Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk o podsłuchach i wpływie rosyjskich służb

Donald Tusk o podsłuchach i wpływie rosyjskich służb

Donald Tusk mówił na konferencji prasowej o materiale z Newsweeka dotyczącym podsłuchów pana Falenty i zarzucał udział rosyjskich służb oraz zaniechania w śledztwie. Zajął stanowisko, że sprawa ma bezpośrednie tło energetyczne - dotyczy importu rosyjskiego węgla i wpływu na politykę energetyczną kraju.

Ujawnienia i zarzuty


Donald Tusk wskazał, że materiał z Newsweeka przypomniał stare i ujawnił nowe informacje dotyczące podsłuchów pana Falenty oraz „dziwnych zdarzeń, niepokojących tajemnic, oburzających zaniechań” w prowadzonym śledztwie. Zaznaczył, że w operacji udokumentowano udział rosyjskich służb specjalnych i rosyjskiej mafii oraz że nagrania miały zostać sprzedane stronie rosyjskiej.

Tło energetyczne sprawy


Tusk podkreślił, że sprawa ma realne przełożenie na politykę energetyczną - chodziło o interesy węglowe i ograniczanie importu rosyjskiego węgla. Przypomniał, że działania kontrolne w firmie pana Falenty były powiązane z rozmowami z górniczymi związkami zawodowymi i próbą ograniczenia nielegalnych praktyk na rynku węglowym.

Dane o imporcie węgla


W swojej wypowiedzi Tusk przytoczył liczby dotyczące importu rosyjskiego węgla - 4,9 miliona ton w chwili oddania urzędu oraz 13 milionów ton po dwóch latach zmiany rządu. Zwrócił też uwagę na zaangażowanie rodzin osób powiązanych z ówczesnym kierownictwem energetyki w handel węglem z Rosją.

Postulat wyjaśnień i proponowane działania


Tusk stwierdził, że prokuratura nie wzbudza zaufania w wyjaśnieniu wątków rosyjskich i krajowych służb oraz że jedynym rozwiązaniem może być komisja śledcza niezależna od wpływów politycznych. Wezwał do pełnego wyjaśnienia roli służb, wpływu na politykę energetyczną oraz mechanizmów prowadzących do wzrostu importu rosyjskiego węgla.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry. Szanowni Państwo, witamy na konferencji prasowej przewodniczącego Donalda Tuska. Panie premierze, bardzo proszę o zabranie głosu. Wszyscy jesteśmy poruszeni, no może prawie wszyscy, jesteśmy poruszeni materiałem z tego dnika Newsweek, który przypomniał stare i ujawnił nowe informacje na temat słynnych podsłuchów pana Falenty i bardzo dziwnych zdarzeń, niepokojących tajemnic, oburzających zaniechań w sprawie śledztwa, które powinno wyjaśnić udział rosyjskich służb specjalnych i rosyjskiej mafii w całej tej sprawie. Ja chcę Państwu przypomnieć jedną rzecz, bo o tym ostatnio się nie mówi, a ta rzecz ma bardzo realny wpływ na życie milionów Polaków dzisiaj. Chodzi o energię, o węgiel i o prawdziwe tło polityczne rosyjskiego zaangażowania w sprawę pana Falenty, opiekę nad panem Falentą i ewidentny, udowodniony, udokumentowany w zeznaniach, w sądzie, w prokuraturze udział rosyjskich służb specjalnych w całej tej operacji. Co gorsza i co także zostało udokumentowane, w tej operacji brali także udział funkcjonariusze, m.in. CBA, lojalni wobec PiSu i funkcjonariusze, którzy po przejęciu władzy przez PiS awansowali i bardzo dużo wskazuje na to, że awansowali w związku z ich rolą w tej sprawie. O