Maciej Lasek krytykuje podkomisję i broni raportu Millera
Maciej Lasek podsumowuje prace komisji badającej katastrofę Tu-154 pod Smoleńskiem i broni raportu Millera, wskazując na rzetelność badań i jednoznaczne wnioski. Jednocześnie ostro krytykuje podkomisję powołaną do ponownego zbadania wypadku, zarzucając brak badań terenowych, błędne założenia i promowanie tezy o wybuchach.
Komisja Millera składała się z 34 specjalistów - pilotów wojskowych i cywilnych, inżynierów lotniczych, meteorologów, specjalistów ruchu lotniczego, medycyny lotniczej i prawników lotniczych. Polscy eksperci przeprowadzili oględziny miejsca zdarzenia, wraku i lotniska, skopiowali zapisy korespondencji i rozmów z wieży, otworzyli i analizowali czarne skrzynki oraz badali systemy pokładowe u producentów. Po 15 miesiącach komisja opublikowała raport, który wskazał na błędy załogi, nieprawidłowe szkolenie, nieskuteczny nadzór oraz błędy kontrolerów i przygotowania lotniska; wszyscy członkowie podpisali raport i nie zgłosili zdania odrębnego.
Niezależny zespół 24 biegłych Naczelnej Prokuratury Wojskowej doszedł do tych samych wniosków, potwierdzając ustalenia komisji. Komisja zgłosiła 45 zaleceń profilaktycznych skierowanych do kilkunastu podmiotów, a także 165 uwag do rosyjskiego raportu MAG, wskazując na jego nierzetelność i błędy. Raport Millera zyskał akceptację środowisk lotniczych i pozytywną ocenę międzynarodowych ekspertów.
Pięć lat po badaniach powołano podkomisję złożoną z 21 osób, z których większość nie miała doświadczenia w badaniu wypadków lotniczych; część członków odeszła, a skład był częściowo ukrywany. Podkomisja nie przeprowadziła oględzin miejsca katastrofy ani odczytów rejestratorów, a przez lata nie wykonała samodzielnych badań, koncentrując się na poszukiwaniu wybuchu. Efektem miała być publikacja wyników, jednak Lasek określił to jako „film imitujący raport”, pełen przekłamań i pominięć.
Film pokazany podczas prac komisji sejmowej i emitowany w telewizji publicznej zawierał materiały dźwiękowe z ofiarami i tezy o wybuchach, które - według Laska - nie znajdują potwierdzenia w zapisach rejestratorów ani w śladach fizycznych. Autor wystąpienia zwraca uwagę, że tezy znane od ponad 9 miesięcy nie wzbudziły zainteresowania rządu, mimo że w filmie padają poważne zarzuty.
Skład i ustalenia komisji Millera
Komisja Millera składała się z 34 specjalistów - pilotów wojskowych i cywilnych, inżynierów lotniczych, meteorologów, specjalistów ruchu lotniczego, medycyny lotniczej i prawników lotniczych. Polscy eksperci przeprowadzili oględziny miejsca zdarzenia, wraku i lotniska, skopiowali zapisy korespondencji i rozmów z wieży, otworzyli i analizowali czarne skrzynki oraz badali systemy pokładowe u producentów. Po 15 miesiącach komisja opublikowała raport, który wskazał na błędy załogi, nieprawidłowe szkolenie, nieskuteczny nadzór oraz błędy kontrolerów i przygotowania lotniska; wszyscy członkowie podpisali raport i nie zgłosili zdania odrębnego.
Zgodność wniosków prokuratury i rekomendacje
Niezależny zespół 24 biegłych Naczelnej Prokuratury Wojskowej doszedł do tych samych wniosków, potwierdzając ustalenia komisji. Komisja zgłosiła 45 zaleceń profilaktycznych skierowanych do kilkunastu podmiotów, a także 165 uwag do rosyjskiego raportu MAG, wskazując na jego nierzetelność i błędy. Raport Millera zyskał akceptację środowisk lotniczych i pozytywną ocenę międzynarodowych ekspertów.
