Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk o dzietności: krytyka rządu i absurdy debaty

Donald Tusk o dzietności: krytyka rządu i absurdy debaty

Donald Tusk w Płocku krytycznie odniósł się do sposobu, w jaki rząd prowadzi debatę o dzietności, wskazując na jej dramatyczny wymiar i brak kompetencji u decydentów. Zwrócił uwagę, że traktowanie kobiet przez władzę oraz brak stabilności i wsparcia państwa zniechęcają młode rodziny do posiadania dzieci.

Wspomnienia z Płocka


Przypomniał swoje doświadczenia z pracy w Płocku, mieszkanie w hotelu PTTK i pracę jako alpinista przemysłowy w rafinerii. Wspominał lata 80., oglądanie tragicznego meczu na Hazel i atmosferę w hotelach robotniczych jako szkołę życia.

Krytyka używania autorytetów w debacie


Wskazał, że Robert Lewandowski i Anna Lewandowska zostali użyci jako argument w dyskusji o dzietności, a poseł Kownacki sugerował związek między sukcesami piłkarskimi a wzrostem urodzeń. Ocenił takie argumenty jako absurdalne i symptom braku poważnej polityki demograficznej.

Skutki polityki dla demografii


Podkreślił, że problemy demograficzne wynikają z warunków życia - braku poczucia bezpieczeństwa, przewidywalności i państwowego wsparcia. Zwrócił uwagę, że niekompetencja i okrucieństwo polityków wobec kobiet przekładają się bezpośrednio na decyzje o macierzyństwie i ojcostwie.

Apel o szacunek i konkretne rozwiązania


Zaznaczył, że kobieta ma prawo do godności i samodzielnych decyzji, a elementarna pomoc oraz respekt są niezbędne, by rodziny decydowały się na potomstwo. Podkreślił potrzebę tworzenia stabilnych warunków życiowych, które realnie wspierają rodziny i wpływają na wzrost dzietności.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Władza, która jest gotowa poświęcić wszystko, żeby pomagać innym, a nie koniecznie sobie. To jest coś, co nadaje sens tak naprawdę polityce. W innym przypadku to jest brudna gra o wpływy pieniądze, jeśli nie ma tego głębokiego, fundamentalnego poczucia, że zaangażowanie publiczne nabiera sensu wtedy, kiedy może służyć innym ludziom. Ojczyźnie jako całości. Ja mam też oczywiście bardzo ciepłe, chociaż już odległe w czasie wspomnienia. Pracowałem tu w Płocku dłuższy czas, jeszcze jako robotnik fizyczny, w rafinerii na konstrukcjach, jako to się nazywa ładnie alpinista przemysłowy. Mieszkałem, to był hotel PTTK, spytałem prezydenta Nowakowskiego, to jest dzisiaj chyba Starzyński, tak, na skarpie. I chyba inaczej wyglądał niż dzisiaj. Tutaj też były takie hotele też zakładowe, robotnicze, takie domy typu Lipsk. Ja nie wiem, czy to jeszcze jest chyba na... Już prawie nie ma, tak? Tam się działo, muszę powiedzieć. Znaczy przeżyć te kilka tygodni w środowisku wymagającym, tak bym powiedział. Jednak hotele robotnicze to było coś. To była naprawdę szkoła życia. Pamiętam dokładnie to, bo to był chyba rok 1985, a pamiętam dokładnie, bo właśnie w hotelu oglądaliśmy między innymi ten tragiczny mecz na Hazel. I no to jak się domyślacie, wtedy, kiedy zginęło tyle ludzi, a później Boniek strzelił bramkę, no kibice, ci bardziej zawzięci, na pewno dobrze pamiętają ten dzień. Tak, to min... Tak, proszę mi nie mówić, ile lat minęło, nie, bo to... Dlaczego zaczynam od wątku, wydawałoby się mało istotnego? Trochę sentymentalnego i piłkarskiego. Dzisiaj Lewandowski odbiera nagrodę, ten złoty but. Ale wczoraj oglądałem wieczorem mecz i był bardzo, bardzo zdenerwowany w furii. Dostał czerwoną kartkę. Ja chyba wiem, dlaczego był taki wściekły na boisku. No bo ostatnio posłużył on i jego żona, Anna Lewandowska, posłużył jako argument w dyskusji telewizyjnej o dzietności w Polsce. Nie wiem, czy państwo to odnotowali. Oprócz słów