jakim tle, o jakim kontekście mówię? Jak państwo pamiętacie, podsłuchy ujawniono, co rozpoczęło proces takiej destabilizacji politycznej w Polsce w czerwcu 2014 roku. Kilka tygodni wcześniej podjąłem decyzję o kontroli i ta kontrola została wykonana w firmie pana Falenty i było to konsekwencją m.in. moich rozmów z Górniczą Solidarnością, z Górniczymi Związkami Zawodowymi, które zwracały uwagę na narastający import rosyjskiego węgla i na bardzo złe rzeczy, jakie mają miejsce na tym fragmencie rynku węglowego. Bardzo szybko okazało się, że mamy do czynienia z działalnością zarówno przestępczą, jak dotyczyły te kwestie także rozliczeń, VAT-u. Falenta tak czy inaczej skończył, jak państwo wiecie, w areszcie, a następnie z wyrokiem. Prawdziwy problem polega na tym, że wtedy, kiedy w porozumieniu także właśnie z Związkami Zawodowymi zaczęliśmy radykalnie ograniczać import węgla, a zaczęliśmy to od tej konfrontacji m.in. z firmą pana Falenty i panem Falentą, to właśnie wtedy uruchomiono te narzędzia polityczne. To właśnie pan Falenta powiedział, że zmiana rządu w Polsce kosztuje 130 mln zł. To właśnie z artykułu Newsweeka wynika jednoznacznie, że podsłuchy zostały sprzedane przez pana nagrania, zostały sprzedane przez pana Falentę służbom rosyjskim. Dlaczego te szczegóły są tak bulwersujące? Dlaczego Rosjanie byli zainteresowani zmianą władzy w Polsce, a przynajmniej destabilizacją polityczną w Polsce? Bo dokładnie w tym czasie, oprócz uderzenia w interesy węglowe, rosyjskie interesy węglowe pana Falenty, dokładnie w tym samym czasie rozmawialiśmy o możliwości budowy mostów energetycznych między Ukrainą a Unią Europejską, i między Ukrainą a Polską, a przypominam, to był czas pierwszego konfliktu, pierwszej wojny, tej pierwszej napaści Rosji na Ukrainę. I dokładnie w tym samym czasie, wszystko wiosna 2014, zaproponowałem, będąc wówczas premierem Polski, ustanowienie Unii Energetycznej, czyli wspólnego rynku gazowego Europy, tak aby uniezależnić w dużym stopniu Unię Europejską od rosyjskiego gazu. To wszystko miało miejsce wiosną 2014 roku. I właśnie wtedy rosyjskie służby, pan Falenta, ale także niestety po polskiej stronie znalazły się siły i osoby, które były tym zainteresowane, uruchomiły ten proceder ujawnienia, a następnie sprzedaży tych nagrań rosyjskiej stronie. Dlaczego to takie ważne dziś? Dlaczego musimy użyć tego terminu afera węglowa? Wielka afera węglowa, której korzenie sięgają właśnie tamtych miesięcy, 2014 roku. Tutaj dwie dane, dwie liczby właściwie wszystko wyjaśniają. Kiedy zdawałem urząd premiera, import rosyjskiego węgla do Polski wynosił 4,9 miliona ton. 4,9 miliona ton. Po dwóch latach rządów PiSu import wzrósł do 13 milionów ton rosyjskiego węgla do Polski. Tak było w 2018 roku. Nie muszę przypominać, że w tym czasie, kiedy tak gwałtownie rósł import węgla z Rosji, po zmianie rządu, po sprawie pana Falenty, ministrem odpowiedzialnym za energię był pan Tchórzewski, którego najbliższa rodzina, syn i brat, prowadzili na dużą skalę handel węglem z Rosją. Mówiąc krótko, sprowadzali ten rosyjski węgiel do Polski. Nie szukam sensacji. Ja naprawdę nie zakładam i nigdy tak nie zakładałem, że Prawo i