Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Dobromir Sośnierz o kosztach pieczy zastępczej i biurokracji

Dobromir Sośnierz o kosztach pieczy zastępczej i biurokracji

Dobromir Sośnierz odniósł się do kosztów i regulacji związanych z pieczą zastępczą i adopcją, krytykując biurokratyczne rozwiązania zawarte w ustawie. Zajął stanowisko, że nadmierne przeregulowanie i państwowy centralizm podnoszą koszty i ograniczają szanse dzieci na znalezienie domu rodzinnego.

Dane i porównania kosztów


- Przytoczył konkretne kwoty: amatorska rodzinna piecza zastępcza 1180 zł, profesjonalna rodzinna piecza zastępcza 2426 zł, pobyt w placówce 5457 zł. Zwrócił uwagę, że w wielu zwykłych rodzinach wydatki na dziecko są często niższe niż 1180 zł.

Krytyka państwowego centralizmu


- Stwierdził, że przykład pieczy zastępczej podważa argument o efekcie skali przy publicznych zamówieniach i usługach. Przywołał przykład Wielkiej Brytanii po Brexicie, wskazując, że państwowe rozwiązania bywają droższe i mniej efektywne.

Regulacje dotyczące opiekunów zastępczych


- Zaznaczył, że ustawa przewiduje obowiązek opinii psychologa co dwa lata dla rodziców zastępczych oraz częste aktualizacje sytuacji dziecka, podczas gdy biologiczni rodzice nie są poddawani takim kontrolom. Ocenił to jako przejaw zbędnego przeregulowania, które może zniechęcać potencjalnych opiekunów.

Ocena zmian w ustawie


- Uznał zmiany za ambiwalentne: pozytywnie ocenił informatyzację rejestrów, usprawnienie przepływu informacji, złagodzenie niektórych wymagań i przepisy zapobiegające mnożeniu placówek. Skrytykował jednak obowiązek kwartalnej aktualizacji sytuacji dziecka oraz koszty związane z dodatkowymi opiniami i zapowiedział wstrzymanie się od głosu.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Najpierw fascynujący fakt. Amatorska rodzinna piecza zastępcza to koszt 1180 zł. Profesjonalna rodzinna piecza zastępcza kosztuje 2426 zł. Pobyt w placówce 5457 zł. Dodajmy, że w wielu zwykłych rodzinach nakłady na dziecko są tak naprawdę znacznie mniejsze niż na te 1180 zł. To jest taki wart zapamiętania przykład dla tych, którzy przy różnych innych okazjach popierają państwowy centralizm w imię rzekomego efektu skali, że niby jak nasze wielkie państwo weźmie i coś zamówi, wyprodukuje czy tam rozprowadzi, to ze względu na skalę pozwoli nam to zaoszczędzić. Taki argument często jest podnoszony np. w stosunku do Unii Europejskiej, przy czym nikt nigdy nie podał przykładu, żeby to zadziałało. A mamy przykład odwrotny, jak Wielka Brytania po Brexicie np. musiała zamówić maseczki. Na własny rachunek to zrobiła to taniej i szybciej niż Unia Europejska. To taki jest ten efekt skali w praktyce. Wszystko co państwowe jest droższe i gorsze niż prywatne i to jest świetna tego ilustracja. I druga uwaga ogólna. Ja w ogóle nie rozumiem tego paradoksu, że jak człowiek chce mieć własne dziecko, to nikt na szczęście nie sprawdza jego kwalifikacji wychowawczych. A jak już to dziecko ma, to dopóki czymś urzędnikom strasznym nie podpadnie, to psycholog nie odwiedza go co dwa lata, żeby sprawdzić jego bieżące kompetencje. A ta ustawa właśnie przewiduje, że zastępczy rodzice co dwa lata mają dać zarobić psychologowi i udać się po opinię na temat swoich motywacji, predyspozycji. I jakość normalnych rodziców nikt o to nie pyta co dwa lata i dziury w niebie nie ma. Więc nie rozumiem, dlaczego w przypadku adopcji trzeba tak drobiazgowo wszystko sprawdzać, dlaczego to urzędnicy, a nie na przykład biologiczni rodzice mają o tym decydować. Więc uznaję tę dziedzinę prawa w ogóle jako jeszcze jeden obszar zbędnego przeregulowania, które kończy się tylko tym, że część dzieci, która mogłaby znaleźć sobie nowy dom, będzie latami siedzieć w państwowych ośrodkach i kosztować nas jeszcze te astronomiczne pieniądze, zamiast dać komuś szczęście i zamiast mieć rodziców. Jeśli chodzi o samą ustawę, to znaczy nie wprowadza tych zasad, te zasady już są, natomiast te zmiany, które wprowadza są w moim uczuciu ambiwalentne. Z jednej strony jest trochę pozytywnych zmian, takich jak złagodzenie niepotrzebnie wyśrubowanych wymagań w kilku miejscach, to pewnie raczej pod wpływem konieczności ekonomicznej związanej z brakiem chętnych na pracę za takie pieniądze. Przepisy zapobiegające mnożeniu niepotrzebnych placówek są wprowadzane, które pewnie nie byłyby te przepisy potrzebne, gdyby poddać je prostej weryfikacji rynkowej. Ale zawsze to pewnie jakaś racjonalizacja, wymóg otwarcia przynajmniej raz w tygodniu w godzinach popołudniowych dla tych ośrodków, co znowu pewnie nie było potrzebne, gdyby te ośrodki uzależnić, jakieś wynagrodzenie i uzależnić od ich skuteczności. One same z siebie by otwierały się wtedy, gdy to jest dogodne dla rodziców, żeby zwiększyć swoją wydajność. Informatyzacja rejestrów, usprawnienie przepływu informacji pomiędzy sądami i ośrodkami to też na plus. Ale z drugiej strony mamy aktualizację co trzy miesiące bieżącej sytuacji dziecka, co jeszcze bardziej uprzykrzy wszystkim życie i podniesie koszty. No i te wspomniane opinie, wymagania dotyczące opinii psychologa co dwa lata. Także my się wstrzymamy od głosu. Bardzo proszę Panią Poseł.