Grzegorz Braun - Polska nie powinna płacić za cudze wojny
Grzegorz Braun krytykuje politykę rządu i ostrzega, że Polacy ponoszą koszty cudzych konfliktów. W wystąpieniu odnosi się do zaangażowania Polski wobec wojny ukraińsko-rosyjskiej, zobowiązań sojuszniczych i rosnących obciążeń ekonomicznych i duchowych.
Główne tezy
Grzegorz Braun wskazuje, że polskie rodziny, biznesy i gospodarka już płacą rachunek za wojny, których nie prowadzimy. Podkreśla, że kolejne umowy i zobowiązania międzynarodowe przerzucają na Polskę ciężar kosztów materialnych i społecznych.
Koszty dla państwa i społeczeństwa
Mówca ostrzega przed długofalowymi skutkami uwikłania Polski w konflikty zewnętrzne; zwraca uwagę na koszty historyczno-polityczne, geostrategiczne i „duchowe”, gdy społeczeństwo staje się „kibicem” agresji. Krytykuje także praktyki, które według niego prowadzą do eksploatacji majątku i wolności obywatelskich.
Sojusze, traktaty i granice zobowiązań
Grzegorz Braun analizuje znaczenie traktatów i rolę NATO, zauważając, że zakres zobowiązań sojuszniczych jest ograniczony terytorialnie. Wskazuje też na krytyczne relacje z instytucjami europejskimi i nazwał je „Eurokołchozem” w kontekście decyzji przekraczających polskie interesy.
Głos Kościoła i wezwanie do modlitwy
W wystąpieniu Braun cytuje list arcybiskupa metropolity warszawskiego Adriana Józefa Galbasa z 3 marca, który wzywa do modlitwy i postu w intencji pokoju. Podkreśla znaczenie rozróżnienia obowiązków państwowych od religijnych i apeluje o stawianie polskiej racji stanu na pierwszym miejscu.
Jeśli zgadzasz się z tym przekazem, oceń materiał, skomentuj i udostępnij, aby dyskusja o polskim interesie narodowym trwała dalej.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Szczęść Boże, macie państwo jeszcze chwilkę cierpliwości, macie jeszcze siłę na parę słów. Nawijam, nawijam, ponaglony, ośmielony nawijam. Szanowni Państwo, o czym tu mówić? Czy o tym, że benzyna jest po siedem wzrosnącymi groszami, a rządzący najwyraźniej realizują politykę przenoszenia kosztów cudzych wojen na polskie rodziny? Polskie biznesy, polskie interesy i polskie gospodarstwa domowe już płacą rachunek za tę wojnę, za tę poprzednią płacą i płacić mają przez następne dziesiątki lat, przez następne dziesiątki lat. Wojna ukraińsko-rosyjska, której Polacy stali się grubymi, a może nawet najgrubszymi płatnikami, biorąc pod uwagę koszta nie tylko wymierne w walucie, ale także koszta społeczne, koszta historyczno-polityczne, koszta geostrategiczne, które pociąga za sobą ogłaszanie Polski stroną wojującą, bo tego właśnie dopuścili się rządzącym. Wmawiali Polakom i reklamowali wobec całego świata to, że jesteśmy stroną wojującą de facto, z Moskalami, tam na Ukrainie per procura niby, no ale naprawdę uczyniono z Polski zaplecze tamtego frontu i uczyniono z Polski magazyn wszelkich rezerw, środków, sprzętów, amunicji. I to są koszta, a teraz jeszcze kolejne umowy do tych zdradziecko zawartych przez ten poprzedni rząd i przez ten nowy rząd, ten poprzedni Macierewicza z Błaszczakiem i ten obecny Kosiniaka z plecakiem ucieczkowym. Do tych umów dokłada się jeszcze umowy ponad naszymi głowami zawierane przez Eurokołchoz. Niemiec wyprodukuje, Ukrainec dostanie, a Polak zapłaci w kolejnych pokoleniach Szanowni Państwo. Otóż jeszcze nie sposób zbilansować koszta i straty, które Polska ponosi w wyniku uwikłania w tę, nie naszą wojnę, a są to jeszcze dodajmy koszta duchowe, koszta, tak, te koszta, które naród płaci, kiedy rządzący czynią Polaków kibicami barbarzyństwa, kibicami bezprawia. Dotyczącymi, bezprawia dotyczącego tego jak się obchodzimy z ludźmi, jak się obchodzimy z majątnością. O na przykład zrobiono z Polaków kibiców procederu kradzieży cudzych