Jerzy Czerwiński: Broni polityki historycznej i apeluje o wsparcie
Jerzy Czerwiński bronił prowadzenia świadomej polityki historycznej i wsparcia dla Instytutu Pileckiego, argumentując za możliwością tworzenia podmiotów zależnych do realizacji tej polityki. Sprzeciwiał się uproszczonym, publicystycznym ocenom stosunków polsko‑niemieckich i ostrzegał przed zaniechaniem działań wyjaśniających historię.
- Mówca podkreślił, że nie należy się wstydzić polityki historycznej Polski i że prawdę o polskiej przeszłości wystarczy rzetelnie odtworzyć, bo "prawda o Polsce się sama broni".
- Wystąpienie zawierało dygresję na temat tzw. mszy pojednania i cytat z listu Klausa von Stauffenberga, który miał posłużyć jako przestroga przed łatwymi, gazetowymi sądami o relacjach polsko‑niemieckich.
- Czerwiński wyróżnił trzy grupy senatorów: tych, którzy traktują ustawę jako techniczne narzędzie; tych, którzy obawiają się, że nowe podmioty mogą działać niesprawnie; oraz tych, którzy kwestionują sens prowadzenia polityki historycznej. Jako argument przeciw obawom przywołał już istniejące rozwiązania, m.in. artykuł 7c w ustawie, i apelował o danie szansy nowym inicjatywom.
- Mówił, że brak ekspansywnej polityki historycznej za granicą spowoduje, iż obraz okupacji i II wojny światowej pozostanie wypaczony. Wezwał przeciwników do nieutrudniania działań i do wsparcia Instytutu Pileckiego, ostrzegając przed "grzechem zaniechania".
Najważniejsze tezy
- Mówca podkreślił, że nie należy się wstydzić polityki historycznej Polski i że prawdę o polskiej przeszłości wystarczy rzetelnie odtworzyć, bo "prawda o Polsce się sama broni".
Przestroga wobec uproszczonych narracji polsko‑niemieckich
- Wystąpienie zawierało dygresję na temat tzw. mszy pojednania i cytat z listu Klausa von Stauffenberga, który miał posłużyć jako przestroga przed łatwymi, gazetowymi sądami o relacjach polsko‑niemieckich.
Podział senatorów i argumenty za ustawą
- Czerwiński wyróżnił trzy grupy senatorów: tych, którzy traktują ustawę jako techniczne narzędzie; tych, którzy obawiają się, że nowe podmioty mogą działać niesprawnie; oraz tych, którzy kwestionują sens prowadzenia polityki historycznej. Jako argument przeciw obawom przywołał już istniejące rozwiązania, m.in. artykuł 7c w ustawie, i apelował o danie szansy nowym inicjatywom.
Apel o aktywność i konsekwencje zaniechania
- Mówił, że brak ekspansywnej polityki historycznej za granicą spowoduje, iż obraz okupacji i II wojny światowej pozostanie wypaczony. Wezwał przeciwników do nieutrudniania działań i do wsparcia Instytutu Pileckiego, ostrzegając przed "grzechem zaniechania".
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Jerzy Czerwiński ocenia projekt 754S jako porażkę
Jerzy Czerwiński: krytyka uchwały ws. katastrofy na Odrze
Jerzy Czerwiński pyta o 'nieistniejący' wyrok i skutki protestów
Jerzy Czerwiński proponuje trwały napis pięciu prawd Polaków
Jerzy Czerwiński o odbudowie Pałacu Saskiego i rozliczeniach wojennych
Jerzy Czerwiński ostro o niechlujnym tekście uchwały
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Bogdan Zdrojewski
Bogdan Zdrojewski o Akademii Zamojskiej i akademiach stosowanych
Barbara Zdrojewska
Barbara Zdrojewska alarmuje o przejmowaniu uczelni
Barbara Zdrojewska
Barbara Zdrojewska pyta o definicję filmów dla dzieci i analizę rynku
Jan Hamerski
Jan Hamerski opowiada się za odbudową Pałacu Saskiego
Senat RP
Senat RP otworzył wystawę Zwierzę to nie rzecz
Bogdan Zdrojewski
Bogdan Zdrojewski krytykuje przerwy reklamowe w programach dla dzieci
Transkrypcja
Pani Marszałku, Wysoka Izbo, Pani Minister. Na początek dygresja. Otóż w wystąpieniu jednej z Pani Senator padła nazwa krzyżowa. Rzeczywiście taki jest, że mieliśmy tam do czynienia z czymś, co nazywamy mszą pojednania. Ale niestety na tej mszy pojednanie się skończyło na geście. Polsko-niemieckie pojednanie. To, że jest współpraca obecnie gospodarcza itd., no dobrze, ale jeśli chodzi o historię, to ciągle się różnimy. I o skutki tej historii. Dla obu państw. Z kręgiem krzyżowej jest związana postać Klausa Szenka Graf von Stauffenberg. I tu chciałbym właśnie przestrzec sprzed bez takimi gazetowymi, publicystycznymi sądami na temat stosunków polsko-niemieckich. Ja Państwu zacytuję, co ten właśnie jeden z hołubionych, także na zachodzie, oficerów niemieckich mówił o Polakach. W jednym z listów do żony swojej. Miejscowa ludność to niewiarygodny motło bardzo dużo Żydów i mieszańców. Naród, który, aby się dobrze