Donald Tusk apeluje o pojednanie przed rocznicą niepodległości
Donald Tusk w Sępólnie Krajeńskim apelował o pojednanie i wzajemne zaufanie przed rocznicą odzyskania niepodległości. Wezwał do ograniczenia napięć społecznych i skrytykował wykorzystywanie państwa i mediów do podsycania konfliktów.
Donald Tusk podkreślał, że istotą święta niepodległości jest odnalezienie tego, co łączy Polaków mimo różnic. Apelował, by życie publiczne, polityka i relacje międzyludzkie były nacechowane większym zaufaniem, sympatią i empatią.
Mówił o widoku biało-czerwonych flag oraz o setkach wozów policyjnych jadących do Warszawy w dniach poprzedzających święto. Zwrócił uwagę, że nie wszystkie manifestacje muszą być nacechowane agresją - przywołał przykład parady w Gdańsku, gdzie według niego nie ma potrzeby dużej obecności policji.
Podkreślił konieczność budowania kraju, w którym ciężka praca jest dobrze nagradzana i gdzie młodzi ludzie nie będą chcieli wyjeżdżać. Zauważył, że niskie płace zawodów takich jak nauczyciele ranią poczucie sprawiedliwości i patriotyzmu dnia codziennego.
Mówił o znaczeniu więzi lokalnych - Krajny i Kaszub - i o potrzebie, by miłość do rodzinnych miejsc łączyła się z miłością do Polski. Apelował o wspólne działania prowadzące do pojednania na poziomie elementarnym.
Najważniejsze przesłanie
Donald Tusk podkreślał, że istotą święta niepodległości jest odnalezienie tego, co łączy Polaków mimo różnic. Apelował, by życie publiczne, polityka i relacje międzyludzkie były nacechowane większym zaufaniem, sympatią i empatią.
Obawy o obchody 11 listopada
Mówił o widoku biało-czerwonych flag oraz o setkach wozów policyjnych jadących do Warszawy w dniach poprzedzających święto. Zwrócił uwagę, że nie wszystkie manifestacje muszą być nacechowane agresją - przywołał przykład parady w Gdańsku, gdzie według niego nie ma potrzeby dużej obecności policji.
Kwestie codziennego życia i wynagrodzeń
Podkreślił konieczność budowania kraju, w którym ciężka praca jest dobrze nagradzana i gdzie młodzi ludzie nie będą chcieli wyjeżdżać. Zauważył, że niskie płace zawodów takich jak nauczyciele ranią poczucie sprawiedliwości i patriotyzmu dnia codziennego.
Tożsamość lokalna i jedność narodowa
Mówił o znaczeniu więzi lokalnych - Krajny i Kaszub - i o potrzebie, by miłość do rodzinnych miejsc łączyła się z miłością do Polski. Apelował o wspólne działania prowadzące do pojednania na poziomie elementarnym.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Donald Tusk: O podziękowaniu, pojednaniu i odbudowie Polski
Donald Tusk: Sukces Polski na szczycie UE — bezpieczeństwo i nominacje
Donald Tusk: Apel o ewakuację i ocena sytuacji powodziowej
Konferencja prasowa Premiera Donalda Tuska przed wylotem do Wielkiej Brytanii
Donald Tusk: rząd kupował hotele i marnował publiczne pieniądze
Udział Premiera Donalda Tuska w podpisaniu umów Polska SAFE
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Krystyna Skowrońska
Krystyna Skowrońska pyta o brak pieniędzy dla telewizji publicznej
Krzysztof Piątkowski
Krzysztof Piątkowski: Budżet 2023 zagraża samorządom
Andrzej Kosztowniak
Andrzej Kosztowniak przedstawia poprawki do ustawy okołbudżetowej
Izabela Leszczyna
Izabela Leszczyna: Polska stała się mało wiarygodnym pożyczkobiorcą
Wojciech Saługa