Sprawiedliwość, Jarosław Kaczyński, liderzy tej partii są bezpośrednio wplątani w aferę śpiegowską, czy że współpracują z rosyjskimi służbami. Ale kiedy tylko rozpoczęła się sprawa pana Falenty, uprzedzałem także w Sejmie publicznie, że Kaczyński i PiS dają się wmontować poprzez działania rosyjskich służb specjalnych, a także polskich rodzimych aferzystów w scenariusz pisany cyrylicą, scenariusz pisany obcym alfabetem. Dzisiaj co do tego nie mamy już żadnych wątpliwości. Jest rzeczą pierwszorzędnej wagi, aby wyjaśnić. Nie chcę tutaj wzywać, wiecie państwo, do tego, bo to takie ogranem by się wydawało, czyli do powołania komisji śledczej. Ale uważam, że właściwie dzisiaj nie mamy innego wyjścia, ponieważ prokuratura nie jest godna zaufania. Ponieważ wydaje się, że tamte sprawy jakoś tak giną. Wątek szpiegowski, wątek rosyjski w ogóle się tam właściwie nie pojawia. Pan Ziobro jest bardziej tajemniczy niż kiedykolwiek wcześniej, jeśli chodzi o kwestię wyjaśnienia sprawy udziału Rosjan, a także udziału wyższych funkcjonariuszy CBA, którzy za czasów PiS-u awansowali na wysokie stanowiska zarówno w służbach, a później w spółkach Skarbu Państwa. Że w tej konkretnej sytuacji chyba tylko komisja śledcza, niezależna od pana Ziobry i od pana Kaczyńskiego, mogłaby wyjaśnić, na czym polega wpływ rosyjskich służb na energetyczną politykę PiS-u. Dlaczego w ciągu trzech lat Polska została tak mocno uzależniona, pierwszych trzech lat rządów PiS-u, tak mocno uzależniona od rosyjskiego węgla? Dlaczego dzisiaj brakuje polskiego węgla? Dlaczego działacze partyjni i ich rodziny były zaangażowane w sposób tak jednoznaczny w import rosyjskiego węgla? Dlaczego nie zbadano rzetelnie na żadnym etapie śledztwa tych związków, które były ewidentne i potwierdzone? Rosyjskich służb, zarówno z kelnerami podsłuchującymi, jak i z panem Falentą. Panie prezesie Kaczyński, to jest w interesie Polski, to jest w interesie opinii publicznej, ale także w interesie pana i pańskiej partii, aby nie pozostała ta wyjątkowo niepokojąca dwuznaczność, ten cień wiszący dzisiaj nad waszymi rządami. Ta taka bardzo przykra, ponura smuga, cienia. To jest przede wszystkim w waszym interesie, aby publicznie i otwarcie wyjaśnić, dlaczego tak się stało, że nad bezpieczeństwem energetycznym Polski tak naprawdę zawisła ta groźba ingerencji rosyjskiej i to ingerencji, w której uczestniczyły świadomie lub nie także takie osoby jak Falenta i niestety także ludzie bliscy szefostwu PiSu. Tę sprawę naprawdę wy musicie wyjaśnić i musicie ją wyjaśnić szybko, natychmiast. Wzywam was do powołania Sejmowej Komisji Śledczej po to, żeby nikt w Polsce nie mógł snuć domysłów, że tak naprawdę władza PiSu została tutaj zamontowana przez rosyjskie służby. A dzisiaj takie domysły są uprawnione. Nie ulegam im, to nie są moje domysły, ale niestety przez wasze milczenie, przez to, że nie chcecie tej sprawy wyjaśnić, przez to, że awansowaliście i daliście zarobić ludziom, którzy byli bezpośrednio zaangażowani w tę aferę, która okazała się wielką aferą węglową. Właśnie ta atmosfera grozy tajemnicy. To wszystko powoduje, że straciliście mandat do sprawowania władzy. Straciliście mandat zaufania publicznego, bo