Agnieszka Pomaska krytykuje program 500+ i brak polityki prorodzinnej
Agnieszka Pomaska krytycznie oceniła rządowy program 500+, wskazując na brak przygotowania, niepewne finansowanie oraz charakter socjalny zamiast prorodzinnego. Domagała się całościowej polityki prorodzinnej i przypomniała systemowe rozwiązania wprowadzone wcześniej przez Platformę Obywatelską.
Mówiła, że obietnica 500 zł na każde dziecko nie została zrealizowana - obecnie mówi się o świadczeniu na drugie dziecko lub o progu dochodowym 800 zł dla pierwszego, co ogranicza zasięg programu. Podkreśliła, że zmiana jest słabo przygotowana, a szczegóły nadal nie są znane.
Zwróciła uwagę na ryzyko finansowe programu - rząd zapisał w budżecie dochody z podatków i jednorazowych wpływów, których realizacja nie jest pewna. Ostrzegła, że w kolejnych latach wydatki mają wzrosnąć nawet do blisko 25 mld zł i zabraknie trwałych źródeł finansowania.
Wskazała na dodatkowe koszty administracyjne - setki milionów złotych na organizację wypłat, konieczność zatrudnienia nowych urzędników oraz obciążenie samorządów (proponowane 2% lub 1,5% kosztów programu). Podkreśliła, że rozliczenie i dystrybucja świadczeń również będą kosztowne.
Przypomniała o poprzednich rozwiązaniach prorodzinnych wprowadzonych przez Platformę Obywatelską - programie Złotówka za Złotówkę, powszechnym dostępie do przedszkoli i żłobków, urlopach macierzyńskich oraz Karcie Dużej Rodziny. Apelowała o przygotowanie całościowej polityki prorodzinnej zamiast rozwiązań o charakterze wyłącznie socjalnym.
Główne zastrzeżenia do programu 500+
Mówiła, że obietnica 500 zł na każde dziecko nie została zrealizowana - obecnie mówi się o świadczeniu na drugie dziecko lub o progu dochodowym 800 zł dla pierwszego, co ogranicza zasięg programu. Podkreśliła, że zmiana jest słabo przygotowana, a szczegóły nadal nie są znane.
Niepewne źródła finansowania
Zwróciła uwagę na ryzyko finansowe programu - rząd zapisał w budżecie dochody z podatków i jednorazowych wpływów, których realizacja nie jest pewna. Ostrzegła, że w kolejnych latach wydatki mają wzrosnąć nawet do blisko 25 mld zł i zabraknie trwałych źródeł finansowania.
Koszty administracyjne i skala wydatków
Wskazała na dodatkowe koszty administracyjne - setki milionów złotych na organizację wypłat, konieczność zatrudnienia nowych urzędników oraz obciążenie samorządów (proponowane 2% lub 1,5% kosztów programu). Podkreśliła, że rozliczenie i dystrybucja świadczeń również będą kosztowne.