Wojciech Saługa ostro o budżecie: rząd zarabia na drożyźnie
Andrzej Kosztowniak
Andrzej Kosztowniak przedstawia sprawozdanie komisji o budżecie 2023
Artykuły
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Artykuł
Ceny paliwa: Sejm wprowadził ceny maksymalne, posypała się krytyka
Artykuł
Tusk: prezydentura Nawrockiego nacechowana polityczną agresją, SAFE to gra polityczna
Artykuł
Weto prezydenta do SAFE: ministrowie i związki o „rozbrajaniu” służb
Artykuł
Kierwiński: Nawrocki zabrał pieniądze służbom. To zdrada
Artykuł
Bosak: Jesteśmy przeciwni obu projektom - krytyka SAFE i Polskiego Safe 0%
Transkrypcja
Panie premierze, mikrofon jest Pana. Dziękuję bardzo. To jest dla mnie niezwykle radosna chwila, że mogę tutaj w Sępólnie Krajeńskim spędzić z Państwem to późne popołudnie w przeddzień rocznicy odzyskania niepodległości. I bardzo dziękuję za to ciepłe przywitanie, bo nic lepszego nie może Polaka spotkać niż w takiej Wigilię, tak uroczystego święta, żeby spotkać się z ludźmi. Na pewno o różnych poglądach, o różnych tradycjach, o różnych życiorysach, a jednak chcących być ze sobą, rozmawiać, bo przecież istota tego święta, istota święta niepodległości polega na tym, że wbrew codziennym emocjom, wbrew sporom, czasami niechęciom tak wyraźnym, kiedy widzimy biało-czerwoną flagę, kiedy widzimy naszego orła i kiedy świętujemy rocznicę niepodległości, to przecież staramy się wszyscy, ci wszyscy, którzy mają dobrą wolę, staramy się wszyscy odnaleźć to, co czasami tak ginie w tej wrzawie codziennego dnia, co nas łączy albo co powinno nas łączyć. Ja bardzo bym chciał, żeby oczywiście nie tylko od święta, ale żeby generalnie życie publiczne w Polsce, polityka, ale także nasze codzienne zachowania, relacje między rodzinami, między przyjaciółmi były nacechowane o wiele większym zaufaniem, sympatią, empatią, czymś, no taką próbą zrozumienia siebie nawzajem i tak, żeby to myślę powszechne marzenie w Polsce o pojednaniu na tym elementarnym poziomie, pojednaniu Polek i Polaków mimo różnic politycznych, żeby to marzenie stało się kiedyś faktem. Ja zdaję sobie sprawę, że to, co przeżywacie wy tu w Sępólnie Krajeńskim, to, co przeżywają wszystkie polskie rodziny na co dzień nie sprzyja jakiemuś optymistycznemu nastawieniu. I też zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy w Polsce uważają, że odbudowa tej wspólnoty jest ważnym zadaniem. Jak jechałem wczoraj do Płocka i dzisiaj do Sępólna, to w przeciwną stronę do Warszawy jechały setki, nie dziesiątki, setki wozów policyjnych na syrenach. I wczoraj i dzisiaj. Bo niestety każdego 11 listopada nie wszyscy uważają, że to święto ma służyć budowie wspólnoty, rozumienia siebie nawzajem, szanowania siebie nawzajem. I tak jak jechałem do Was i widziałem te biało-czerwone flagi zatknięte już na okoliczność jutrzejszego święta i równocześnie jak mijaliśmy te policyjne wozy, to pomyślałem sobie, że chyba nie tylko ja marzę o tym, żeby 11 listopada nie musiał być nacechowany taką wzajemną agresją czy niechęcią i żeby w Warszawie, w Gdańsku, jutro w Gdańsku też będzie wielka parada niepodległości, tam nigdy nie ma policji. Bo tam ludzie wychodzą na ulicę 11 listopada, nie jeden przeciw drugiemu, tylko żeby właśnie tego dnia, w to święto pokazać, że można iść