Antoni Macierewicz: podkomisja twierdzi o dwóch eksplozjach
Antoni Macierewicz mówił o pracy podkomisji badającej katastrofę smoleńską, zarzucając systematyczne kłamstwa, fałszowanie i ukrywanie materiału dowodowego. Stwierdził, że podkomisja udokumentowała dwie eksplozje jako przyczynę tragedii i że wcześniejsze komisje nie przeprowadziły rzetelnej analizy.
Macierewicz zarzucił, że materiały dowodowe były systematycznie fałszowane, manipulowane i ukrywane, co – jego zdaniem – wyrządziło nieprawdopodobne szkody. Wskazywał na działania dezinformacyjne oraz na próby ochrony odpowiedzialnych za dramat przed ujawnieniem prawdy.
Jako historyk porównał skalę kłamstw do sprawy katyńskiej, podkreślając podobieństwo struktur odpowiedzialnych za propagandę i represje wobec osób ujawniających prawdę. Zaznaczył przy tym różnicę w środkach represji stosowanych w przeszłości.
Macierewicz oświadczył, że Polska nie dysponowała oryginalnymi nagraniami rejestratorów i że przedstawienia dotyczące odsłuchania oryginałów są nieprawdziwe. Podkreślił też, iż przedstawiciele rosyjscy publicznie twierdzili, że czarne skrzynki zostały odczytane zanim polscy specjaliści mieli do nich dostęp.
Przypomniał, że podkomisja przedstawiła raport wskazujący dwie eksplozje w skrzydle i centropłacie jako przyczynę zniszczenia samolotu, i że przez dziewięć miesięcy nikt nie wykazał istotnych błędów merytorycznych w tych ustaleniach. Skrytykował Komisję Pana Milera i Komisję Pani Anodiny za brak analitycznej pracy na źródłach, eksperymentów i porównań przedstawionych przez podkomisję.
Zarzuty fałszowania dowodów
Macierewicz zarzucił, że materiały dowodowe były systematycznie fałszowane, manipulowane i ukrywane, co – jego zdaniem – wyrządziło nieprawdopodobne szkody. Wskazywał na działania dezinformacyjne oraz na próby ochrony odpowiedzialnych za dramat przed ujawnieniem prawdy.
Porównanie do sprawy Katyn
Jako historyk porównał skalę kłamstw do sprawy katyńskiej, podkreślając podobieństwo struktur odpowiedzialnych za propagandę i represje wobec osób ujawniających prawdę. Zaznaczył przy tym różnicę w środkach represji stosowanych w przeszłości.
Dostęp do rejestratorów i oświadczenia rosyjskie
Macierewicz oświadczył, że Polska nie dysponowała oryginalnymi nagraniami rejestratorów i że przedstawienia dotyczące odsłuchania oryginałów są nieprawdziwe. Podkreślił też, iż przedstawiciele rosyjscy publicznie twierdzili, że czarne skrzynki zostały odczytane zanim polscy specjaliści mieli do nich dostęp.
Ustalenia podkomisji i krytyka poprzednich ekspertyz
Przypomniał, że podkomisja przedstawiła raport wskazujący dwie eksplozje w skrzydle i centropłacie jako przyczynę zniszczenia samolotu, i że przez dziewięć miesięcy nikt nie wykazał istotnych błędów merytorycznych w tych ustaleniach. Skrytykował Komisję Pana Milera i Komisję Pani Anodiny za brak analitycznej pracy na źródłach, eksperymentów i porównań przedstawionych przez podkomisję.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Antoni Macierewicz: żąda odejścia Donalda Tuska
Antoni Macierewicz: Zaprzecza zniszczeniu dokumentów, wskazuje NIAR
Antoni Macierewicz: Rząd doprowadził do kryzysu, żąda dymisji
Antoni Macierewicz: Postęp WOT i problemy z samorządami
Antoni Macierewicz wzywa do poparcia komisji smoleńskiej
Antoni Macierewicz broni podkomisji i ujawnia dowody
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Maciej Lasek
Maciej Lasek krytykuje podkomisję i broni raportu Millera
Barbara Nowacka
Barbara Nowacka: Ostra krytyka porozumienia z PiS o Funduszu
Mirosława Nykiel
