Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Beata Małecka-Libera: Pieniądze są, to kwestia priorytetów

Beata Małecka-Libera: Pieniądze są, to kwestia priorytetów

Beata Małecka-Libera w wystąpieniu skrytykowała słowa posła, twierdząc, że brak pieniędzy to efekt wyboru priorytetów, a nie rzeczywisty niedobór środków. Opowiedziała się za równym traktowaniem pracowników służby zdrowia na pierwszej linii i za przyznaniem dodatków tym, którzy realnie narażają zdrowie podczas walki z epidemią.

Główne zarzuty wobec posła


Wyraziła zażenowanie wypowiedziami posła, które określiła jako „gładkie, okrągłe słowa” niepasujące do sytuacji. Zadała pytanie, co rząd stawia wyżej - życie i zdrowie społeczeństwa czy inwestycje typu Mierzeja, TVP - i podkreśliła, że pieniądze są, trzeba je tylko odpowiednio przesunąć i ustalić priorytety.

Postulat równego traktowania pracowników medycznych


Domagała się, aby dodatki trafiały przede wszystkim do osób bezpośrednio na styku z pacjentem z koronawirusem - pielęgniarek, lekarzy, ratowników i salowych. Argumentowała, że wszyscy oni solidarnie stoją przy pacjencie i powinni być traktowani równo przy przyznawaniu dodatkowego wynagrodzenia.

Krytyka koncepcji "dania wszystkim"


Ostrzegała, że przyznanie dodatków wszystkim pracownikom służby zdrowia bez jasnych kryteriów spowoduje, iż ci na pierwszej linii otrzymają tyle samo co osoby nieświadczące bezpośredniej opieki. Taka forma, zdaniem mówczyni, byłaby niesprawiedliwa i wymaga rozgraniczenia oraz jasnych reguł.

Wątki legislacyjne i odpowiedzi w dyskusji


W trakcie debaty padł też argument, że projekt senacki zakładał przyznanie dodatków wszystkim, a minister miał możliwość regulowania świadczeń innymi przepisami. Małecka-Libera podkreśliła potrzebę doprecyzowania zasad, by środki trafiały do tych, którzy realnie wykonują ciężką pracę przy pacjentach zarażonych koronawirusem.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dziękuję bardzo Pani Marszałek. Panie pośle, jestem zażenowana Pana słowami. Mówi Pan takie gładkie, okrągłe słowa, które tak naprawdę nie przystoją danej sytuacji w danym momencie. Nie jest Pan pracownikiem medycznym. Nie wie Pan, co się dzieje w szpitalach i w różnych miejscach, gdzie trwa walka o życie i zdrowie pacjentów. I słowa, które Pan mówi, że nie mamy pieniędzy są tylko kwestią wyboru i ustalenia priorytetów. Co dla Państwa jest ważniejsze? Życie i zdrowie społeczeństwa? Walka z epidemią? Czy może inne inwestycyjne wydatki typu, nie wiem, Mierzeja, TVP? Nie. Pieniądze są, Panie pośle, tylko trzeba je dobrze wykorzystać i zrobić przesunięcia odpowiednie w zależności od priorytetów. Mówi Pan również do Pana słowa, że te środki mają motywować. Ale kogo mają motywować? Tylko tych, którzy pracują na stadionie narodowym, czy także tych, którzy pracują na izbie przyjęć albo w karetce pogotowia? Przecież oni wszyscy wykonują tą samą ciężką pracę. Powiedział Pan również, że należy dać tym, cytuję, którzy najbardziej na to zasługują. Czyli komu? Pielęgniarce? Lekarzowi? Czy ratownikowi? A może salowej, która od rana do wieczora sprząta w tym szpitalu? Jak Państwo macie zamiar określać to, kto bardziej na to zasługuje? Właśnie o tym tu w Senacie mówiliśmy, że ci ludzie, którzy są bezpośrednio na styku z pacjentem z koronawirusem, muszą być traktowani równo, jeżeli chodzi o dodatkowe wynagrodzenie. O dodatkowe wynagrodzenie. Bo oni wszyscy solidarnie i równo stoją przy tym pacjencie. Dziękuję. Czy Pani Senator, pytanie jakieś do Pana w tej kwestii? Tak. Jakie priorytety Państwo przyjęliście w dobie epidemii, skoro Pan mówi, że nie ma pieniędzy na to, żeby dać na dodatkowe wynagrodzenie? Proszę bardzo, Pani pośle. Powinno być włączenie. Nie wiem, czy my mówimy w takim razie o tym samym przedłożeniu. Dlatego, że projekt senacki zakładał przekazanie wszystkim, wszystkim pracownikom służby zdrowia dodatków. Natomiast minister, my przecież myśmy wielokrotnie nowelizowali ustawę, która dała już dawno minister, mógł dawać takie dodatki. Jeżeli dał takie dodatki pracownikom POZ-ów, czyli lekarzom POZ-ów, to danie drugi raz tych samych dodatków, bo z tej ustawy wynika, że trzeba jeszcze raz im dać. A Pani przewodnicząca mówiła słusznie, że trzeba dać tym salowym, tym pielęgniarkom, tym lekarzom, którzy są na posterunku, którzy walczą o życie i zdrowie Polaków. Danie wszystkim oznacza, że odbieramy większą kwotę tym, którzy realnie wykonują tą pracę. To o to chodzi. Chodzi o to, że dobra intencja, szlachetna intencja, w sytuacji, w której nie ma jasnych kryteriów, czyli należy dać wszystkim, de facto odbawiamy tym, którzy są na pierwszej linii frontu. To o to chodzi. Ci, którzy narażają swoje zdrowie, a niejednokrotnie życie, dostaną dokładnie tyle samo, ile ci, którzy nie świadczą, a mogą. Bo z tych przepisów roszczenie będzie miał każdy. Każdy pracownik służby zdrowia. Bo każdy może się narazić na kontakt z osobą zarażoną. Każdy. Natomiast ci, którzy pracują, mają dyżury wielogodzinne, czasami całodobowe, dostaną dokładnie tyle samo, ile ci, którzy są na zwolnieniu. No przecież to jest niesprawiedliwe, bo mają roszczenie. Nam chodzi o rozgraniczenie. I dlatego mówię, w warstwie emocji, w warstwie dotyczącej przedłożenia pełna zgoda. My właśnie chcemy pomóc tym, którym się to należy, a nie wszystkim. I to jest ta różnica.