razem, nikomu nie zło rzeczy i żadne wozy policyjne nie muszą tam jechać. Więc ja mam taką naprawdę nadzieję na to, że ponieważ, no wiecie, żyjemy w pięknym kraju. Ja o tym mówię wielokrotnie też tym wszystkim, którzy mnie pytają, a często mnie pytają, czy da się żyć w Polsce, czy moje dzieci chcą wyjechać. Co Pan zrobi, żeby właśnie młodzi Polacy, młode Polki nie myśleli o wyjeździe z naszego kraju. Ja sobie tak myślę i chyba nie jestem w tym odosobniony. Teraz też jak jeżdżę te tysiące kilometrów od miasta do wioski, między małymi i średnimi miastami. No i cały czas widzę przecież to, co zawsze wiedziałem, że Polska to jest piękny kraj. Polacy to jest naprawdę dumny naród. Jakby był Piłsudski, to może by powiedział on mniej więcej takie słowa kiedyś mój. Polacy wspaniały naród, ale dzisiaj by powiedział pewnie tylko władza jest. I tu nie dokończę, no bo jak wiecie marszałek był znany z bardzo mocnych słów i nie chcę przesadzić. Ale rzeczywiście chyba to, co najważniejsze tego dnia, dziś, jutro, w te listopadowe dni, które zawsze są nacechowane, czy powinny być nacechowane taką patriotyczną refleksją. To jakby najważniejsze pytanie jest, co wspólnie możemy zrobić, żeby znowu ten piękny kraj ambitnych ludzi, ciężko pracujących, był krajem, o którym wszyscy bez wyjątku mówimy tak, to właśnie tutaj chcemy dalej żyć. To właśnie to jest nasze miejsce na ziemi. Ja tutaj jak jestem, no krajna to jest jak wiecie dla każdego Kaszuby coś bardzo bliskiego. Najbliższy jakby sąsiad i zarówno u was jak i tam u mnie na północy ludzie bardzo doceniają to poczucie wspólnoty na poziomie lokalnym i regionalnym. No nieprzypadkowo arena też nazywa się krajna. I znowu musimy zrobić wszystko wspólnie, żeby te nasze miłości do najbliższych, do rodziny, do dzieci, do wnuków, do swojego miasta, do swojej krainy, teraz przez i powiedziałem, krainy, do swojej krainy, czy do swoich Kaszub, żeby to wszystko znowu się tak ładnie, mądrze zbiegało w jedną wspólną miłość do Polski. I tak jak, bo wiem, jestem już zbyt doświadczony, żeby być naiwny. Nie chodzi o to, żeby wszyscy bez wyjątku podzielali jeden pogląd i kochali się i przecież nie w tym rzecz, tylko żebyśmy umieli zakończyć coś, co zatruwa nasze codzienne życie. I mówię tu przede wszystkim o tych, którzy używają państwa do tego, żeby ludzie czuli się skłóceni, skonfliktowani, bo to, że my się tam wspieramy, okej, z tym się da żyć. Ale jeśli używa się całego państwa, mediów publicznych, służb specjalnych, żeby szczuć ludzi na siebie, żeby ludzi konfliktować, to wtedy z tego robi się naprawdę bardzo poważny problem. I tę myśl i tę nadzieję, że tak nie musi być, dedykuje wszystkim, którzy jutro będą chcieli mądrze, w pokoju i w takiej polskiej solidarności obchodzić nasze święto niepodległości. Ja bardzo bym chciał, żeby Polska była też znowu tym miejscem, bo ostatnio tak chyba się nie czujemy, gdzie na przykład ciężka praca jest dobrze nagradzana. Bardzo często ludzie mnie pytają, jak to jest możliwe, że ktoś uczył się przez całe swoje młode życie, później idzie do roboty. Czasami jest to ciężka praca, na przykład praca, w której się reprezentuje państwo polskie. I tutaj na przykład nauczyciele zawsze mi przychodzą do głowy. I jest tak nędznie wynagradzana. Dlaczego ci, którzy