Mirosława Nykiel otwiera 10. Kongres Kobiet Podbeskidzia
Konfederacja
Konfederacja żąda otwarcia siłowni i basenów dla ochrony zdrowia
Maciej Lasek
Maciej Lasek żąda ujawnienia raportu: 'Raport jest w sejfie'
Szymon Hołownia
Szymon Hołownia wzywa do naprawy ochrony zdrowia po pandemii
Transkrypcja
Panie ministrze, bardzo proszę, panie ministrze Antoni Macierewicz. Nie, nie będzie już, wnioski formalne będą później. Proszę bardzo, panie ministrze. Panie przewodniczący, wysoka komisjo, gdybym mógł prosić o możliwość przedstawienia tych spraw, które są niezbędne, zwłaszcza wobec tak niebywałych ataków na dążenie do przedstawienia rzeczywistego kształtu dramatu smoleńskiego. Ja bym powiedział tak, jako historyk. W jakimś sensie można by nawet zrozumieć, a nie tylko rodziny, które w sposób oczywisty cierpią, nie tylko państwo, które straciło swoją elitę, ale także tych, którzy za wszelką cenę bronią odpowiedzialnych za tę tragedię. Także z tego względu, że nie są oni świadomi albo nie chcą być świadomi, jakie nieprawdopodobne szkody zostały doprowadzone poprzez systematyczne kłamstwo, oszustwo, fałszowanie materiału dowodowego, ukrywanie materiału dowodowego, manipulowanie materiałem dowodowym. Z tego punktu widzenia rzeczywiście można powiedzieć, że komisja, którą mam zaszczyt kierować, realizuje pracę niespotykaną w historii badania komisji dotyczących katastrof lotniczych czy jakichkolwiek innych. żadna z nich nie miała takiej historii i nie miała takiej skali ataku, dezinformacji, fałszerstwa, a także działań, systematycznych działań przeciwnych najwyższych przedstawicieli państwa. Przepraszam. Jest jeden przykład. Tym przykładem jest Katyn. Tak, sprawa katyńska była właśnie, miała podobny charakter i miała podobną strukturę odpowiedzialności. Również wtedy, nie tylko władze Związku Sowieckiego, ale także podległe im władze komunistyczne w Polsce, popierały kłamstwo katyńskie systematycznie, od roku 1945 do roku 1989 intensywnie. Dzisiaj, na szczęście jeszcze, nie wsadza się do więzienia zaprawdę o Smoleńsku. Wtedy tak było. Wyrzucano z pracy, wyrzucano ze szkół, wsadzano do więzienia. Struktura sytuacji była identyczna. Za to chcę podziękować członkom podkomisji za niebywały trud tej pracy. Zwłaszcza za pracę analityczną, wynikającą z faktu, o których kłamał przed chwilą pan Lasek, że Polska nie dysponowała i nie dysponuje do dzisiaj ani jednym oryginalnym nagraniem rejestratorów. Nie dysponowała i nie dysponuje. Co więcej, w dokumentacji, jaką się posługują zwolennicy Federacji Rosyjskiej i chroniący odpowiedzialnych za ten dramat, mamy do czynienia z fałszerstwami, kłamstwami, na przykład takimi, że byli polscy przedstawiciele, którzy odsłuchiwali oryginał tej taśmy. To jest nieprawda. Komisja przesłuchała te osoby. Te osoby jednoznacznie stwierdziły, że żadna z nich nie słuchała oryginalnej taśmy. Zresztą nie mogła słuchać. Dlatego, że już 10 kwietnia wieczorem, przed jeszcze przedstawieniem tych czarnych skrzynek osobom, które się reklamowały jako przedstawiciele Polski, choć nie miały żadnych upoważnień, przedtem, kilka godzin przedtem, pan Szojgus stwierdził publicznie, że już odczytali czarne skrzynki. Że już odczytali czarne skrzynki. Powtórzył to zresztą godzinę później w rozmowie z panem Putinem, minister transportu Federacji Rosyjskiej, pan Levitin. Także fakt odczytania czarnych skrzynek, zwłaszcza CVR-u, zanim w ogóle przedstawiono je specjalistom polskim, jest bezsporni. I ten fakt przywołuję teraz, żeby pokazać państwu z jednej strony systematyczne kłamstwa, jakim jesteście, jakim Polacy są, nieustannie zasypywani, ale