nie chcecie, nie potraficie, boicie się wyjaśnić wszystkie kluczowe elementy tej afery. To jest naprawdę, także w związku oczywiście z wojną rosyjsko-ukraińską, to jest sprawa fundamentalnego bezpieczeństwa Polski. Wyjaśnienie do spodu relacji między rosyjskimi służbami, politykami PiSu, aferzystami, którzy zarabiali na imporcie rosyjskiego węgla. Apeluję bardzo kategorycznie i gorąco o współpracę wszystkich sił politycznych nad wyjaśnieniem tej sprawy, także poprzez powołanie Komisji Śledczej. Dziękuję bardzo, panie premierze. Prosimy o pytania. Dzień dobry, Dominika Długosz, Newsweek. Panie przewodniczący, po pierwsze pytanie o działalność służb specjalnych i prokuratury w czasie, kiedy pan był premierem, kiedy premierem była pani Ewa Kopacz. Było jeszcze półtora roku od wybuchu afery podsłuchowej, żeby tę sprawę i te wątki rosyjskie zbadać. Służby tego nie zrobiły w tym czasie. Czy nie uważa pan, że to jest porażka, może nie pana, ale pana ministrów? Nie ulega wątpliwości, że na pierwszym etapie śledztwa i działań też nie uzyskano efektów, które by pozwoliły na wyjaśnienie tej sprawy natychmiast po jej ujawnieniu. Problem, tu trzeba rozdzielić dwie kwestie. Działanie i współpraca z panem Falentą, niektórych funkcjonariuszy ABW i CBA, którzy później okazali się faworytami władzy pisowskiej, więc mówiąc wprost działali prawdopodobnie nielojalnie wobec mojego rządu, natomiast inwestowali w swoją przyszłość pod rządami PiSu, ale to jest jedna kwestia. Druga to, i to jest pytanie oczywiście do ówczesnego prokuratora generalnego Seremeta i do dzisiejszego prokuratora generalnego, bo ja nie znajduję do dzisiaj odpowiedzi na zapytanie. Dlaczego prokuratura, za moich rządów niezależna, więc ja nie mogę wpływać na jej działanie, za rządów PiSu zależna bezpośrednio od ministra Ziobro, dlaczego prokuratura nie podjęła i nie podjęła na początku wątku szpiegowskiego, nie podjęła tego wątku rosyjskiego, mimo ewidentnych wskazań, że Rosjanie byli w tym bardzo mocno obecni, co potwierdza między innymi artykuł w waszym tygodniku, ale także zeznania przed sądem wielu innych uczestników tej sprawy. I dlaczego do dzisiaj nie udało się właściwie nawet rozpocząć poważnego cesta w sprawie tego wątku rosyjskiego. Nie mam żadnej wątpliwości, że teza zawarta w pani pytaniu, że część odpowiedzialności spada na czasy, kiedy myśmy rządzili za niewyjaśnienie tej sprawy. Tak, to jest oczywiste. Nie potrafiliśmy wówczas w relatywnie krótkim czasie, ale wyjaśnić tej sprawy. Panie przewodniczący, tutaj mam jeszcze dwa pytania. Po pierwsze takie precyzujące. Mówi pan komisja śledcza, ale czy złożycie wniosek, czy apelujecie do Prawa i Sprawiedliwości, żeby te komisje powołało, bo nie do końca rozumiem, a sądzę, że Prawo i Sprawiedliwość samo z siebie żadnej komisji śledczej nie powoła. Znaczy bez Prawa i Sprawiedliwości my komisji też nie powołamy. Więc tutaj jest potrzebna współpraca. Z mojej strony to nie jest żadna zagrywka. Znaczy ja naprawdę w związku z tym, że dotyczy to czasów, kiedy ja byłem premierem, czasów, kiedy premierem była pani Szydło, pani premier Kopacz, pani premier Szydło, teraz pan premier Morawiecki. To powinien być