Donald Tusk podsumowuje ustalenia z wymagającej Rady Europejskiej dotyczące ETS, pomocy dla państw energochłonnych oraz priorytetów obronnych. Mówi o współpracy z premier Włoch, zmianie filozofii Unii i ostrożnym optymizmie do czasu konkretnych decyzji.
Najważniejsze ustalenia
Donald Tusk przedstawia porozumienie osiągnięte podczas Rady Europejskiej: mechanizm związany z uprawnieniami ETS ma umożliwić przekształcenie części uprawnień w pomoc finansową dla państw najbardziej obciążonych kosztami energii. Polska została wprost zdefiniowana jako kraj, który znajdzie się w tej grupie.
Zmiana podejścia do ETS
Tusk podkreśla, że doszło do istotnej zmiany filozofii w Unii Europejskiej. Kraje dotychczas krytyczne wobec wspólnego reżimu klimatycznego zyskały większą elastyczność dzięki wsparciu państw proklimatycznych i Komisji Europejskiej. Deklaracje dotyczące przedłużenia bezpłatnych uprawnień dla przemysłu energochłonnego mają zostać potwierdzone do czerwca.
Bezpieczeństwo i pomoc dla Ukrainy
W wystąpieniu poruszono też kwestię ukraińską i roli premiera Orbána, który blokuje zmianę ram finansowych wymagającą jednomyślności. Tusk akcentuje znaczenie utrzymania priorytetu flanki wschodniej w konkluzjach UE i konieczność zabezpieczenia wschodnich regionów Polski w przyszłej perspektywie finansowej.
Ostrożna ocena i dalsze kroki
Tusk zachowuje ostrożność do czasu pojawienia się konkretnych pieniędzy na stole, jednocześnie wskazując, że najbliższe ruchy Komisji mogą wpłynąć na ceny uprawnień i energii. Wskazuje też na ryzyko związane z wojną na Bliskim Wschodzie i możliwe konsekwencje dla podaży gazu.
Zapraszamy do obejrzenia pełnego nagrania i dołączenia do dyskusji w komentarzach.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Wymagającej Radzie Europejskiej, wymagającej dużo wysiłku i takich działań dyplomatycznych. Nie powiem, że intryg, bo to byłoby za mocne słowo, ale takiej dyskretnej współpracy przede wszystkim na linii Polska-Włochy. Od wielu, wielu dni wspólnie z premier Melonii przygotowywaliśmy taką linię postępowania, która miała skłonić najbardziej pro-klimatyczne państwa i Komisję Europejską do możliwie elastycznego podejścia w prawie ETS. ETS, czyli te uprawnienia, to jest ciągle bardzo skomplikowane z punktu widzenia każdego człowieka. Trzeba być specjalistą, żeby rozumieć wszystkie niuanse związane z handlem, uprawnieniami, ale dla mnie ważna jest ta konkluzja. Ona mówi wprost, że po pierwsze Polska będzie w grupie tych państw, które będą objęte pomocą, która będzie możliwa dzięki wykorzystaniu tego mechanizmu związanego z uprawnieniami. Czyli po pierwsze środki, które będzie można uzyskać z uwolnienia niektórych uprawnień, emisji będą przekształcone w pomoc finansową dla tych nie najbogatszych państw, dla których ETS jest istotnym obciążeniem, jeśli chodzi o ceny energii. Dokładnie tak zdefiniowano tę grupę państw, aby Polska w stu procentach się w tej grupie znalazła. To jest skomplikowany proces, ale cieszę się, że przed chwilą dosłownie premier Melonis dużym zjazdem mówił o wielkim sukcesie tych naszych negocjacji. Ja może będę ostrożniejszy, dopóki nie zobaczymy już konkretnie tych pieniędzy na stole, ale stworzyliśmy warunki do tego. Po drugie zmieniła się zupełnie filozofia. Ci, którzy do tej pory, tak jak Polska, mówili o tym, że ETS to nie jest najlepszy pomysł i że trzeba starać się uelastycznić ten projekt, do tej