Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk o ujawnionych nagraniach i działaniach prokuratury

Donald Tusk o ujawnionych nagraniach i działaniach prokuratury

Donald Tusk przedstawił swoją ocenę ujawnionych nagrań i poparł działania prokuratury wobec byłych ministrów, wskazując na możliwość zachowań o charakterze nielegalnym. Jednocześnie ocenił rozmowę prezesa Narodowego Banku Polskiego z ministrem jako bulwersującą pod względem języka, ale niewskazującą na przekroczenie prawa i podstaw do dymisji.

Ocena działań prokuratury


- Tusk podkreślił, że jeśli cytowane sformułowania rzeczywiście padły w rozmowie między byłymi ministrami, prokuratura ma tu „co robić”. Zaznaczył brak akceptacji dla takich zachowań i odniósł się do decyzji prokuratora generalnego, przypominając o wycofaniu się jednego z byłych ministrów z życia publicznego i z partii.

Analiza rozmowy prezesa NBP z ministrem


- Pierwsza analiza opublikowanej rozmowy prezesa Narodowego Banku Polskiego z ministrem nie wskazuje na przekroczenie prawa, choć styl wypowiedzi jest bulwersujący. Tusk podzielił opinię prezesa NBP, że rozmowy dotyczyły raczej wspólnych działań na rzecz państwa niż „przestępczych dealów”, i nie widzi podstaw do podejmowania decyzji kadrowych wobec uczestniczącego w tej rozmowie ministra.

Projekt ustawy i procedura konsultacji


- Tusk przypomniał, że projekt ustawy popierany przez prezesa NBP był procedowany wcześniej w Ministerstwie Finansów i w procesie konsultacji, przedstawiony w sposób formalny i transparentny. Zapowiedział, że założenia projektu będą rozpatrywane na posiedzeniu rządu i ocenił, że mogą one korzystnie wpływać na stabilność finansową państwa oraz na niezależność Narodowego Banku Polskiego.

Wątki dotyczące Ambergold i osobiste wyjaśnienia


- Odniósł się też do wzmianki prezesa NBP o sprawie Ambergold, wskazując, że prokuratura już dwukrotnie zajmowała się tą kwestią, i uznał sugestie o jakimś tajemniczym poufnych informacjach za absurdalne. Podkreślił, że to spotkanie odbyło się z inicjatywy prezesa NBP, a minister poinformował go o jego treści dopiero po fakcie.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Transkrypcja
Chcę Państwu w skrócie przedstawić moją ocenę tego zdarzenia, mój punkt widzenia. Są trzy aspekty, które chciałbym podkreślić bardzo wyraźnie. Pierwszy aspekt to ujawnione, zakładając, że materiał publikowany przez tygodnik wprost jest oparty na prawdziwych nagraniach, ujawnione zachowania o charakterze nielegalnym, godzącym w porządek prawny. Dzisiaj prokurator generalny, taka jest też moja ocena tego zdarzenia, podjął działania dotyczące rozmowy byłych ministrów pana Sławomira Nowaka i pana wiczenistra Parafianowicza. Jeśli sformułowania i słowa, które zostały zacytowane przez tygodnik wpadły w rozmowie między oboma byłymi ministrami, to bez wątpienia prokuratura ma tutaj co robić. I dlatego nie może być w żadnym wypadku akceptacji czy tolerancji dla takich zachowań. Ja już w tej sprawie nie mam nic do dodania, jeśli chodzi o działania wobec obu byłych ministrów, bo jak już państwo wiecie, jak już wspomniałem, sprawą, wyjaśnieniem tej sprawy zajęła się prokuratura. Osobiście jest to oczywiście dla mnie duże rozczarowanie i nie zmienia tego fakt, że dzisiaj Sławomir Nowak wycofał się z życia publicznego i wycofał się z Platformy Obywatelskiej, bo to