czują się patriotami dnia codziennego, a więc ludzie, którzy rzetelnie od rana do wieczora pracują, troszczą się o swoją rodzinę, dlaczego ich codzienne życie musi być nadcechowane lękiem, poczuciem niestabilności, niepewności, jak ma ta przyszłość wyglądać. I nie ma się co oszukiwać. To święto niepodległości będzie świętem dla wielu bardzo smutnym też dlatego, bo ludzie nie są w stanie niektóre rodziny przetrwać od pierwszego do pierwszego. Jechałem do was tu i słyszałem, jak prezes Narodowego Banku Polskiego znowu z niezwykłym optymizmem i samo zadowolenie mówił o tym, że inflacja jest pod kontrolą i że wszystko idzie w dobrą stronę. I dokładnie w tym samym momencie, ja to sobie jakby wynotowałem w telefonie, zaraz Państwu przeczytam te ostatnie dane, takie ostatnie dane z dzisiaj, które mówią o prawdziwej inflacji, która jest doświadczeniem polskiej rodziny, a nie statystyczną bójdą pana Glapińskiego. Jest taki indeks cen detalicznych. To są ceny tych podstawowych kilkunastu produktów, które Polki, Polacy kupują codziennie w tych małych sklepach, głównie spożywczych. Te podstawowe artykuły, które pozwalają nam żyć. I to jest indeks cen detalicznych, który jest prowadzony przez niezależny Instytut Analiz Rynkowych. Naukowcy, eksperci, żadni politycy. I oni porównali ceny z października tego roku do października zeszłego roku. A więc tę prawdziwą skalę drożyzny i inflacji. I to jest, no wiecie, tłuszcze to jest 48%. Olej bardziej podrożał, ale generalnie tłuszcze 48%. Cukier 59%. Mięso 32%. W tym drób prawie 50%. Pieczywo i owoce po ponad 22%. To jest realna skala drożyzny. To jest ta inflacja, która jest doświadczeniem polskiej rodziny. I to jest w dodatku tym bardziej przygnębiające, bo inaczej niż w większości państw. Dzisiaj dostałem też raport, co się dzieje z drożyzną w innych krajach europejskich. I dostaję właściwie każdego tygodnia sygnały. W Grecji spada, w Holandii spada, na Cyprze spada, w Estonii spada. Nawet w Stanach Zjednoczonych, tam wydawało się, że będzie rosło przez jakiś czas, też odczyt z dzisiaj też spada. Minimalnie, ale wszyscy widzą, że ktoś to ogarnia. Tylko u nas pan Glapiński, bardzo z siebie zadowolony, informuje, że pewnie będzie rosło. Ja już chciałbym, żeby wreszcie się nie pomylił, ale i żeby wreszcie kiedyś powiedział, naprawdę jak jest. Ale pan Glapiński uważa, że wszystko jest w porządku. Będzie może 19, 20, czyli jak spojrzymy na prawdziwą inflację, może 40, może 50 z punktu widzenia waszego portfela. I to czyni życie tak, momentami tak nieznośnym. No bo ja mówię o tym, co kupicie w umownej Biedronce Żabce, czy Lidlu, tak żeby dzień po dniu przeżyć. A nie mówię już o ratach kredytów, jakie wzięły na przykład wasze dzieci, żeby kupić mieszkanie, czy o cenach energii. To, co mi autentycznie rozrywa serce, bo ja nie jestem tego właściwie w stanie pojąć. To jest tak absurdalne, że naprawdę ja nie jestem w stanie tego nikomu wytłumaczyć. Dlaczego w tej sytuacji, w której wszystkim brakuje pieniędzy, i to jest doświadczenie indywidualne każdej Polki, każdego Polaka, brakuje nam wszystkim pieniędzy na te podstawowe produkty. Od niedawna już wiadomo, nawet władza to przyznaje, nawet PiS to przyznał ostatnio. Brakuje też pieniędzy Polsce jako państwu. Oni chcą pożyczać