pory byliśmy w defensywie. A teraz mogę powiedzieć, że powstała bardzo silna grupa państw i udało się skłonić także tych najbardziej proklimatycznych, np. niektóre państwa skandynawskie czy Niemcy, żeby nie kwestionowały potrzeby specyficznego podejścia do niektórych państw. Jak wiecie, największym problemem dla nas było to, że wszyscy mieli być poddani temu samemu reżimowi klimatycznemu. Udało się dokonać tak naprawdę przełomu, to jest w jakimś sensie polityczna rewolucja w Unii Europejskiej, że instytucje i wszystkie państwa właściwie zaczęły mówić naszym językiem, czyli zaczęły mówić, że potrzebne jest podejście do każdego państwa z osobna, tak żeby uwzględnić interesy, kłopoty, okoliczności, które towarzyszą temu państwu. W przypadku Polski, ponieważ u nas ETS jest bardzo dużym składnikiem ceny energii, bardzo mi zależało na tym, żeby to wreszcie uwzględniono i to się udało. To, o co chodziło państwom uprzemysłowionym z dużym sektorem przemysłu energochłonnego i Polska też do tej grupy się zalicza, czyli przedłużenie terminu, w którym będzie możliwe udzielanie bezpłatnych uprawnień dla przemysłu energochłonnego i udało się to uzyskać jako deklarację komisji i zostanie to potwierdzone, jestem o tym przekonany, najpóźniej do czerwca tego roku, co oznacza, że możliwość dawania tych bezpłatnych uprawnień dla przemysłu energochłonnego zostanie przeciągnięta na długie, długie lata, więc tutaj nie będzie już więcej z tym problemu. Dyskutowaliśmy także o sytuacji na różnych frontach. Kwestia ukraińska, pomocy europejskiej, blokada ze strony premiera Orbana. Nie udało się przekonać premiera Orbana i on nadal, wykorzystując pewne sztuczki proceduralne czy formalne, jest zdeterminowany, żeby blokować pomoc dla Ukrainy. Coś bardzo złego, jak się domyślacie, z polskiego i europejskiego punktu widzenia pomoc dla Ukrainy, to jest przede wszystkim szansa na zatrzymanie Rosji i jej agresji w Ukrainie. Żenicy w Brukseli będą szukali jakichś innych sposobów, ale to nie jest łatwe. Tutaj akurat rzeczywiście jednomyślność jest potrzebna, żeby zmieniać ramy finansowe i dlatego Europa ma z Orbanem narastający problem, narastający kłopot. Dla mnie ważne było, aby w priorytetach obronnych Unii Europejskiej pojawiła się wprost z nazwy flanka wschodnia, czyli nasza granica. Jak się Państwo już zorientowali, od dłuższego czasu jest taka konkurencja między południem a wschodem. Co jest ważniejsze? Czy zagrożenie z południa, nielegalna migracja, wojna na Bliskim Wschodzie, czy obrona granicy wschodniej? Dla mnie było bardzo ważne, że w tym czasie, kiedy tak wiele emocji jest sfokusowanych na Iranie i na sytuacji na Bliskim Wschodzie, żeby kwestia flanki wschodniej nie zniknęła. I tu też udało się przekonać wszystkich, że flanka wschodnia jako priorytet Unii Europejskiej pozostała też z nazwy konkretnej w konkluzjach Unii Europejskiej. Z zadowoleniem też przyjąłem taką nieformalną, ale tak akceptację zapisaną w konkluzjach tych propozycji Komisji Europejskiej, aby w przyszłej perspektywie finansowej znalazły się dodatkowe środki na te regiony Unii Europejskiej, które sąsiadują z Rosją i Białorusią. Nie muszę nikogo przekonywać, że dotyczy to przede wszystkim polskich województw sąsiadujących z Rosją i Białorusią i to będzie miało wymierny ciężar finansowy, a raczej ulgę finansową z punktu widzenia naszych wschodnich województw. Tradycyjnie przyjęto także, i to mówię