rozczarowanie jest głębsze i nie dotyczy tylko kwestii naszej współpracy politycznej. Jest drugi aspekt. To jest aspekt związany z rozmową pana prezesa Narodowego Banku Polskiego, Marka Belki i pana ministra Sienkiewicza. W tym aspekcie, na tyle na ile to było możliwe, w krótkim czasie ta rozmowa była opublikowana dopiero dzisiaj, formalnie przez tygodnik wprost, ale też podzielam tu opinię prokuratora generalnego, że ta pierwsza analiza tych wypowiedzi nie wskazuje na przekroczenie prawa. Jest oczywiście dość bulwersujący styl. Źle jest, że kuchnia polityczna, ale chyba nie tylko polityczna, że generalnie kuchnia wygląda w taki sposób i ludzie ze sobą rozmawiający i niewiedzący o tym, że są słuchani lub posłuchiwani, często używają języka, który jest nie do zaakceptowania. Ale nie jest naszą rolą ocenianie estetyki, zachowań czy kultury języka. Tylko decyzje działania i ocena tych działań pod względem prawnym. Jeśli chodzi o takie czysto merytoryczną ocenę tego, co usłyszeliśmy w dialogu pomiędzy prezesem NBP a ministrem Sienkiewiczem, to nie znajduję tam spraw, które kazałyby mi podejmować jakieś decyzje wobec ministra Sienkiewicza. Mówię tutaj o takich decyzjach jak na przykład dymisja. I podzielam tutaj opinię prezesa Narodowego Banku Polskiego. To wynika także z mojego doświadczenia z obu panami, i z prezesem Belką, i z ministrem Sienkiewiczem, że niezależnie od tego, w jak paskudny sposób wyrażali swoje opinie i oceny, to raczej rozmawiali o tym, jak pomóc państwu polskiemu, a nie jak zaszkodzić państwu polskiemu. Nie rozmawiali o przestępczych dealach, jak niektórzy to interpretują, tylko o wspólnych działaniach Narodowego Banku Polskiego i rządu, które mogłyby w ewentualnej chwili kryzysu finansowego skutecznie zapobiec negatywnym działaniom finansowym. Chcę też bardzo wyraźnie podkreślić, że niektóre interpretacje, ale także to, co mówili obaj politycy w czasie tego spotkania, nie zawsze miało się jakoś sensownie do rzeczywistości. W tym czasie, kiedy wyrażali swoje negatywne oceny wobec pana ministra Rostowskiego, ja byłem po raz kolejny w akcji namawiania pana ministra Rostowskiego, żeby pozostał na swoim stanowisku. Jeśli chodzi o projekt ustawy, za którym pan prezes Belka się opowiadał, ten projekt ustawy, jawny i publiczny, od długiego czasu był już procedowany w Ministerstwie Finansów. I od początku, od momentu, kiedy Narodowy Bank Polski wysz z tą inicjatywą w sposób formalny, transparentny i przejrzysty był oceniany i w Ministerstwie Finansów, a następnie w procesie konsultacji. I każdy zainteresowany mógł do tego projektu dołożyć swoje opinie, wnioski czy protesty. Chcę też powiedzieć, że co do istoty tego projektu, tych założeń, bo to dopiero są założenia, one zresztą jutro będą rozpatrywane na posiedzeniu rządu, tak jak i wtedy, tak i dzisiaj mogę powiedzieć, że one będą korzystnie wpływały na stabilność finansową państwa i także na niezależność Narodowego Banku Polskiego. Chcę także mocno podkreślić, bo tego typu interpretacje się również pojawiły, że nie wysyłałem pana ministra Sienkiewicza na spotkanie z panem prezesem Belką. To spotkanie odbyło się z inicjatywy prezesa Narodowego Banku Polskiego. Po spotkaniu minister Sienkiewicz przy okazji innego spotkania poinformował mnie, na jaki temat rozmawiano. Głównie dotyczyło to problemu wytwórni papierów wartościowych i mennicy. Tam