Alternatywne rozwiązania i oczekiwania
Przypomniała o poprzednich rozwiązaniach prorodzinnych wprowadzonych przez Platformę Obywatelską - programie Złotówka za Złotówkę, powszechnym dostępie do przedszkoli i żłobków, urlopach macierzyńskich oraz Karcie Dużej Rodziny. Apelowała o przygotowanie całościowej polityki prorodzinnej zamiast rozwiązań o charakterze wyłącznie socjalnym.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Agnieszka Pomaska pyta czy KPO trafi do 'pcimia' i instytucji
Agnieszka Pomaska krytykuje procedurę na Komisji Ustawodawczej
Agnieszka Pomaska domaga się wyjaśnień ws. przerwania transmisji
Agnieszka Pomaska: Krytykuje konsultacje jako pseudo-konsultacje
Agnieszka Pomaska podważa rolę prokuratora generalnego
Agnieszka Pomaska: Ostro o kłamstwach premiera i praworządności
Artykuły
Transkrypcja
Dzień dobry, witam serdecznie w imieniu Klubu Platformy Obywatelskiej. Witam Państwa na dzisiejszym spotkaniu. Oczywiście tematem głównym jest dzisiejsze posiedzenie rządu. Mam nadzieję już pełne przekazanie nam informacji, w jaki sposób będzie wyglądał program tak szumnie zapowiadany. 500 zł na każde dziecko. Miała być dobra zmiana. Widać, że zmiana jest słabo przygotowana, bo pomimo tego, że mieliśmy zapewnienia, że wszystkie ustawy i projekty są gotowe, i to widzieliśmy już w kampanii, no to zdaje się, że te gorące rozmowy trwają do dnia dzisiejszego, a pewnie będą trwały jeszcze, bo dziś wiemy, że na pewno nie będzie to program, który zapowiadał PiS, czyli program zapłaty, wypłaty 500 zł na każde dziecko. Dziś mówi się o tym, że na drugie dziecko, a jeżeli pierwsze, to wprowadzono próg dochodowy 800 zł, czyli tylko dla nielicznych. To być może i dobrze, że wprowadzone są progi, natomiast problem polega na tym, że nikt nie wie do końca, co z tymi dobrze zarabiającymi. Sam apel nie wystarczy, żeby ci, którzy otrzymają możliwość otrzymania tych świadczeń, rezygnowali z nich dobrowolnie. Sama administracyjna część tego projektu to kilkaset milionów złotych. Dziś ten program będzie pewnie kilkumiesięczny w tym roku i na ten rok przeznacza się 250 milionów złotych, ale w kolejnych latach ta kwota będzie jeszcze większa. Nie tylko będzie większa, ale angażować będzie większą ilość osób. Program 500+, to jest program, który zapowiadany był jako program prorodzinny. Zwracamy na to uwagę, bo takiego charakteru nie ma. Platforma Obywatelska przez szereg lat wprowadzała różnego rodzaju mechanizmy prorodzinne, natomiast ten projekt jest obok tych systemowych rozwiązań, o których za chwilę będziemy rozmawiać, a ma charakter wyłącznie wypłat socjalnych. Świadczeń, które mają charakter pieniężny i de facto nie poprawiają statusu rodzin na dłuższą metę. Są bardzo kosztownym rozwiązaniem, natomiast nie wpisują się w ten system pomocy rodzinom. Dlaczego? Agnieszka Pomaska. Szanowni Państwo, oczekujemy, Platforma Obywatelska oczekuje od rządu całościowej polityki prorodzinnej. Dzisiaj mamy do czynienia przede wszystkim z dużą niewiadomą. Mamy do czynienia z chaosem, jeśli chodzi o politykę prorodzinną, a w zasadzie mamy do czynienia z brakiem polityki prorodzinnej. Ta teczka, niebieska teczka, którą pani premier Szydło wymachiwała w kampanii, mówiąc o tym, że ma gotowe ustawy na pierwsze 100 dni rządu, to była fikcja. To było po prostu wyborcze oszustwo. Od kilku tygodni rząd karmi nas kolejnymi takimi półobietnicami w zakresie programu 