wspólny interes, żeby wyjaśnić, żeby włożyć wszystko na stół, bez wyjątku. I dlatego nie ma tutaj żadnej pułapki. Więc z mojego punktu widzenia to nie ma żadnego znaczenia, kto złoży ten wniosek. Byle byłby to rzetelny wniosek o prawdziwą komisję śledczą, która ma ujawnić coś, co ma fundamentalne znaczenie dla reputacji Kaczyńskiego i PiSu, ale przede wszystkim dla bezpieczeństwa państwa polskiego. To znaczy, na ile Rosjanie byli i są obecni w sprawach kluczowych, takich, jakim jest bez wątpienia bezpieczeństwo energetyczne i w sprawie falenty, podsłuchów, handlu podsłuchami, nie mamy wątpliwości, że Rosjanie byli w samym centrum tej sprawy. I druga rzecz, ta komisja śledcza powinna też wyjaśnić i tutaj rozumiem być może jakieś lęki pana Kaczyńskiego, ale powinna wyjaśnić, dlaczego do dzisiaj nie udało się tego wątku rosyjskiego bardzo poważnie naświetlić. I trzecia sprawa, bo to już nie są jakby zbiegi okoliczności, dlaczego ci wszyscy, którzy uczestniczyli w tej aferze, która była ewidentnie montowana przy udziale służb rosyjskich, dlaczego ci, którzy z polskiej strony uczestniczyli w tych zdarzeniach, awansowali za czasów PiSu na najwyższe możliwe stanowiska, czy to finansowe, czy polityczne. To ostatnie moje pytanie, panie przewodniczący. Powiedział pan, to nie jest moja teza, że Jarosław Kaczyński czy ludzie PiSu współpracowali ze służbami rosyjskimi, ale czy pana zdaniem... Że zostali tu zainstalowani. Że zostali zainstalowani. Czy pana zdaniem oni po prostu na rok przed wyborami skorzystali z politycznej okazji, jest afera o konkurencji, i należy ją wykorzystać, no każdy polityk by to zrobił. Czy mieli świadomość, że ta afera, jak pan mówi, została uszyta przez służby rosyjskie? Nie wiem, skąd pani przekonanie, że każdy polityk by to zrobił. No jak jest afera u konkurencji, to każdy by to chwycił i wykorzystał, panie przewodniczący. Nie bardzo rozumiem. No dobrze, ale to możemy się umówić. Wie pani co, ja byłem 7 lat premierem i przez 7 lat dysponowałem w służbami specjalnymi. Czy pani widziała kiedykolwiek za moich czasów, żeby użyto jakiekolwiek taśm przeciwko opozycji? Jak pani może w ogóle promować taką opinię? Panie przewodniczący, mówię o sytuacji, w której PiS było w opozycji i zobaczyło aferę w szeregach władzy. No każda opozycja by to zrobiła. Rozdmuchuje aferę w szeregach władzy, żeby tę władzę skompromitować. PiS uczestniczył i to wprost jest potwierdzone także w materiale pani tygodnika, a nie mojego tygodnika. Że ludzie związani z PiS-em, włącznie z nazwiskami, że się opublikowali. To są do dzisiaj ludzie, którzy pełnią funkcje ministerialne w rządzie Morawieckiego. Byli informowani i opiekowali się całą sprawą, no niemalże od samego początku, mówię tutaj o działalności pana Falenty, który był równocześnie pod opieką Rosyjskich Służb Specjalnych. Ja mówię, że to trzeba wyjaśnić. Sugestia, że zachowania PiSu mają charakter uniwersalny i że każdy by się tak zachował, jak zachowuje się PiS, uważam za sugestię niedopuszczalną i proszę wierzyć mi, że mówię o tym z najgłębszym przekonaniem. Nie, to nie jest tak, że polityka wszędzie i zawsze i w każdym wydaniu ma polegać na tym, że współpracuje się