była kwestia, o której wiedziałem też wcześniej od prezesa Narodowego Banku Polskiego, że w jego ocenie dobrze byłoby, aby podobnie jak banknoty, także monety były drukowane przez państwową firmę i że jest problem z ceną usługi, jaką mennica państwowa Narodowemu Bankowi Polskiemu oferuje. I to może powodować, że dróg polskich monet będzie musiał odbywać się za granicą ze względu na wysokie koszta tego, znaczy bicie monet tego procesu. To jeśli chodzi o ten główny problem, jaki pojawia się w ocenach czy w interpretacji tego spotkania. Pojawia się tam także krótki wątek dotyczący mnie, interpretacje też usłyszałem takie nielogiczne i niesprawiedliwe, odnosi się do sprawy Ambergold. Prezes Belka przy okazji innej rozmowy wspomniał mi, że ocenia tę kwestię jako niepokojącą i niebezpieczną ze względu na charakter Ambergold jako piramidy finansowej. I było to w czasie, w którym zajmowała się tą sprawą już prokuratura. Przypomnę, że prokuratura dwukrotnie zajmowała się tą kwestią, już, jeśli dobrze pamiętam, w roku 2011, a później także wiosną roku 2000. Przypomnijcie mi, kiedy się afera ujawniła 2012 czy 2013? Będzie dwa lata, 2012. I dlatego wspomnienie przez prezesa Belkę nie miało w żadnym wypadku ani charakteru ostrzeżenia, ani jakiejś informacji, tylko potwierdzało to, o czym było już dość powszechnie wiadomo. I sugestia, jakoby w związku z tym zdaniem prezesa Belki zapoznał się z jakąś tajemniczą sprawą, jest absurdalna. Jak Państwo pamiętacie, zaprzeczałem takim nieuczciwym i nieprawdziwym sugestiom, jakobym uprzedzał mojego syna, dysponując tajnymi wiadomościami ze służb, wtedy, kiedy rozpoczął współpracę z OLT. Co było nieprawdą. Podobnie jak taką oczywistością było to, że atmosfera wokół Amber Gold była dość paskudna i taka dwuznaczna od dłuższego czasu i nie trzeba było żadnej dodatkowej informacji, żeby późną wiosną wiedzieć, że ma się do czynienia z jakimś takim niepokojącym procederem. Dlatego te interpretacje uważam za absolutnie bezzasadne, a niektóre sformułowania za nieuczciwe w tej kwestii. Ale to jest wątek poboczny i nie będę już Państwu tym głowy zawracał. Jest trzeci aspekt, który w żaden sposób nie przesłania i nie unieważnia dwóch poprzednich. A więc kwestie nagannych pod względem prawnych zachowań muszą być wyjaśniane przez prokuraturę i odpowiedzialnie muszą ponieść konsekwencje. Jeśli spotka to panów Nowaka i Parafianowicza, takie są i muszą być zasady i reguły postępowania. Jeśli chodzi o typ zachowań, trudny dla mnie do zaakceptowania i bulwersujący, jaki zaprezentowali panowie Sienkiewicz i Belka, nie wpływa na moją ocenę polityczną, taką kluczową, jeśli chodzi o ich pracę. Zresztą nie jest rolą rządu i premiera ocenianie czy wpływanie na działanie Narodowego Banku Polskiego. Myślę, że ta sprawa jest też dla państwa oczywista. Ten trzeci aspekt dotyczy próby takiego zamachu stanu, zamachu na polskie państwo czy obalenia rządu poprzez nielegalne metody. I jeszcze raz chcę podkreślić, nie chcę w żaden sposób umniejszać negatywnego znaczenia informacji, jakie przedostały się do opinii publicznej poprzez nagrywanie nielegalnym podsłuchem polityków. Chcę jednak bardzo mocno podkreślić, że po raz pierwszy w historii po 1989 roku mamy do czynienia z sytuacją, w której nie, że nagrywa rozmówca rozmówcę, bo z takimi sytuacjami mieliśmy już do czynienia. Ale po raz pierwszy