samego prezesa na temat tego, kto daje w szyję i dlaczego w Polsce nie ma dzieci. Później kolejny autorytet, pan poseł Kownacki, uznał za stosowne w telewizji. Ja, wiecie, to nie notowałem, tylko mam to, zapisałem sobie w telefonie, bo słowa były takie szokujące. Pan poseł Kownacki mówi, jak mówimy o poziomie dzietności, to za chwilę są mistrzostwa świata w piłce nożnej. Były państwa, które odnosiły sukcesy w piłce nożnej, a kiedy ich zespoły zdobywały puchary, wtedy zwiększała się dzietność w tych krajach, co było widoczne dziewięć miesięcy później. Powiedział pan poseł Kownacki, bardzo szczerze rozbawiony i zakończył to słowami. Dlatego życzę pani Lewandowskiej i panu Lewandowskiemu, żeby polska reprezentacja odniosła sukces na mundialu, żeby Lewandowski został najlepszym strzelcem tego turnieju i żeby rzeczywiście ta dzietność była dużo większa. Wiecie co, ja właściwie to się nie dziwię, że prezes Kaczyński ma taką, a nie inną orientację na temat dzietności i powodów, dla których ta dzietność w Polsce jest taka, a nie inna. No bo jeśli ma takich doradców, takich współpracowników, jak poseł Kownacki, który najwyraźniej sądzi, że dzieci biorą się z oglądania meczów, to trudno się dziwić, że prezes Kaczyński może mieć też takie ekstrawaganckie i szokujące, jak wiecie, cały świat on nie miał po jego wypowiedziach na temat tego właśnie, kto daje w szyję i dlaczego jest mało dzieci w Polsce. I trudno się dziwić, że ludzie o takich kompetencjach wygadają takie rzeczy i trudno się dziwić, że rządy takich ludzi o takich kompetencjach przynoszą takie, a nie inne efekty, także jeśli chodzi o demografię. Tutaj to nie jest moja wina, że ci politycy są nieustannym źródłem anegdot, memów, dowcipów, które są śmieszne, ale coraz bardziej ponure, ale sprawa naprawdę jest dramatyczna, a nie śmieszna, bo nie ma chyba bardziej dotkliwej, bardziej dramatycznej ilustracji nieudolności tych rządów. I to jest nieudolność, która wynika z braku kwalifikacji, braku doświadczenia życiowego. Tu jak patrzę na, gdzie jest pan prezydent, tu siedzi. My akurat możemy powiedzieć, dobrze pamiętam, ty masz czwórkę dzieci, ja mam dwójkę dzieci, pięcioro wnucząt i my graliśmy w piłkę. Znaczy my naprawdę wiemy, my byśmy takich głupot nie opowiadali. Problem demografii związany jest oczywiście z warunkami życia. Pytałem i z ogólną sytuacją, poczuciem bezpieczeństwa. Każdy, kto zajmuje się na serio problemami demografii wie, że żeby było więcej dzieci, to przede wszystkim trzeba spełnić te podstawowe warunki. One są ważne nie tylko z punktu widzenia demografii. Przyszła matka, ale też przyszły ojciec. Muszą mieć poczucie stabilności, przewidywalności sytuacji, pewności, że jak jest ciąża, to państwo będzie pomagało, a nie będzie opresyjnym narzędziem psychicznych tortur wobec takiej kobiety. Ci ludzie naprawdę nie mają świadomości, że bezpośredni wpływ na decyzję o potencjalnym macierzyństwie i ojcostwie ma to, w jaki sposób władza traktuje obywatelki i obywateli. I że jeśli czuje kobieta, mężczyzna, jeśli czują, że władza nie ma najmniejszego zamiaru w niczym pomóc, natomiast jest gotowa we wszystkim kontrolować, wtrącać się w każdy najbardziej intymny, prywatny aspekt życia. A kiedy na przykład ciąża wiąże się z zagrożeniem życia matki, ta władza będzie zmuszała kobietę do donoszenia ciąż. Znaczy nie chcę mnożyć tych przykładów polityki nie tylko niekompetentnej, ale też w jakimś sensie okrutnej. Wobec, przede wszystkim wobec Polek. Nie będzie więcej dzieci, jeśli władza państwowa będzie tak traktowała kobiety w Polsce. Kobieta ma prawo do godności, do samodzielnych decyzji i wtedy będzie też gotowa życie poświęcić, przecież podobnie jak