z obcymi służbami i z aferzystami po to, żeby dopaść przeciwnika politycznego. Wykluczam taki sposób myślenia i proszę dać im prawo być naiwnym być może. Nie wszyscy politycy uważają, że podsłuchy, rosyjskie pieniądze, rosyjski węgiel to jest sposób na zdobywanie władzy. Z pana odpowiedzi wnioskuje, że wierzy pan, że od początku Prawo i Sprawiedliwość wiedziało, że stoją za tym służby, że miało świadomość tego rosyjskiego wątku. Nie chcę wchodzić w polemikę w żadnym wypadku, ale żeby skrócić ten wywód z publikacji w pani tygodniku, tak wnoszę. Dziękuję. Bardzo proszę. Dzień dobry, Radomir Wit, TVN24. Panie przewodniczący, chciałem zbędzać o najświeższy komentarz premiera Morawieckiego, który w czasie konferencji prasowej dosłownie kilkadziesiąt minut temu mówił, że chce pan z siebie zmyć farbę, chce się pan przefarbować, że realizuje pan konsekwentnie strategię przefarbowania i ma ona polegać na tym, że pan w latach 2007-2015 realizował politykę niemiecką, polityka to było zbliżenie z Rosją, polityka resetu z Rosją i teraz pan próbuje wygenerować kompletnie nieprawdziwe scenariusze, żeby odwrócić od tego wszystkiego uwagę właśnie za pomocą komentarzy dotyczących afery podsłuchowej. Znaczy ktoś, kto został premierem w rządzie PiSu pewnie i ktoś, kto ma do dyspozycji nie władzę, tylko mikrofon, no bo de facto premier Morawiecki dzisiaj ma tę przestrzeń jakby do swojej dyspozycji, czyli konferencje prasowe. Więc ja się nie dziwię, że premier Morawiecki powtarza jak mantrę, propagandę, no wymyśloną w PiS-ie na rzecz PiSu, która od dłuższego czasu ma deprecjonować, czy odmalować w możliwie najczerniejszych barwach całą opozycję, a mnie w szczególności i Platformę Obywatelską w szczególności. Ja na ten poziom nie będę schodził. Mógłbym dużo mówić o tym, kto w PiS-ie się, co przefarbował. Gdybym, tu jeszcze wrócę do pytania i sugestii pani redaktor. To, co się ujawnia w ostatnich dniach i tygodniach w sprawie tak zwanej afery podsłuchowej i afery węglowej, dałoby mi nie jeden, nie dziesięć, a sto pretekstów, aby każdego dnia sugerować, że pan Morawiecki i wielu innych polityków PiSu jest wprost na usługach rosyjskiego wywiadu. Gdybym był politykiem PiSu, prawdopodobnie każdego dnia słyszelibyście państwo w moim wydaniu tego typu sugestie. A ja mam tylko oczywisty postulat, ponieważ do dzisiaj nie wyjaśniono, jak to było możliwe, aby funkcjonariusze CBA, aferzysta węglowy i rosyjskie służby ręka w rękę pracowały na rzecz obalenia polskiego rządu, czy zmiany polskiego rządu, że zacytuję pana Falentę. To pytanie wisi w powietrzu i za tym pytaniem nie musi być żadnej mojej sugestii. Ja z tego problemu nie będę robił takiego topora czy młota, który mógłbym walić każdego dnia w głowę liderów PiSu, pana premiera Morawieckiego. Ja tylko ich proszę, ponieważ oni dysponują większością w Sejmie, żeby naprawdę ujawnili opinii publicznej wszystko, co w tej sprawie wiadomo. I żeby powiedzieli, dlaczego prokuratura do dzisiaj nie wstrzała tak naprawdę realnego postępowania w sprawie, która nosi wszystkie znamiona afery śpiegowskiej. W sytuacji, kiedy na naszych granicach jest wojna z udziałem Rosji, gdzie wątek energetyczny odgrywa