Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Grzegorz Braun: gdzie REJESTRACJA tam INWIGILACJA

Grzegorz Braun: gdzie REJESTRACJA tam INWIGILACJA

Grzegorz Braun skrytykował zapisy projektu ustawy dotyczące rejestracji statków i samolotów, wskazując na rozbieżne podejście do obowiązku weryfikacji. Wyraził obawy, że rejestracja może prowadzić do inwigilacji i że ustawodawstwo przewiduje gromadzenie danych bez ujawniania przyczyny osobie, której dane dotyczą.

Najważniejsze uwagi


- Zwrócił uwagę na istotną różnicę w podejściu do weryfikacji własności: w przypadku żeglugi powietrznej urząd ma obowiązek sprawdzić, czy silnik lub płatowiec nie został skradziony, natomiast w odniesieniu do jednostek pływających zapisano, że urząd może przeprowadzić taką weryfikację.

Rozbieżność w przepisach dotyczących rejestracji


- Pytał ministra, skąd wynika to różnicowanie i czy jest to rezultat zewnętrznych zaleceń. Podkreślił, że „może” w przepisie stwarza pole do dowolności decyzji urzędnika.

Ryzyko nadużyć przy "może sprawdzić"


- Ostrzegał, że odstąpienie od czynności ustawowo nienakazanej może okazać się cenne dla urzędnika i przytoczył przykład rejestracji skradzionego jachtu jako potencjalnej furtki do nieprawidłowości lub sensacyjnych historii.

Gromadzenie danych i brak ujawniania przyczyn


- Zwrócił uwagę, że tekst bazowy ustawy przewiduje możliwość gromadzenia danych bez informowania delikwenta i bez podawania przyczyny. Pytał, czy urząd wewnętrznie musi precyzować powody gromadzenia wiedzy, czy też może tego nie ujawniać.

Sceptycyzm wobec systemów rejestracji


- Zadeklarował swój sceptycyzm wobec „eurokołchozowych, globalnych systemów rejestracji” i podsumował stanowisko obawą, że tam, gdzie wchodzi rejestracja, wchodzi też inwigilacja.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Jest ekipa. Szczęść Boże, Panie Marszałku, Panie Ministrze. Przyznam, że zabrakło mi spostrzegawczości w pierwszej lekturze tego projektu. I musiałem drugi raz doczytać, a jak doczytałem drugi raz, to musiałem i trzeci sprawdzać, czy dobrze widzę. Mianowicie, Panie Ministrze, skąd różnica w podejściu do spadków żeglugi powietrznej i statków łodzi, jachtów, żeglugi śródlądowej o długości w ustawie wskazanej nieprzekraczającej dwudziestu paru metrów? Zapisano bowiem, że urząd rejestrujący w przypadku tych pierwszych weryfikuje, czy silnik albo sam płatowiec nie został niecnie skradziony. Natomiast w przypadku tego, co pływa, urząd może, może sprawdzić. Panie Ministrze, proszę mnie zapewnić, że to nie jest zaproszenie do jakiejś fajnej, sensacyjnej historii. Ukradliśmy jacht napakowany jakimiś cennymi towarami i zapisujemy go, rejestrujemy w polskim urzędzie po to, żeby sensacyjna historia mogła się rozwinąć z pożytkiem doczesnym, niekoniecznie wiecznym, partycypujących w tym scenariuszu. Panie Ministrze, czy to jest przypadek, czy to eurokołchoz nakazuje nam takie różnicowanie? Także to, co lata, a to koniecznie trzeba zweryfikować. Ale to, co pływa, to urzędnik może. No jak może, no to, Panie Ministrze, może być dobrze i może być też niedobrze, prawda? I odstąpienie od czynności ustawowo nienakazanej może na przykład okazać się bardzo cenne dla takiego urzędnika. Krótko mówiąc, Panie Ministrze, czy przypadkiem nie jesteśmy tu na tropie jakiegoś lub czasopisma w Pańskiej ustawie, proszę mnie uspokoić. Ja z tej trybuny dzieliłem się już moim sceptycyzmem wobec wszystkich tych eurokołchozowych, globalnych systemów rejestracji. No bo tam, gdzie rejestracja, tam też i inwigilacja. Druga rzecz, ale to już może w pytaniu rozwinę te kwestie, bo, Panie Ministrze, tekst bazowy, czyli ustawa, którą tutaj zmieniamy, ona zawiera to zastrzeżenie, ekspresji z verbis, że można te dane gromadzić, nie ujawniając tego delikwentowi. No to ja rozumiem, bo nie będziemy dzwonić do terrorystów, że tutaj, kochani, zbieramy informacje na Wasz temat, więc nie zostawiajcie odcisków palców następnym razem. Ale, że uwaga, można nie podawać przyczyny gromadzenia danych. I pytanie jest takie, czy można nie podawać tej przyczyny delikwentowi, czy też jednak urząd wewnętrznie musi precyzować powody, dla których wiedzę gromadzi. Bardzo dziękuję panu posłowi.