500+, ale my szczegółów dalej nie znamy. Co więcej, mamy różne dziwaczne apele do, nie tylko polityków mamy dziwaczne apele do obywateli naszego kraju, żeby nie pobierali tego świadczenia, żeby zastanowili się, czy muszą je pobierać. Tak nie powinna wyglądać polityka prorodzinna. Polityka prorodzinna w Polsce powinna być polityką całościową. Platforma Obywatelska wprowadziła program Złotówka za Złotówkę. Platforma Obywatelska wprowadziła powszechny dostęp do przedszkoli, do tańszych przedszkoli. Dzisiaj rząd PiSu powinien się skoncentrować na dalszym rozwoju tego programu. Powinien objąć opieką i wprowadzić warunki do lepszej opieki dla tych najmłodszych dzieci w tych pierwszych ich latach życia. Powszechny dostęp do żłobków, co również Platforma Obywatelska rozpoczęła. Dzisiaj nie mamy do czynienia z taką całościową polityką prorodzinną, a jedynie jakąś próbą ułatania tego braku planu na rządzenie pani premier Beaty Szydło. I apelujemy do PiSu o to, żeby wreszcie zaczęła zajmować się prawdziwą polityką prorodzinną, bo to, co rozpoczęła Platforma Obywatelska, to były dobre zmiany, a to, co proponuje PiS, to są złe zmiany, a w zasadzie brak zmian. Przypomnijmy, że Złotówka za Złotówkę to program, który związany jest z rzeczywistym wykorzystaniem ulg, ulg, które przysługują rodzinom, a na skutek dużej ilości dzieci, czyli podziału na głowę w rodzinie, nie mogły wykorzystać efektywnie tych przysługujących ulg. Efektywne wykorzystanie ich ulg właśnie jest pomocą tym rodzinom. Podobnie jak te inne projekty, także przypomnijmy urlopy macierzyńskie i możliwość wykorzystywania w pełni świadczeń, które daje także Karta Dużej Rodziny. Ale program też ma ważny mankament, mianowicie niepewne źródła finansowania. Pan Jan Grabiec, bardzo proszę. Program zakłada w tym roku wydatkowanie 17 miliardów złotych z budżetu państwa na jego przeprowadzenie. Wiemy, że w dużej mierze opiera się on na niepewnych źródłach dochodów. Na podatkach, co do których projekty ustaw nawet nie są jeszcze w Sejmie, co do których sam rząd zastanawia się nad ich ostatecznym kształtem. Są one obecnie dyskutowane, ale w budżecie są już zapisane dochody pochodzące z tych podatków. Wiemy więc, ile podatki mają przynieść, ale nie wiemy jeszcze kogo do końca i w jakiej formie rząd będzie musiał opodatkować. Ale duża część budżetu, który będzie w formie wypłat realizował program 500+, to są dochody jednoroczne. Tak jest na przykład z dochodami z aukcji LTE. To będzie jednorazowa wpłata do budżetu, która zasili budżet państwa w tym roku, ale w przyszłym roku, kiedy wydatki na program 500+, mają wynieść prawie 25 miliardów, tej wpłaty już nie będzie. Te dochody będą musiały zastąpić inne podatki, które rząd będzie musiał wprowadzić w tym roku, jeśli będzie chciał znaleźć zabezpieczenie. Inaczej mówiąc, z naszych kieszeni, z kieszeni klientów rząd będzie musiał wyjąć 500, 600 zł po to, żeby wypłacić następnie te 500 zł plus w innej formie. Po drodze oczywiście samo zbieranie podatków będzie kosztowało i sam system dystrybucji tego programu też będzie kosztował. Wiemy, że rząd obiecywał samorządom wstępnie 2% kosztów całego programu, czyli około 350 milionów w tym roku. Mamy zapowiedzi, zobaczymy co dzisiaj wyjdzie z rządu, że będzie to tylko 1,5% całego programu. Na zbudowanie całego oprzyrządowania takiego, żeby możliwa była ta wypłata. W uzasadnieniu do projektu mówi się o 7000 nowych