kluczową rolę. Więc pan premier Morawiecki, spotkałem w swoim życiu zdolniejszych retorów, ale może powtarzać tę mantrę, którą mu Kaczyński każe powtarzać non-stop, ale powiem szczerze, na mnie to już większego wrażenia nie robi. I zamiast takich przypowieści o tym, kto się, na jaki kolor przefarbował, dużo jakby chyba sensowniejsze byłoby, szczególnie jak się jest premierem, żeby wykorzystać narzędzia władzy do wyjaśnienia sprawy i poinformowania opinii publicznej, o co w tej aferze węglowej tak naprawdę chodzi. Tym bardziej, że tak jak o tym piszecie, piszecie, jak to pokazujecie każdego dnia, kwestia węgla stała się dla bardzo wielu polskich rodzin kwestią być albo nie być. I to nie jest tylko, to nie jest rozdział z powieści sensacyjno-szpiegowskiej. Tu chodzi o życie milionów polskich rodzin. To zagrożenie energetyczne gdzieś tam źródło ma w tej matce wszystkich afer, jak ją powoli nazywamy, czyli w tej aferze węglowej, w której falenta jest tylko częścią. Dzień dobry, jestem Adoproszaracz, Gazeta Wyborcza. Panie Przewodniczący, ja trochę o innej komisji śledczej. Chciałam Pana zapytać, czy Platforma Obywatelska wystąpi o głosowanie nad uchwałą złożoną przecież wiele miesięcy temu, powołania komisji śledczej do spraw Pegasusa. Ta uchwała jest zamrożona. Ja w maju rozmawiałam z marszałek Sejmu, dlaczego ona nie jest głosowana. Powiedziała, że jeśli Wy wystąpicie o przegłosowanie, to ona się zastanowi. Paweł Kukiz deklarował, że w takim układzie, jeśli Borys Budka, cytuję, Przewodniczący wyjdzie i poprosi o takie głosowania, to on zagłosuje za tą uchwałą, bo przecież sam się pod nią podpisał. Krótko mówiąc, czy zamierzacie Państwo wskrzesić ten temat dotyczący komisji śledczej? Powiedzieć, sprawdzam. Szczególnie, że teraz Paweł Kukiz się odgraża, że nie będzie głosował z prawem i sprawiedliwością. To jest pierwsze moje pytanie. Drugie pytanie dotyczy sprawy, o której Pan mówi od kilkunastu minut. Mówił Pan wtedy w Sejmie, że rzeczywiście ten scenariusz mógł być pisany obcym alfabetem. Czy już wtedy jakieś informacje ze służb specjalnych były? Bo przypominam, że Wojciech Czuchnowski, redaktor Gazety Wyborczej, pisał o tropie rosyjskim już wiele miesięcy temu, powołując się na swoje informacje ze służb specjalnych. Czyli na jakiej podstawie Pan wtedy formułował tę tezę? I trzecie, ostatnie pytanie dotyczące rozmów uwielbianych przez Pana, czyli procesu jednoczenia opozycji. Czy rzeczywiście jest tak, że Pan wyznaczył jakiś taki deadline na negocjacje dotyczące wspólnej listy, tak żeby potem przygotowywać swoją listę, na przykład samodzielnego startu Koalicji Obywatelskiej? Czy w jakiś sposób na tych rozmowach z liderami partii pada termin końca roku, że do tego momentu trzeba się określić? Czy, jak niektórzy twierdzą, chcieliby poczekać, mówię o liderach partyjnych, do tego, co się stanie zimą? Czyli czy jest jakiś deadline w sprawie jednoczenia opozycji, że po tym terminie już nie będzie mowy o wspólnej liście? Czy Pan taki wyznaczył, czy zamierza wyznaczyć? Dziękuję. Ślad rosyjski był obecny w sprawie Falenty od samego początku i nie wymagał jakiejś szczególnie wnikliwej wiedzy, która jest na przykład w dyspozycji