Anita Kucharska-Dziedzic krytykuje protekcjonalizm wobec kobiet
Anita Kucharska-Dziedzic mówiła o prawie do samodzielnego i świadomego wyboru w sprawie aborcji i krytykowała protekcjonalizm państwa wobec kobiet. Opowiedziała się za pełną autonomią decyzji reprodukcyjnych oraz za dostępem do antykoncepcji i opieki ginekologicznej.
Anita Kucharska-Dziedzic podkreśliła, że wszystkie kobiety powinny podejmować decyzje dotyczące ciąży świadomie i samodzielnie, i że nikt nie powinien odbierać im podmiotowości, niezależnie od światopoglądu.
Mówiła o młodych ludziach na ulicach, którzy chcą samodzielnie decydować o swojej płodności i rodzicielstwie. Zwróciła uwagę, że wiele z tych kobiet nie stać na pigułki antykoncepcyjne ani na wizyty u ginekologa.
Wskazała na przypadki, gdy lekarze powołują się na „katolickie sumienie” i odmawiają wypisania recept, co zmusza kobiety do płacenia 150–200 zł za wizytę bez otrzymania pomocy. Opisała to jako przykład protekcjonalnego moralizatorstwa.
Ostra krytyka dotyczyła dzielenia kobiet na te, którym pozwoli się przerwać ciążę, i tych, którym się tego zabroni, oraz bagatelizowania zdrowia psychicznego. Przytoczyła scenariusze dotyczące raka czy gwałtu jako ilustracje konsekwencji takiej polityki.
Główna teza
Anita Kucharska-Dziedzic podkreśliła, że wszystkie kobiety powinny podejmować decyzje dotyczące ciąży świadomie i samodzielnie, i że nikt nie powinien odbierać im podmiotowości, niezależnie od światopoglądu.
Sytuacja młodych i dostęp do antykoncepcji
Mówiła o młodych ludziach na ulicach, którzy chcą samodzielnie decydować o swojej płodności i rodzicielstwie. Zwróciła uwagę, że wiele z tych kobiet nie stać na pigułki antykoncepcyjne ani na wizyty u ginekologa.
Krytyka lekarzy i sumienia
Wskazała na przypadki, gdy lekarze powołują się na „katolickie sumienie” i odmawiają wypisania recept, co zmusza kobiety do płacenia 150–200 zł za wizytę bez otrzymania pomocy. Opisała to jako przykład protekcjonalnego moralizatorstwa.
Państwowy protekcjonalizm i konsekwencje
Ostra krytyka dotyczyła dzielenia kobiet na te, którym pozwoli się przerwać ciążę, i tych, którym się tego zabroni, oraz bagatelizowania zdrowia psychicznego. Przytoczyła scenariusze dotyczące raka czy gwałtu jako ilustracje konsekwencji takiej polityki.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Anita Kucharska-Dziedzic alarmuje o ofiarach handlu ludźmi na granicy
Anita Kucharska-Dziedzic: Dzień Dziecka, drzewa i alimenty natychmiastowe
Anita Kucharska-Dziedzic krytykuje wypowiedź marszałkini o demonstrantach
Anita Kucharska-Dziedzic: praktyczna edukacja i przyjazna szkoła
Anita Kucharska-Dziedzic krytykuje priorytety rządu w kryzysie
Anita Kucharska-Dziedzic krytykuje zmiany w Kodeksie Karnym Wykonawczym
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Artur Dziambor
Artur Dziambor wzywa do odrzucenia ograniczeń ulgi abolicyjnej
Mirosław Suchoń
Mirosław Suchoń: Ustawa degraduje Izbę i pogardza medykami
Józefa Szczurek-Żelazko
Józefa Szczurek-Żelazko: Prawo do życia i opieka perinatalna
Artur Dziambor
Artur Dziambor: Rząd doprowadził do praktycznego lockdownu
Magdalena Kochan
Magdalena Kochan o protestach i roli Trybunału Konstytucyjnego
Aleksander Szwed
Aleksander Szwed pyta o skutki nieaktualnego adresu w bazie
Artykuły
Transkrypcja
Pani Marszałku, Wysoka Izbo. Pani Bartuś powiedziała, że młode kobiety będą podejmować decyzje świadomie albo nieświadomie. I to jest klucz sporu o legalność aborcji. Żeby wszystkie kobiety podejmowały te decyzje świadomie. Zawsze świadomie i zawsze samodzielnie. I żeby nikt im się w te decyzje nie wtrącał, ani nie odbierał podmiotowości ludzkiej. Bo czy jest to podmiotowość świecka, czy religijna, to nie ma żadnego znaczenia. Bo i świeccy, i religijni ludzie mają wolną wolę i są podmiotami, a nie przedmiotami. Ale rozumiem, że pani poseł w zdenerwowaniu powiedziała coś, czego tak naprawdę nie chciała powiedzieć. To wyraz strachu. Strachu, że na ulicach jest w tej chwili niewiele kobiet w wieku menopauzalnym, czy panów w andronopauzie. Na ulicach są przede wszystkim ci młodzi ludzie, którzy chcą podejmować decyzje dotyczące swojej płodności i rodzicielstwa. Samodzielnie i świadomie. I to są ich decyzje związane z ich życiem i nie chcą, żeby ktokolwiek im się w te decyzje wtrącał. To są te same dziewczyny, które nie stać na pigułki antykoncepcyjne. Ba, nie stać je nawet na wizyty u ginekologa. A jeszcze zawsze jest ryzyko, że zapłacą 150-200 zł, by usłyszeć tylko to, że lekarz ma katolickie sumienie i recepty nie będzie. To jest, proszę państwa, państwowy protekcjonalizm podszyty moralizatorstwem. Dzielenie kobiet na te, którym pozwoli się terminować ciążę i tym, którym się zabroni. Zdrowie psychiczne jest mniej ważne, możesz się zabić. Trudno. Państwo ci pozwoli terminować ciążę, jak masz raka. Czy ta ciąża, którą donosisz, spowoduje, że nigdy już nie urodzisz? O, jaka szkoda. Ale widocznie Bóg tak chciał. Zgwałcili cię. Ale co to dziecko winne, że tatuś nie miał za grosz umiejętności uwodzenia i flirtu. Pozwij go o alimenty. Dosyć tego protekcjonalizmu wobec kobiet. Brawo. Dziękuję bardzo. Dziękuję.