Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Szymon Szynkowski vel Sęk: Ostro o udziale Rosji w nowej Radzie Pokoju

Szymon Szynkowski vel Sęk: Ostro o udziale Rosji w nowej Radzie Pokoju

Szymon Szynkowski vel Sęk komentuje kontrowersyjne zaproszenie do nowej Rady Pokoju i wskazuje, kto powinien formalnie na nie odpowiedzieć. Porusza też kwestię oczekiwanej opinii Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz roli prezydenta w tej decyzji.

Poseł przedstawia główne tezy:


to zaproszony - czyli prezydent - powinien udzielić odpowiedzi po konsultacji z rządem; Polska powinna poważnie rozważyć udział, ale decyzja nie może być pochopna; obecność Rosji przy stole ma wymiar symboliczny i praktyczny, który trzeba przeanalizować.

Zachęta do obejrzenia wypowiedzi:


mówi rzeczowo i bez uproszczeń - warto poznać argumenty przed podjęciem decyzji o polskim udziale w nowym ciele międzynarodowym.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Kto dostał zaproszenie, panie dyrektorze? Skoro zawsze w relacjach dyplomatycznych, jak i w relacjach międzyludzkich odpowiada na zaproszenie ten, kto zaproszenie otrzymuje, nie ktoś inny za niego, prawda? Czyli prezydent. Prezydent Nawrocki powinien powiedzieć tak, albo prezydent Nawrocki powinien powiedzieć nie. Tak jak powiedziałem, to zaproszony, czyli w tym przypadku prezydent Rzeczypospolitej, powinien udzielić odpowiedzi na to zaproszenie, ale oczywiście powinien udzielić tej odpowiedzi w konsultacji z rządem. Czy taka konsultacja ma w tej chwili miejsce? Czekamy na opinię Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Znaczy, czeka pan prezydent. Putin przy tym samym stopniu nam nie przeszkadza. A przeszkadza nam w Organizacji Narodów Zjednoczonych? Organizacja Narodów Zjednoczonych powstała, wie pan, zanim był Putin. To po prostu tam jest Rosja. A o BWE przeszkadzał nam Putin? Wie pan, to samo. To wszystko jest, to jest zastana sytuacja. A my tworzymy nową organizację. Bo chcemy być w grze o pokój na Ukrainie. Ale autoryzujemy go w jakiś sposób. Zgodzi się pan na nowo? Nie, w żaden sposób. Nie zgodzę się. Bo powiem ci, on już był przedtem. I to by było tak samo. A tutaj tworzymy nowe ciało, którego na nowo zaprasza, czyli na nowo jakby autoryzuje to, kim on jest. To jest ważny powód, dlaczego to nowe ciało powstaje. Między innymi dlatego, że te stare się nie sprawdziły, prawda? Jasne, jasne. Mówmy o Putinie. Nie, ja chciałbym rozmawiać, wie pan, o Radzie Pokoju, o polskiej obecności w Radzie Pokoju. Pan by chciał rozmawiać o Putinie. Putin, jego obecność w różnych organizacjach międzynarodowych nie sprawia, że wszyscy z tych organizacji międzynarodowych wychodzą. Z niektórych tak. Z niektórych wyrzuca się Rosję. No tak, ale nie wchodzi się nowych organizacji z jego udziałem. A to jest nowa organizacja. Tutaj jest nowa organizacja, która ma na celu przełamanie impasu dotyczącego tej sprawy i niemożności działania skutecznego w tej sprawie innych instytucji. I w mojej ocenie, no Polska bardzo, przynajmniej poważnie powinna się zastanowić nad obecnością tej instytucji. I Rosja też powinna. Naprawdę nie jest kluczowe, kto w tej sprawie jest przy stole. Ważne jest, kogo przy stole może nie być. To trzeba, jakie konsekwencje mogłyby wynikać z tego, że kogoś przy tym stole nie ma, prawda? To jest istotne. No tak jak w ONZ-ie mówię, w wielu innych organizacjach jest Rosja. Ale omówiliśmy już to. To jest sytuacja za Stanem. To trzeba byłoby już stamtąd wyrzucić. A my tu tworzymy coś nowego. I zapraszamy. Albo dołączamy. Czyli nie my tworzymy, tylko... Jasne, ale zapraszamy i dołączamy. Dołączamy, no to dołączamy. Powinniśmy się zastanowić nad tym, czy warto dołączyć. W mojej opinii jest to bardzo poważna propozycja. Widzę wiele argumentów za tym, żeby do takiej organizacji przystąpić. Żeby takie zaproszenie przyjąć, ale nie powinna być to decyzja powodna. Mówi