urzędników, którzy mają obsługiwać ten program. To są ogromne koszty i to jest ogromna skala, ogromne przedsięwzięcie, której koszty tego przedsięwzięcia wynikają z faktu, że jest to zupełnie nowe rozwiązanie. Rozwiązanie, które nie opiera się ani na kwotach dotychczas obowiązujących w systemie wsparcia rodziny, ani na elementach tego systemu budowanych przez ostatnie lata. Tak więc trzeba będzie wymyślać nowe procedury, zatrudniać nowych urzędników i finansować ten cały system. W przyszłym roku ma on kosztować około 500 milionów złotych. System wydatkowania tej kwoty 500 plus. Pomimo tych wydatków duża część Polaków będzie czuła się oszukanych. Dlatego, że cały system, który początkowo miał być 500 złotymi na każde dziecko, miał oznaczać wypłatę dla każdego dziecka. Dzisiaj mówimy tylko o wypłacie na drugie dziecko lub w przypadku rodzin o niskich dochodach wypłacie na pierwsze dziecko. Ale są tam również bariery progi wiekowe, które sprawiają, że również dziecko drugie w rodzinie nie będzie otrzymywało tej pomocy, jeśli starszy brat czy siostra skończy 18 lat. Jeśli będzie w liceum albo pójdzie na studia, będzie miało 18 lat i kilka miesięcy, to drugie dziecko będzie liczone jako pierwsze. Tak został skonstruowany program, przynajmniej w tej wersji, która dzisiaj trafia na rząd. Mam nadzieję, że rząd te nieścisłości usunie, bo w praktyce to drugie dziecko stając się pierwszym znowu nie będzie dostawało pomocy. W praktyce 1,8 mln rodzin, zgodnie z założeniami programu kierowanymi dzisiaj na rząd, ma nie dostać pomocy na dziecko, ani pierwsze, ani drugie. Zgodnie z programem ponad 3 mln dzieci nie uzyskają żadnej pomocy. Polacy będą czuli się oszukani. Miało być na każde dziecko, będzie na niektóre dziecko. Warto dodać, że te znikające dzieci powyżej 18 roku życia bardzo dużo kosztują, bo to jest ten moment nauki, studiowania, czyli jednak sporych obciążeń. W tym wypadku drugie dziecko, które albo chodzi do szkoły, albo kontynuuje na naukę, tym bardziej jest tym obciążeniem poważnym i myślę, że tego rodzaju poprawkę pewnie będziemy wskazywać jako zasadną, ale wydaje nam się, że najważniejszym jest powrót do istoty rzeczy, by ten program przestał być programem socjalnym, a był wpisany w politykę, rzeczywistą politykę prorodzinną, czyli związany z tym już funkcjonującym system świadczeń prorodzinnych, który przecież w Polsce istnieje. Byłoby to dużo tańsze, dużo bardziej efektywne, dedykowane tym rodzinom najbardziej potrzebującym, a przede wszystkim wpisującym się w rozwiązanie systemowe, a nie doraźne wypłaty. Agata Adamek, TVN24. A propos tej poprawki, o której Pan mówił przed chwilą, jak ona by dokładnie miała wyglądać? To znaczy rozumiem, że więcej niż 18 lat, tak? Jako pułap? No, sama Pani redaktor musi rozstrzygnąć, czy to jest sprawiedliwe, czy niesprawiedliwe, jeżeli rzeczywiste koszty drugiego. No, nam się wydaje, że jest to niedopatrzenie tej sytuacji rodziny, która może mieć miejsce i rzeczywiście, tak jak mówił Pan Minister Grabiec, może się czuć, może się czuć zawiedziona, nawet powiedziałbym oszukana tymi zapowiedziami, które słyszała wcześniej. Czyli jak to by miało wyglądać? Jaka poprawka konkretnie? Na pewno te dzieci, które są na utrzymaniu rodziców, przecież nie znikają z budżetu rodzinnego, więc rodziny w dalszym ciągu mają wydatki związane z dziećmi. Czyli dopóki się uczą? Tak jest i są na utrzymaniu. I druga rzecz? Proszę