. Ja będę to podkreślać, bo pandemię mamy dopiero pół roku. A była naprawdę światowa koniunktura gospodarcza i niestety działania rządu PiS okazały się wielką katastrofą. Katastrofą. Dziękuję. Teraz proszę pana Waldemara Sługackiego. Dziękuję. Proszę państwa, ja chciałbym się skupić oczywiście także na kilku wątkach stricte gospodarczych, ale także na zagadnieniach związanych z uczestnictwem Polski w Unii Europejskiej. Chciałbym się skupić na ważnych instrumentach, o których wiele słyszymy dzisiaj w przededniu ukształtowania nowego budżetu na lata 2021-2027. Ale zacznę od kwestii, które były przez panią premier początkowo Beatę Szydło hucznie zapowiadane, że nastąpią drastyczne, diametralne zmiany. Myślę tutaj o nakładach na innowacje, badania i rozwój. Proszę sobie wyobrazić, że rząd Prawa i Sprawiedliwości wydaje nieco ponad 1% produktu krajowego brutto na innowacje, badania i rozwój. Jak mamy doganiać kraje Europy Zachodniej, kraje członkowskie Unii Europejskiej, skoro jesteśmy w szarym ogonie, jeżeli chodzi o nakłady na innowacje, badania i rozwój? Jak mamy budować konkurencyjną gospodarkę opartą na wiedzy? O synonimem skoku na środki finansowe pochodzące z budżetu Unii Europejskiej, na właśnie budowanie innowacyjnej gospodarki są projekty składane przez pana ministra Szumowskiego, który będąc ważnym urzędnikiem w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego także partycypował, uczestniczył, aplikował o pieniądze europejskie. W naszej opinii powinien się z nich wyłączyć, wykluczyć. Wszyscy urzędnicy, którzy wpływają na proces decyzyjny, nie powinni partycypować i korzystać z tychże pieniędzy, dlatego że sami podejmują decyzje we własnych sprawach. To jest afera, która szeroko była relacjonowana opinii publicznej. Proszę Państwa, jeżeli nie chcemy konkurować tylko prostymi kosztami pracy, musimy właśnie postawić na budowanie konkurencyjnej, innowacyjnej, opartej na wiedzy gospodarce. I w tym kontekście z jednej strony musimy wspierać polską naukę, bo jak wiemy, innowacyjna gospodarka, innowacyjne, konkurencyjne rozwiązania rodzą się w gabinetach uczonych, ale także musimy zapewnić pieniądze na komercjalizację badań, czyli wdrażanie de facto także docelowo tychże badań w konkretnych podmiotach gospodarczych, które w ten sposób będą budować przewagi konkurencyjne. A to jest ważne, żeby polska gospodarka była coraz bardziej konkurencyjna, nie tylko na jednolitym rynku Unii Europejskiej, ale także w tym wymiarze globalnym. I dlatego też, poczynając od 1 maja 2004 roku, Polska skutecznie korzystała z pieniędzy europejskich. W pierwszym okresie naszej obecności w Unii w latach 2004-2006 było to 12,8 miliarda euro. 7,13, 67,3 miliarda euro. Wreszcie w tej perspektywie, którą wynegocjował rząd Platformy Obywatelskiej Polskiego Stronnictwa Ludowego, a komisarzem, przypomnę, do spraw finansowych był Janusz Lewandowski, udało się wynegocjować najwyższy, bez precedensu w dziejach nie tylko Polski, ale i Unii Europejskiej budżet na wieloletnie ramy finansowe lata 2014-2020. W wysokości, uwaga, mówię tylko i wyłącznie o polityce spójności, 82,5 miliarda euro. Przygotowaliśmy odpowiednie programy operacyjne na poziomie krajowym i regionalnym. Zwiększyliśmy nakłady na realizację regionalnych programów operacyjnych. Zdecentralizowaliśmy kompetencje w zakresie prowadzenia polityki regionalnej. Daliśmy instrumenty finansowe samorządom wojewódzkim, które prowadzą politykę intraregionalną, które efektywniej, trafniej inwestują pieniądze publiczne w rozwój państwa polskiego. Są bliżej ludzkich spraw. Dzisiaj, proszę Państwa, jesteśmy w przededniu kolejnej wieloletniej perspektywy finansowej 2021-2027. I co się dzieje? Król jest nagi. Otóż rząd nie przedstawił umowy partnerstwa, czyli podstawowego dokumentu, który określa, z jednej strony diagnozuje sytuację społeczno-gospodarczą w kraju członkowskim, w naszym przypadku w Polsce, ale z drugiej strony pokazuje te obszary, które powinny być wspierane środkami pochodzącymi z budżetu Unii Europejskiej, które naturalnie wynikają także z dokumentów o charakterze strategicznym przyjętych na poziomie europejskim. Oczywiście w Polsce odwołujemy się do strategii odpowiedzialnego rozwoju, która niestety, i nie mamy tutaj żadnej satysfakcji, nie jest realizowana. Zapisy są w wielu aspektach słuszne, potrzebne, pożądane, ale rząd nie przestrzega, nie realizuje założeń celów, priorytetów zdefiniowanych przyjętym, skonstruowanym, przyjętym przez siebie dokumencie strategicznym. A gros wskaźników, które tam zostały zapisane, po upływie tych pięciu lat nie zostały osiągnięte. Niektóre z nich nawet w połowie nie zostały osiągnięte. A huczne zapowiedzi jak milion elektrycznych samochodów są tylko synonimem porażki tego rządu. I w strategii odpowiedzialnego rozwoju była o tym mowa i pan premier Mateusz Morawiecki osobiście zapowiedział milion elektrycznych samochodów. Proszę państwa, nie wiem czy mamy 10 elektrycznych samochodów polskiej produkcji, czy mamy chociaż jeden