z drugiej strony, i to jest dla mnie najważniejsze, olbrzymie trudności, jakie stoją przed Komisją, która musi analizować każdy fragment, dążąc do tego, żeby znaleźć w nim te elementy, które są prawdziwe i odróżnić je od tych, które są fałszywe. Tutaj praca na źródłach ma fundamentalne znaczenie. Nie będę podkreślał, co jest oczywiste, że takiej pracy analitycznej, która by odróżniła informacje fałszywe od prawdziwych, ani Komisja Pana Milera, ani Komisja Pani Anodiny oczywiście nie robiły. Podobnie jak nie zrobiono ani jednego z dziesiątek, dziesiątek eksperymentów, analiz i doświadczeń, które zrobiła podkomisja. Stopień niekompetencji albo kłamstwa przedstawicieli Komisji Milera, a takim przecież za takiego się uważał i uważa pan Lasek, pokazuje najlepiej jego dzisiejszy wywód, w którym oskarża naszą Komisję, że przedstawiła dźwięk eksplozji, wybuchu, który zniszczył lewe skrzydło tego samolotu. A trzy minuty później prowadzi długi wywód mówiący, że nikt tego wybuchu nie słyszał, że go po prostu nie było. A więc jesteśmy oskarżeni za przedstawienie czegoś, czego nie było. To rzeczywiście, to rzeczywiście niezwykłe i pokazuje, jak dalece emocje polegające na próbie ochrony Federacji Rosyjskiej od odpowiedzialności, dezawuują i utrudniają logiczne myślenie. Jak Państwo wiecie, 30 lipca ubiegłego roku został tutaj przedstawiony raport w wersji filmowej, który wskazywał, że przyczyną tragedii smoleńskiej były dwie eksplozje, dwa wybuchy w skrzydle i w centropłacie, które doprowadziły do zniszczenia samolotu i śmierci polskiej delegacji z prezydentem na czele oraz załogi Tu-154. W ciągu tych dziewięciu miesięcy, jakie minęły od tamtego czasu, żaden specjalista, żaden, ani żaden zespół naukowy nie zakwestionował ustaleń, wskazując kompetentnie na jakiekolwiek istotne błędy merytoryczne. Przykład tego mieliście dzisiaj Państwo w wypowiedzi Pana Laska. Oczywiście jest dyskutować, można dyskutować, czy osoba, która jest specjalistą od szybowców, od szybowców, może się wypowiadać kompetentnie na temat katastrofy samolotu Tu-154, ale zakładam, że w międzyczasie nabyła pewnej kompetencji, a więc powinna. Zamiast podjąć polemikę merytoryczną, wskazującą, które z symulacji Narodowego Państwowego Instytutu Badań Lotniczych z Wichita są fałszywe, które z analiz Instytutu Lotnictwa Rzeczpospolitej Polskiej są fałszywe, które z analiz i symulacji Wojskowej Akademii Technicznej są fałszywe. Proszę bardzo. Proszę nam to wskazać. Będziemy wtedy dyskutowali merytorycznie. W zamian za to, nie, nie w zamian, za to mamy do czynienia wyłącznie, wyłącznie z próbą dezawuowania komisji, która doprowadziła do ustalenia rzeczywistych przyczyn polskiego dramatu narodowego. Nie podjęto żadnej merytorycznej dyskusji i nie wskazano ani jednego merytorycznego błędu w tej w tym raportu, w tej wersji, filmowej wersji raportu. I dotyczy to nie tylko naukowców polskich, dotyczy to także i polskich specjalistów, lecz także naukowców zagranicznych, w tym także tych, którzy uprzednio formułowali tezę o błędach pilotów, opresji prezydenta i generała Błasika, o kontrolowanym locie do ziemi. Pragnę podkreślić, że obejmuje to także stronę rosyjską, której eksperci już we wrześniu 2010 roku badając szczątki samolotu stwierdzili, że jego rozpad był skutkiem wybuchu w centropłacie. Ta ekspertyza znajduje się w aktach prokuratury. Tę ekspertyzę rosyjską przedstawiciele komisji pana Millera musieli czytać, ale jej nie zawarli w swoim raporcie. Nawet o niej nie wspomnieli ani słowem, czy jest coś bardziej niezwykłego, jak tego typu kłamstwo, jest. Przepraszam, jest. Rzeczywiście. Dużo