Joanna Kluzik-Rostkowska krytykuje termin 15 czerwca
Joanna Kluzik-Rostkowska krytycznie odnosi się do przywrócenia terminu 15 czerwca na wybór podręczników i broni prawa nauczycieli do późniejszej decyzji kosztem wygody wydawców. Twierdzi, że termin faworyzuje wydawców, minimalizując ich ryzyko, a ogranicza elastyczność nauczycieli i rodziców.
Joanna Kluzik-Rostkowska argumentuje, że termin 15 czerwca daje wydawcom pewność co do nakładów, a nauczycieli zmusza do podejmowania decyzji „na ślepo”. Podkreśla, że w sporze wybiera wygodę nauczyciela ponad wygodę wydawcy.
Zwraca uwagę, że na wolnym rynku producenci ponoszą ryzyko i nie mają gwarancji sprzedaży przed produkcją. Uważa, że wydawcy powinni akceptować standardowe ryzyko rynkowe, zamiast wymuszać administracyjne terminy, które eliminują ryzyko wydawcy kosztem innych uczestników rynku.
Wskazuje, że w 2015 r. będą dostępne e-podręczniki i nauczyciele mogą potrzebować czasu po rozpoczęciu roku szkolnego, by zdecydować, czy z nich korzystać. Pyta, dlaczego nauczyciel miałby „zupełnie ślepo” decydować przed 15 czerwca, skoro nie zna jeszcze składu klasy.
Informuje o całościowym projekcie dotyczącym finansowania na różnych etapach edukacji - od klasy pierwszej do trzeciej gimnazjum. Projekt zakłada podręcznik wieloletni, własność szkoły, wypożyczanie uczniom oraz możliwość zakupu dodatkowych materiałów.
Przypomina, że większość rodziców i tak wybiera podręczniki na początku września, a dyrektorzy mogą wystawiać listy wcześniej. Podkreśla, że w zmieniającej się rzeczywistości edukacyjnej nauczyciel powinien mieć prawo do późniejszej decyzji.
Najważniejsze ustalenia
Joanna Kluzik-Rostkowska argumentuje, że termin 15 czerwca daje wydawcom pewność co do nakładów, a nauczycieli zmusza do podejmowania decyzji „na ślepo”. Podkreśla, że w sporze wybiera wygodę nauczyciela ponad wygodę wydawcy.
Rynek i ryzyko wydawców
Zwraca uwagę, że na wolnym rynku producenci ponoszą ryzyko i nie mają gwarancji sprzedaży przed produkcją. Uważa, że wydawcy powinni akceptować standardowe ryzyko rynkowe, zamiast wymuszać administracyjne terminy, które eliminują ryzyko wydawcy kosztem innych uczestników rynku.
E-podręczniki i wybór nauczyciela
Wskazuje, że w 2015 r. będą dostępne e-podręczniki i nauczyciele mogą potrzebować czasu po rozpoczęciu roku szkolnego, by zdecydować, czy z nich korzystać. Pyta, dlaczego nauczyciel miałby „zupełnie ślepo” decydować przed 15 czerwca, skoro nie zna jeszcze składu klasy.
Projekt całościowy i model wypożyczania
Informuje o całościowym projekcie dotyczącym finansowania na różnych etapach edukacji - od klasy pierwszej do trzeciej gimnazjum. Projekt zakłada podręcznik wieloletni, własność szkoły, wypożyczanie uczniom oraz możliwość zakupu dodatkowych materiałów.
