Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk wskazuje, co można zrobić już teraz

Donald Tusk wskazuje, co można zrobić już teraz

Donald Tusk mówił o obawach związanych z ograniczaniem wolności obywatelskich i ryzyku oddalenia kraju od Unii Europejskiej. Zajmuje stanowisko, że trzeba działać już teraz — budować realną perspektywę przegranej rządzących i mobilizować społeczeństwo, by wywołać presję na władzę.

Obawy o wolności i przynależność do Unii Europejskiej


Mówił o historii kobiety, która wróciła z Wielkiej Brytanii i o jej lękach: utrata wolnych sądów, zagrożenie dla wolnych mediów, ograniczanie praw kobiet oraz poczucie, że kraj oddala się od Unii Europejskiej.

Działania proponowane na teraz


Twierdzi, że kluczowe jest sprawienie, by władza poczuła realne zagrożenie przegraną w wyborach. Podkreśla konieczność mobilizacji i pokazania, że przegrana jest możliwa już za dwa lata, bo tylko wówczas politycy zaczną słuchać ludzi.

Ograniczenia formalne i rola obywateli


Przyznaje, że jako lider partii z jedną trzecią posłów nie ma „magicznego klucza” do przegłosowania ustaw i że bezpartyjne rozmowy z ministrami nie wystarczą. Zaznacza, że to presja społeczna i realna perspektywa utraty władzy mogą zmusić ministrów do zmiany zachowania.