Pan, żeby się nie wyrywać. No to rozumiem, mamy czekać, kto tam dołączy. Czyli jak kraje europejskie nie dołączą, no to my też. Na razie czekamy na opinię Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Czyli znowu my w ogonie. No to właśnie minister Sikorski w ogonie. Jak zwykle spóźniony. Nie, no to Pan mówi, że trzeba czekać. Minister Sikorski nie może wydać opinii w tej sprawie, wie Pan. Pana pyta Pan o to samo. Ale jestem bywym Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Trzeba obecnego pytać, Panie redaktorze, dlaczego nie daję opinii w tej sprawie. Trzeba pytać obecnego, dlaczego nie wydaję opinii w tej sprawie, Panie redaktorze. Nie, ale mówiąc całkiem serio, dobrze by było, gdyby Ministerstwo Spraw Zagranicznych jednak opinię prezydentowi pilnie wydało. Prezydent jest w Dawos, prowadzi rozmowy w tej sprawie. Wiem od Pana Ministra Przydatcza, z którym jestem w kontakcie, że ten temat jest jednym z najważniejszych tematów dzisiaj dyskutowanych w Dawos. Więc dobrze, że Prezydent zna opinię polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w tym temacie. Czym by się to różniło od resetu z Rosją? To tak bardzo głośno mówili. Moment, moment. Wszystkim, szczerze powiedziawszy, dziwię się takiego pytaniu. To jakby Pan pytał, nie wiem, czym się różni Biedronka od Słonia. No, dla mnie różnica jest taka, że wtedy nie było pełną skalowej inwazy na Ukrainę Putina. A wraz z nim musielibyśmy siedzieć przy jednym stołku. Dla mnie różnica jest taka, wie Pan, że my nie rozmawiamy z Rosją o tej sprawie, tylko ze Stanami Zjednoczonymi. To jest tylko podstawowa różnica. Czy Pan rozmawia na molo z Putinem, czy Pan rozmawia w Waszyngtonie z Prezydentem Trumpem. Pan nie dostrzega tej różnicy? Ale Rosja też by siedziała przy tym stole. Czyli Pan porównuje sytuację, w której prowadzimy rozmowy z kimś, z sytuacją, w której prowadzimy rozmowy przy stole, przy którym ta osoba jest jedną z 60 innych osób. Ja uważam tę sytuację za nieporównywalną. Ale doceniam, że TVP Info potrafi widzieć wspólnotę również w Biedronki i Słońcu. A co Pan powiedział w kwestii Grenlandii? Mógłby Pan doradzać rządowi? Do co Pan powiedział? Donald Trump powinien. Przyjął sobie Grenlandię, mówiąc bardzo logicznie, czy nie? A czy dzisiaj kwestia Grenlandii jest na liście priorytetów polskiej racji stanu w pierwszej piątce, dziesiątce, czy dwudzieste w Panie hiszpańskiej ocenie? W mojej ocenie nie jest nawet w pięćdziesiątce. W mojej ocenie nie jest nawet w pięćdziesiątce. To jest terytorium jednego z członków Unii Europejskiej, NATO. Ale nie Polski, prawda? Nie Polski. I dość daleko od Polski. I uważam, że naprawdę dzisiaj mamy trochę ważniejsze wyzwania i tematy, które są ważne, żeby o nich dyskutować niż wyrażanie polskiego stanowiska w sprawie Grenlandii. Jak jeszcze usłyszałem, nie wiem czy to prawda, bo do jednego z Państwa kolegów nawet nie miałem czasu zweryfikować tej informacji, że minister Sikorski coś przebłąkuje jakimś konsulacie honorowym na wnuk na Grenlandii polskim, który miałby być polską odpowiedzią na tę propozycję, to szczerze powiedziawszy nawet trudno mi to komentować. To jest strasznie niepoważne. Grenlandia jest daleko, to czemu mamy zasiadać w Radzie, która ma decydować o losach Bliskiego Wschodu? Dla nas akurat nie tutaj Bliski Wschód jest najważniejszy, tylko to czym ta Rada w przyszłości się może zajmować, a może zajmować się sprawami Ukrainy. I warto wtedy być przy stole, bo jeżeli raz się nie jest przy stole, to później można, że tak powiem, już do tego stołu może być cię trudno dosiąść. Ale ja nie mówię, że powinniśmy być w Radzie Pokoju. Ja jasno mówię o tym, że to jest poważna propozycja, nad którą się powinniśmy zastanowić. Widzę pewne argumenty za, widzę też pewne argumenty oczywiście, które sprawiają, że ta refleksja jest konieczna dłuższa, a decyzja nie powinna być pochopna. Super, dziękuję bardzo.

---