Praktyka wyboru podręczników
Przypomina, że większość rodziców i tak wybiera podręczniki na początku września, a dyrektorzy mogą wystawiać listy wcześniej. Podkreśla, że w zmieniającej się rzeczywistości edukacyjnej nauczyciel powinien mieć prawo do późniejszej decyzji.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Joanna Kluzik-Rostkowska pyta o stadniny i personalne nominacje
Joanna Kluzik-Rostkowska gratuluje wybranym i cytuje papieża
Joanna Kluzik-Rostkowska pyta premier o obowiązek szkolny od 6 lat
Joanna Kluzik-Rostkowska ostrzega o skutkach projektu dla dzieci
Joanna Kluzik-Rostkowska pyta o zwolnienia w stadninach i senatora
Joanna Kluzik-Rostkowska - wręczenie zaświadczenia o wyborze z 26.10.2023
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Aleksandra Trybuś
Aleksandra Trybuś pyta, kiedy nauczyciel może zmienić podręcznik
Leonard Krasulski
Leonard Krasulski o noweli ws. kosztów sądowych: klub poprze
Krzysztof Lipiec
Krzysztof Lipiec: Poprawka dotycząca odszkodowań dla funkcjonariuszy
Maria Nowak
Maria Nowak krytykuje projekt powiatów metropolitalnych
Marzena Wróbel
Marzena Wróbel krytykuje projekt darmowych podręczników
Zbigniew Matuszczak
Zbigniew Matuszczak o zmianach w ustawie o ochronie konkurencji
Transkrypcja
Panie Marszałku, Wysoka Izbo, zacznę od 15 czerwca. To jest bardzo wygodna data. Przede wszystkim dla wydawców, którzy 16 czerwca, pani poseł, ja bardzo proszę, proszę pozwolić mi powiedzieć, bo pani przerywa przy każdym wejściu 15 czerwca. Otóż ja mam wielkie przeświadczenie, że pani działa w interesie rodziców, ale proszę mi wierzyć, że nikt się bardziej nie cieszy z postulatu utrzymania 15 czerwca niż wydawcy. Powiem dlaczego. Otóż dlatego, że wszyscy wydawcy 16 czerwca dokładnie wiedzą, co do jednej sztuki, ile podręczników mają wydrukować. To minimalizuje ich ryzyko do zera. I teraz zapytam tak. Jeżeli ma pani, jeżeli jest pani producentem... Przepraszam, pani minister, pani poseł, były pytania, pani je zadawała. Nie może pani, nie ma takiego regulaminu, regulamin nie pozwala prowadzić polemiki. Pani utrudnia nam obrady, pani poseł. Dziękuję. Pani minister ma głos. Proszę bardzo, pani minister. Jeżeli jesteśmy na wolnym rynku, ci, którzy budują mieszkania, czy oni najpierw zbierają informacje, ile mają wydrukować mieszkań, zanim kupią grunt? Nie, ryzykują. Ci, którzy produkują samochody, czy zanim wyprodukują jeden samochód, zbierają informacje dokładnie, ile samochodów się sprzeda? No przecież to jest gospodarka centralnie planowana. Jeżeli mówimy o rynku podręczników po 15 czerwca. No tak to jest. I teraz oczywiście, bo przecież pani wie równie dobrze jak ja, albo i lepiej, bo pracowała pani w szkole, że jak się wybiera podręczniki, to się je wybiera na cały etap nauczania. Czyli z dużym prawdopodobieństwem i tak każdy wydawca, którym udało się zainteresować z podręcznikiem nauczyciela w klasie czwartej i tak będzie wiedział, że ten nauczyciel będzie korzystał z tego podręcznika w klasie piątej i szóstej. I teraz wyobraźmy sobie sytuację taką, że mamy klasę pierwszą i gimnazjum. Nauczyciel dowolnego przedmiotu, ale na przykład języków obcych, bo to najłatwiej to złapać, nie ma zielonego pojęcia z jakimi dziećmi będzie pracował 1 września. I wyłącznie po to, żeby wydawcy nie podnosili żadnego ryzyka w tym, ile wydrukują podręczników, ten nauczyciel, nie wiedząc na jakim poziomie będzie miał uczniów języka angielskiego w pierwszym gimnazjum, musi zupełnie na ślepo zdecydować o tym 15 czerwca. No to jest po prostu, ja nie widzę takiego powodu. I uważam, że jeżeli mam wybrać pomiędzy wygodą nauczyciela, a wygodą wydawcy, to zawsze wybiorę wygodę nauczyciela. Powiem więcej, w roku 2015 będą dostępne również e-podręczniki. I wyobrażam sobie sytuację, w której nauczyciel 1-2 września nie będzie wiedział, czy on chce pracować na tych e-podręcznikach, czy nie. Dlaczego on ma zupełnie ślepo decydować o tym przed 15 czerwca. I oczywiście jest tak, że zdecydowana większość podręczników czy szkół nie ma żadnego powodu, żeby dyrektor, jak co roku robił to przez parę lat, bo przecież nie jest tak, że ten 15 czerwca to dwudziestu paru lat. On działał po parę lat, wcześniej nie było 15 czerwca i świat też istniał. Ja rozumiem, że dyrektorzy szkół, dbając o interes rodziców i