mamy do czynienia z zorganizowanym z zewnątrz nielegalnym, z zewnątrz, ten się rozmówców pod słuchem krążą informacje i są podstawa, aby sądzić, że ten proceder był dobrze zorganizowany, trwał długi czas i dotyczył kilku miejsc. To dobrze zorganizowane przestępstwo miało na celu nie dobro publiczne, tylko jak rozumiem permanentne podsłuchiwanie polityków partii rządzącej. Niezależnie od tego, że wszyscy mamy prawo do poznania prawdy i ja nie mam tutaj jakichś szczególnych zastrzeżeń i rozumiem dziennikarzy, którzy ujawniają każdą nawet nielegalnie zdobytą informację, to nie zmienia to faktu, że destabilizuje się państwo polskie poprzez proceder nielegalnego zakładania podsłuchów i to w sposób, jak już wspomniałem, prawdopodobnie dobrze zorganizowane. Mówię o tym tak dobitnie dlatego, ponieważ słuchając dzisiaj głosów liderów opozycji i rozumiejąc ich, bo opozycja jest po to, żeby szukać różnych sposobów i metod, aby odwołać rząd, ale proponuję, aby się panowie, którzy dzisiaj zażądali dymisji rządu, zastanowili, czy są pewni, że chcą stanąć w ramię z tymi, którzy dali im narzędzia do głoszenia tego typu postulatów. Służby podjęły już działania, aby sprawę wyjaśnić. Także prokuratura, jak sądzę, w najbliższym czasie w związku z zawiadomieniem o przestępstwie także podejmie stosowne czynności, nie lekceważyłbym tego problemu. Jak się państwo zapewne domyślacie, nie będę na podstawie dotychczasowych materiałów podejmował decyzji politycznych. W tej chwili koncentruję się na wyjaśnieniu tej sprawy i na zapewnieniu takiej elementarnej stabilności. Ponieważ Warszawa aż huczy od pogłosek, że będą następne materiały, więc będę starał się, tak jak i w tym przypadku, starannie oddzielać to, co jest interpretacją lub nadużyciem albo takim nieuzasadnionym atakiem politycznym od tego, co jest jakąś brzydką sprawą, która wymaga działań o charakterze prawnym. Jeśli także w przyszłości, w najbliższych dniach czy tygodniach pojawią się informacje, które będą dyskredytujące pod względem prawnym jakiegokolwiek urzędnika, to będziemy podejmowali wspólnie z prokuraturą działania, tak jak w przypadku dwóch byłych ministrów. Natomiast z drugiej strony będę przestrzegał przed rzucaniem się do tej rzeki, której nurt wytyczył ktoś ze złą wolą. Co do tego nie mamy, jak sądzę, żadnej wątpliwości. I dlatego będziemy tutaj starali się reagować możliwie szybko i oczywiście transparentnie. W każdej sprawie będę chciał być do Państwa dyspozycji i skutecznie i możliwie w sposób jasny odpowiadać na pytania. Jeśli dziś czy w najbliższej przyszłości, nie na każde pytanie będę w stanie odpowiedzieć, to będę starał się możliwie szybko ten brak wiedzy uzupełnić, ale pozwolicie Państwo, że będę starał się być precyzyjny. Jeśli nie będę miał pewności, to będę Państwa odsyłał do następnej konferencji prasowej, która będzie miała miejsce niebawem. To tyle. Bardzo przypominam, że mamy czas do godziny 16. Bardzo proszę o pytania. Panie premierze, Magda Ucjan, Fakty TVN. Panie premierze, ja mam kilka pytań. Na początek wrócę do tego, co Pan mówił o opozycji. Część opozycji żąda dymisji całego rządu, nie tylko ministra Sienkiewicza. Część oczekuje przedterminowych wyborów. Chciałam zapytać, czy w razie, gdy zostaną opublikowane kolejne taśmy, rozważa Pan taki scenariusz. Kolejne pytanie chciałam zapytać o służby specjalne. Czy ma Pan