i to drogo pożyczać. Dziesiątki, a nawet setki miliardów złotych, żeby ten następny rok w ogóle jakoś przetrwać. A równocześnie nie biorą tych naszych pieniędzy europejskich. Ja jak mantrę powtarzam, jak jeżdżę z miejsca na miejsce i cały czas o to samo apeluję. Kochani, bo to są pieniądze i zawsze chcę, żeby dotarło do nas wszystkich, o jakich pieniądzach mówimy. Tu w Sępólnie Krajeńskim powiat liczy mniej więcej 40 tysięcy mieszkańców. Dobrze pamiętam? Średnio na polski powiat, gdyby przeznaczyć tylko część z tych środków europejskich, która miała być z założenia, miała być dzielona przez samorządy, a nie przez PiS tam w Warszawie na Nowogrodzkiej. Więc ta pula, która miała być dzielona na samorządy, ona by oznaczała mniej więcej 500 milionów złotych średnio na powiat w Polsce. 500 milionów złotych na powiat w Polsce. Wiecie, to jest dobrze ponad 10 tysięcy złotych na głowę mieszkańca w Sępólnie. Ale ja nie jestem populistą. Ja nie będę mówił, że te pieniądze miały być rozdane tak, żeby każda rodzina tu w Sępólnie, czy w powiecie sępoleńskim, żeby każda rodzina dostała, rodzina z 4 osoby powiedzmy, czyli ponad 40 tysięcy. Ale przecież wiem, te pieniądze nie miały być rozdawane, ale to pokazuje skalę tej grabieży. Oni nas okradają z pieniędzy, które z punktu widzenia każdej polskiej rodziny, czy tutaj w waszym powiecie, to są pieniądze, które zmieniają w ogóle nasze otoczenie, nasze życie, nasze marzenia, nasze nadzieje na lepsze, i na coś bardzo realnego. Ale oczywiście chodziłoby o wydatki takie, które mają poprawić standard życia całego powiatu. Tak jak trochę poczytałem. Na same drogi powiatowe, te takie zrujnowane, te, które wymagają de facto odbudowy, tutaj to jest ze 100 milionów złotych. Jeszcze ciągle 400 by zostało. Wiem, że szukacie środków na kotłownię ekologiczną, ekologiczną dla zespołu szkół, na ten ośrodek szkolno-wychowawczy dla osób z niepełnosprawnościami. Wiem, że w Jędzborku brakuje pieniędzy na szpital powiat, a więc szczególnie na oddział, to jest bardzo gorący temat dzisiaj, położniczo-ginekologiczny. No i tak mogę, można by mnożyć i mnożyć. I cały czas mówię o sytuacjach, które gdyby Kaczyński, Ziobro, Morawiecki nie blokowali tych pieniędzy, przestały być marzeniami, które są dzisiaj nie do spełnienia, tylko stałyby się czymś realnym. A tutaj w Sempulnie i w powiecie to jest szczególnie dotkliwe, bo zapomniałem o jednym wskaźniku inflacyjnym, który wy dobrze rozumiecie, bo tak jak się dowiedziałem, na przykład drewno, a wasze życie w dużej mierze od drewna zależy, biorąc pod uwagę to, co się produkuje tu w powiecie. Jeśli lasy państwowe, chociaż rżną te lasy na potęgę, więc teoretycznie powinna być dużo większa podaż. To drewno powinno być tańsze. A z tego co wiem, to tak gdzieś koło 40% więcej płacicie teraz za drewno. Więc wam tutaj prawdopodobnie nie muszę tłumaczyć, jaka jest naprawdę skala zagrożenia, jaka jest skala tego drożyźnianego nieszczęścia i równocześnie jaka jest skala tego grzechu, jaki oni robią. Ja tutaj korzystając z tej okazji, z waszej gościnności, jeszcze raz wygłoszę taki naprawdę gorący, płynący i zrozumy, i z serca apel do rządzących. Jeśli tak dajecie do zrozumienia, że to Ziobro uniemożliwia, żeby ustąpić w sprawie sądów, w sprawie tych tak zwanych