komfort nauczycieli, w wielu przypadkach po prostu te listy wywieszą przed 15 czerwca. Takiego ograniczenia nie ma. Ja natomiast uważam, że w sytuacjach, w których nauczyciel potrzebuje więcej czasu, świat się zmienia. I tak naprawdę jest coraz więcej nauczycieli, którzy nie korzystają z podręczników w ogóle. On powinien mieć prawo zdecydowania o tym później. Naprawdę. Jedyni szczęśliwi, dzisiaj, rozumiem, są wydawcy, bo mają nadzieję, że a nóż się uda i ten 15 czerwca wróci. Doskonale. Tylko ja uważam, że wydawca, jeśli jest na wolnym rynku, to powinien ponosić takie samo ryzyko, jak inni uczestnictwa otwartego rynku. Po prostu przygotowują jakiś produkt i liczą, że im się sprzeda. Ale to wcale nie oznacza, że on ma mieć 300-procentową pewność, że on tyle, ile wyprodukuje, tyle sprzeda, bo po prostu 16 czerwca wie wszystko. I powiem tak, bo tutaj mówiła pani poseł Wacka. Akurat ta kwestia 15 czerwca to był jeden z pierwszych moich znaków zapytania, kiedy zaczęłam się zajmować tymi podręcznikami. Tutaj kwestia tych dwóch ustaw, o których mowa, jest kompletnie drugorzędna. Naprawdę nie widzę żadnego powodu, żeby kosztem komfortu pracy nauczyciela 15 września wydawcy wiedzieli wszystko. Również, już kończąc ten wątek 15 czerwca, praktyka jest taka, że zdecydowana większość rodziców i tak wybiera te podęczniki na początku września, ponieważ tych podęczników jest taka mnogość, że zdarzały się często sytuacje, że rodzic chciał coś kupić. Wcześniej potem się okazało, że to jednak miała być wersja B, a nie wersja A. To jest rzecz jedna. Rzecz druga, bo tutaj się pojawiały pytania, tak naprawdę rozmawiamy o małej noweli, ale z tyłu głowy mamy tę nowelę dużą. Rzeczywiście, zanim weszliśmy na salę na BIP-ie tego projektu jeszcze nie było, ale o godzinie 13.16 zawisnął ten projekt na BIP-ie. Ja przed spotkaniem się z Państwem na komisji dwa tygodnie temu myślałam o trochę innym trybie pracy. Chciałam przedstawić mechanizmy i mieć trochę więcej czasu jeszcze na wyliczenia, ale po tamtym spotkaniu z Państwem na komisji uznałam, że muszę Wam pokazać całość, bo inaczej ciągle będziemy się obracać w takiej sferze pewnych domysłów. Więc jest całościowy projekt. On dotyczy finansowania na różnych etapach na różnych etapach edukacji. Zaczynamy od klasy pierwszej, kończymy na trzeciej klasie gimnazjum. Będziemy na ten temat rozmawiać szczegółowo. Idea jest taka, podręcznik jest wieloletni, przynajmniej trzy lata powinien służyć. Jest własnością szkoły, wypożyczany uczniom. Ale oczywiście on musi spełnić ten wymóg wieloletności, bo dzisiaj sami Państwo wiecie lepiej niż ja, że wydarnictwa naprawdę starają się zrobić bardzo wiele, żeby ten podręcznik był jednoroczny. Czyli wieloletni, wypożyczany i również tam wprowadzamy taki mechanizm możliwości zakupu dodatkowych materiałów. I to mogą być, mamy zarówno na myśli materiały takie wprost, zeszyty ćwiczeń, ale ponieważ nauczyciele mogą mieć różny pomysł. Mogą wcale nie chcieć takich bardzo zwyczajnie zeszytów ćwiczeń, bo może chcą mieć dostęp do jakichś płatnych treści w internecie, może chcą po prostu kupić sobie drukarkę porządną, bo będą chcieli różne treści drukować. No jakby tu zostawiamy im wolność. Będziemy na ten temat na pewno się spierać długo. Ten projekt w tej chwili poszedł do konsultacji. Dzisiaj wychodzi, więc najbliższe kilka tygodni będą poświęcone rozmowie na ten temat. Czy my mamy już podręcznik? Otóż gdyby fakty medialne się w taki sposób prosty przenosiły na życie, to może byłoby nam łatwiej, ale takie proste to oczywiście nie jest. Nie jest tak, że można wziąć podręcznik przygotowany dla dzieci polskich za granicą, w której nie ma całości poza wszystkim, bo tam nie ma matematyki, jest w formie szczątkowej. Na pewno nie jest tak, że można wyjąć coś, co już istnieje i jakby z automatu uznać, że mamy podręcznik. Tak to zostało napisane w jednej z gadań. Mówię, żeby fakty prasowe były tak łatwe do przeniesienia w rzeczywistość, byłoby nam pewnie łatwiej, ale niestety nie jest to takie łatwe. Jeśli chodzi o kwestie finansowania, to zarówno jeżeli chodzi o ten podręcznik, jak i o finansowanie, o którym będziemy rozmawiać, mam nadzieję, niebawem przy okazji tej dużej noweli. My w budżecie ministerialnym w rezerwie mamy ponad 330 mln zł na wyprawkę szkolną i tego