ojciec, na wychowanie dzieci, na potomstwo. To w ogóle nie ma dyskusji. Wszyscy przecież jesteśmy ludźmi. Każdy, kto kocha dzieci, wnuki wie dokładnie, o czym mówię. Ale ta elementarna pomoc, respekt, szacunek są niezbędne, żeby te decyzje móc podjąć i żeby to życie później i matki, i ojca, i dzieci wyglądało godnie. Ma to związek z pieniędzmi. Dlaczego my dzisiaj w Polsce mamy poczucie, że dzieje się coś bardzo niepokojącego? Oni do tej pory zakłamywali rzeczywistość, ale wczoraj byłem w Piasecznie, jechałem do Piaseczna i właśnie dotarła do nas ta informacja, że oni się zebrali i wreszcie się odsknęli, zdaje się. Zebrali się w tym swoim biurze politycznym czy komitecie centralnym. Nie wiem, jak się nazywa ten urząd na Nowogrodzkiej, ale tak mi przypomina tamte czasy. I podobno naradzali się nad konsekwencją swojej polityki, bo doszli do wniosku, że Polska jest na skraju bankructwa. Że trzeba za wszelką cenę znaleźć gdzieś pieniądze. Pożyczać już za bardzo nie chcą w Polsce. Jak już pożyczają, to na dość wysoki procent. Wiecie, że ostatnio mówię dużo o faktach i o liczbach, bo nie chcę, żeby polityka polska utonęła w takich pustych, wzajemnych oskarżeniach. W porównaniu do tego ostatniego roku, kiedy byłem premierem, zadłużenie Polski wzrosło o 75%. Do takiej astronomicznej kwoty to są już wielkości abstrakcyjne. No bo to jest... No wiecie, jak coś przekracza setki miliardów złotych, jak mówimy o bilionie złotych, to to są rzeczy trudne do ogarnąć. O 70% wzrosło zadłużenie, a niestety wszystkie prognozy, i to mówię o ich prognozach, pokazują, że nasze zadłużenie w porównaniu do ostatniego mojego roku osiągnie prawie 100% pod koniec ich rządów. Wydawałoby się rzeczą oczywistą, że jeśli ma się tak potworne długi, jeśli w dodatku ta sytuacja państwa polskiego, jak w soczewce, jak w mikroskopie, jest też widoczna w losach prawie każdej polskiej rodziny, bo przecież wielu z was też brało kredyty, żeby to było mniej abstrakcyjne, no to chcę powiedzieć, że nasza ojczyzna jest dzisiaj w takiej sytuacji, jak przeciętna polska rodzina, która wzięła kredyt i która dzisiaj, kiedy patrzy na oprocentowanie kredytu plus rachunki za gaz i prąd, to ludzie wyłapią się za głowę i sobie mówią, że tak, my chyba bankrutujemy. I Polska jako całość jest w bardzo podobnej sytuacji. I teraz zobaczcie, jesteśmy w Unii Europejskiej. Też chyba najwyższy czas odkłamać to wszystko, co oni opowiadają i o Unii Europejskiej, i o tych pieniądzach, które czekają na nas w Unii Europejskiej. Premier Morawiecki pojechał do Brukseli, uzgodnił, podpisał, przegłosował zasadę, zgodnie z którą trzeba przestrzegać zasad praworządności, niezawisłości sądów, żeby dostać te środki europejskie. Zobaczcie, oni doprowadzili do sytuacji, w której sami to uzgodnili, sami to podpisali, obiecali i Polkom, Polakom i całej Europie, że naprawią te błędy, tę dewastację polskiego systemu sądowego, całego wymiaru sprawiedliwości i w zamian za to, będziemy mogli brać te pieniądze. Europa sporo pieniędzy na ten wielki fundusz odbudowy też pożycza. Więc Morawiecki i rząd PiSu doprowadził do tego, że my wspólnie z całą Unią Europejską będziemy przez lata spłacać ten fundusz odbudowy, tylko my go nie bierzemy jako jedyne państwo w Europie. Jedyne, bo Orban właśnie ten cyniczny, antyeuropejski, ale jednak sprytny polityk na końcu jednak trochę podkulił ogon i pochylił z pokrągłową głowę, pojechał i zaczyna się dogadywać. Pierwsze 8 miliardów zdaje się, że dostanie. Tylko my, Polacy, patrzymy z coraz większym niedowierzaniem, że można marnować tę wielką szansę, a mówimy o 360 miliardach złotych. Mówimy o takiej kwocie, którą oni szukają teraz w panice, od kogo by nie