premiera. Jak już o tym dzisiaj wspomniałem, to, co było punktem wyjścia całej tej pierwszej odsłony afery węglowej, to był ten niepokój w polskich kopalniach, ale nie tylko, o to, że zalewa polski rynek rosyjski węgiel. I Falenta był tu kluczowym graczem. Więc w momencie, kiedy zablokowaliśmy możliwość panu Falencie, a w odpowiedzi na to pan Falenta uruchamia nagrania i upyśnia te nagrania, to jest oczywiste, że ten wątek rosyjski, ta cyrylica jest obecna od samego początku. Bardzo szybko także okazało się, że nagrywający kelnerzy współpracowali z ludźmi związanymi z UKOIL-em i z rosyjskimi, także z rosyjskimi służbami. Więc jakby tych śladów rosyjskich było aż nadto, żeby nie mieć wątpliwości, że tutaj naprawdę poważny szatan kieruje albo przynajmniej jest współsprawcą tego zamieszania. Problem polega na tym, że mimo bardzo wyraźnego wskazania na tym etapie, który był jeszcze pod kontrolą ówczesnego ministra spraw wewnętrznych, że warto, by prokuratora powinna zacząć badać także wątek rosyjski, wątek szpiegowski, wątek wpływu rosyjskich służb. Z nieznanych do dzisiaj mi powodów prokuratura tego wątku nie podjęła. Praktycznie do dzisiaj. Mimo, że, jak też państwo już przecież o tym wiecie, jeden z kluczowych świadków, który zyskał status małego świadka koronnego, mówił o tym, że Rosjanie naciskają na niego, aby odwołał zeznania przeciwko falencie, włącznie z groźbami wobec niego i jego dzieci. I to też jest w papierach prokuratury. I nadal z tym nic się nie dzieje. Więc od pierwszych dni było wiadomo, że Rosjanie są w tej sprawie obecni. Pytanie było, jaka jest skala i kto po polskiej stronie z nimi współpracuje. I to trzeba było wyjaśnić. Nie starczyło ośmiu lat, żeby skalę tej ingerencji rosyjskiej w tej sprawie wyjaśnić. I te znaki zapytania, począwszy od pierwszych zaniechań ze strony urzędników czy prokuratorów. Tak, warto wyjaśnić to na każdym możliwym etapie. I dlatego uważam, że nikt nie może mi zarzucić, czy polityk, czy dziennikarz, że ja chcę wykorzystać tutaj jakąś okazję. To jest ostatni moment, to nie jest dobra okazja. Ja też nie mam się tam czym za bardzo pochwalić przecież w tej kwestii. Tylko uważam, że wyjaśnienie, skoro do dzisiaj to jest jakąś dziwną tajemnicą i skoro ofiarami jesteśmy wszyscy tej sprawy, mówię o tym radykalnym wzroście importu węgla i uzależnieniu Polski, co dzisiaj widać bardzo wyraźnie, od rosyjskiego węgla. Więc tym bardziej należałoby to bezwzględnie jakby wyłożyć na stół. Ta cyrelica, jak mówię, ona aż świeci. Znaczy w ogóle nikt już tego przecież nie kwestionuje. Natomiast to, co jest niepokojące, to jakby taka inercja i niechęć zbadania tej kwestii. I dlatego jestem tutaj tak bardzo przejęty tym, żeby tę sprawę do końca wyjaśnić. Begazus. Błagam, nie każcie mi prezentować jakichś planów politycznych, czy zamysłów politycznych na podstawie tego, co mówi pan poseł Kukiz. Znaczy to nie jest dla mnie jakiś wektor, powiedziałbym, o kluczowym znaczeniu ze względu na zmienność tego dektora. Także od samego początku proponowaliśmy, aby powstała komisja w sprawie Pegazusa. Było to blokowane przez tych, którzy dzisiaj udają, że byli całym sercem za. Wiadomo, kto blokuje.