zauważyć też jedną rzecz, która jest jak gdyby dodatkowym obciążeniem przy tego rodzaju podejściu. Właściwie oczekiwane będą coroczne deklaracje i coroczna ich weryfikacja. To też jest ogromna machina, która no i nie pozwala wprowadzić tego programu w systemowe rozwiązania, które przecież mogłyby być związane z rozliczeniem rocznym na przykład podatkowym, czy ZUS-owskim systemem. Jest obok istniejącego już systemu, który przecież świadczy, dzięki któremu mamy różnego rodzaju świadczenia. Dziękuję bardzo. Czy też ulgi. Dzień dobry, Mariusz Szymczuk, Wirtualna Polska. Dzisiaj ruszyła kwalifikacja wojskowa. Chciałem Państwa zapytać, czy w związku z... Panowie już nie? Pani poseł. Mam nadzieję, że... Chociaż panią poseł w mundurze w Moro kiedyś chyba widziałem. Tak, ale do pytania. Czy Państwa zdaniem taki system należy utrzymać? Czy już trwa on kilka lat? Czy może należy wrócić do powszechnego poboru? System kwalifikacji wojskowej. Czy może należy wrócić do powszechnego poboru? W związku na przykład z napiętą sytuacją międzynarodową również niedaleko granic Polski. Ja nie pamiętam kto to powiedział, ale w kampanii usłyszeliśmy tą zapowiedź, że taka możliwość istnieje. Wydaje mi się oczywiście, że kluczem zrozumienia sytuacji i obronności jest jednak fakt istnienia i modernizacji zawodowej armii. I to jest klucz. Czyli dalsza modernizacja, zawodowa arma, która oparta jest o sojusze i nie ma innej drogi. Znaczy tutaj ani powszechny pobór, ani partyzantka dobrze przeszkolona, bo słyszałem, już nie chcę żartować na ten temat, ale jakieś dziwne opowieści w tym zakresie, więc skoncentrujmy się na tym, co rzeczywiście jest filarem i podstawą bezpieczeństwa Polski. Struktura natowska, zmodernizowana, nowoczesna, zawodowa arma. Czyli jakość, nie ilość? Zdecydowanie. Zwłaszcza przy dzisiejszych działaniach, które mają zupełnie inny charakter niż dekady czy lata temu. Dziękuję. Michał Giersz, Polsat News. Dzień dobry. Ja chciałem jeszcze zapytać o jedną sprawę finansową, ale nie o 500+, a inny sztandarowy projekt z kampanii, czyli leki dla seniorów. Już na etapie rozmowy o budżecie, tego jak on był kształtowany, wiadomo było, że tych pieniędzy będzie mniej niż planowano, niż chciałby minister zdrowia. Nie pół miliarda, ale mniej więcej jedna czwarta tej kwoty. 125 milionów, jeżeli dobrze pamiętam. W tym roku, tak, na 2,5 miliona chyba tych osób, którym przysłałem. Jak wyliczają różni posłowie, między innymi pan minister Arłukowicz, to jest jakieś 3 do 4 złotych dla jednego seniora. Pewnie oczywiście nie wszyscy seniorzy będą mieli taką potrzebę, by skorzystać z tego programu. Mimo wszystko wydaje się, że to mniej niż mogli oczekiwać. Kto jest najbliżej senioralnej polityki? Aha, myślałem, że w wieku senioralnego. Każdy z nas na pewno jest blisko tych spraw, bo każdy z nas w rodzinie ma osoby starsze. To jest, na pewno starsi ludzie mają prawo dzisiaj w Polsce, seniorzy mają prawo czuć się oszukani. Dzisiaj te kwoty, o których mówimy, one dla emerytów co najwyżej starczą na witaminę C. Jak zdaje się ktoś policzył i nic więcej. Więc to jest niestety kolejne oszustwo PiSu. Obawiam się, że to nie ostatnie oszustwo PiSu. Ale no dzisiaj rolą obecnego rządu jest wytłumaczenie się z tego i pokazanie, dlaczego oszukiwał w kampanii Polaków. Ale minister Trowia tłumaczy, że nie witaminę C, bo w pierwszej kolejności to mają być leki związane z chorobami... Tak. Nie