pieniędzy w zagranicznych bankach i z każdego, kto się temu przeciwstawia, uczyniono wroga ludu, ruskiego agenta i tak dalej i tak dalej. Więc to są koszta duchowe, które naród płaci. Tutaj gra o duszę polskiego narodu się rozgrywa. Otóż tamta wojna jeszcze niezbilansowana, jeszcze niezakończona, chociaż, chociaż widzimy, że znowu ponad naszymi głowami dogadują się wielcy imperialiści, a tu już nowa wojna, wojna Purimowa rozpętana ledwie parę dni temu. Szanowni Państwo i dlaczego wznoszę hasło Teheran Warszawa Wspólna Sprawa? Czy chciałbym przenieść Teheran do Warszawy? Czy chciałbym wyeksportować Warszawę gdzieś za góry, za lasy? Nie, żadną miarą przenigdy. Rzecz w tym i całe piękno tej sytuacji w tym, że Warszawa jest tu, gdzie jest, chwała Bogu, choć jej być nie miało, gdy Hitler i Stalin zrobili co swoje i Teheran jest tam, gdzie jest. I my z Teheranem, z Iranem nigdy nie mieliśmy żadnej kosy, Szanowni Państwo, jak to mówią kibice klubów piłkarskich. My nie mieliśmy żadnych spraw, spornych konfliktów, roszczeń i oto co za ponury paradoks. Zrobiono z Polaków kibiców agresji, której dokonują państwa, które wysunęły wobec Polski roszczenia i to niebagatelne. Żydowskie państwo położone w Palestynie i diaspora żydowska w Stanach Zjednoczonych wysuwają przecież wobec Polski roszczenia, które gdyby miały być zaspokojone będą oznaczały bankructwo lub i wrogie przejęcie polskiej państwowości. Fizyczne przejęcie, terytorialne przejęcie władztwa na naszym terytorium. I otóż my mamy kibicować pomijając już meritum sprawy, pomijając to czy w ogóle są jakiekolwiek racje. Na pewno są one nie nasze, ale zrobiono z kibiców naszych wrogów. Tak, trzeba powiedzieć, że wszyscy, którzy te roszczenia bezczelne wobec Polaków wysuwali to są wrogowie Polski. Jeśli ktoś się godzi na to, żeby dla świętego spokoju tych wrogów nominować na, jeśli nawet nieserdecznych przyjaciół, to w każdym razie na takich sojuszników. Jednych bezpośrednio poprzez Pakt Północnoatlantycki, a drugich przez Prokura. Cała ta brednia o tym, że Izrael państwo żydowskie położone w Palestynie to jest jakaś rzekomo reduta cywilizacji europejskiej na Bliskim Wschodzie. Znacie Państwo tę retorykę. My trzymamy się faktów historycznych, także teologicznych. Nie dajemy się wkręcić w tę fałszywą, protestancką, judaizanską narrację, że dobra nasza, ten pogrom tam na Bliskim Wschodzie i w Azji Środkowej przybliży może Armageddon, a zatem happy end świata. My nie chcemy brać udziału w takim happy endzie wymuszanym na Panu Bogu w Trójcy Jedynym przez tych, którzy tak opacznie go sobie wyobrażają jako swojego plemiennego Boszka, który jest na skinienie i na gwizdnięcie Żydów, podczas gdy goje jak zwierzęta, o tyle tylko mogą zalegalizować niejako wtórnie swoje istnienie, służąc Żydom. My jedni się na to nie godzimy, my jedni patrzymy na to bez złudzeń, uwaga, bez sentymentów i bez resentymentów. My stoimy na gruncie polskiej racji stanu i polskiego interesu narodowego i my, uwaga, stoimy na gruncie traktatów. Traktatów, nawet i ten północnoatlantycki, zwięzły, krótki, w latach 40' nie pisali jeszcze tak rozwlekle jak autorzy traktatów europejskich. Te europejskie, eurokołchodzowe akty, prawne, bezprawne, kwaziprawne, liczą się na tysiące stron, tamten traktat krótki, więc czytajcie Państwo, Pakt Północnoatlantycki działa w ściśle określonym rewirze, ma zasięg terytorialny, przez kolejny punkt tego traktatu określony jako rejon Północnego Atlantyku i Morze Śródziemne. No i pytanie za pięć groszy, czy Iran leży może nad Północnym Atlantykiem? Czy Iran jest położony nad Morzem Śródziemnym? Nie trzeba mieć ani doktoratu, ani nawet nie trzeba było mieć piątki z plusem i w koronie na lekcjach geografii, żeby przypomnieć