z wielką satysfakcją, ten polski punkt widzenia, bo to polska prezydencja narzuciła pewien punkt widzenia, ten dyregulacyjny. W konkluzjach też znalazła się ta deklaracja, że Unia będzie robiła wszystko, żeby ten proces dyregulacji, odbiurokratyzowania Unii, zmniejszenia ilości przepisów, żeby on był trwałym trendem w Unii Europejskiej i ważne, że wszyscy to już traktują jako oczywistość. Pojawił się także nowy język w sprawie migracji. Mieliśmy dość burzliwą dyskusję w grupie państw, gdzie wspólnie z panią premier Melonii i panią premier Fredriksen z Danii przekonywaliśmy naszych partnerów, żeby w sposób jednoznaczny, żeby to zabrzmiało, ogłosić, że Unia Europejska w związku z wojną na Bliskim Wschodzie i generalnie kryzysem geopolitycznym nie będzie otwarta dla wszystkich, którzy chcą migrować. Udało się także przekonać Komisję Europejską i innych partnerów, żeby jednoznacznie powiedzieć, że błędu z 2015 roku Unia już nie popełni. To znaczy, że naszym zadaniem, i tutaj ja podawałem jako wzór postępowania i wszyscy się zgadali ze mną nasze działanie na naszej wschodniej granicy, głównie z Białorusią, że Unia Europejska musi w sposób twardy, jednoznaczny bronić swojego terytorium i swoich granic przed nielegalną migracją. Sprawa jest o tyle poważna, że my nie wiemy w tej chwili, jak poważne konsekwencje może przynieść wojna na Bliskim Wschodzie, także jeśli chodzi o ruchy migracyjne i dlatego ta deklaracja o tym, że Europa będzie zamknięta, nie będzie dostępna dla nielegalnej migracji, wydawała się nie tylko mi czymś bardzo istotnym. To w największym skrócie efekty tej rady. Panie premierze, Ursula von der Leyen mówiła także o specjalnym funduszu Rosyjskim Przemysłu, 30 miliardów euro. Czy to dotyczy Polski? Wiele osób mówi, że ten szczyt był dla Polski przełomowy. Dlaczego? I czy faktycznie jest? Tak jak powiedziałem, ja staram się być bardzo ostrożny. Ja nie będę tutaj uprawiał takiej, wiecie, propagandy sukcesu hura hura, dopóki te koperty pełne pieniędzy także dla polskiego przemysłu nie znajdą się na stole, ale mogę potwierdzić, że Komisja zobowiązała się, że będzie szukała różnych mechanizmów. Między innymi te mechanizmy są możliwe dzięki temu, że był jakiś zapas, jeśli chodzi o te uprawnienia, które będzie można zamienić na konkretne pieniądze i te pieniądze mają służyć przemysłowi w państwach, które mają energochłonny przemysł i w państwach, gdzie ET stanowi istotny element w cenach energii, czyli dokładnie dotyczy to także Polski. Ale jeśli chodzi o już takie liczby konkretne, te praktyczne konsekwencje, to czerwca będziemy z pierwszymi decyzjami gotowi. Na przykład fakt, że w najbliższych dniach, i to jest ten pierwszy konkret, Komisja Europejska rzuci na rynek pewną kwotę uprawnień. To powinno spowodować, raczej na pewno spowoduje spadek cen uprawnień i to powinno mieć taką, mamy nadzieję, też wpływ na ceny energii. Od razu chcę podkreślić, dyskutowaliśmy także w czasie szczytu strefy euro. Polska też uczestniczy, ponieważ lata temu, jeszcze jak byłem szefem Rady Europejskiej, podjęliśmy decyzję, że nic bez państw, które nie są w euro, ale nic bez tych państw nie powinno się dyskutować, jeśli chodzi także o samą strefę euro. Więc w czasie tej dyskusji też rozmawialiśmy o bardzo poważnej sytuacji na rynku gazu. Mówię o tym dlatego, bo między innymi te ostatnie ataki na Katar spowodowały, że zagrożona jest podaż gazu i to tak