kamieni milowych, to proszę bardzo, odwołajmy go wspólnie. No bo co jest ważniejsze? Te ponad 300 miliardów złotych dla Polski, czy stołek dla ministra Ziobro? Nie ma żadnego problemu. Złożymy wniosek o wotum nieufności dla ministra Ziobro przed najbliższym posiedzeniem Sejmu i pomożemy wam odwołać tego człowieka też w waszym interesie. Bo jeśli Polska dostanie te nam należne pieniądze, no to wszystkim będzie lepiej, także sympatykom partii rządzącej. Mam nadzieję, że ten apel wreszcie dotrze do Jarosława Kaczyńskiego, chociaż moja wiedza mówi mi, że oni wszyscy przyłożyli się do tego, żeby wprowadzić Polskę w ten ostry bardzo konflikt z Unią Europejską, to oni wszyscy przyłożyli się do tego, żeby zniszczyć praworządność w Polsce, to oni wszyscy rzucili się z jakąś zapamiętałością na niezależność sędziowską, na cały wymiar sprawiedliwości, na Trybunał Konstytucyjny, więc nie i samorządy również, ale mówię o tych kamieniach milowych. Ja wam powiem tak, oni kłamią, kiedy mówią, że to kamienie milowe, czyli te warunki zapisane w tych dokumentach, że one są jakby problemem, że one są kłopotem. Ja pomijam fakt, że te kamienie milowe to jest tak, żeby była czysta energia, żeby sądy były niezależne, żeby budżet i wydatki publiczne były transparentne, żeby wydatki europejskie były kontrolowalne, a nie wydawane tak, jak sobie władza wyobraża. Więc te kamienie milowe to jest coś pozytywnego z punktu widzenia Polski i obywateli polskich. Ale tak naprawdę warto przede wszystkim bardzo wyraźnie powiedzieć, że to nie kamienie milowe są problemem, tylko kamienie u szyi naszej ojczyzny. Ziobro, Kaczyński, Morawiecki to są te kamienie, które naprawdę stanowią problem. Wszystkich z kamienia krajeńskiego przepraszam, że o tych kamieniach, ale... Wiecie, no... Oni ciągle mówią, że jest nieźle i są naprawdę z siebie zadowoleni. No można zapytać, jak kiedyś Kazimierz Górski pytał swoich następców. Jeśli jest tak dobrze, to czemu jest tak źle? Ale to samo zadowolenie przybiera rzeczywiście niezwykłe, wprosty, formy. Dzisiaj... Niektórzy tak pytają mnie, słuchaj, jeździsz codziennie jesteś gdzie indziej w Polsce. Czy ty się nie boisz, że ci zabraknie tematów? Słuchajcie, a... Znaczy... Tak mniej więcej do godziny 11 rano. Jak... Czasami, no żeby nie zanudzać polityką, no to potrzebny jest taki... Bardziej żartobliwy ton. Taki stand-up trochę. Niestety oni dostarczają tematów do takich trochę ponurych, ale też kabaretowych sytuacji. Dzisiaj pan wicepremier Sasin dostał medal... Medal króla Zygmunta Augusta nadany mu przez pocztę, którą rządzi PiS za zasługi dla tej instytucji, dla poczty. I to jest medal numer jeden. Ten medal właśnie wymyślono, żeby dostał go Sasin. Sasin, który z pocztą ma tyle wspólnego, że robił te wybory kopertowe. 70 milionów poszło w piach. Do dzisiaj 30 milionów pakietów w magazynach leży. Za to Sasin dostał medal Zygmunta Augusta. Słuchajcie, no wyobraźnia podpowiada naprawdę nieskończoną ilość tego typu nagród i uznań dla rządzących. Ja już widzę oczami wyobraźni. Nie wiem, złoty respirator dla Szymowskiego. Albo, nie wiem... Może złota wędka dla pani minister Moskwy za czyste wody w polskich rzekach. Też prawdopodobnie już pracują nad tym. Już nie mówiąc o takich na przykład, no nie wiem, o