Przykłady społecznego nacisku i znaczenie wiary w zwycięstwo


Przypomina o masowych protestach — czarnych parasolkach i 100-tysięcznych manifestacjach — które chwilowo powstrzymały zapędy władzy. Podkreśla, że nie istnieje jedna prosta recepta, ale wiara w możliwość zwycięstwa i gotowość do działania są punktem wyjścia.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Nie, nie, kochany, mamy parytet. Proszę bardzo. Dzień dobry, mam na imię Natalia, jestem nakielanką, ale przez długi czas mieszkałam za granicą, mieszkałam w Wielkiej Brytanii. Mój mąż jest Brytyjczykiem. Dwa lata temu podjęliśmy świadomą decyzję o powrocie do kraju. Tak, dziękuję. Przyczyną był Brexit. Chcieliśmy oboje, by nasze dzieci dorastały w kraju członkowskim Unii Europejskiej i dlatego wróciliśmy tutaj, ale mieszkamy tutaj dwa lata i tak naprawdę nie czuję, że mieszkam w kraju unijnym. Jednym elementem jest to, o czym już Pan sam powiedział, stosunek naszych rządzących do Unii Europejskiej i to ciągłe ryzyko i taki ten lęk, że za chwilę w tej Unii już nie będziemy. Chciałam bardzo, by nasze dzieci miały taką swobodę i wolność wyboru dotyczącą edukacji, miejsca pracy, miejsca zamieszkania, którą Unia Europejska im może dać. Natomiast problemem, który ja mam są te wolności, które są nam powolutku wszystkim odbierane. Bardzo często po cichu, w cieniu innych wydarzeń politycznych, które są za słoną dymną. Nie mamy już wolnych sądów tak naprawdę, za chwilę nie będziemy mieli wolnych mediów. Prawa kobiet są ograniczane. Moja córka idzie do szkoły, będzie się uczyła. No tak nie wie ściech ani o tym, że może lecieć na Księżyc. I chciałabym się dowiedzieć, co Platforma może zrobić teraz. Nie po wyborach, tylko teraz, żeby powstrzymać tą lawinę rzeszenia się tej jedynej słusznej prawdy i odbierania nam tych wolności, bo pewnego dnia obudzimy się w zupełnie innym kraju, który będzie daleki od Unii. Dziękuję. Ja poprosiłem o możliwość powiedzenia paru zdań tylko, bo ja też kiedyś mieszkałem w Wielkiej Brytanii i też wróciłem. I dlatego pani kibicuję. I wie pani, wtedy w 80-tych latach, jakby mi ktoś powiedział, że przyjdzie taki czas, że Polska będzie w Unii Europejskiej, a Wielka Brytania w niej nie będzie. To bym ci uwierzył. I Brytyjczycy popełnili koszmarny błąd. I nie pozwólmy naszym nacjonalistom powielić tego koszmarnego błędu. Zaraz pan dostanie głos. Sekundkę, tylko ja też muszę odpowiedzieć na pani pytanie, bo no, bo bardzo praktyczne, znaczy co mam zamiar zrobić dziś, a nie za dwa lata. Oni muszą się przestraszyć. Oni muszą się przestraszyć perspektywy przegranych wyborów. I konsekwencji. Muszą zacząć słuchać ludzi. I będą się słuchać ludzi, jeśli, naprawdę jestem o tym przekonany, jeśli nagle zobaczą, że przegrana jest możliwa już za, nawet jeśli to będzie dwa lata. Ale to zło, które robili i robią, ono wynikało też z poczucia bezkarności. Wszystko wolno. Nie ma żadnych granic. Można kraść bez opamiętania. I co? Ani nie spada poparcie. Wygrywamy wybory. TVP Info i tak powie, że Tusk jest Niemcem. Wszystko, znaczy, w czym problem, tak? Więc są dzisiaj bardzo skorumpowani, bardzo zdemoralizowani. Ale po raz, jak pani mnie pyta, co mam zamiar zrobić, no to dołączę do was. Ja przez pięć lat mieszkałem w Brukseli i wróciłem do Polski na stałe. Tu mieszkają, bo tu mieszkają moje dzieci, moje wnuki i nigdzie się nie wybierają. Niezależnie od tego, jak bardzo będą nam rządzący dokuczać, obrażać, upokarzać. Więc to, co ja mogę zrobić i staram się najlepiej, jak potrafię, o dwóch tygodni, to żeby pokazać i władzy, ale też obywatelom, że nie jesteśmy skazani na jakieś wieczne męki z PiS-em. Że za dwa lata oni stracą władzę. I żeby się zaczęli wreszcie pilnować. Bo już w tej chwili zarobili naprawdę na bardzo poważny, no, na bardzo poważną i surową ocenę tego bałagadu, jaki zrobili przez sześć lat. I tak jak udało się, bo nie lekceważmy tego, dużo nieszczęścia wynika też z naszego zaniechania. Kiedy pierwszy raz kobiety wyszły, mówię o czarnych parasolkach i wszyscy byli w szoku, włącznie z PiS-em, że można w ciągu jednego dnia, no przesadzam, ale zorganizować 100 tysięcy protestujących kobiet. To nie wiem, czy pamiętacie, oni wtedy się cofnęli. Kiedy 100 tysięcy ludzi poszło pod pałac prezydencki, to Duda przynajmniej na chwilę się zatrzymał, jeśli chodzi o sądy. I zaczął jakoś lawirować. My też musimy być w tym, ja nie mówię, że musimy codziennie wychodzić na ulicę. To też nie jest, bo to też nie zawsze jest skuteczne, bo drugi protest kobiet, też na wielką skalę, już nie tylko kobiet, to już był właśnie tam cały przekrój społeczeństwa. I to było najbardziej masowy protest od czasów tej pierwszej Solidarności, ale nie ustąpili. Ja jestem przekonany, że nie ma jednej prostej recepty, ale punktem wyjścia musi być bezwzględnie nasza wiara w nasze możliwości i siły. To znaczy, my musimy iść do wygranej, nie dlatego, że to jest sport olimpijski, nie dla własnej satysfakcji, ale mieć i demonstrować taką wiarę zwycięstwo właśnie dlatego, żeby do ich głów coraz bardziej docierało, ja już może tego lepiej nie zrobię, tu może nie złożę podpisu, tu może nie zrobię jakiegoś przykrętu, bo to jutro może się skończyć. Znaczy nie jutro, ale może się w każdej chwili skończyć. I dlatego, i proszę się nie gniewać, ale ja chcę uczciwie z wami rozmawiać. Ja nie mam jakiegoś sprytnego pomysłu, jakiegoś kluczyka, że będąc liderem partii, która ma jedną trzecią posłów, a nie ponad pół posłów, że ja zrobię ustawy, przegłosuję i coś będzie okej. Albo, że pojadę do... Jak się nazywam? My mamy Ministerstwa Spraw Zagranicznych? Ja nie mam pojęcia... To nie kpię, nie szydzę. Pan Zbigniew Rau. Rau. Rau. A jak się nazywam minister finansów? Kwieciński. Kościński. Kościński. Okej. No to musiałem do nakław przyjechać, żeby zidentyfikować dwóch tak ważnych ministrów. Mówię o tym nie bez kozery. No niech będę was jakby przekonywał czy oszukiwał, że jak ja pojadę do ministra Rau'a i powiem mu nie rób tych rzeczy, bo za chwilę wylecimy z Unii Europejskiej, że on mnie posłucha. Ale jak on zobaczy, że jest nas wtedy, kiedy trzeba obronić na przykład wolne media, 100 tysięcy na ulicy, a kalendarz idzie do przodu i za chwilę te 100 tysięcy na ulicy zamieni się w 35-40% głosów i oni stracą władzę, to może się zastanowi. Ja go nie przekonam. Ale powiem brutalnie, ale wy możecie go przestraszyć. Właśnie w każdej sprawie. I to trzeba jakby zgrać, te dwie rzeczy. Dajmy mówcy gardło zrosić. Ale pan się zgłaszał, tylko mam jedną... Wie pan, my w Parlamencie Europejskim mamy limit czasu. W W W W W W With... Już W W W see