bardziej niezwykłym jest sfałszowanie ekspertyzy firmy Smolgis przez pana Laska i jego towarzyszy z komisji Millera. To jest rzeczywiście przypadek, który w historii nauki polskiej, ale moim zdaniem w historii nauki światowej, może w komunistycznej było inaczej, ale w historii prawdziwej nauki nigdy nie miał miejsca. Coś takiego się nie zdarzyło, żeby sfałszować brutalnie, uzyskując zresztą aprobatę całej komisji. Już nie pamiętam, może pan przypomnie, jakie pan słowa wtedy sformułował. Ach, twórczo, twórczo zmienić, tak, czy twórczo, twórczo odtworzyć, twórczo zrekonstruować. W ten sposób pan powiedział, mówiąc, że zmieni się słowo wybuchy na słowo pożary. Nie ma wybuchów. Nie ma. Nie istniały. Otóż to was najbardziej boli. Eksplozja, dowody na wybuch. To was najbardziej boli, bo to jest właśnie dowód, że mieliśmy tam do czynienia ze świadomą działalnością osób trzecich. Nasza komisja nie wskazuje sprawców, bo nie jest do tego powołana, ale wskazuje materiał dowodowy, który jest niezbędny do ich ustalenia. Tak rzeczywiście. Tak rzeczywiście. Nigdy nasza komisja nie pokazała palcem, kto do tego doprowadził. Także dlatego, że ustalenia personalne nie są w naszych kompetencjach i naszych możliwościach. Ale wierzę w to, że prokuratura i odbudowane służby specjalne, będziemy o tym jeszcze mówili, a to zrobią, bo to jest niezbędne. Dysponujemy materiałem dowodowym i chętnie go udostępnimy. Czas, jaki minął od lipca, końca lipca zeszłego roku pozwolił podkomisji na uzupełnienie materiału dowodowego i jednoznaczne potwierdzenie, że do tragedii doszło na skutek eksplozji. Chcę przy tym powiedzieć, że regulamin, który został ustanowiony i potwierdzony przez pana ministra Siemoniaka w roku 2015 zobowiązuje komisję do brania pod uwagę dwóch etapów badań. Badań podstawowych i badań uzupełniających. Badania podstawowe zostały Państwu przedstawione 30 lipca. Wkrótce będziecie mogli zapoznać się z badaniami uzupełniającymi, które łącznie składają się na raport końcowy wyjaśniający przyczyny tragedii smoleńskiej. A teraz przywołam podstawowe dowody tego, co zostało zrobione w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Przede wszystkich trzeba podkreślić, że nie ma żadnej wątpliwości. Żadnej wątpliwości. Jeżeli ktoś twierdzi inaczej, to albo jest po prostu niekompetentny, nigdy nie analizował tego materiału, albo bezczelnie, brutalnie kłamie po to, żeby bronić stronę rosyjską i oskarżać polskich pilotów. Otóż nie ma żadnych wątpliwości, że polscy piloci nie zamierzali lądować od momentu, gdy dowiedzieli się o złej pogodzie na lotnisku Siewiernie. To była godzina czasu polskiego 8.04, gdy po raz pierwszy wskazują oni, że zła pogoda uniemożliwi im lądowanie. Od tego momentu systematycznie przynajmniej dziewięć razy. Mówię przynajmniej, dlatego, bo jak państwo wiecie, raz jeszcze chcę powiedzieć, nie dysponujemy oryginałami tych zapisów, dysponujemy wieloma kopiami każdego z zapisów. Te kopie się od siebie różnią. Kopie przekazane przez Rosjan różnią się od siebie. Trzeba spośród nich wybrać poprzez analizę bardzo szczegółową, która rzeczywiście oddaje stan rzeczy. To jest możliwe, ale wymaga olbrzymiej pracy, czasu, wysiłku, no a także tego, co rzeczywiście być może niektórym brakuje. Dobrej woli i inteligencji. A więc nigdy nie zamierzali lądować. Odwrotnie. Gdy dowiedzieli się o złej pogodzie, podjęli decyzję o kontrolnym locie, kontrolnym locie do lotniska, czyli locie, który ma swój finał na 100 metrach i tam się podejmuje dopiero decyzję. Wielokrotnie, jak mówiłem, to powtarzali przynajmniej 