odznakach, jak odznaka wzorowy działkowiec. Obajtek, Morawiecki. Moim zdaniem absolutnie zasłużyli, zasłużyli na tę odznakę bez dwóch zdań. Czasami musimy się przez łzy śmiać, żeby nie popaść w jakąś taką polityczną depresję, ale tak naprawdę przecież nie chodzi o to, żeby śmiać się z tej władzy, tylko chodzi o to, żeby ją zmienić. No bo sprawy, konsekwencje ich rządzenia są dużo, dużo poważniejsze niż te głupoty, które czasami robią. Ja w ogóle mam czasami wrażenie, że oni tak celowo to robią, właśnie żeby ludzie nie byli tacy wkurzeni i tacy smutni. No bo jak człowiek się śmieje, to chyba przez moment chociaż zapomina o tym, jak ma wielkie i uzasadnione pretensje do władzy. Ale kończąc, chcę wam powiedzieć, ten 11 listopada, mam w pamięci ciągle ten czas, kiedy 11 listopada obchodziło się nielegalnie. Ci z państwa, którzy są z mojej generacji, pamiętają dokładnie te lata. Ja pamiętam swoją pierwszą, właściwie taką aktywność publiczną, to była nielegalna manifestacja pod pomnikiem Sobieskiego w Gdańsku. Jeszcze lata siedemdziesiąte. I to było dość, wydawało się, beznadziejne. Nas tam było, nie wiem, 300 osób, 200-300 osób. Tej milicji więcej niż nas. Wszyscy się, no może nie, ja się bałem trochę, szczerze powiedziawszy, bo to nigdy nie jest przyjemny widok. Ale tak naprawdę właśnie to, że z miesiąca na miesiąc, z roku na rok coraz więcej ludzi decydowało się wtedy w sytuacji, wydawałoby się, beznadziejnej. Nazywać rzeczy po imieniu. Nie dać się kłamstwu. Nie dać się pogardzie. Mieć w pamięci autentyczne powody do dumy z naszej historii. I zdolność do poświęcenia swojego czasu. Dzisiaj nie ryzykujemy zbyt wiele, kiedy spojrzymy na to, co się dzieje wokół nas. Jaką cenę ciągle ludzie na całym świecie, nie myślę tu tylko o Ukrainie, jaką cenę ludzie na całym świecie muszą wciąż płacić za godność kobiet, za elementarne prawa człowieka, za wolność słowa, za niepodległość. To tak myślę sobie, że w naszym przypadku ta cena na szczęście jest nieporównywalnie niższa. Właściwie wystarczy, żebyśmy wszyscy głośno powiedzieli, że nie ulegniemy kłamstwu, że nie damy się wreszcie napuszczać jedni na drugich i że nie będziemy uważali, że jak władza kradnie, to jest to codzienność, z którą trzeba się pogodzić. I jeśli tak naprawdę tego 11 listopada pomyślimy sobie wszyscy, słuchajcie, dosyć tego. Znaczy nie przerobicie nas na takich umysłowych, moralnych, poddanych. Jesteśmy, tak jak powiedziałem, wielkim, dumnym narodem i nie z takimi kłopotami sobie poradziliśmy, jak ten przykry, ale w sumie historyczny incydent, jakim są rządy Kaczyńskiego. Ja w to głęboko wierzę i wydaje mi się, że coraz więcej Polek i Polaków też zaczęło w to ostatnio wierzyć. Więc tak jak będę razem z wami jutro przeżywał to święto niepodległości, to równocześnie chcę wam obiecać, że jakbyśmy za rok się umówili, na przykład na 10 listopada. Tu w Sempulnie, czy może w Węcborku, czy w Kamieniu. Okej, może w Bydgoszczy. Tak, żeby wam było możliwie blisko. To tego 10 czy 11 listopada będziemy obchodzić razem już w trochę innej Polsce. Trochę lepszej i bez smutku na twarzy. A teraz oddałbym wam mikrofon. Zresztą jego nie oddam, ale podobno jest jeszcze jeden. Są nawet jeszcze dwa. Ja w tym momencie tracę władzę i tutaj jest kolega, widzę, z mikrofonem. 鼓