zaufanie dzisiaj do wszystkich służb specjalnych i do szefów tych służb i czy oni mogą być spokojni o swoje stanowiska? I trzecie pytanie. Chciałam zapytać o taśmę z ministrem Nowakiem. Czy z tych taśmy nie wynika to, że będąc w Pana rządzie, można było załatwiać pewne korzystne dla siebie sprawy z administracją państwową? Jeśli chodzi o to trzecie pytanie, bo spodziewałem się, że kwestia Panów byłych ministrów Parafianowicza i Nowaka będzie obiektem pytania. Ja poprosiłem ministra finansów. Oczywiście prokuratura i tak to będzie badała. Ale poprosiłem o możliwie szybkie zwadanie sprawy. To znaczy, czy coś się działo po tym, co zadeklarował minister Parafianowic? Czy podjęto jakieś negatywne działania? 8 listopada 2013 roku wpłynęło do Urzędu Kontroli Skarbowej w Warszawie zawiadomienie Instytutu Zarządzania i Przedsiębiorczości o uszczupleniach podatkowych małżonki pana ministra Nowaka. Po analizie tego wniosku przez Urząd Kontroli Skarbowej w Gdańsk 3 grudnia sprawa została przekazana do I Urzędu Skarbowego w Gdańsku zgodnie z podziałem kompetencji służb skarbowych. Wszystkie stosowne czynności zostały w tej sprawie niezłocznie podjęte przez I Urząd Skarbowy w Gdańsku. Postępowanie kontrolne w sprawie indywidualnego podatnika jest objęte ochroną tajemnicy skarbowej. Dlatego o szczegółach tego postępowania nie będę informował. Ja cytuję komunikat, jaki przygotował mi minister finansów. W związku z doniesieniami prasowymi minister finansów zarządził kontrolą wewnętrzną w celu wyjaśnienia ewentualnych nieprawidłowości. Jednak według dostępnych danych, w tej chwili dostępnych, nie ma powodu przypuszczać, by ktokolwiek próbował wpływać na decyzję dotyczącą kontroli w tej sprawie. Dowodem tego na razie oczywiście jest jej bieg i przekazanie właściwym organom do zbadania. Nie wykluczam zatem, że dotyczy to zresztą obu nagranych rozmów, że słowa i sposób prowadzenia rozmowy nie był koniecznie wstępem do jakichś nagannych działań. Ale tu w tej sprawie prokuratura i tak będzie musiała wyjaśnić w najdrobniejszym szczególe tego typu sytuacje. Ale sam fakt takiej rozmowy, jeśli ona jest prawdziwa, jeśli to nagranie jest prawdziwe, sam fakt takiej rozmowy, czyli próba podjęta przez ministra Nowaka i pozytywna taka reakcja ministra Parafianowicza, już wtedy byłego ministra, no ale jak rozumiem, mogącego ze względów jakby towarzyskich czy innych wpływać na bieg zdarzeń, to samo sobie jest dyskwalifikujące i w ogóle nie ma żadnych wątpliwości. Znaczy niezależnie od tego, do jakiego wniosku dojdzie prokuratura, sama ta rozmowa, jeśli jest prawdziwa, jest dyskwalifikująca. Sama próba, sam temat jest dyskwalifikujący. Drugie pytanie. A mogę się wtrącić jeszcze do tego? Przepraszam, Jasek Czarnecki, Radio Zet, Panie Premierze, bo Pan mówi, że w listopadzie były wszczęte, ale minister Parafianowicz mówi wyraźnie. Próbowałem blokować, czy blokowałem kontrolę? Czy zablokowałem? Nie, więc jeszcze raz chcę podkreślić. Nie ma żadnego usprawiedliwienia. Nawet dla samej rozmowy, nawet gdyby to było tylko słowo czy deklaracja, to ono jest wystarczające, żeby dyskwalifikować obu polityków. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Czy doszło rzeczywiście do działań o charakterze przestępczym, to już rozstrzygnie prokuratura. Ale sama ta rozmowa jest wystarczającym powodem, żeby sprawę badała prokuratura, a nie tylko, żeby podlegała ocenie politycznej. Ocena polityczna jest miażdżąca. Czy do tego dojdzie także negatywna ocena o charakterze prawnym czy karnym, to już prokuratura wyjaśni. Drugie pytanie. Czy są służby specjalne, czy ma Pan do nich zaufanie? Ja mam zaufanie do szefów służb specjalnych. Natomiast czy w tym procederze organizowania podsłuchu uczestniczyli, byli lub aktualni funkcjonariusze państwowi, czy służb specjalnych? O tym nie będę w tej chwili mówił, ale oczywiście każdy wątek jest badany w tej sprawie. Natomiast nie mam zastrzeżeń co do działania dzisiejszych szefów służb specjalnych. Natomiast sprawa na pewno będzie bardzo szczegółowo badana. Już w tej chwili jest badana i szczególnie będzie to dotyczyło Biuro Ochrony Rządu z oczywistych względów, ale także wszystkich innych służb, czy ludzi dawnych, czy dawnych funkcjonariuszy w służbach, co do których mogłoby zaistnieć podejrzenie, że uczestniczyli w tym procederze, bo tego typu opinie pojawiły się także publicznie. Każdy wątek będzie badany. Zarówno ten mówiący o nielegalnym podsłuchu ze względów jakichś biznesowych, przez jakąś grupę przestępczą, przez służby lub były służby, czy przez służby obce. Każdy z tych wątków musi być badany. I tutaj my sprawę musimy szczegółowo wyjaśnić, ale co do milimetra. Ponieważ po raz pierwszy mamy do czynienia z takim ewidentnym uderzeniem właśnie nie przez osobę rozmawiającą, tylko przez kogoś z zewnątrz. I nie muszę Państwu chyba tłumaczyć, jak niebezpieczne dla rządu, dla Państwa tego, czy w przyszłości mogą być takie praktyki, bo wyobraźmy sobie choćby łatwość do szantażowania urzędników państwowych, których nagrywa się w sytuacjach prywatnych lub półprywatnych, półpublicznych na nielegalnym podsłuchu, a później w jaki sposób można to wykorzystać. Więc sprawa jest rzeczywiście bardzo poważna także z tego tytułu. Ale ja będę chciał, żeby niezależnie od tego, jak źle oceniam sposób rozmowy i styl rozmowy ministra Sienkiewicza, chciałbym, żeby on bardzo zaangażował się w wyjaśnienie tej sprawy. I dotyczy to także szefów służb. Nie będę ryzykował dzisiaj demontażu jakby tego segmentu rządu w sytuacji, w której potrzebujemy dzisiaj szybkiego i sprawnego działania. Szybkiego i sprawnego, z całą pewnością takiego działania zabrakło, jeśli chodzi o tzw. ochronę kontrwywiadowczą. Czy ożądanie opozycji, ewentualne przedterminowe wybory, bądź dymisję całego rządu, czego żąda prawo i sprawiedliwe? Jak Państwo się domyślacie, zadaniem premiera każdego rządu jest stabilne sprawowanie swojego urzędu, a nie przyłączanie się do obalania tego rządu. Więc tak jak rozumiem namiętności, jakie targają dzisiaj liderami opozycji, przede wszystkim prezesem Kaczyńskim, o tyle nie będę uczestniczył w tym planie. Tym bardziej, że ten plan napisał ktoś zupełnie inny, o czym już kilka razy dzisiaj wspomniałem i dlatego też przestrzegam tych, którzy zbyt energicznie przystępują do realizacji tego planu, żeby przemyśleli, czy na pewno chcą być wspólnikami tych, którzy zaczęli całą tę sprawę. Podkreślam, niezależnie od tego, jak krytycznie oceniamy samych nagrywanych. Dziękuję bardzo. Proszę bardzo, Pan Jacek Czarnecki. Panie premierze, bym wrócił na chwilę do Pana ministra Nowaka, bo do tej pory było tak, że jeśli on się wybroni w sądzie, to może ma powrót do polityki, prawda, do tego wyższego kręgu polityki. Czy po tej