9 razy i ustalali z rosyjskimi kontrolerami, którzy zresztą, o czym też, co też przemilczano zarówno w raporcie pani Anodyny, jak i pana Millera, to kłamstwo, te kłamstwa się tak często powtarzają, że są po prostu niesłychanie męczące. A więc, którzy sami podjęli też taką samą decyzję i ją przekazali zarówno centrali moskiewskiej, jak i naszym pilotom. Podjęli decyzję, że będą sprowadzali polski samolot do poziomu jego minimum, czyli do sześćdziesięciu metrów, tu nawiasem mówiąc, taka uwaga tych, którzy trochę się tą problematyką zajmowali. Pamiętacie o śmierci pana Musia? Pamiętacie? To był człowiek, który zeznał, że słyszał komendę, żeby zejść do kilkudziesięciu metrów. On mówi o pięćdziesięciu. Zmuszano go. Wywierano na niego nieprawdopodobną presję, żeby zmienił zdanie, żeby powiedział, że to nieprawda. A on powtarzał, tak, ja to słyszałem. Miał rację. Miał rację. Rzeczywiście tak było. Jest rozmowa pana Krasnokuckiego z centralną centralną w Logika, w której ustalają, że sprowadzają do minimum Tu-164. To jest 60 metrów właśnie. Mówię o tym, to jest jeden z przykładów, jeden z setek przykładów kłamstw waszych w tym wypadku, które kosztowały życie i cynizmu. Wiadomo też, że Tu-154 po decyzji, którą podjęto na wysokości 100 metrów o odejściu, Rosjanie próbowali to ukryć. Ale ta decyzja padła i została potwierdzona przez drugiego pilota. Nie ma co do tego wątpliwości. Odeszli na drugi krąg, o czym zaświadczają dwaj funkcjonariusze lotnictwa, lotnictw lotnictw rosyjskich. Jeden dyspozytor z Jóżnego, który mówi uszli na Burjełom. Burjełom to jest nazwa lotniska Jóżnej, używana przez lotników. I drugi z lotniska, kontroli lotu z lotniska Siewiernej, który mówi zaczął odchodzić na drugi krąg i spadł. Nie ma wątpliwości samolot zaczął odchodzić na drugi krąg. Spadł, bo nastąpił wybuch. To jest prawda. Ten bezsporny fakt dezawołuje kłamstwo smoleńskie po dziś dzień upowszechniane przez współwinnych tej tragedii. Zrzucających odpowiedzialność na polskich pilotów, na prezydenta Kaczyńskiego, na generała Błasika. Ta rosyjska propaganda powtarzana przez byłych wysokich urzędników, w tym premiera i ministra spraw zagranicznych po dziś dzień, byłego premiera i byłego ministra, ma moim zdaniem charakter zdrady narodowej, a z punktu widzenia kodeksu karnego zdrady dyplomatycznej. Chcę podkreślić, że jednoznaczny dźwięk wybuchu na końcówce lewego skrzydła zidentyfikowany w miejscu 100 metrów przed brzozą, uderzenie, w którą jest wskazywane jako przyczyna katastrofy. Ten dźwięk jednoznacznie potwierdza, potwierdza, że to eksplozja zapoczątkowała dramat tego samolotu, dramat polskiej delegacji i dramat polskiego państwa. Także tych, którzy kłamią po dzień dzisiejszy, bo nie mam wątpliwości, że przeżywają to kłamstwo codziennie. Dźwięk ten i kolejne wydarzenia są opisane i to jest niesłychanie ważne. Nie tylko dowodem jest ten dźwięk, który został zanotowany przez rosyjski rejestrator, tylko trzeba było go po prostu odszumić. Trzeba było dokonać minimalnej pracy na tej taśmie, profesjonalnej pracy, na którą nie było stać komisji Millera, a nie sądzę, żeby chciała to zrobić komisja Anodymy. Otóż ten dźwięk i kolejne wydarzenia są opisane. Są opisane także w poczcie telefonicznej, jaka została przesłana w momencie tej tragedii przez jednego z pasażerów do swojej żony. Jej zeznania są jednoznaczne i relacjonują dokładnie te same wydarzenia, z którymi możecie się Państwo zapoznać, za chwileczkę będziecie mogli to zrobić, zapoznać z rejestratora rosyjskiego. Dokładnie jest opis z tych samych wydarzeń. Mówię o tym dlatego, że jednym