mówimy o kwotach. ...ze starością przede wszystkim. Ale te leki kosztują trochę więcej niż witamina C. Na tym polega problem. Proszę zauważyć, że istotą jest to, o czym mówi minister Grabiec, czyli kwestia zapowiedzi, a później realnego źródła ich finansowania. Jeżeli ostatnio w nocy przyjęliśmy budżet, on ma zwiększone bardzo przychody. Przychody, które mają być tym źródłem finansowania nowych programów, to też proszę zauważyć, jak bardzo wzrastają wydatki. Nie da się zrealizować wszystkiego i tak nie wiadomo z czego. Więc nie da się zrealizować także tych zapowiedzi, które miały miejsce w kampanii, bo nie słyszymy o wolnej kwocie od podatku wprowadzanej w najbliższym czasie. Nie słyszymy o obniżeniu wieku emerytalnego. Wszystko to kosztuje. Ten dzisiejszy punkt pod tytułem leki za darmo dla osób powyżej 75 roku życia zrealizowany jest symbolicznie. To jest kwota, która realnie nie ma żadnego wymiaru. No bo tak jak powiedziała Pani Poseł, w zasadzie tylko w ten sposób może zostać uwzględnione w budżecie. Więc znów kolejne miliardy zapowiedziane musiałyby być przez gospodarkę wypracowane, żeby mogły być użyte w tym kierunku. Tak nie jest. W związku z tym Pan Minister Grabiec zapytał, jakie jeszcze podatki będą nałożone, żeby te pieniądze ściągnąć. To jest ciągle pytanie otwarte. Jeśli jeszcze mogę zapytać o 500+, proszę mi wybaczyć, nie jestem pewien czy ktoś z Państwa mógłby skorzystać z tego programu, ale z całą pewnością inaczej. Pewnie nie należą Państwo do tych, których określono by jako osoby potrzebujące. Czyli na przykład Pan Premier Morawiecki pewnie oczekiwałby, że nawet jeśli Państwo mają takie prawo, to nie skorzystają Państwo. Pytam Pan o apel i jego realizację. Tak, tak i o to czy Państwa zdaniem, albo inaczej, czy Państwo wzięliby te pieniądze, czy by ich nie wzięli? Już proszę mnie poprawić, ale nawet zdaje się Marszałek Kaczewski użył na początku tej debaty kilka tygodni temu takiego sformułowania na pytanie, kto to znaczy człowiek majętny, czy bogaty, kto nie powinien brać tych świadczeń, powiedział, że ktoś bogatszy ode mnie. Czyli rozumiem, on się jeszcze łapie. No to jest jakieś nieporozumienie. Oczekujemy od rządu, że polityka prorodzinna to będzie polityka całościowa i to będzie polityka, która będzie zachęcała do tego, żeby mieć dzieci, bo to piękna i wspaniała sprawa, ale jednocześnie też kosztowna. I w związku z tym dyskryminowanie kogokolwiek z tego względu i takie apele, one są niepoważne, ale z drugiej strony one wynikają z tego, że po prostu w budżecie nie ma pieniędzy, że PiS nie wie skąd sfinansować ten program. I to jest po prostu takie w pewnym sensie wykładanie się przez PiS i pokazywanie wręcz na tacy, że PiS po prostu nie ma na to pieniędzy, że oszukiwał w kampanii, bo być może już wtedy zdawał sobie z tego sprawę, że nie będzie w stanie sfinansować programu 500 złotych plus na każde dziecko. I to jest kolejna odsłona tego oszustwa. Nie można apelować, jeśli PiS rzeczywiście nie ma pieniędzy, to niech wprowadzi odpowiedni zapis. Jak widać boi się, ale to jest taki strach, który wynika z tego, że nie ma tych pieniędzy. PiS boi się wprost powiedzieć i pokazać, że po prostu zdawał sobie sprawę z tego, że nie jest w stanie tej obietnicy wyborczej zrealizować. Ale może to jest racjonalne, żeby... Bo my nie jesteśmy opozycją nihilistyczną, która będzie krytykować wszystko i zawsze. I myślę, że to też słychać po naszych głosach. Apelujemy o racjonalizm, ale jednocześnie nie tworzenia iluzji i nie szafowanie obietnicami bez pokrycia, albo apelami, które mają dość, powiedziałbym, małe racje, takie słabe podstawy prawne. Niech będą jasne przepisy i system, który rzeczywiście będzie jasny dla wszystkich. Czy w ten sam sposób mamy kierować apel do osób, żeby kupowały droższe, dla gospodarki zawsze lepsze produkty, a nie tańsze, albo nie korzystały z ulg, jeżeli im przysługują. No jeżeli coś przysługuje, jest systemowe rozwiązanie i ustawa, która temu służy, no to znaczy, że to jest prawo. To bardzo ważne, że jeszcze w trakcie kampanii wyborczej zwracaliśmy uwagę na to, że wyliczenia PiSu dotyczące źródeł pokrycia tych wydatków są nierealne, że nie da się sfinansować tych obietnic wyborczych. Mówiliśmy o tym na miesiąc przed wyborami, dwa miesiące przed wyborami i wówczas PiS zapewniał, mimo opinii również ekspertów ekonomicznych, że wszystko jest bardzo dokładnie policzone. Wszystko jest bardzo dokładnie policzone, na każde dziecko 500 zł. Dziś się okazuje, że tych pieniędzy nie ma i słyszymy apele z jednej strony, a z drugiej strony sam system wypłat jest tak komplikowany, żeby rzeczywiście wygenerować kolejki w tych najbliższych miesiącach w ośrodkach pomocy społecznej, żeby każdy, kto będzie chciał sięgnąć po te pieniądze, które jego dzieciom się należą, musiał odstać w kolejce i być może rząd liczy na to, że te kolejki będą na tyle upokarzające, że część Polaków zrezygnuje z programu i nie wystąpi o te środki. Myślę, że nie ma takiej możliwości. Wiem od kolegów wójtów, burmistrzów, że jeszcze w październiku, tuż po wyborach, zjawiali się w urzędach gmin mieszkańcy z pytaniem, kiedy dostaną wypłaty z tego programu 500+, ludzie na to czekają i z pewnością ogromna większość uprawnionych po te pieniądze się zgłosi. Będą trzy miesiące dla samorządów, ale pani poseł, brać czy nie brać? Ja mam przede wszystkim taki apel do Polaków. Pani bierze czy pani nie bierze? Ja mam taki apel do Polaków, do tych mniej majątnych i do tych majątnych, do tych, którzy żyją w dużych miastach i w małych miejscowościach. Mam do nich taki gorący apel, żeby korzystali z prawa, której w Polsce przysługuje, żeby nie bali się PiSu. PiS myśli, że będąc u władzy może wszystko, ale pamiętajmy, że to obywatele wybrali władzę tego kraju, będzie weryfikacja wyborcza, ale jednocześnie przed tą kolejną weryfikacją każdy z obywateli, każda polska rodzina będzie mogła korzystać z przysługującego im prawa, także do programu 500+. Więc ja apeluję do tego, żeby się tego nie bać, żeby się tego nie wstydzić, bo to ma być element polityki prorodzinnej państwa i każdy powinien mieć prawo z tego skorzystać. A takie apele PiSu ja traktuję jako pewne, mam nadzieję, że to nie jest pewna kolejna forma zastraszania. To by było bardzo złe i bardzo źle świadczyło o PiSie. Czyli skoro Pani apeluje, to... Jeśli Pan mnie pyta, uważam, że każdy parlamentarzysta, który jeśli zgodnie z prawem będzie uprawniony do tego, żeby być docenionym jako ktoś, kto chce mieć dzieci, ma dzieci, powinien absolutnie z tego prawa skorzystać. Mamy szczęście, bo nie wpędzi mnie Pan w kompleksy, mój stronie jest już starszy. Ale prawdę mówiąc jesteśmy ciekawe. Apelujemy o racjonalne przepisy i rzeczywiście transparentne, jasne, a nie tworzenie iluzji. Jeszcze raz to podkreślam. Dziękujemy. Dzięki. Dziękuję. Dziękuję.