rozmowie już Pan go zupełnie skreślił? Czy to, że on wystąpił w tej chwili z PO, żeby nie być ciężarem, to oznacza, że on już do PO nigdy nie wróci po tej rozmowie? To jest moje pierwsze pytanie. Drugie pytanie. W czasie, gdy tutaj staliśmy, dostałem informację z ABW, że ABW przeszukuje w tej chwili mieszkania podejrzanych o podsłuchiwanie. Czy ma Pan informację na temat tego, kto to jest, czyje mieszkania są przeszukiwane, czy to są ludzie prywatni, w sensie, czy jest to jakieś konsorcjum, które sobie po prostu chciało zarobić, czy jest to jakaś służba państwowa innego państwa, czy są to może sfrustrowani funkcjonariusze ABW? I ostatnie pytanie wypadło mi z głowy, zaraz proszę mnie. W mojej ocenie kariera publiczna Sławomira Nowaka zakończyła się definitywnie. Tak długo, jak ja będę szefem Platformy, nie będziemy na pewno współpracować. Natomiast jeśli chodzi o szczegóły operacji służb, które badają sprawę, nie będę, nigdy ich nie komentuję, nigdy o tym nie informuję i tak będzie również w tym przypadku. Już sobie przypomniałem, o co chciałem zapytać. Opozycja. Jarosław Kaczyński zapowiedział, będę zbierał koalicję polityczną taką, żeby obalić ten rząd. Będzie kolejne konstruktywne wotum nieufności. Chcemy rozmawiać z innymi partiami o możliwym premierze. Czy jest Pan pewny, po ostatnich wypadkach głosowaniach, że tutaj się Panu nie pośliznie noga przy tym konstruktywnym wotum nieufności i że PO z PSL-em potrafią obronić swoją pozycję? Reguły gry są proste i powinny być bardzo czytelne. Rząd obejmuje w Polsce ten, kto wygrywa wybory. To jest pierwsza reguła. Ale możliwa jest także druga reguła, że następuje zmiana rządu w trakcie kadencji, jeśli ci, którzy wygrali, tracą większość w parlamencie. Więc to właściwie nie jest do mnie pytanie. Jeśli się okaże, że Jarosław Kaczyński będzie przekonujący dla liderów innych partii, w tym dla partii koalicyjnej i jeśli powstanie nowa większość, to ja znam reguły gry i reguły gry chcę szanować i nie ma tutaj żadnego problemu. Natomiast jeśli pytacie mnie Państwo o cenę, nie chciałbym być w sytuacji polityka, czy to jest polityk z Platformy, czy z PSL-u, czy z SLD, czy z PiS-u, który organizuje zmianę ekipy rządowej na podstawie przestępczych podsłuchów. Ale to jest moja ocena. I z całą pewnością ja nie będę ułatwiał zadania tego typu. Jeśli pierwszy raz miałby się taki w Polsce zdarzyć, że właśnie to jest metoda na obalanie rządu, to współczuję wszystkim następcom w przyszłości. I chcę też to bardzo wyraźnie podkreślić. W parlamencie każdy będzie miał prawo do wypowiedzenia swojej opinii, do głosowania, tak jak uważa za stosowne. I to jakby to jest poza sporem. Natomiast będę zwracał się do wszystkich ludzi dobrej woli i w parlamencie, i poza parlamentem, aby niezwykle wnikliwie i z taką elementarną ostrożnością oceniali materiały pochodzące z nielegalnego podsłuchu. Bo możemy się jutro, za tydzień, czy za dwa tygodnie zdziwić. Mówię o tych, którzy chcą realizować pewien plan. Z kim przyszło im ten plan realizować. I to jest dość poważne ryzyko w całej tej operacji. Mówił Pan, że nie wysłał Pan ministra Sienkiewicza, że namawiał Pan ministra Rostowskiego, żeby został kilkukrotnie. Ale przyzna Pan, że ta sekwencja wydarzeń jest trochę dziwna. Jest rozmowa ministra Sienkiewicza z panem prezesem Belką. Później jest, kilka miesięcy później, jest dymisja ministra