Maciej Lasek obala zarzuty o fałszerstwo ekspertyzy i wybuch
Maciej Lasek odniósł się do wypowiedzi posła Antoniego Macierewicza, odrzucając zarzuty o sfałszowanie ekspertyzy firmy Smolgis i podważając tezy o wielkim wybuchu. Stwierdził, że ekspertyza zamówiona przez prokuraturę nie została zmieniona i że jej ustalenia znajdują się w aktach prokuratury oraz w materiałach KBW LLP.
Lasek podkreślił, że ekspertyza firmy Smolgis nie została zmieniona, a cytowane przez krytyków fragmenty dotyczą draftu raportu, nie zaś finalnej ekspertyzy. Zwrócił uwagę na stronę 27 ekspertyzy oraz na wskazania dotyczące prawdopodobnych stref wybuchu w miejscach największego działania ognia - tam, gdzie wrak się zatrzymał. Oględziny miejsca zdarzenia miały wykluczyć „wielki wybuch”, wskazując raczej na wybuch, pożar paliwa; film polskiego operatora oraz brak zapisu wybuchu w rejestratorach głosu były przytoczone jako dowody.
Lasek przypomniał, że w komisji byli trzej członkowie załóg Tupolewa - dwóch pilotów (około 2,5 tys. i 500 godzin) oraz technik pokładowy (4,5 tys. godzin). Krytykował interpretacje dotyczące autopilota i procedury podejścia nieprecyzyjnego, argumentując, że rzekome „odejście” w autopilocie bez systemu ALS jest możliwe tylko jako test naziemny, a nie procedura stosowana w locie. Zwrócił także uwagę na brak reakcji załogi na komendę PULAP trwającą 7 sekund oraz na instrukcję urządzenia TAWS, która nie przewiduje wyjątku od natychmiastowego działania.
Lasek poddał w wątpliwość prezentacje dotyczące trotylu, zauważając rozdźwięk między twierdzeniem o znalezieniu trotylu a pytaniem, czy chodziło o całość trotylu czy jedynie ślady. Takie rozróżnienie jego zdaniem wpływa na ocenę wiarygodności przedstawionego materiału dowodowego.
Lasek przypomniał, że komisja pracowała w trybie niejawnym i skrytykował ujawnianie tez przed opublikowaniem raportu. Podkreślił, że do raportu MAK komisja zgłosiła 165 uwag, raport został podpisany przez wszystkich członków i nie było zdań odrębnych ani rezygnacji. Zaznaczył, że komisja nie orzeka o winie, lecz określa przyczyny, okoliczności i zalecenia profilaktyczne, i wyraził ciekawość, jakie nowe rekomendacje mogą pojawić się w raporcie w porównaniu do zaleceń komisji Milera, które jego zdaniem zostały wdrożone i po których przez 6 lat nie doszło do ciężkiego wypadku w lotnictwie wojskowym.
Najważniejsze ustalenia
Lasek podkreślił, że ekspertyza firmy Smolgis nie została zmieniona, a cytowane przez krytyków fragmenty dotyczą draftu raportu, nie zaś finalnej ekspertyzy. Zwrócił uwagę na stronę 27 ekspertyzy oraz na wskazania dotyczące prawdopodobnych stref wybuchu w miejscach największego działania ognia - tam, gdzie wrak się zatrzymał. Oględziny miejsca zdarzenia miały wykluczyć „wielki wybuch”, wskazując raczej na wybuch, pożar paliwa; film polskiego operatora oraz brak zapisu wybuchu w rejestratorach głosu były przytoczone jako dowody.
Doświadczenie załogi i autopilot
Lasek przypomniał, że w komisji byli trzej członkowie załóg Tupolewa - dwóch pilotów (około 2,5 tys. i 500 godzin) oraz technik pokładowy (4,5 tys. godzin). Krytykował interpretacje dotyczące autopilota i procedury podejścia nieprecyzyjnego, argumentując, że rzekome „odejście” w autopilocie bez systemu ALS jest możliwe tylko jako test naziemny, a nie procedura stosowana w locie. Zwrócił także uwagę na brak reakcji załogi na komendę PULAP trwającą 7 sekund oraz na instrukcję urządzenia TAWS, która nie przewiduje wyjątku od natychmiastowego działania.
Wątpliwości dotyczące dowodów śladowych
Lasek poddał w wątpliwość prezentacje dotyczące trotylu, zauważając rozdźwięk między twierdzeniem o znalezieniu trotylu a pytaniem, czy chodziło o całość trotylu czy jedynie ślady. Takie rozróżnienie jego zdaniem wpływa na ocenę wiarygodności przedstawionego materiału dowodowego.
Procedura pracy komisji i rekomendacje
Lasek przypomniał, że komisja pracowała w trybie niejawnym i skrytykował ujawnianie tez przed opublikowaniem raportu. Podkreślił, że do raportu MAK komisja zgłosiła 165 uwag, raport został podpisany przez wszystkich członków i nie było zdań odrębnych ani rezygnacji. Zaznaczył, że komisja nie orzeka o winie, lecz określa przyczyny, okoliczności i zalecenia profilaktyczne, i wyraził ciekawość, jakie nowe rekomendacje mogą pojawić się w raporcie w porównaniu do zaleceń komisji Milera, które jego zdaniem zostały wdrożone i po których przez 6 lat nie doszło do ciężkiego wypadku w lotnictwie wojskowym.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Maciej Lasek pyta o wsparcie dla sportów lotniczych
Maciej Lasek: 'Przykra konieczność' podwyżki kar drogowych
Maciej Lasek pyta o rekompensaty dla samorządów za zwolnienie lotnisk
Maciej Lasek o ograniczaniu wolności słowa na uczelniach
Maciej Lasek: Ostro o podwyżce opłat terminalowych
Maciej Lasek wita uczestników posiedzenia
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Rafał Trzaskowski
Rafał Trzaskowski o wzmocnieniu samorządów i wolności mediów
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun: Obawy o los raportu Podkomisji Smoleńskiej
Joanna Kluzik-Rostkowska
Joanna Kluzik-Rostkowska krytykuje narrację podkomisji i wojnę informacyjną
Czesław Mroczek
Czesław Mroczek domaga się stanowiska rządu po raporcie podkomisji
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun pyta, gdzie jest raport podkomisji Smoleńskiej
Andrzej Duda
Andrzej Duda apeluje o podanie ręki po wyborach i jedność
Transkrypcja
Bardzo dziękuję, panie przewodniczący. Sam nie wiem, od czego zacząć, ale zacznę od odniesienia się do wypowiedzi szanownego pana posła Antoniego Macierewicza. Szanowny panie pośle, ja mam jakiś problem z tym, że pan chyba nie rozumie własnych wypowiedzi. Ponieważ mija się pan z prawdą. Ekspertyza firmy Smolgis, z Krakowa firmy, zamówiona przez prokuraturę, nie została zmieniona, a imputuje pan, że została sfałszowana. W tej samej formie znajduje się zarówno w aktach prokuratury, jak i KBW LLP. Wyrwane z kontekstu wypowiedzi, które pan z lubością przytacza, dotyczą draftu raportu, a nie ekspertyzy. Nie można sfałszować swojego własnego dzieła. Polecam przeczytać również stronę 27 tej ekspertyzy. Zresztą nawet ona mignęła na prezentacji, gdzie wspomniano o prawdopodobnych strefach wybuchu wytypowanych w miejscach najmocniejszego działania ognia. Na końcu wrakowiska. Tam, gdzie wrak samolotu się zatrzymał. Ognędziny miejsca zdarzenia przeprowadzone przez członków komisji wykluczyły, że tam doszło do jakiegoś wielkiego wybuchu, natomiast wskazywały na wybuch, pożar, paliwa, co zresztą widać na filmie wykonanym przez polskiego operatora bezpośrednio po wypadku, który zresztą na spotkaniu z pana zespołem wiele lat temu wyraźnie wykluczył, aby słyszał wybuch na takie pytanie, które padło. Co do doświadczenia do pilotowania Tupolewa, pragnę pana poinformować, że w komisji było trzech członków załóg samolotu Tupolew. Dwóch pilotów, jeden 2,5 tysiąca godzin, drugi 500 godzin i technik pokładowy, który miał 4,5 tysiąca godzin. Pierwszego Tupolewa przyjmował w locie i ostatniego odprowadził do spleczpułku. Raport, wbrew temu, co pan powiedział, nie obarcza winą za wypadek ani pana prezydenta, ani pana generała Błasika. A tym bardziej nie powiela rosyjskiej tezy o rzekomej zawartości alkoholu w organizmie pana generała. Po raz kolejny mija się pan z prawdą. Na pytanie prawdopodobnie, ilu członków podkomisji było na miejscu w Smuleńsku i pan mi tak nie odpowie, no bo informacja jest pewna. To ze zdziwieniem zauważyłem, że ponoć trotyl znaleziono również na tym drugim, sprawnym Tupolewie, tak? Ale cały trotyl czy ślady trotylu? Bo tak to było na tym materiale. No to poddaję wątpliwość całą tutaj tą prezentację. Dla pana Janusza Więckowskiego, szanownego mojego kolegi z Aeroklubu Warszawskiego, chciałbym przypomnieć, że w autopilocie nie podchodzi się do lądowania według systemu nieprecyzyjnego. Rzekome odejście, które tutaj państwo pokazywaliście, ja będę mówił merytorycznie, bo i państwo pokazywali coś technicznego. Rzekome odejście w autopilocie bez systemu ALS jest tylko możliwe do wykonania w formie testu naziemnego tego systemu. Nie jest procedurą stosowaną w locie. Żaden instruktor, z którymi rozmawiała komisja, nie wspominał o takiej możliwości, nie znał takiej możliwości i nawet załoga tego lotu testowego, który my wykonaliśmy, bo wy tylko zepsuliście Tupolewa, my na nim lataliśmy. Była zaskoczona. Dziwnym trafem w tym materiale, który został przedstawiony, zapomniano o braku reakcji załogi na komendę PULAP. Przez 7 sekund. Przez 7 sekund PULAP krzyczał. Dla pana, znowu dla szanownego kolegi pana Janusza Więckowskiego, chciałem przypomnieć instrukcję tego urządzenia TAWS, gdzie nie ma wyjątku od działania tego systemu. Należy natychmiast się wnosić. Oczywiście. No i cóż, proszę państwa, symulacja to tylko oczywiście spróba przybliżenia rzeczywistości, a nie dowód na tą rzeczywistość. Fakty zapisane są w rejestratorach. 5 metrów radio Wysokościomierz pokazał. W rejestratorach głosu w kabinie brak wybuchu. A ja mam jeszcze przy okazji pytanie, czy wybuch termobaryczny jest już nieaktualny? Bo jeszcze kilka lat temu to był, to był life motyw tego działania. Do załącznika 13 się nie będę odnosił, bo polska komisja pracowała według polskich przepisów, polska prokuratura według polskich przepisów. Co do ujawniania raportu, nie ujawniania raportu. Szanowny panie pośle, pan doskonale wie, że komisja pracuje w trybie niejawnym. Ja tak szczerze mówiąc jestem zdziwiony, że pokazuje pan tezy przed ujawnieniem raportu, który ponoć jest w panckasie, ale już pan je pokazuje. Jednocześnie mówi o tym w różnych niszowych telewizjach. I do pana posła Kalety. Czy były naciski? Nie, panie pośle. Czy były sugestie o tożsamości z raportem MAK? 165 uwag do tego raportu autorstwa komisji. Autorstwa komisji jest wystarczającym dowodem. I podsumowując, raport został podpisany przez wszystkich członków. Nie było żadnych zdań odrębnych. Nikt nie zrezygnował. To jest wystarczająca odpowiedź. I ja bardzo się cieszę, że szanowny pan doktor Nowaczyk wspomniał, że podkomisja się oparła na rosyjskich badaniach. Naczelna prokuratura wojskowa i komisja Milera oparła się na badaniach polskich specjalistów z zakresu materiałów wybuchowych. No i to jest w zasadzie wszystko. W zasadzie mogę tylko dodać, bo mam jeszcze chwilę czasu, że komisja nie określa, nie orzeka o winie odpowiedzialności, tylko określa przyczyny, okoliczności i zalecenia profilaktyczne. Ciekawe, jakie zalecenia profilaktyczne będą inne od tego, co zostało zapisane w raporcie komisji Milera, które zostały wdrożone, po których przez 6 lat nie doszło do żadnego ciężkiego wypadku w lotnictwie wojskowym. Jakie będą te zalecenia w tym raporcie? Naprawdę jestem bardzo ciekawy. Dziękuję bardzo, panie przewodniczący.