Zarzuty wobec podkomisji i produkcja filmu
Pięć lat po badaniach powołano podkomisję złożoną z 21 osób, z których większość nie miała doświadczenia w badaniu wypadków lotniczych; część członków odeszła, a skład był częściowo ukrywany. Podkomisja nie przeprowadziła oględzin miejsca katastrofy ani odczytów rejestratorów, a przez lata nie wykonała samodzielnych badań, koncentrując się na poszukiwaniu wybuchu. Efektem miała być publikacja wyników, jednak Lasek określił to jako „film imitujący raport”, pełen przekłamań i pominięć.
Treść filmu i reakcje
Film pokazany podczas prac komisji sejmowej i emitowany w telewizji publicznej zawierał materiały dźwiękowe z ofiarami i tezy o wybuchach, które - według Laska - nie znajdują potwierdzenia w zapisach rejestratorów ani w śladach fizycznych. Autor wystąpienia zwraca uwagę, że tezy znane od ponad 9 miesięcy nie wzbudziły zainteresowania rządu, mimo że w filmie padają poważne zarzuty.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Maciej Lasek krytykuje opóźnienia CPK i koncepcję centralizmu
Maciej Lasek: Poprawki naprawiły błędy w ustawie o ruchu drogowym
Maciej Lasek pyta o audyt oznakowania i oświetlenia przejść
Maciej Lasek przypomina ustalenia komisji i obala kłamstwa
Maciej Lasek: Mieszkańcy Baranowa i Biskitek nie wierzą
Maciej Lasek popiera przedłużenie ustawy o lotniskach i pyta o pomoc
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Polska 2050
Polska 2050 wzywa rząd do debaty o KPO i transparentności
Koalicja Obywatelska
Koalicja Obywatelska krytykuje decyzje Głównego Inspektora
Klaudia Jachira
Klaudia Jachira ostro o OFE i warunkach dla funduszu odbudowy
Sławomir Nitras
Sławomir Nitras: Załamany po głosowaniu Lewicy w Sejmie
Barbara Nowacka
Barbara Nowacka: Ostra krytyka porozumienia z PiS o Funduszu
Antoni Macierewicz
Antoni Macierewicz o finansach komisji i blokadach dostępu do materiałów
Transkrypcja
Bardzo dziękuję, panie przewodniczący, szanowny panie przewodniczący, panie ministrze, zaproszeni goście, wysoka komisja. 11 lat temu do zbadania przyczyn wypadku samolotu Tu-154 pod Smoleńskiem został powołany zespół 34 specjalistów. Ośmiu pilotów wojskowych i cywilnych, w tym dwóch pilotów latających na Tu-154, osiemnastu inżynierów lotniczych, w tym inżyniera pokładowego z Tu-154, dwóch meteorologów lotniczych, specjalistów od ruchu lotniczego, zarówno wojskowego, jak i cywilnego, specjalistów z zakresu medycyny lotniczej i prawników specjalizujących się w prawie lotniczym. Byli to m.in. członkowie Inspekturatu Ministerstwa Obrony Narodowej ds. Bezpieczeństwa Lotów, Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej i Zespołów Bezpieczeństwa Lotniczego Polskich Linii Lotniczych Lot. Ich dorobek to ponad 300 zbadanych wypadków lotniczych, wojskowych i cywilnych oraz doświadczenie biegłych prokuratury. 18 z 34 członków Komisji Millera było w Smoleńsku. Polscy specjaliści przeprowadzili oględziny miejsca zdarzenia, wraku i lotniska. To oni skopiowali zapisy korespondencji i rozmów na smoleńskiej wieży kontroli lotniska. Oni otworzyli i po raz pierwszy skopiowali i analizowali dane z czarnych skrzynek, w tym polskiej czarnej skrzynki firmy ATM. Oraz brali udział w odczycie danych z systemu ostrzegania przed zderzeniem z ziemią, systemu TAF i komputera pokładowego u producenta tych urządzeń w Stanach Zjednoczonych. Po zakończeniu prac w Smoleńsku jeszcze dziesięciokrotnie wyjeżdżali do Moskwy w celu analizy rejestratorów, odpisu korespondencji radiowej, eksperymentów na symulatorze. Przeprowadzili też loty kontrolne na bliźniaczym w Polsce, Tupolewie. Po 15 miesiącach pracy komisja przygotowała i opublikowała raport końcowy. Ustalono przebieg okoliczności i przyczyny wypadku. 