pożyczyć, żeby rok przetrwać, bo oni postawili Polskę w takiej sytuacji, że żeby kolejny rok jakoś Polska przetrwała, oni już muszą pożyczyć prawie 400 miliardów złotych. I szukają jak nie w Ameryce, to w Chinach. Te pieniądze tam są, to są nasze pieniądze. I one są nasze też, mówię wszystkich Polek i Polaków, w sposób bardzo przez z winy PiSu taki przykry, bo one są nasze w tym sensie, że my będziemy musieli je spłacać, ale ich nie mamy. Mam jeszcze jeden cytat. Jeśli myślicie, że przesadzam, przepraszam, że się posiłkuję cytatami z ludzi, którzy nie są... Ja ich nie znam zresztą, czy powiedziałem, czy jest pan poseł Piotr Sack. Może państwo się orientujecie z Prawa i Sprawiedliwości. I on dzisiaj oświadczył, otrzymamy środki europejskie z KPO, jeżeli zjemy zatrute ciastko nafaszerowane tabletką gwałtu. Dalej nie będę czytał, bo jest dalej o gwałtach, więc nie... Słuchajcie, czy wy sobie... Znaczy to są ci ludzie, którzy rządzą dzisiaj Polską. On naprawdę jest... Ja nie wiem, skąd jego przekonanie, że ktoś mu chciałby jakąkolwiek tabletkę gwałtu w ciastko włożyć. To przyjrzałem się, posłuchałem człowieka trochę dzisiaj i nie sądzę, żeby był jakoś szczególnie zagrożony takimi sytuacjami. Natomiast problem polega na tym, że oni... Bo to jest nasze być albo nie być. Pytałem prezydenta. Polsk jest bogatym miastem. To jest drugie, co do... To jest drugie, co do... Jeśli chodzi o pieniądze na głowę mieszkańca, drugi powiat, miasto na prawach powiatu tak się składa po Sopocie. Także mamy tutaj to szczęście żyć w miastach, które z różnych względów obiektywnie nie są w złej sytuacji finansowej. Tak, słyszałem, że w związku z tym jesteście ukarani, macie droższe paliwo niż w Warszawie, czy właśnie w Trójmieście. Ja słyszałem, że podobno macie tutaj najdroższe paliwo, bo ono jest najświeższe, tak? Bo to... Więc to jakiś sen w tym... Jakiś sen w tym jest. Okej, macie budżet nawet trochę ponad miliard złotych. Ale wiecie, że każdy powiat w Polsce, gdyby tylko część z tych środków z KPO, tak jak to było założone, rozdysponować między polskie powiaty, żeby one decydowały, na co mają wydać te pieniądze, to każdy polski powiat średnio mógłby dostać, gdyby tylko połowę tych środków rozdysponować, poprzez samorządy, 500 milionów złotych. Pół miliarda. Więc ja nie muszę uruchamiać jakość waszej wyobraźni, żebyście zobaczyli to, co może w Płocku się zmienić, gdybyście mieli ekstra pół miliarda złotych. I mówię tylko o KPO, a przecież zagrożone są inne fundusze. Płacimy jeszcze w dodatku przez ich głupotę i niekompetencję i złą wolę. Płacimy też przecież co miesiąc, co kwartał upiorne kary za wykroczenia przeciwko praworządności w Polsce, przeciwko wspólnym ustaleniom czy werdyktom Trybunałów Europejskich. To jest nie do zaakceptowania. Ja oczywiście nie dam panu Kaczyńskiemu ciastka z tabletką gwałtu, ale chcę powiedzieć i użyję argumentu być może mocniejszego. Oni nas okradają, Polskę nie tylko z konkretnych pieniędzy. Oni nas okradają z przyszłości. Oni nas okradają, nas, ale też nasze dzieci i wnuków z przyszłości, bo my musimy, my na przykład odsetki dzisiaj za polski dług są trzy razy, trzy razy większe niż za czasów, kiedy ja kończyłem swoje premierostwo. Czyli to nie jest tylko to, że mamy dzisiaj rekordowe zadłużenie, ale my będziemy te odsetki płacić coraz wyższe przez lata, przez dziesiątki lat. Mamy na to pierwszą taką dostępną, leżącą na stole receptę. Ona nie wyjaśni wszystkiego, ale jest w zasięgu ręki. To są te środki europejskie. I w dodatku dostaniemy je, jeśli oni w dodatku naprawią to, co zepsuli tutaj w Polsce, bo to jest takie, no, Anglicy mówią win-win, tak? Znaczy podwójna wygrana. Znaczy odstąpiliby od