Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Lewica: najpierw podwyżki dla budżetówki, nie dla polityków

Lewica: najpierw podwyżki dla budżetówki, nie dla polityków

Lewica zaprezentowała projekt ustawy odmrażającej płace w sferze budżetowej i zaapelowała, by najpierw podnieść wynagrodzenia pracowników administracji publicznej, a nie polityków. Mówca skrytykował planowane podwyżki dla klasy politycznej jako nieprzyzwoite wobec grup poszkodowanych przez pandemię.

Najważniejsze ustalenia


Lewica domaga się, by pierwszy krok to podwyżki dla pracowników budżetówki - urzędniczek, służby cywilnej oraz osób, które wspierają funkcjonowanie państwa. Projekt ma urealnić wynagrodzenia setek tysięcy ludzi, których płace były zamrożone przez wiele lat.

Kontekst i grupy dotknięte


W wystąpieniu wskazano, że pandemia dotknęła szerokie grupy zawodowe: pracowników służby zdrowia, nauczycieli, funkcjonariuszy służb mundurowych, pracowników sądów i administracji. Podkreślono, że ponad 700 tysięcy osób w sferze budżetowej nie otrzymało dotąd adekwatnego wsparcia od rządu.

Propozycja legislacyjna


Lewica przedstawiła ustawę odmrażającą płace w sferze budżetowej i zaznaczyła, że wynagrodzenia polityków powinny być rozważane dopiero po urealnieniu płac w administracji publicznej. Zwrócono uwagę, że wszystkie projekty trafiające do Parlamentu muszą uzyskać zgodę prezydium Sejmu i że procedowanie ustaw ma być testem politycznej uczciwości.