10 kwietnia 2010 roku załoga podchodząc do lądowania w widzialności 5 razy gorszej niż dopuszczalne minimum, bez widoczności ziemi. Ignorując komendy nakazujące przerwanie zniżania, zbyt późno rozpoczęło odejście na drugi krąg, co doprowadziło do zderzenia samolotu z przeszkodami terenowymi, utratę sterowności i zderzenie z ziemią. W raporcie wykazano, że szkolenie załogi było nieprawidłowe. W dniu wypadku tylko jeden z czterech członków załogi miał ważne uprawnienia do lotu, a nadzór Dowództwa Sił Powietrznych nad 36. Specjalnym Pułkiem Lotnictwa Transportowego był nieskuteczny. Wykazano również, że lotnisko w Smoleńsku było nieprzygotowane do lądowania samolotów i błędy rosyjskich kontrolerów. Zaproponowano 45 zaleceń profilaktycznych w stosunku do 15 podmiotów. Od prezesa Rady Ministrów poprzez dowódcę Sił Powietrznych, a na Federacji Rosyjskiej kończąc. Zdecydowana większość zaleceń została wdrożona. Wszyscy członkowie komisji Millera podpisali się pod raportem i nie było zdań odrębnych. Nikt z nich nawet po latach i pod presją nie wycofał się z ustaleń, których byli autorami. Komisja zgłosiła też 165 uwag do rosyjskiego raportu MAG, zarzucając mu nierzetelność i błędy, w tym niewłaściwą przyczynę wypadku, złe przygotowanie lotniska i błędy rosyjskich kontrolerów. Raport został zaakceptowany przez wojskowe i cywilne środowisko pilotów, a także wysoko oceniony przez międzynarodową społeczność specjalistów do spraw badania wypadków lotniczych i bezpieczeństwa. Niezależnie od badania komisji Millera, zespół 24 biegłych Naczelnej Prokuratury Wojskowej pod kierunkiem pułkownika Antoniego Milkiewicza w oparciu o zgromadzony przez prokuraturę materiał dowodowy oraz oględziny miejsca wypadku i przeprowadzone w Smoleńsku oględziny wraku, doszedł do takich samych wniosków. Podkreślam, niezależny zespół ekspertów prokuratury doszedł do takich samych wniosków. Jak to wygląda później? Pięć lat temu, opierając się na fałszywych przesłankach, powołano pod komisję do ponownego zbadania już zbadanego wypadku. 21 osób, które nigdy nie badały wypadków lotniczych. Z tych 21 osób, 8 już nie jest członkami podkomisji lub nie przyjęło powołania do jej składu. Składu, który do niedawna był jeszcze wstydliwie ukrywany przez opinię publiczną. Zaproszono też do współpracy czterech zagranicznych ekspertów, w tym, nomen omen, byłego doradcą Władimira Putina. Ich współpraca z podkomisją też już się zakończyła. Przez ponad pięć lat podkomisja nie pojechała dalej niż do Mińska Mazowieckiego. Najpierw zobaczyć jak wygląda tu polew, a potem go zniszczyć. Żaden z członków podkomisji nie był na miejscu wypadku i nie przeprowadził oględzin szczątków samolotu, nie wykonał własnych odczytów rejestratorów lotu. Nie przeprowadzono samodzielnie żadnych badań, a wyniki zleconych badań są błędnie interpretowane lub opierają się na błędnych założeniach. Podkomisja poświęciła swój czas na poszukiwania wybuchu, który nie zostawia śladów i nie jest słyszalny, ani rejestrowalny przez rejestrator