sobie, że jednak nie, nie leży. W związku z tym nasze zobowiązania sojusznicze nie mają tu nic do rzeczy, nic do rzeczy i na straży tych zobowiązań, jeżeli stoi aktualny prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, no to powinien do poduszki jeszcze raz przeczytać ten traktat. Czy mamy w ogóle jakiekolwiek traktatowe zobowiązania wobec Żydów w ich państwie położonym w Palestynie? No chwała Bogu nie mamy. Chwała Bogu nie mamy żadnych zobowiązań. A zatem szanowni Państwo, tak, oddychamy wszyscy z ulgą. Wszyscy oddychamy z ulgą, nie mamy wobec nich żadnych zobowiązań. I uwaga, powiedziałem bez sentymentów i bez resentymentów, nikomu źle nie życzymy. Ale to jest Polska, a my jesteśmy Polakami i wiecie Państwo, nie tylko traktatowych, formalnych, politycznych, ale nawet i moralnych, mistycznych zobowiązań my nie mamy, ponieważ normalna, tradycyjna doktryna katolicka bardzo ściśle, precyzyjnie nam to wykłada. Nie służy państwo polskie do tego, żeby zaprowadzać ład, porządek, nie daj Boże demokrację na całym świecie. Państwo polskie jest polskie, jak sama nazwa wskazuje i ma zajmować się rozwiązywaniem polskich spraw pomyślnie i ma zapewniać nam bezpieczeństwo, a nie sprowadzać powszechne niebezpieczeństwo na naród polski, jak to się w tej chwili dzieje. Sierarchia obowiązków, stanu, porządek, miłosierdzia nie domaga się od katolika kibicowania Żydom ani w ich państwie, ani w diasporze. Nie, odetchnijcie Państwo z ulgą, nie ma żadnych ani ludzkich, ani historycznych, ani prawno-politycznych, ani właśnie moralnych, religijnych przesłanek. Ta karta brudna i znaczona i fałszywa karta zelotyzmu religijnego, ona jest rozgrywana przez tych amerykańskich generałów, którzy swoim ludziom mówią, że bardzo dobrze zrobią, jak polegną za żydowskie państwo położone w Palestynie, ponieważ to właśnie przyspieszy pomyślny, pomyślny finał, koniec świata. To w Stanach Zjednoczonych, to nie jest moja teoria spiskowa, tylko w Stanach Zjednoczonych z dużym niepokojem to odnotowano, że agitacja polityczna w armii amerykańskiej sięga po takie argumenty z instrumentarium judaizantów, protestantów, tych chrześcijańskich syjonistów. Otóż nie bądźmy syjonistami, ani tym bardziej chrześcijańskimi, quasi pseudochrześcijańskimi syjonistami. Pilnujmy naszego standardu. Wszyscy moi przedmówcy na różne sposoby tak pięknie to wyartykułowali. Bardzo wam dziękuję, bardzo wam dziękuję za ten, ten honor, że możemy dzisiaj razem tutaj stanąć. Zanim zejdziemy z tej scenki, to ja przeczytam jeszcze, i to jest dobra wiadomość, jedna z nielicznych dobrych wiadomości ostatnich dni, ostatniego tygodnia. Co napisał, jego ekscelencja, arcybiskup metropolita warszawski, Adrian Józef Galbas. Nie wszyscy się jeszcze nauczyli tego nazwiska, ale to jest właśnie nasz metropolita. Poseł Fritz zdążył się nauczyć, bo, bo ekscelencja przybył z diecezji katowickiej. Więc ważna rzecz, że z datą 3 marca tego roku, a więc trzy doby po rozpętaniu wojny purimowej, z całą pewnością mając świadomość tego, co się tam wyprawia, napisał do nas ksiądz arcybiskup metropolita. Siostry i bracia, dramatyczna sytuacja na świecie wzywa nas do intensywniejszej modlitwy o pokój. Bardzo Was proszę o ofiarowanie w tej intencji Waszych modlitw osobistych, a także udziału w tej intencji we mszy świętej, adoracji Najświętszego Sakramentu i nabożeństwach wielkopostnych. Naszą modlitwę wzmocnijmy ofiarowanym w tej intencji postem. Tak napisał ksiądz arcybiskup. Pismo jest dłuższe, ale tu jest istota i to jest dyrektywa, do której wykonywania się poczuwam jako wierny tej archidiecezji. I bardzo dziękuję księdzu arcybiskupowi za to, że nie przyłącza się, bo różnie, naprawdę różnie to bywało, nie przyłącza się do chóru publicznego.