Rostowskiego. Przedwcześnie kilkukrotnie zapowiadana przez media. Być może były przecieki z tej rozmowy do mediów. No a później jest projekt ustawy, która jutro będzie na rządzie. Właśnie, ja bardzo Państwa proszę, ponieważ ja sobie zdaję sprawę, że szczególnie w tych okolicznościach wiarygodność polityków, szczególnie Platformy, może być dla Was niewystarczająca. Projekt ustawy rozpoczął swoją, znaczy projekt założeń do ustawy jest obecny w Ministerstwie Finansów na długo przed tą rozmową. Projekt tej ustawy nie jest owocem tej rozmowy. Projekt tej ustawy, która jutro będzie na rządzie, był wstępnie zaakceptowany i omówiony przez ministra finansów ówczesnego Jacka Rostowskiego i Narodowy Bank Polski. Po drugie, jeśli Państwo nie chcecie wierzyć w to, co mówię w tej chwili, to zajrzyjcie do swoich archiwów i zobaczycie, w jaki sposób wyglądało odchodzenie ministra Rostowskiego. Ile razy publicznie, zarówno on, jak i ja potwierdzaliśmy, że moją intencją było, żeby został jak najdłużej tym ministrem. I że on zgłaszał intencję odejścia na długo przed tą inkryminowaną rozmową ministra Sienkiewicza i prezesa Belki. Dlatego ja sobie zdaję sprawę, że jeśli się nałoży z takim założeniem kalendarz zdarzeń i tę rozmowę, to mogą powstawać różne podejrzenia. Ale jeśli uczciwie Państwo zbadacie, wszystkie zdarzenia, na przykład przed chwilą to, co Pan powiedział, jest bardzo charakterystyczne. Zasadniczo zmieniłoby sytuację, gdyby projekt ustawy powstał na skutek tej czy tego typu rozmów. A on powstał wcześniej. Dlatego rozmowa o tym, że to spotkanie miało charakter konspiracyjny, bo dotyczyło ustawy. Ta ustawa była, tak jak i dzisiaj jest, ten projekt, powszechnie dostępna w Biuletynie Informacji Publicznej, w internecie, w dokumentach, także w dokumentacji ministra Finansów. To, że obaj Panowie tak naprawdę potwierdzili, że nie pałali jakąś szczególną miłością do ministra Rostowskiego, to dla mnie nie jest niespodzianką. Ja nie jestem ślepy. Ja wiem mniej więcej, kto kogo lubi, kto kogo mniej czy bardziej szczerze nie znosi. I to, że w polityce i w kuchni politycznej ludzie o sobie mówią nie najlepiej. Do tego jestem już przyzwyczajony. I z tym nauczyłem się żyć. Natomiast od tego jest na szczęście bardzo daleka droga do działań o charakterze takim dwuznacznym. Panie premierze, napisł Pan w Pana Twitterze, że jest Pan przykro z powodu tej afery. Dlaczego tego Pan nie napisał? Czy dlatego, że w ogóle wybuchła, czy dlatego, że z uświetla stawia Pana ministrów. Pana rząd chwali program inwestycji rozwojowych. To jest, cytuję, dupa i kamieni kupa, mówi minister Sienkiewicz. To jest niepełny cytat. Podpisuje się Pan pod tym projektem. I jeszcze jest jedno pytanie o gazoport w Świnoujściu. Jeszcze jest jeden. Czy nie wprowadza Pan opinię publiczną i poniekąd w błąd? Skoro to kolejny cytat mówi się na mieście od roku 2017. A kontrakt jest tak napisany, że umożliwia wykonawcom robienie na co tylko mają ochotę. Napisałem, informując o godzinie i dniu naszej konferencji prasowej. Nie, że jest mi przykro, tylko że to jest przykra sprawa i że jej nie lekceważę. To, że sprawa jest przykra, widać gołym okiem. I że ona jest przykra dla premiera rządu, chyba nie jest tezą jakoś szczególnie zaskakującą. I przykra jest oczywiście z obu tych powodów. Po pierwsze, że ktoś nielegalnie podsłuchiwał ministrów. Chce panie...