nawet w całości dzisiaj nie wydajemy. Więc żeby była jasność, absolutnie te roczniki, które mają dostęp do wyprawki szkolnej, one do momentu, kiedy przejmiemy jakby całkowicie finansowanie, to to będzie. Tylko to absolutnie nie zakłóca nam tego nowego modelu finansowania, no bo to po prostu i tak tego wszystkiego nie wydalbaliśmy, więc z rezerwy celowej. Co ja to jeszcze miałam państwu powiedzieć? Jeśli chodzi o szkolnictwo zawodowe, pytał pan posła Oliniczak, tak, to jest bardzo ważna rzecz, mówię też w kontekście swoich wcześniejszych zainteresowań, czyli rynku pracy, na pewno musimy się tym zająć. Co to znaczy jeden podręcznik? To tak naprawdę znaczy jeden darmowy podręcznik dla pierwszej klasy. I tutaj mam wrażenie, że PiS jest za, a nawet jeszcze bardziej, tak, bo wy chcecie państwo, żeby to w ogóle był jeden podręcznik. Nasze. Będziemy o tym szczegółowo rozmawiać. I też tak naprawdę mam przeświadczenie, że ta poprawka, o której państwo mówicie, to ona pasuje bardziej do tego dużego projektu niż do samej tej, znaczy do tego małego, gdzie tylko dajemy sobie możliwość dopuszczania i drukowania podręcznika. Było też pytanie, czy będziemy przygotowywać podręcznik również do klasy drugiej i trzeciej. No tak, to jest naturalna konsekwencja na cały etap nauczania do klasy pierwszej w oczywisty sposób w dorozumieniu klasy drugiej i trzeciej. Było pytanie, czy dobrze, że wpisaliśmy w 2008 roku do podstawy programowej. No z dzisiejszej perspektywy to pokazuje, że to był błąd. No tak, i właśnie się z tego wycofujemy. Natomiast powiem tak, od bardzo wielu lat ten rynek podręczników się rozwijał. Miał coraz więcej pomysłowości w ćwiczeniu. Nie wiem, czy ktoś był w stanie sobie wyobrazić, że to kiedykolwiek będzie aż tak. To znaczy ja mam do czynienia z podręcznikami nie tylko jako minister, który się tym zajmuje, ale również jako zwykły rodzic. No i po prostu tam są znaczy pomysłowość wydawnictw, żeby te podręczniki nie było wielokrotnego użytku, żeby one były jednorazowe, żeby było ileś różnych rzeczy dodatkowych, żeby to było spaczkowane, żeby nie można było kupić podręcznika, tylko trzeba go kupować razem z zeszytami ćwiczeń, sprawdzianami. No bo niewyobrażalne. No więc w pewnym momencie po prostu mówimy dość. Ja nie mam żadnych wątpliwości, że musimy to zrobić. Nie mam również żadnych wątpliwości, że wydawnictwa już wystawiają armaty. To znaczy już przygotowały, współpracują z agencjami PR-owskini, żeby zrobić wszystko, żeby sypać w te tryby piach. Jesteśmy gotowi przetrwać wszystko. Podręcznik będzie. Uważamy, że nie możemy czekać z tymi zmianami do roku 2015. Z bardzo prozaicznego powodu. To znaczy takiego, że ja bym miała, gdybyśmy nie zaczęli tej operacji w tej chwili, to trzeba byłoby się spodziewać, że ceny podręczników w roku 2014 byłyby jeszcze wyższe, bo wydawcy mieliby też świadomość, że mają ostatni taki rok, kiedy naprawdę mogą bardzo wiele. Uznaliśmy, że czas najwyższy z tym skończyć. I stąd ta prośba do państwa o zaakceptowanie tej krótkiej nobeli, która pozwala nam się po prostu wtrącić wprost w ten rynek. Dziękuję państwu bardzo. Dziękuję pani minister. Pani poseł w trybie ad vocem. Rezerwa celowa, ale absolutnie nie są zagrożone wyprawki w takim module, w jakim one teraz pracują. Przepraszam, oczywiście samorządy, regulacja jest taka. Minister edukacji, rząd, zapewnia darmowy podręcznik dla wszystkich uczniów klas pierwszych. Wiadomo, ile ich będzie, bo to jest pod półtora rocznika dzieci, więc dokładnie wiemy, ile tych dzieci będzie, bo one już się wszystkie urodziły. I mamy ich PESEL-e i wiemy, ile ich będzie. Także to jest oczywiste. Zapisujemy coś takiego. Gdyby jakiś nauczyciel czy jakiś dyrektor chciał mieć inny podręcznik, to musi poprosić o organ poprowadzący, żeby mu to kupił. Ale to nie jest żaden nakaz dla samorządu. Ja sobie wyobrażam jakieś sytuacje, w których szkoła niepubliczna będzie chciała z czegoś skorzystać. Natomiast absolutnie ten mechanizm nie nakłada żadnego finansowania ze strony samorządów. Zarówno jeżeli mówię o podręczniku do klasy pierwszej, jak i mówię o finansowaniu, o którym będziemy rozmawiać później, to będzie dotacja celowa, pieniądze naznaczone z budżetu centralnego i absolutnie tutaj samorządy mogą się czuć bezpieczni. Dziękuję. Dziękuję Pani Poseł.