czuć, najwyraźniej potrzebuje batoga. Tysiące jeńców przyczynią się na pewno do rozwoju naszego rolnictwa. Niemcy mogą wyciągnąć z tego korzyści, bo oni są pilni, pracowici i niewymagający. Tak, proszę Państwa, wygląda publicystyczna historia. I tyle na temat dygresji okrzyżowej. Zaś co do ustawy, którą się zajmujemy. Ja przyznam się, że nie myślałem, że ona może wywołać aż takie kontrowersje. Są, przypuszczam, tutaj na sali trzy grupy senatorów. Pierwsza, która twierdzi, że to jest ustawa tak naprawdę techniczna. Ona wprowadza jeszcze jedno narzędzie, jeszcze jeden sposób realizacji celów, mam nadzieję, zaakceptowanych przez ustawodawcę, które są związane z polityką historyczną, ale my się nie musimy polityki historycznej Polski wstydzić. My nie musimy niczego wymyślać. Polska nie musi zamieniać słowo Niemcy na naziści. Wystarczy, że odtworzymy dobrze historię i przekażemy prawdę. Prawda o Polsce się sama broni. Będziemy o tym mówić w następnym punkcie. Szerzej. Dlatego też, mówię tak, grupa głównie skupiona tutaj w Prawie i Sprawiedliwości, ale mam nadzieję, że są także osoby po tej stronie sali, twierdzi, że ten jeszcze jedno narzędzie realizacji tej polityki historycznej, tworzenie podmiotów zależnych przez instytut, po prostu jest potrzebne. Jest druga grupa, która, rozumiem, że przedstawicielem jest pan marszałek Borusewicz i tak traktuje jego wypowiedź, która obawia się, że narzędzie to będzie niesprawne, a wręcz może się, nazwałbym to, przeciwstawić tym zamiarom, które, czy tym, tym, tym celom, do którego zostanie stworzone. Ale mamy tutaj dwie przesłanki, które świadczą przeciwko takiemu poglądowi. Przesłanka pierwsza, podobnie stworzone, tu o tym mówi artykuł 7c w ustawie o pism, podobnie stworzone podmiot zależny, być może rozpoczyna działalność, bo oczywiście to jest nowela, jest z 2019 roku, ale jeszcze niczego złego nie zrobił. Więc mówimy o rzeczach przyszłych i niepewnych, jeśli chodzi o spekulacje na temat tego, że to się może źle w cudzysłowie skończyć. Dajmy mu szansę, kupmy ten los, dajmy szansę na zaistnienie. No i druga przesłanka, która jest związana też z pierwszą. Jeśli nie będziemy prowadzić tej polityki w sposób ekspansywny, na zewnątrz, poza granicami Polski, no głównie właśnie w takich środowiskach, które mają wątpliwości, jak wyglądała historia, albo tą historię mają niestety jednostronnie przedstawianą, USA, ale także Izrael, to to się obróci przeciwko nam. No mamy tego przykłady teraz, ostatnio. No tu myśmy to przeżywali przecież, także w tej Izbie. Więc albo to robimy, albo możemy tego nie robić, ale potem nie narzekajmy, że inni nie wiedzą, jak w Polsce wyglądała okupacja hitlerowska. Po prostu nie narzekajmy, bo popełniamy grzech zaniechania. No i trzecia grupa senatorów, którzy pod pretekstem właśnie tworzenia, czy możliwości tworzenia podmiotów zależnych przez instytut, tak naprawdę kwestionują w ogóle zasadność istnienia instytutu. Kwestionują zasadność prowadzenia polityki historycznej. Ale jeszcze raz mówię, to nie jest polityka jako coś, co wykoślawia polską historię, tylko coś, co pokazuje polską historię. To wystarczy. Naprawdę momentów wstydliwych w tej historii mamy bardzo niewiele. Wystarczy, że tylko pokażemy, co naprawdę robili nasi przodkowie w trakcie II wojny światowej. No i teraz tak. No jeśli kwestionujemy istnienie instytutu, czy jego działalność, to każdy pretekst będzie dobry. Nie ten, to potem, nie wiem, niewłaściwy kolor elewacji na budynku instytutu. Coś się zawsze znajdzie. Ale to powiedzcie Państwo uczciwie. Uważacie, że nie należy prowadzić polityki historycznej. Że Polska do tego NATO, w cudzysłowie, nie zasłużyła, czy jeszcze nie dorosła. I tak jesteśmy opóźnieni. O ponad 50 lat. Inni to robili. Połowa świata nie wie, kto prowadził II wojnę światową, kto jest odpowiedzialny. Nie Niemcy, naziści. No to, ale wtedy mówię, nie miejmy pretensji do tego świata niedouczonego, to, że nie wie, jak wyglądała II wojna światowa w Polsce. Ona jest niestety jeszcze nie zamknięta, w cudzysłowie. Jej skutki trwają do dzisiaj. Jej obraz jest wypaczony. Dopiero teraz się wybijamy na tą niepodległość, która pozwala nam przedstawić prawdziwy obraz. Mówię, niekolorowany, nielukrowany. Nie musimy tego robić. No to do tej trzeciej grupy mam apel. Nie przeszkadzajcie. Dajcie szansę i Instytutowi Pileckiego, i tym, którzy twierdzą, że powinniśmy prowadzić świadomą politykę historyczną, na to, abyśmy dalej intensyfikowali te działania. Dziękuję bardzo.