niszczenia polskich sądów i za to jeszcze byśmy dostali te 360 miliardów. Jeśli tego nie zrobią i mam nadzieję, że prezes Kaczyński i jego posłowie, posłanki, doradcy usłyszą te słowa, to każdy odpowiedzialny za to, że okradli nas z naszych pieniędzy i z naszych marzeń. Każdy, kto przyczynił się i sprawuje funkcje państwowe dzisiaj lub sprawował w czasie, kiedy decydowano o tym, o tym złym, co się dzieje dzisiaj w Polsce. Każdy, kto ponosi odpowiedzialność za brak tych 360 miliardów złotych stanie przy Trybunałem Stanu. Jeśli za to nie ma Trybunału Stanu, za okradzenie Polski, ojczyzny z tak gigantycznych pieniędzy i naszych marzeń, to za co miałby być Trybunał Stanu? Więc ja wam to gwarantuję, że jeśli oni w najbliższych dniach... Jeśli nie wypełnią tego wniosku w sposób prawidłowy, jeśli nie przywiozą tych pieniędzy, odpowiedzą za to w sposób przewidziany prawem. I na koniec, bo zaraz państwu oddam mikrofony i porozmawiamy. Jadąc tutaj dowiedziałem się, że PiS, będąc dość bezradnym, jeśli chodzi o ceny, drożyznę, energię, węgiel. Nie chcę mi się tej całej litanii wymieniać. PiS, który jest jakby nękany, oni sami siebie nękają, ciągle powtarzającymi się aferami, skandalami. Ja tutaj prosiłem koleżanki i kolegów z Platformy, żeby przygotowali mi zestaw takich największych afer i skandali PiSu z czasów ich rządów. No i okazało się, bo ja nawet tego nie zauważyłem, że ten zestaw jest gotowy, już dawno. I to jest sto największych, sto największych afer i skandali rządów PiSu. I on został spisany dwa lata temu. No to druga setka spokojnie przez te dwa lata się znalazła. To są skandale. Słuchajcie, oni osiem lat ciągle mówią o, pamiętacie, aferze podsłuchowej. Tak? Że ktoś jadł ośmiorniczki i ktoś nieładnie się wyraził. No należy się ładnie wyrażać oczywiście, ale tak naprawdę niczego innego w stanie nie są znaleźć. Opowiadali bajki o Polsce w ruinie, o tym, że jesteśmy zdrajcami, przestępcami. Po siedmiu latach mają tylko tę swoją kłamliwą bajkę na temat tej afery, którą sami wyprodukowali. Tak naprawdę sami ją wyprodukowali. My dzisiaj mamy do czynienia, nie ma tygodnia, żeby nie zdarzyło się coś, za co powinno się taki rząd rozliczać i to raczej poprzez dymisję. W cywilizowanych krajach takie rządy upadają po jednej takiej sprawie. Słuchajcie, naprawdę my nadal mamy u władzy polityków, którzy okradali kontenery z darami na Polski Czerwony Krzyż dla ubogich, sprzedawali te dary i finansowali swoją kampanię wyborczą. My nadal u władzy mamy gości, którzy założyli podsłuch, agresywne narzędzia podsłuchowe i kontroli, które są narzędziami do walki z terroryzmem i założyli je politykom opozycji, którzy byli szefami kampanii wyborczej. Dzisiaj w Europie zapada taki werdykt polityczny, który mówi, że Polska jest krajem dzisiaj, a właściwie nie Polska, tylko rząd PiSu, który najbardziej agresywnie atakuje opozycję i instytucje państwowe przy pomocy takich narzędzi jak Pegasus. Dlatego ja tak jeżdżę, nie dlatego, że by brakowało mi zajęć czy w Warszawie, czy w Gdańsku. Jeżdżę dlatego właściwie każdego dnia też po to, żebyśmy za żadne skarby się do tego nie przyzwyczaili. Żeby nikomu do głowy nie przyszło, że tak ma wyglądać życie w Polsce. Nie musi tak wyglądać. I tak naprawdę, ja wam powiem, z nimi jest to jak z tym królem z bajki. Oni są naprawdę nadzy. Ja nie chcę tego oglądać, ale wiecie o co mi chodzi. Znaczy, jeśli my naprawdę wszyscy głośno i stanowczo będziemy mówili, że się nie zgadzamy na to, co się dzieje, że to nie jest nasz świat, to nie są nasze metody, to oni, zobaczycie, jak łatwo będzie w końcu ich pokonać, jeśli tylko w sobie wszyscy odnajdziemy tę wolę nazywania rzeczy po imieniu. Wpadli na