na poziomie 10, może 15% katarskiej podaży, a Katar jest odpowiedzialny za 80% całej podaży gazu. Więc mówię o tym dlatego, żebyśmy nie mieli takiego złudzenia, że nasze decyzje na 100% będą miały wpływ na ceny energii, bo równocześnie toczy się wojna ze wszystkimi fatalnymi jej konsekwencjami. Bo ta wojna, sami to widzicie na stacjach benzynowych w całej Europie, u nas jeszcze nie jest najgorzej, ale jest bardzo ciężko z punktu widzenia klienta. To jest bezpośrednia konsekwencja wojny, na razie nie widać jej końca. Mówię o tym dlatego z taką odpowiedzialną ostrożnością. My zrobimy wszystko i w Polsce i w Europie, żeby to co wpływa na ceny energii, jakby na wysoki ceny, żeby to ograniczyć, ale z drugiej strony wojna może przynieść niespodziewane i poważne konsekwencje. A propos wojny jeszcze dochodzą mi głosy, że PiS czy prezydent jednak rozważają, aby Polska wzięła udział w wojnie tam na Bliskim Wschodzie w jakiś sposób. Ja chcę jeszcze raz podkreślić i liczę tu na pełne zrozumienie wszystkich sojuszników, o tym także rozmawialiśmy w kularach Rady Europejskiej. Polska ma, my dźwigamy na naszych barkach jako Polacy poważny ciężar, poważną odpowiedzialność. To jest ochrona granicy wschodniej Polski, Europy, NATO i nie powinniśmy szukać nowych aktywności, ponieważ to zadanie jest dla nas absolutnie pierwszorzędne. Tym bardziej, że widać wyraźnie, że wojna na Bliskim Wschodzie trochę odwróciła uwagę na pewno Stanów Zjednoczonych, ale też innych państw od sytuacji za naszą wschodnią granicą. A moim zadaniem jest, aby cały świat był ciągle też skoncentrowany na tym, co dzieje się w Ukrainie, bo to ma bezpośredni wpływ na nasze bezpieczeństwo. Także wracam się do tych wszystkich, którzy myślą o Polsce jako uczestniku kolejnych dramatycznych jakichś sytuacji, żeby tego nie robili, bo ja się i tak na to nie zgodzę. Panie premierze, ja też chciałbym zapytać o administrację w Ukrainie. Z jednej strony słyszymy, że pieniądze, które w jakiś sposób tak mają wpływ na Ukrainę, a z drugiej strony słyszymy, że nie ma tego powodu, że nie ma tych zbiegów z tego, co nie do tego się może, bo on będzie trafił do Ukrainy. Wiecie, wszyscy wiedzieli dobrze, że Orbán też gra tą sprawą ze względu na wybory na Węgrzech, które odbędą się 12 kwietnia. I prawie wszyscy moi rozmówcy i ci, którzy zabierali głos podkreślali to, że bardzo źle się dzieje, że bezpieczeństwo całej Europy i szanse Ukrainy na przetrwanie są w dużej mierze uzależnione od wewnętrznej gry wyborczej jednego premiera, premiera Orbana. No ale taki jest fakt. Ja nie będę tutaj nikogo wprowadzał w błąd. Nie ma planu B. Jeśli jakieś państwo, w tym przypadku Węgry, uprą się, żeby wetować, blokować możliwości zmiany w tym unijnym budżecie, mówiąc najprościej, to będą skutecznie to robić, będą skutecznie blokować. Więc intuicja polityczna mi podpowiada, że do 12 kwietnia nie będziemy w stanie uruchomić tej pomocy finansowej, tej pożyczki na rzecz Ukrainy. Tak wszystko na to wskazuje. A przechodząc do tematów krajowych, czy planowane są zmiany? Przychodzisz na taki temat? Nie wiem, skąd się wzięła ta plotka. Znaczy wiem, że niektóre media zaczęły rozpisywać się o moich ambitnych planach kolejnej rekonstrukcji rządu, ale nie, to nie ma na... nie mam w tej chwili takich planów. Lewica będzie zgłaszała odwiasek, czyli projekt ustawiony. Damy podatku od nieruchomości. Czy to było konsultowane jakoś? Czasami tak.