Apel do innych ugrupowań


Mówca zaapelował do prezesa, prezydenta oraz innych ugrupowań o poparcie projektu i priorytetowe traktowanie pracowników budżetówki. Lewica zapowiedziała, że będzie wspierać opozycję w komisjach i na sali plenarnej, by nie dopuścić do podwyżek dla klasy politycznej zanim nie zostanie zadbano o administrację publiczną.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Przedsiębiorstwa, które musiały zwalniać pracowników, pracownicy służby cywilnej, administracja, wiele obszarów, które w pandemii nie znalazło pomocy od rządu. W tym czasie obóz Zjednoczonej Prawicy wymyślił podwyżki dla polityków. To zły czas na podwyżki dla polityków, bo musimy pamiętać, że na pandemii straciło wiele grup społecznych. Pracownicy służby zdrowia, nauczyciele, funkcjonariusze służb mundurowych i wiele, wiele innych branż. Musimy również patrzeć na to, co się dzieje w obszarze tzw. budżetówki. Służb, które wspomagają funkcjonowanie państwa, a które niestety mają takie same płace od wielu lat i ich wynagrodzenia zostały zamrożone, a rząd o pracownikach budżetówki zapomniał. Ponad 700 tysięcy ludzi, którzy wspiera państwo nie może liczyć na wsparcie rządu. To jest czas, który powinien dawać do myślenia po pandemii i dlatego Lewica mówi nie dla podwyżek dla polityków, tak dla pracowników budżetówki, tak dla ludzi, którzy wspierają funkcjonowanie państwa. Przygotowaliśmy ustawę, która ma dać podwyżki wynagrodzeń dla pracowników w sferze budżetowej. I ta ustawa to powinien być pierwszy krok w podwyżkach w obszarze administracji publicznej. Najpierw pracownicy budżetówki, najpierw te setki tysięcy ludzi plus ich rodziny powinny odczuć, że państwo o nich dba. Później dopiero samorządowcy i na końcu politycy. To jest uczciwa oferta, którą kładziemy na stole. Niech politycy w parlamencie zajmują się tym, od czego tutaj są. Niech zajmują się ludźmi, którzy przez miesiące i lata zgłaszają, że są zaniedbywani, a dopiero później myślą o sobie. Szanowni państwo, żyjemy w kraju, w którym połowa obywateli i obywatelek zarabia mniej niż 4 tysiące brutto. W takich warunkach podnoszenie wynagrodzeń klasie politycznej, ministrom, posłom, parlamentarzystom, sekretarzom stanu jest po prostu nieprzyzwoite. W 2021 roku o godne wynagrodzenia cały czas walczą nauczyciele, pracownicy sądów, urzędniczki, pielęgniarki, ratownicy medyczni. Te wszystkie osoby, które walczyły na pierwszym froncie w pandemii koronawirusa. Te wszystkie osoby, dzięki którym udaje się nam przetrwać kryzys, dzięki którym państwo normalnie funkcjonuje. To są osoby o warunki pracy, których my, parlamentarzyści, musimy się upominać. Lewica stoi, stała i będzie stała po stronie praw pracowniczych. Stoimy z pracownikami, którzy protestują dzisiaj i walczą o elementarne prawa, o godne płace. Płace, które pozwolą im opłacić rachunki, wysłać dziecko na wakacje, utrzymać się przy życiu. To nie jest czas na podwyżki dla polityków. To jest czas na poważną rozmowę i działanie tak, żeby odmrozić płace w budżetówce. Ta ustawa, ustawa lewicy odmrażająca płace w sferze budżetowej, to szansa dla Prawa i Sprawiedliwości, żeby z sytuacji, którą samo sobie zgotowało, wyjść z twarzą. Apelujemy do prezesa Jarosława Kaczyńskiego, żeby zamiast wykorzystywać prezydenta Andrzeja Dudę do łagodzenia konfliktu we własnym obozie politycznym, zwrócił uwagę na potrzeby Polek i Polaków. Apelujemy do całego obozu Prawa i Sprawiedliwości i do wszystkich innych ugrupowań, także ugrupowań opozycyjnych. Poprzyjcie ustawę odmrażającą płace w budżetówce. Ci ludzie, administracja publiczna, urzędniczki, pracownicy urzędów i sfery budżetowej zasługują na godne traktowanie, a naszym obowiązkiem jest im to traktowanie zapewnić. Czy państwo będą popierać ten projekt Platformy Obywatelskiej, który ma zamrozić w ogóle podwyżki dla polityków? Wszystkie projekty ustaw muszą, za czym trafią do Parlamentu, uzyskać zgodę prezydium Sejmu. Chcielibyśmy, żeby takie ustawy były procedowane, ale jesteśmy przekonani, że Prawo i Sprawiedliwość się na nie nie zgodzi. Jeśli projekt Platformy, ale i nasz projekt trafi pod obradę Sejmu, my na pewno będziemy wspierali opozycję, bo na opozycji musimy mieć takie samo zdanie, jeśli chodzi o to, że coś się komuś po prostu nie należy. Ale też stawiamy jasny warunek. Nie mówimy o zamrażaniu wynagrodzeń polityków na dwa lata. Mówimy najpierw pracownicy budżetówki, a dopiero później politycy. I to jest warunek lewicy. Nie mówmy o tym, że będziemy pomagać sami sobie albo wypłacać środki finansowe politycy dla politykom. Tylko mówmy, że najpierw pomagamy urzędnikom, pracownikom służby cywilnej, funkcjonariuszom, a dopiero później mówmy o politykach. W państwa projekcie nie ma mowy o wynagrodzeniach polityków. Jest sama budżetówka, sfera budżetowa. Tak, oczywiście jest sfera budżetowa, bo o tym powinniśmy dzisiaj rozmawiać. To naprawdę jest mniej istotne, czy politycy będą podnosić, czy nie podnosić sobie wynagrodzenia teraz, za miesiąc, za pół roku, czy może za dwa lata. Jakakolwiek rozmowa o wynagrodzeniach dla klasy politycznej, żeby w ogóle mogła się odbyć, musi się odbyć po tym, jak urealnimy wynagrodzenia w sferze budżetowej. Bo ci ludzie od lat czekają na to, żeby godnie zarabiać. Po kryzysie czekają na to jeszcze bardziej, bo wiele branż, wiele urzędów, wiele takich obszarów w sferze budżetowej także zostało poszkodowanych. Więc my, jako Lewica, będziemy, możemy kiedyś rozmawiać o wynagrodzeniach klasy politycznej. Ale na pewno nie stanie się to, zanim odbędzie się poważna, rzetelna debata na temat wynagrodzeń w sferze budżetowej. Dziękujemy bardzo. Dziękujemy. Dziękujemy. Dziękujemy. Oczywiście.