Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Bogdan Zdrojewski: Zawiódł człowiek, nie zmiany klimatyczne

Bogdan Zdrojewski: Zawiódł człowiek, nie zmiany klimatyczne

Bogdan Zdrojewski przedstawił wnioski pokontrolne dotyczące katastrofy ekologicznej na Odrze i stwierdził, że zawiódł człowiek, a nie zmiany klimatyczne. Zwrócił uwagę, że władza miała wiedzę o zagrożeniu już na przełomie lipca i sierpnia, a mimo to nie informowała niezwłocznie i wprowadzała dezinformację.

Najważniejsze ustalenia


Bogdan Zdrojewski przedstawił kluczowe tezy z kontroli przeprowadzonej we Wrocławiu w czterech instytucjach. Pierwsza teza to zawiedzenie ludzi, a nie zmian klimatycznych. Zwrócił uwagę, że artykuł 14 ustawy o zarządzaniu kryzysowym nakłada obowiązek niezwłocznego informowania o stanie zagrożenia, co jego zdaniem nie zostało wypełnione.

System instytucjonalny i brak koordynacji


Zdrojewski ocenił, że ustawa o wodach zdewastowała wcześniej istniejący system, co doprowadziło do pokawałkowania instytucji. W efekcie brak współpracy i wymiany informacji sprawia, że instytucje często nie reagują adekwatnie, a ochrona środowiska istnieje de facto tylko "w szyldzie" ministerstwa.

Przyczyny i przebieg szkód


Według mówcy przyczyn katastrofy było co najmniej kilka i nałożyły się one na siebie wskutek braku koordynacji. Skutki zaczynały się od kanału Kędzierzyńskiego i sięgały do Głogowa, a brak prawidłowej polityki zarządzania zbiornikami retencyjnymi nasilił szkody.

Potrzeby operacyjne i finansowe


Zdrojewski podkreślił, że pracownicy potrzebują wyposażenia — woderów, dronów i systemu monitorowania — oraz realnej możliwości reakcji, a nie symbolicznych gestów. Zaznaczył konieczność wykorzystania środków europejskich i współpracy z instytucjami europejskimi; brak dystrybucji dostępnych funduszy ogranicza zdolność poważnej reakcji na kryzys.

Stan zagrożenia i dokumenty z 3 sierpnia


Mówca stwierdził, że obszar pozostaje zagrożony, przede wszystkim w województwie zachodniopomorskim, i że działania powinny być skoordynowane i prowadzone na dużą skalę. Przypomniał o dwóch pismach z 3 sierpnia potwierdzających, że rząd miał wiedzę o katastrofie i mimo to nie podjął adekwatnych działań.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Bardzo proszę, panie senatorze. Bardzo dziękuję. W samym Wrocławiu przeprowadziliśmy kontrolę w czterech instytucjach. Ja przekazałem pewien raport panu przewodniczącemu na piśmie, ponieważ pewne wnioski się powtarzają. Ja ich nie będę powtarzać, tylko przedstawię najistotniejsze tezy. Pierwsza, najważniejsza, zawiódł człowiek. Zawiódł człowiek, a nie zmiany klimatyczne. Nie neguję zmian klimatycznych, ale w tym wypadku mamy pełną świadomość, iż zawiódł konkretny człowiek, konkretni ludzie, konkretne osoby pracujące w konkretnych instytucjach. Po drugie, władza posiadała wiedzę o stanie zagrożenia, o stanie skażenia już na przełomie lipca i sierpnia i nie tylko nie reagowała, ale rozpoczęła politykę dezinformacji i wprowadzania opinii publicznej w błąd. Przypomnę, artykuł 14 ustawy o zarządzaniu kryzysowym nakłada na władzę konieczność niezwłocznego informowania o stanie zagrożenia. Tego nie uczyniła. Po trzecie, tak jak kilku moich kolegów, koleżankach mówiło, system nie zawiódł, bo nie może zawieść coś, co nie istnieje. Ustawa o wodach zdewastowała system wcześniej istniejący. W związku z tym mamy do czynienia z pokawałkowanymi instytucjami, które ze sobą nie współpracują, nie przekazują informacji i bardzo często nie reagują adekwatnie do sytuacji, które się zdarzają. Ochrona środowiska i klimatu istnieje de facto tylko w szyldzie ministerstwa. Nie jest to nie tylko priorytet, nie jest to zadanie wykonywane przez instytucje, które zostały do tego powołane. Czwarty element, dla mnie bardzo istotny, wynikający z rozmów z samymi pracownikami. Pracownicy nie potrzebują mundurów. Potrzebują wodery, drony, system monitorowania i szanse na reakcję na to, co się na Odrze zdarza. Przyczyn, jeżeli chodzi o katastrofę, było co najmniej kilka. One się nałożyły na siebie, także w wyniku właśnie braku koordynacji. I zaczęły się od kanału Kędzierzyńskiego, a kończyły się na Głogowie. Chcę wyraźnie podkreślić, że jeszcze w obecnych warunkach i braku prawidłowej polityki zarządzania, na przykład zbiornikami retencyjnymi, te wszystkie skumulowane skutki są dużo poważniejsze, niż byłyby w przypadku istnienia systemu. I jeszcze dwie króciutkie tezy. Uważam cały czas, że państwo powinno reagować nadal. Nadal mamy zagrożony obszar, przede wszystkim w województwie zachodniopomorskim. I te działania powinny być skoordynowane i prowadzone na dużą skalę. I ostatnie dwie tezy. Chciałbym bardzo mocno podkreślić, jak bardzo są potrzebne środki europejskie i współpraca z instytucjami europejskimi. Brak środków europejskich, brak dystrybucji tych środków, które są już zapisane, powodują, że na ochronę środowiska reagowanie na tego typu zdarzenia de facto nie istnieją, bo brakuje na to poważnych środków finansowych, a nie tylko tej skromnej, oferowanej dziś pomocy. I ostatnia rzecz, dla mnie bardzo istotna, taka bardzo wrocławska. Niestety mamy do czynienia z bardzo często funkcjonującymi osobami, które nie wykonują swoich podstawowych obowiązków. Nie wykonują tych zadań, które są wpisane w artykuł 14 ustawy o zarządzaniu kryzysowym. Mówię tu o najpierw monitorowaniu, planowaniu, a następnie reagowaniu i usuwaniu skutków. Proszę zwrócić uwagę, że skutki tego bardzo poważnego, europejskiej skali kryzysu były przesuwane tak jak odra płynęła, czyli nigdzie nie nastąpiła reakcja adekwatna w czasie, ani w terminie. I przypomnę 3 sierpnia dwa bardzo ważne pisma potwierdzające, że rząd wiedział doskonale o tym, z jaką katastrofą się mierzymy i nadal nie reagował. Dziękuję bardzo.