głosu w kabinie. Doszło do sytuacji, w której z braku dowodów poszukiwane są alternatywne uzasadnienia dla braku dowodów. Jaki jest efekt pracy podkomisji? Efektem powinien być raport, panie ministrze. Niestety wynikiem tych działań jest film imitujący raport. Film pokazany 9 miesięcy temu podczas Sejmowej Komisji Obrony i powtórzony ostatnio przez telewizję publiczną. Film, którego emisja na wniosek przewodniczącego podkomisji potwierdza, że przez ostatnie 9 miesięcy podkomisja nie wykonała żadnej pracy. Film, w którym nie licząc się z emocjami rodzin ofiar, wyemitowano krzyki przerażenia ginących pasażerów i załogi. Wcześniej zdecydowali się na taki brak empatii jedynie Rosjanie z MAG. Film, w którym roi się od przekłamień i pominięć istotnych faktów. Nie pasujących do z góry założonej tezy o wybuchach. Wybuchach, których nikt nie słyszał, które się nie nagrały w rejestratorach, które nie zostawiły śladów. Wybuchach, których w rzeczywistości nie było. Dzisiaj wiemy, że tezy zawarte w tym filmie i są znane od ponad 9 miesięcy, nie wzbudziły żadnego zainteresowania rządu. Dlaczego? Przecież w filmie padają poważne zarzuty. Zarzuty, że Rosjanie podczas remontu samolotu w 2009 roku podłożyli w nim ładunki wybuchowe różnego rodzaju i detonując je bezgłośnie w szmoleńskiej mgle zabili prezydenta i 95 osób na pokładzie. Dlaczego nie wzbudziło to żadnej reakcji rządu, prokuratury, Ministerstwa Sprawiedliwości, Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Obrony Narodowej? Przecież nie ze strachu przed Rosją. Szanowni Państwo, odpowiedź jest oczywista. Nikt nie traktuje wniosków podkomisji serio. Ale trzeba zadać kilka pytań. Panie Ministrze, czy przewodniczący podkomisji przedstawił Panu pisemny raport, a jeśli tak, to kiedy? Czy wszyscy, jeżeli taki raport został podpisany, czy wszyscy członkowie podkomisji podpisali się pod tym raportem? Ja chciałem przypomnieć, że Pan Antoni Macierewicz obiecuje, że raport jest już gotowy od roku. Czy raport zawiera zalecenia w zakresie poprawy bezpieczeństwa lotów? I czy zostały one przekazane zgodnie z 25 paragrafem rozporządzenia do dowódcy rodzaju sił zbrojnych, kierownika jednostki organizacyjnej i innych podmiotów wskazanych przez przewodniczącego Komisji Lotnictwa Państwowego? No i pytania nie mniej istotne. Czy podkomisja zakończyła pracę? Jakie koszty zostały poniesione na działanie podkomisji od 30 lipca 2020 roku do chwili obecnej, czyli od naszego ostatniego spotkania? Jaki jest całkowity dotychczasowy koszt działania podkomisji? Niemniej ważnym pytaniem jest, kto zapłaci za zniszczony przez podkomisję samolot Tu-154M w Mińsku Mazowieckim? Przypomnę, że ten samolot był zdatny do lotu. No i ostatnie pytanie. Jakie działania, Panie Ministrze, podjął Pan w związku z zarzutami podnoszonymi w filmie podkomisji, że przyczyną katastrofy były podłożone i zdetonowane przez Rosjan materiały wybuchowe? Panie Ministrze, nie ma raportu. I zapewne nigdy nie będzie, bo nikt z profesjonalistów się pod takimi tezami nie podpisze. Jest za to podkomisja, która udowodniła, że jest niekompetentna. Nie wie, o czym mówi. Oraz marnuje czas i pieniądze podatnika. Nawet bliscy ofiar żądają audytu działalności podkomisji. Dla dobra państwa i z szacunku dla ofiar tej tragedii czas zakończyć i rozliczyć jej działanie. Dziękuję bardzo, Panie Przewodniczący. Dziękuję. Dziękuję.