z takich obrzydliwych kłamstw jest twierdzenie, że dźwięk tej tragedii, dźwięk tej eksplozji został po raz pierwszy przedstawiony w naszym, w naszej relacji. To nie jest prawda. I wszyscy z Państwa o tym świetnie wiecie. W roku 2016 kilkanaście razy było to eksponowane w Waszej ulubionej stacji TVN. A przedtem oczywiście przez Rosję. Choć jest prawdą, że było to robione w wersji takiej, w której twierdzono, że to jest uderzenie w brzozę. Tylko, że brzoza stoi 100 metrów dalej. Tyle, że brzoza po prostu w żaden sposób nie mogła być przyczyną wybuchu w lewym skrzydle. A ten dźwięk jest dźwiękiem wybuchu zarówno jego pierwszej fazy, drugiej, jak i trzeciej. Dlatego niestety trzeba było przedstawić cały przebieg tego dźwięku. Bo jego analiza ma istotne znaczenie dla rekonstrukcji przebiegu wydarzeń. Bardzo wielu specjalistów i słusznie podkreśla, że jest wyjątkową zupełnie sytuacja, gdy wybuch w samolocie słychać jest odnotowany przez czarne skrzynki. Tak, rzeczywiście to jest wyjątkowa sytuacja. Ale ona nie dotyczy dramatu smoleńskiego, bo mówimy o eksplozji 18 metrów od kadłuba na końcu skrzydła. I dlatego został ten dźwięk zarejestrowany przez rosyjski rejestrator dźwiękowy. Właśnie dlatego słychać wybuch, słychać niszczenie samolotu i słychać dramat ludzki. Seria awarii, jakie nastąpiły po wybuchu, wśród których największe znaczenie miało urwanie statecznika poziomego z częścią statecznika pionowego, awaria klap, hydrauliki oraz całkowita awaria zasilania. To jest także dorobek tych ostatnich miesięcy. Dokładna identyfikacja kolejnych awarii, które nastąpiły po wybuchu. Nastąpiły zanim samolot uderzył w ziemię. żaden żaden ze specjalistów dotychczas, ja już nie mówię o posłach, ale żaden ze specjalistów nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego pan Lasek jeszcze jako członek komisji uznał, że to nieważne, że tym się nie należy zajmować, że to po prostu nie ma żadnego znaczenia. Wszystko, co działo się po brzozie jest nieistotne. Jest istotne. Jest kluczowe, bo pokazuje, jakie zniszczenia, do jakich zniszczeń doprowadził wybuch. Gdy ten materiał został pokazany, nawet Rosjanie się do tego przyznali, ale Lasek nie. Pan Lasek nadal uderza w brzozę na wysokości pięciu metrów. Nadal. To po prostu bzdura. To po prostu nieprawda. Wybuch w centropłacie przed uderzeniem części samolotu w ziemię, czego jest dowodem kształt rozrzutu zarówno głównych części, jak i odłamków, a także kilkadziesiąt zidentyfikowanych przez podkomisję loków powybuchowych. Kilkadziesiąt loków powybuchowych, głównie, ale nie tylko. Na zbadanym suficie samolotu jest podpisem eksplozji. Można by powiedzieć tak, nawet gdybyśmy nie znaleźli, nawet gdyby laboratoria w Polsce, ale także w krajach sojuszniczych, natowskich, nie zidentyfikowały tam materiałów wybuchowych, a jak wiecie, zidentyfikowały ślady materiałów wybuchowych, w tym pentrytu, heksogenu oraz trotylu. Nie ma co do tego wątpliwości. Badania, które przeprowadziła komisja, pozwoliły zidentyfikować także laboratorium w Stanach Zjednoczonych Materiały wybuchowe ukryte w miejscach, które są niemożliwe do penetracji poza momentem remontu w samolocie numer 102. Tam także został wykryty trotyl i pętryt. w tej sprawie nie ma wątpliwości. Żadny. A był to element samolotu, który był wymieniany między 101 i 102 przez specjalistów rosyjskich. Ich nazwiska są znane komisji. I będą udostępnione oczywiście w prokuraturze. ale nawet gdyby tego nie było, a powtarzam ten materiał dowodowy pokazujący, że były tam resztki materiałów wybuchowych, że one się rozpowszechniały po całym samolocie.