pomysł, oczywiście, skoro nie radzą sobie, o czym już mówiłem, z tymi wszystkimi problemami, które są problemami polskich rodzin, no to wpadli na pomysł, słuchajcie, na 10 miesięcy przed kampanią wyborczą, że będą zmieniać konstytucję. Dzisiaj złożyli wniosek, wiecie o co? O to, żeby znieść immunitet dla parlamentarzystów i sędziów. Do tego trzeba zmiany konstytucji. To brzmi atrakcyjnie. Ten immunitet tak zwany formalny, że jak ktoś popełnił przestępstwo, nie może się chronić za immunitetem. Tak naprawdę operacja bardzo taka przemyślana. Ludzie nie chcą, żeby były immunitety. Pan Ziobro jest prokuratorem. To pan Ziobro będzie decydował, wobec kogo zastosuje się na przykład arest śledczy. I to może być lider opozycji. Mnie to nie dotyczy, bo ja nie mam immunitetu, nie jestem posem ani senatorem. Ale któryś z liderów opozycji, który jest parlamentarzystą, albo sędzia, albo senator, albo marszałek senatu, albo sędziowie, którzy im nie pasują, będą mogli być pociągnięci do odpowiedzialności. I patrz, będą mogli być prześladowani decyzją prokuratora, zanim jakikolwiek wyrok sądowy zapadnie. Ja nie jestem zwolennikiem immunitetu tak zwanego formalnego. Popełniłeś przestępstwo, to żaden immunitet nie powinien cię chronić. Ale intuicja mi mówi, że coś za blisko kampanii wyborczej sobie to wykombinowali. Więc będę proponował, żeby pracować nad tym wnioskiem i żeby ta zmiana w konstytucji zapadła po kampanii wyborczej. Po kampanii wyborczej. I to jest uczciwa oferta. Ponieważ ja wierzę w to, że my wygramy wybory, czyli my będziemy mieli większość w parlamencie, czyli moglibyśmy ciągle głosować za utrzymaniem immunitetu, jakby pojawiały się jakieś sprawy. Czyli tak naprawdę ja mam pełne przekonanie, że jeśli zniesiemy ten immunitet na przyszłą kadencję, to to będzie narzędzie też kontroli dyscypliny dla naszych posłanek, posłów, senatorek i senatorów. Nie mamy się czego obawiać. Zauważcie, że to oni kryją się za immunitetami. Ja dzisiaj cytowałem tego mądrale pana Kownackiego. To jest ten, co widelcem uczył Francuzów jeść, jak pamiętacie. A dzisiaj oglądając mecze myśli, że sprzyja dzietności. To on jest jednym z tych, którzy po prostu kryją się za immunitetem. Bo na końcu powiem wam, w czym jest de facto problem. Borys Budka, szef klubu Platformy, Koalicji Obywatelskiej, przedwczoraj sam zrezygnował z immunitetu, mimo że oskarżenia, jakie przeciwko niemu wysuwa pani Lichocka, ta od środkowego palca, są absurdalne. Ale zrezygnował. Nie kryje się za immunitetem. A pan Kownacki ukrył się za immunitetem. Znaczy PiS go bronił, głosując za utrzymaniem jego immunitetu. Czyli nie mam żadnej wątpliwości. Oni się czasami tak zachowują, jak polityczna mafia. A czasami wręcz jak polityczni bandyci. I szukają narzędzi, żeby... Wiecie, przecież Kaczyński wczoraj, czy przedwczoraj powiedział, że opozycja będzie w więzieniu, jak już zmienimy te sądy. On to otwarcie powiedział, publicznie, znaczy nie w tajnym dokumencie na Nowogrodzkiej. Że jak tylko uzyskają kontrolę nad sądami, to miejsce opozycji będzie w więzieniu. No, już w bardziej otwarty sposób nie można sobie tego wyobrazić. Więc chciałbym, żebyśmy też wszyscy im powiedzieli, że demokracja jest żywotna. To znaczy, i na tym zakończę, to zabrzmi może optymistycznie, ale ja mam w sobie absolutną determinację, żeby ten optymizm był uzasadniony. Ponieważ oni chcą wykończyć demokrację. Więc zróbmy wszystko, żeby to demokracja wykończyła ich. No a teraz mamy jeszcze pięć minut na pytania. Nie no, żartowałem. Godzinę na pewno mamy. Ja nie będę dysponował mikrofonem, bo jak oddam, to mi nie oddacie. Także, ale tu są mikrofony. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję.