Jan Grabiec o pierwszym politycznym procesie czwartej Rzeczpospolitej
Jan Grabiec zapowiedział rozpoczęcie pierwszego politycznego procesu czwartej Rzeczpospolitej dotyczącego wydarzeń z 4 marca w Archiwum Państwowym w Suwałkach. Zadał retoryczne pytanie o równość prawa wobec różnych zdarzeń i przekazał głos Marcinowi Skubiszewskiemu.
W wystawie poświęconej żołnierzom Armii Andersa, która odbyła się na kilkanaście godzin przed wyborami uzupełniającymi do Senatu w okręgu nr 59, brały udział osoby sprawujące funkcje ministerialne oraz kandydatka w tych wyborach. Według relacji uczestników wydarzenie miało charakter porównywalny do wiecu wyborczego, co wywołało protesty osób sprzeciwiających się prowadzeniu kampanii w miejscu publicznym.
Komenda Policji w Suwałkach wystosowała wnioski o ukaranie wobec pięciu osób na podstawie artykułu 51 par. 1 kodeksu wykroczeń dotyczącego zakłócenia porządku publicznego. Marcin Skubiszewski tłumaczył, że protest był odpowiedzią na polityczny charakter inauguracji wystawy, wskazywał, że ekspozycja miała już wcześniejsze otwarcie w Warszawie i że część uczestników zachowywała się agresywnie – część osób krzyczała i obrażała przeciwników kandydatki.
Jan Grabiec porównał tę sytuację z wydarzeniami podczas pogrzebu "Inki i Zagończyka" w Gdańsku, gdzie doszło do pobicia i awantur, a jego zdaniem nie podjęto jeszcze postępowań. Postawił pytanie retoryczne o to, czy prawo w Polsce jest jednakowe dla wszystkich uczestników podobnych zdarzeń.
Jan Grabiec wyjaśnił, że proces miał się rozpocząć w poniedziałek, ale został odroczony – o dwa miesiące według informacji przekazanych na konferencji. Wypowiedzi obecnych uczestników i oskarżonych mają zostać przedstawione w toku dalszych czynności sądowych.
Przebieg wydarzeń
W wystawie poświęconej żołnierzom Armii Andersa, która odbyła się na kilkanaście godzin przed wyborami uzupełniającymi do Senatu w okręgu nr 59, brały udział osoby sprawujące funkcje ministerialne oraz kandydatka w tych wyborach. Według relacji uczestników wydarzenie miało charakter porównywalny do wiecu wyborczego, co wywołało protesty osób sprzeciwiających się prowadzeniu kampanii w miejscu publicznym.
Zarzuty i stanowiska obwinionych
Komenda Policji w Suwałkach wystosowała wnioski o ukaranie wobec pięciu osób na podstawie artykułu 51 par. 1 kodeksu wykroczeń dotyczącego zakłócenia porządku publicznego. Marcin Skubiszewski tłumaczył, że protest był odpowiedzią na polityczny charakter inauguracji wystawy, wskazywał, że ekspozycja miała już wcześniejsze otwarcie w Warszawie i że część uczestników zachowywała się agresywnie – część osób krzyczała i obrażała przeciwników kandydatki.
Kwestia równości wobec prawa
Jan Grabiec porównał tę sytuację z wydarzeniami podczas pogrzebu "Inki i Zagończyka" w Gdańsku, gdzie doszło do pobicia i awantur, a jego zdaniem nie podjęto jeszcze postępowań. Postawił pytanie retoryczne o to, czy prawo w Polsce jest jednakowe dla wszystkich uczestników podobnych zdarzeń.
Status procesu
Jan Grabiec wyjaśnił, że proces miał się rozpocząć w poniedziałek, ale został odroczony – o dwa miesiące według informacji przekazanych na konferencji. Wypowiedzi obecnych uczestników i oskarżonych mają zostać przedstawione w toku dalszych czynności sądowych.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Jan Grabiec - ślubowanie z 13.11.2023
Jan Grabiec o 500+: apel o jednorazowy wniosek dla rodziców
Jan Grabiec: zarzuty o korupcję rządu podczas epidemii
Jan Grabiec: ostrzeżenie przed odrzuceniem poprawki Senatu
Jan Grabiec: Krytyka rządu za brak większości i sposób konsultacji KPO
Jan Grabiec wzywa do naprawy projektu podwyższenia kwoty wolnej
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Transkrypcja
Dzień dobry, witamy Państwa. Witamy na bryfingu dotyczącym pierwszego politycznego procesu czwartej Rzeczpospolitej. O szczegółach sytuacji opowie pani poseł reprezentująca okręg suwalski. Witam Państwa bardzo serdecznie. Rozpoczyna się proces polityczny, który dotyczy wydarzeń z 4 marca bieżącego roku. Jest to proces, który odnosi się do wydarzeń w Archiwum Państwowym, które miało miejsce właśnie 4 marca na kilkanaście godzin przed wyborami uzupełniającymi do Senatu w okręgu nr 59. Tam doszło według oskarżenia tu obecnego pana Marcina Skubiszewskiego do zakłóceń publicznych podczas tej wystawy, w której brali udział m.in. minister spraw wewnętrznych, pan Mariusz Błaszczak, wiceminister spraw wewnętrznych, pan Jarosław Zieliński i pani minister Anna Maria Anders, która kandydowała w tych wyborach uzupełniających na senatora z tego okręgu. Była to wystawa poświęcona żołnierzom Armii Andersa, Armia Skazańców i podczas tej wystawy doszło do zakłóceń osób, które uczestniczyły, które sprzeciwiały się temu, tak jak media i prasa szeroko donosiły i pisały, że raczej było to porównywalne do wiecu wyborczego, do kampanii wyborczej. I w tej sytuacji osoby obecne tam postanowiły protestować, żeby w miejscu publicznym, państwowym nie prowadzić kampanii wyborczej, chociaż kandydatka, która tam była obecna, mówiła, że jest jako osoba reprezentująca swojego ojca, czyli jako córka generała Andersa. Jak się okazało, po tych kilku miesiącach, bo mamy od tego zdarzenia 6 miesięcy, jest wytoczony proces, jest oskarżenie wystosowane przez Komendę Policji w Suwałkach do kilku osób, które brały udział w tym zdarzeniu z kodeksu wykroczeń artykułu 51, paragraf 1 dotyczący zakłócenia publicznego podczas tych wydarzeń. Myślę, że pan Mariusz Skubiszewski, Marcin, przepraszam, Skubiszewski, który jest tutaj obecny i którego kwestia dotyczy, odpowie tutaj i powie trochę o szczegółach i swoich odczuciach. Ja chcę tylko zadać pytanie, które w mojej ocenie jest pytaniem rytorycznym, mając na uwadze ostatnie wydarzenia, które miały miejsce podczas pogrzebu Inki i Zagończyka w Gdańsku, podczas których doszło do pobicia, do awantur i nie wystosowano żadnych jeszcze oskarżeń i również nie zastosowano żadnych postępowań. Zadaję pytanie retoryczne, czy mamy w naszym kraju równe prawo dla wszystkich? Oddaję głos panu Marcinowi. Bardzo dziękuję. Ja przede wszystkim pani poseł chciałem podziękować za to, że pani się tą sprawą interesuje. To zebranie, które było przedstawiane jako inauguracja wystawy o Armia Andersa, w rzeczywistości miało stuprocentowo charakter wyborczy. Przede wszystkim dlatego, że wystawa już wcześniej miała inaugurację w Warszawie, co ukryto. W Suwałkach mówiono o tym tak, jakby to było prawdziwe otwarcie wystawy i w ogóle nie wspomniano o tym, że ta wystawa już była w Warszawie pokazywana i już miała swoje otwarcie. Zresztą, kiedy była pokazywana w Warszawie, pani Anders na nią nie przyszła. Dopiero przyszła w Suwałkach, jak miała kampanię wyborczą. Druga rzecz, tam padały takie słowa ze strony pana ministra Błaszczaka. Była mowa o tym, że pani Anders, jak on mówił, mam nadzieję niedługo senator ku chwale ojczyzny, a ze strony pani Anders padły słowa mówiące, że ta wystawa dowodzi, że to jest jej okręg. Czyli mówiąc to, pani Anders poruszyła swój największy problem, bo jej głównym problemem jako kandydatki było to, że ona nie ma nic wspólnego z Suwałkami, ani z Łomżą zresztą. To była kandydatura kompletnie spadochroniarska i ona próbowała ludzi przekonać, że jest inaczej. Czyli mówiąc, ta wystawa dowodzi, że to jest mój okręg, ona robiła takie rozumowanie, że ta wystawa dowodzi, że tak naprawdę ona jest tam dobrą kandydatką. Czyli te słowa pokazują, że ta wystawa została zrobiona po to, żeby przekonać ludzi do kandydatury pani Anders. Tam były również inne elementy, na przykład zostało to zrobione z inicjatywy pana ministra Zielińskiego, który jest politykiem, a nie historykiem. Zostało to zrobione w ten sposób, że zaproszenia rozsyłało biuro poselskie pani Zielińskiego, podczas gdy biuro poselskie pani poseł Kamińskiej, która przecież też jest posłem, w ogóle nie zostało poinformowane o tym, że takie wydarzenie miało miejsca. Czyli było to ewidentnie polityczne i element kampanii nie miało... I ja przeciwko temu zaprotestowałem głośno, po czym nastąpiła bardzo... Dostałem oklaski, po czym była bardzo głośna wymiana zdań, gdzie głośno mówili w zasadzie wszyscy. Tam głośno mówili przeciwnicy pani Anders, którzy ją ostro krytykowali, ale również jej zwolennicy, którzy z kolei rzucali wyzwiskami i różnymi na przeciwników pani Anders. I ja mam wrażenie, że ten wniosk o ukaranie, który dostałem, nie dotyczy tylko tych słów, których powiedziałem, bo ja tam powiedziałem kilka zdań. Owszem, powiedziałem je głośno, żeby być słyszanym. Ale ja jakby obwinia się mnie za cały bałagan, który nastąpił potem. A bałagan wyniknął z tego, że po pierwsze byli tam ludzie o dwóch bardzo odwrotnych orientacjach politycznych, którzy zaczęli się kłócić w sali, a po drugie z tego, że było ewidentne złamanie prawa, wszyscy to widzieli i to wywołało po prostu oburzenie. Obwinionych w sumie jest pięć osób. Z tego trzy osoby coś mówiły, podobnie jak ja, tylko tam na inne tematy. No więc można ewentualnie ich oskarżać o to, że głośno coś mówiły. A z tych pięciu osób obwinionych dwie w ogóle nie mówiły nic. Więc dla mnie w ogóle jest zagadką, jak to się stało, że tam były wnioski o ukaranie tych dwóch dodatkowych osób. No cóż, to jest, ja skorzystałem z prawa obywatelskiego do wypowiedzi, a nawet bym powiedział z obywatelskiego obowiązku, ponieważ uważam, że jeśli władza łamie prawo w sposób tak ewidentny, to jest wręcz moim obowiązkiem zwrócić na to uwagę. Ja to zrobiłem i nic innego. I za to jestem ścigany w tej chwili przed sądem. Dziękuję bardzo. Dlaczego zaprosiliśmy Pana Skubiszewskiego dziś do Sejmu? Dlatego, że w poniedziałek miał ruszyć proces. Ten proces został odroczony o kilka dni. Dwa miesiące. O dwa miesiące, tak, z powodów proceduralnych, ale prędzej czy później ruszy. Dostrzegamy tutaj poważny problem. Jeden problem to oczywiście nadużywanie instytucji publicznych w celach prowadzenia kampanii wyborczej. I to jest kwestia oceny tego, co zrobił minister Zieliński jako poseł z tamtego okręgu, wykorzystując Straż Graniczną, Archiwum Państwowe, inne instytucje do tego, żeby pokazywać kandydatkę na senatora na kilka godzin przed ciszą wyborczą w sposób ewidentnie naruszający zasady nieprowadzenia kampanii wyborczej w obiektach użyteczności publicznej. Ale drugi problem to jest kwestia stosunku instytucji publicznych i to część z nich podlega ministrowi Zielińskiemu, ministrowi Błaszczakowi do obywateli, którzy przeciwko temu zaprotestowali. To jest test na to, czy w Polsce w praktyce funkcjonuje demokracja. Wczoraj, przedwczoraj debatował o tym Parlament Europejski. Dziś mamy przykład tego, jak funkcjonują instytucje publiczne wobec obywateli, które mają inne zdanie o zachowaniach władz publicznych niż te władze z określonej partii. Te pięć osób jest z pewnością osobami dziś represjonowanymi. Bez wątpienia stopień zaangażowania policji, prokuratury w sprawę pana Skubiszewskiego, pozostałych osób oskarżonych jest stopniem ponadstandardowym. Jeśli zestawimy też późniejsze wypowiedzi medialne pana ministra Zielińskiego, który nazwał państwa, jeśli dobrze pamiętam, zwyrodnialcami. Tam takie określenia się pojawiły. I zostawimy to z brakiem reakcji ministra Błaszczaka, ministra Zielińskiego na przypadki pobić w ostatnich dniach, tygodniach ludzi, którzy mają inne poglądy polityczne, inny kolor skóry, czy mówią w innym języku. Brak reakcji i instytucji państwowych, ale też ich jako polityków. Tymczasem działacze sympatycy kodu, bo tak się składa, że państwo byli w Suwałkach przy okazji jakiegoś seminarium dotyczącego zorganizowanego przez KOT, są nazywani zwyrodnialcami za zabranie głosu w instytucji publicznej wobec osób publicznych, wobec polityków, skrytykowanie ich działania. To jest tak uderzający przykład nadużycia władzy. Budzi najgorsze skojarzenia z czasami lat 80., z czasami stanu wojennego, że uważamy za nas nie tylko poselski obowiązek, ale również patriotyczny obowiązek, żeby stanąć w obronie tych osób, które są dzisiaj represjonowane. Można powiedzieć, że to niewielka sankcja. 5 tysięcy złotych kary ewentualnie, czy kilka miesięcy aresztu. Jeden miesiąc. Jeden miesiąc aresztu. Ale wiemy o co chodzi w tym mechanizmie. Chodzi o zastraszenie osób, które mają inne poglądy polityczne. Chodzi o to, by publicznie wypowiadały tego, co myślą. Zresztą w tym czasie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, Administracji i Policja rozwinęły cały szereg działań wobec działaczy sympatyków KOD-u. Na przykład, znamy przykłady z wielu regionów w kraju, również w Suwałkach, zapisywania przez policję numerów rejestracyjnych samochodów, którymi działacze KOD-u czy sympatycy przyjeżdżali na różne zgromadzenia publiczne, które były protestami legalnie zorganizowanymi przeciwko działaniom rządu. To są oburzające okoliczności i z całą pewnością nasi posłowie z regionu suwalskiego będą uważnie przyglądać się temu postępowaniu sądowemu, będą wspierać osoby, które są represjonowane w tym postępowaniu. Nie pozwolimy na to, żeby w Polsce za głośne wyrażanie krytyki władzy można było skazywać ludzi, będziemy stać w ich obronie i w Suwałkach, i w każdym innym miejscu. Udzielimy pomocy prawnej, będziemy wspierać w tych działaniach. Zwracamy się do opinii publicznej o też reakcję na tego typu zachowania, bo tylko solidarne zachowania społeczne, tylko reakcja opinii publicznej może nas uchronić przed powtarzaniem tego rodzaju schematów w innych miejscach, w innym czasie w Polsce. Bardzo dziękujemy. Dziękujemy bardzo. Poprosimy o pytania. Dzień dobry, Radomir Wit, TVN24. Muszę na chwilę zmienić temat. Pytanie do pana posła Grabca o słowa premier Beaty Szydł dziś u nas w TVN24, która zapowiedziała konferencję o przyszłości Ministerstwa Skarbu i Ministra Skarbu. Nie mówiła jednoznacznie, czy będzie zdymisjonowany, ale nie mówiła też jednoznacznie, że nie będzie zdymisjonowany. Czy według Platformy na tę dymisję zasługuje i czy podejrzewają Państwo, że pani premier taką decyzję dzisiaj ogłosi? Na tę dymisję zasługuje co najmniej kilku ministrów rządu, pani premier Beaty Szydło i to nie tylko ci, co do których składaliśmy wotum nieufności. Pan minister Jackiewicz nie ma osiągnięć w swoim resorcie. Może poza skutecznym obsadzaniem działaczami PiSu i kolegami z różnych etapów życia politycznego spółek Skarbu Państwa. Z całą pewnością nie są to działania służące dobrej kondycji tych spółek. Natomiast charakterystyczne jest to, o czym donosi prasa, że pani premier podobno tę decyzję miała podjąć już przed wtorkowym posiedzeniem rządu, ale decyzji tej nie zatwierdził prezes Jarosław Kaczyński. W związku z tym musiała ją odłożyć. Sam jestem ciekaw, jak będzie wyglądała konferencja pani premier. Nie chcę wypowiadać stanowczo, jaki będzie miała przebieg, bowiem wiem, że być może tutaj wola pani premier niestety nie ma, która konstytucyjnie odpowiada za skład rządu. Być może pani premier nie ma tutaj ostatniego słowa, więc jeszcze do tej konferencji być może wszystko się może wydarzyć. To jeszcze w temacie jednej z spółki Skarbu Państwa Polskiej Grupy Zbrojeniowej Bartłomiej Misiewicz. Jego wątek też był dzisiaj poruszony przez premier Szydło. Co prawda lakonicznie, bo mówiła tylko o tym, że rozmawiała z ministrem Macierewiczem o tej sprawie i jemu pozostawia jakiekolwiek decyzje dotyczące pana Misiewicza. Państwo złożyli wniosek do prokuratury w tej sprawie. Prokuratura ma wszcząć czynności. Co to oznacza według państwa ta rozmowa i czy premier Szydło z tych słów wynika, że nie ma wpływu bezpośredniego na to, jak obsadzane są spółki Skarbu Państwa i co dalej z panem Misiewiczem? Pan dyrektor Misiewicz powinien zostać zdymisjonowany już po wielu wcześniejszych zachowaniach. Bardzo nieprofesjonalne zachowanie, przede wszystkim jeśli chodzi o przejmowanie Centrum Wywiadu NATO. Wszyscy pamiętamy te wydarzenia, które doprowadziły do międzynarodowego skandalu wyrażonego przez ministra obrony Słowacji później i dalsze perturbacje dotyczące zakupu polskiej broni przez Słowaków. Działania tak nieprofesjonalne mają swoje konsekwencje, konsekwencje negatywne dla Polski. Natomiast nie ulega wątpliwości, że w hierarchii partyjnej, która dziś niestety w Polsce jest ważniejsza niż hierarchia wynikająca z konstytucji, i minister Macierewicz jest wyżej niż pani premier Szydło. W związku z tym rozumiem, że może zwracać się tylko z apelami do swojego podwładnego. Nie może zażądać wyciągnięcia konsekwencji. Nie wiem, co zrobi minister Macierewicz. Może opóźni przyznanie kolejnego medalu panu Misiewiczowi o kilka tygodni. Zobaczymy. Dziękuję. Dziękujemy bardzo Państwu. Dziękujemy bardzo. Dziękujemy. Dziękujemy. Dziękujemy.