Marlena Maląg: Mieszkanie to fundament przyszłości Europy
Poseł Marlena Maląg w debacie w Parlamencie Europejskim (10.03.2026) omawia kryzys mieszkaniowy w Unii i wskazuje na potrzebę odważnych, praktycznych rozwiązań. Podkreśla, że braku mieszkań i nadmierna biurokracja zagrażają rodzinom i demografii Europy.
Najważniejsze ustalenia
Marlena Maląg wskazała realny obraz kryzysu mieszkaniowego: młode rodziny, które pracują i mają plany, nie mogą znaleźć własnego mieszkania. Poseł zwróciła uwagę, że podaży mieszkań jest za mało, ceny są wysokie, a koszty budowy i energii rosną.
Przyczyny i konsekwencje
W wykładzie podniesiono czynniki napędzające problem, w tym długotrwałe niskie stopy procentowe, spekulacje i przekształcanie mieszkań w aktywa inwestycyjne. Maląg ostrzega, że mniejsza dostępność mieszkań przekłada się na spadek liczby rodzin i urodzeń, co ma długofalowe konsekwencje dla Europy.
Ocena propozycji UE i postulaty
Poseł oceniła Europejski plan na rzecz mieszkalnictwa przystępnego cenowo jako krok w dobrym kierunku, ale niewystarczający. Postuluje uproszczenie przepisów, ograniczenie biurokracji i zatrzymanie tworzenia kolejnych obciążeń regulacyjnych, aby przyspieszyć budowę mieszkań dla rodzin.
Znaczenie polityczne
Wypowiedź podkreśla pilność działań legislacyjnych i administracyjnych na poziomie unijnym. Maląg wzywa do odwagi politycznej i konkretnych reform, które umożliwią dostęp do mieszkań jako fundamentu godnego życia i przyszłości Europy.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
To jest Marlena Malach. Szanowni państwo, pozwólcie, że zacznę od obrazu, który dziś zna wiele młodych Europejczyków. Para młodych ludzi po 30, oboje pracują, oboje chcą założyć rodzinę, mają plany, siłę, marzenia. Brakuje tylko jednego, własnego mieszkania. To właśnie jest dziś prawdziwa twarz kryzysu mieszkaniowego w Europie. Rok temu powołaliśmy komisję specjalną, bo miliony obywateli w całej Unii mierzą się z tym problemem. Mieszkań jest za mało, te, które powstają są zbyt drogie, rosną koszty budowy i energii, przedsiębiorcy toną w biurokracji. Ale powiedzmy też uczciwie, ten kryzys nie wniął się znikąd. Przez wiele lat rekordowe niskie stopy procentowe napędziły spekulacje na rynku mieszkań. Zamiast domów dla rodzin powstawały aktywa inwestycyjne, a konsekwencje są poważne, nie tylko wysokie ceny. Mniej mieszkań oznacza mniej rodzin, mniej rodzin oznacza mniej dzieci, a to oznacza słabszą Europę. Dlatego potrzebujemy odwagi, odważnych decyzji. Europejski plan na rzecz mieszkalnictwa przystępnego cenowo to krok w dobrą stronę, ale to za mało. Musimy uprościć przepisy, ograniczyć biurokrację, przestać ponosić koszty budowy kolejnych regulacji, bo mieszkanie to nie luksus, to fundament godnego życia, fundament rodziców, fundament przyszłości Europy. Dziękuję bardzo.