elektryczny samochód polskiej produkcji. Pan premier Morawiecki słynie oczywiście z hucznych, spektakularnych, ale niestety pustych zapowiedzi. Nie realizuje ich. Obawiamy się, że Polska stając przed nową perspektywą finansową 2021-2027 także nie wykorzysta tych szans. A uwzględnijmy proszę państwa, to nie tylko pieniądze na politykę spójności. Nie wiemy jaki ten budżet będzie dla Polski. Niestety PiS nie potrafi prowadzić negocjacji z Komisją Europejską. Ba mało tego, pojawia się element związania transferu środków z budżetu Unii Europejskiej z praworządnością w Polsce. Dziennikarze, państwo wielokrotnie nas pytacie o to, czy my jesteśmy za tym, żeby odbierano Polsce pieniądze. Nie jesteśmy za tym, żeby Polsce odbierano pieniądze, ale jesteśmy za tym, aby Polska była demokratycznym państwem prawnym. Jeżeli władza publiczna, Polska, polski rząd łamie własną konstytucję, to my mówimy nie. Jeżeli nie ma innych instrumentów wpływania na rząd państwa polskiego, jak tylko powiązanie właśnie transferu środków z budżetu Unii Europejskiej z praworządnością, no to ktoś musi stanąć w obronie polskiej konstytucji. Przykro nam, że nie jest to rząd polski, ale dobrze, że instytucje europejskie to robią. Dobrze, że 7 i 8 czerwca 2003 roku w ogólnonarodowym referendum ponad 77% Polaków powiedziało tak dla członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Martwi nas, proszę państwa, to, że rząd nie przedstawił architektury programów operacyjnych. Z jednej strony nie znamy założeń, co prawda jest, są założenia do umowy partnerstwa, ale samej umowy partnerstwa nie ma. Nie ma konsultacji społecznych, nie rozmawia się z aktorami gry o rozwój w Polsce. Nie ma architektury programów zarówno krajowych, jak i regionalnych. Nie wiemy, jaka będzie relacja, proporcja między środkami na realizację programów krajowych i programów regionalnych. Nie wiemy, proszę państwa, jak będą wyglądać programy. Czy programy regionalne będą dwufunduszowe, jak to w tej perspektywie, czy jednofunduszowe. Nie wiemy, proszę państwa, wreszcie, jakie inwestycje będą priorytetowe dla państwa polskiego. Ale w kontekście obecnie realizowanej perspektywy rodzą się inne ważne pytania. Ile z zaplanowanych inwestycji nie doczekało się realizacji? Przede wszystkim z winy rządu. Ile inwestycji zakończyło się fiaskiem? Ile podmiotów gospodarczych zbankrutowało, realizując inwestycje z pieniędzy europejskich? Kiedy będzie dokończony odcinek na przykład drogi ekspresowej S3 relacji Polkowice-Lubin? Kiedy będą dokończone inwestycje kolejowe? Kiedy będą dokończone duże projekty z zakresu gospodarki wodno-ściekowej? O pieszałość administracji państwowej, niesprawność administracji centralnej jest nam wszystkim znana. Wynika z tego, że członkowie Koalicji Zjednoczonej Prawicy zabiegają o stanowiska. Natomiast nikt nie koncentruje się na zadaniach, jakie przed nimi stoją. I jak popatrzycie państwo na życiorysy osób zatrudnionych w poszczególnych ministerstwach, mnie szczególnie interesuje Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, którego de facto nie ma, co także jest krytyczne, krytycznie to oceniam z punktu widzenia realizacji polityki regionalnej, realizacji ważnego, ofensywnego procesu inwestycyjnego w Polsce, to zobaczymy, że niemal każda z tych osób tam zatrudniona nie ma kierunkowego ani wykształcenia, a co gorsza nawet doświadczenia, które jest tak kluczowe przy realizacji ważnych dla państwa polskiego zadań publicznych. Niepokoi proszę państwa także to, że rząd Prawa i Sprawiedliwości recentralizuje państwo polskie, odbiera kompetencje samorządom wojewódzkim. Coraz więcej zadań koncentruje władza centralna, bo prezes Jarosław Kaczyński z uporem maniaka wierzy w omnipotencje państwa. A to jest błędne założenia, bo nasza historia dowodzi, że to jest założenie, które kończy się fiaskiem. Decentralizacja państwa, upodmiotowienie jednostek samorządu terytorialnego, rozczłonkowanie zadań publicznych, zwiększa ich efektywność, ale także zwiększa front inwestycyjny, skuteczność podejmowanych działań. Niestety tego PiS pomimo 30 lat funkcjonowania samorządu terytorialnego nie potrafi zrozumieć. Ocena proszę państwa dla rządu Prawa i Sprawiedliwości, jeżeli mówimy o polityce gospodarczej, jeżeli mówimy o polityce spójności, o przygotowaniu się Polski do nowej perspektywy 2021-2027, musi być oceniona niestety negatywnie. Dlatego, że proszę sobie wyobrazić proszę państwa, że 1 stycznia przyszłego roku, roku 2021, rozpoczynamy nową perspektywę finansową. Natomiast polski rząd nie przedstawił nawet tym, którzy muszą uczestniczyć w tej grze o rozwój stosownych zrębów dokumentów, ani umowy partnerstwa, ani architektury i poszczególnych krajowych i regionalnych programów operacyjnych. A tak naprawdę od 1 stycznia przyszłego roku powinniśmy intensywnie rozpocząć procesy inwestycyjne w nowej perspektywie. Natomiast wciąż jako państwo jesteśmy do tego procesu nieprzygotowani. Zatem nasza ocena dla polityki gospodarczej rządu niedostateczny z wykrzyknikiem