Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Koalicja Obywatelska: ostrzeżenie o chaosie przed powrotem do szkół

Koalicja Obywatelska: ostrzeżenie o chaosie przed powrotem do szkół

Koalicja Obywatelska przedstawiła wyniki konsultacji dotyczących bezpiecznego powrotu prawie 4,5 miliona uczniów i 500 tysięcy nauczycieli do szkół i zaapelowała do ministra o uwzględnienie postulatów. Posłowie wskazali na braki w przygotowaniu, brak jasnych wytycznych i ograniczone kompetencje dyrektorów.

Najważniejsze ustalenia


Koalicja przygotowała trzy strony zaleceń powstałych po konsultacjach z rodzicami, samorządami, nauczycielami, uczniami i dyrektorami szkół. Autorzy wniosków deklarują chęć współpracy z ministerstwem i oczekują, że propozycje zostaną uwzględnione w ciągu pozostałych dni przed rozpoczęciem roku szkolnego.

Brak jasnych wytycznych i ograniczone kompetencje dyrektorów


Z konsultacji wynika, że dyrektorzy mają jedynie kompetencje do wyznaczenia miejsca pomiaru temperatury i ustawienia pojemnika do odkażania rąk, natomiast organizacja lekcji, układ planu i przerw pozostały bez zmian sprzed pandemii. Wskazano problemy z koniecznością długich konsultacji z instytucjami zewnętrznymi oraz przytoczono przykład gminy w czerwonym powiecie, gdzie mimo zagrożenia dyrektorom kazano prowadzić nauczanie stacjonarne.

Postulaty organizacyjne i hybrydowy model


Koalicja postuluje, by hybrydowy system był podstawowym modelem pracy szkół i by dyrektor miał narzędzia do szybkiej zmiany organizacji zajęć - część przedmiotów stacjonarnie, a inne zdalnie. Zwrócono uwagę na potrzebę jasnych wytycznych dotyczących noszenia maseczek w przestrzeniach wspólnych oraz procedur postępowania w przypadku chorego dziecka przychodzącego do szkoły.

Konsekwencje dla społeczności


Mówca podkreślił, że bezpieczeństwo uczniów to także kwestia rodziców, dziadków i całych społeczności lokalnych, bo szkoły łączą osoby z różnych stref epidemiologicznych. Podkomisja edukacji została zwołana na wniosek Koalicji, aby formalnie przekazać wnioski ministerstwu i dążyć do wdrożenia zaleceń.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Za pięć dni, 1 września, prawie 4,5 miliona uczniów i 500 tysięcy nauczycieli wróci do szkół. Chcemy, żeby ten powrót do szkół był bezpieczny, żeby to bezpieczeństwo odczuwały dzieci, żeby to bezpieczeństwo pobytu dziecka w szkole odczuwali rodzice, żeby spokojni byli nauczyciele, dyrektorzy szkół, żeby spokojne było społeczeństwo. Ten ważny dzień musi być dobrze przygotowany. Niestety do posłów, do nas posłów docierają informacje od rodziców, samorządowców, nauczycieli i dyrektorów szkół, że obawiają się tego momentu, że szkoły nie zostały dobrze przygotowane na rozpoczęcie roku szkolnego, że zabrakło konsultacji, że nie mają jasnych wytycznych, jak szkołę przygotować do rozpoczęcia roku szkolnego. Dlatego przygotowaliśmy wspólnie z posłankami i posłami Komisji Edukacji Klubu Koalicji Obywatelskiej konsultacje społeczne, na które zaprosiliśmy przedstawicieli rodziców, samorządów, nauczycieli, uczniów i dyrektorów szkół. Spisaliśmy ich uwagi po to, żeby nadrobić to, czego nie zrobił minister edukacji. Czyli skonsultować i pomóc w dopasowaniu prawa tak, aby dyrektorzy i nauczyciele wiedzieli, jak bezpiecznie przygotować szkołę do tego ważnego momentu. Jest jeszcze pięć dni. Mamy nadzieję, że minister edukacji weźmie pod uwagę propozycje środowiska, że bardzo poważnie się nad nimi pochyli i deklarujemy również chęć współpracy w przygotowaniu odpowiednich przepisów prawa i pomocy w tym ważnym zadaniu. To, o czym mówili nam przedstawiciele różnych środowisk edukacyjnych, to przede wszystkim takie odczucie ogólnego chaosu i wbrew temu, co mówi pan minister, braku autonomii dyrektora do podejmowania ważnych dla bezpieczeństwa uczniów decyzji. Z tego, co usłyszeliśmy podczas konsultacji wynika, że tak naprawdę dyrektor ma tylko kompetencje do wyznaczenia miejsca, w którym może mierzyć temperaturę i miejsca, w którym może postawić pojemnik do odkażania rąk. Natomiast wszystkie przepisy dotyczące organizacji lekcji, układania planu lekcji, układania przerw pozostały takie, jak sprzed pandemii. Tam elastyczność dyrektora szkoły jest żadna. Tam dyrektor nie może podjąć decyzji na przykład o skróceniu lekcji, o przejściu na nauczanie hybrydowe, o tym, żeby zamknąć szkołę w momencie, kiedy pojawi się w szkole osoba zarażona koronawirusem. Te wszystkie decyzje musi konsultować z osobami z zewnątrz, a te konsultacje trwają bardzo długo. Przykładem takiego braku kompetencji dyrektora w podejmowaniu decyzji są czerwone powiaty. Jedna z gmin wystąpiła do sanepidu o decyzję w sprawie przejścia na inny rodzaj nauczania, nauczania zdalnego lub nauczania hybrydowego. Gmina leżąca w czerwonym powiecie, gmina, gdzie uczniowie, rodzice, mieszkańcy są na kwarantannie. Gmina, w której koronawirus jest bardzo groźny. I tam dyrektorzy otrzymali informację, że mają prowadzić nauczanie w trybie stacjonarnym. Tak nie może być. Po to zostały wprowadzone różne strefy, aby też ułatwić organizację roku szkolnego i aby te decyzje mogły zapadać szybko i żeby te decyzje były skuteczne, żeby skutecznie hamowały rozwój choroby. Proszę Państwa, wszyscy rozumiemy, że dzieci muszą wrócić do szkoły. Rodzice, nauczyciele i same dzieci chcą wrócić do szkoły. Mają już dość edukacji zdolnej, mają już dość tego, co jest pewnym rzacem edukacji. Natomiast zdajmy sobie sprawę, że ten powrót dzieci do szkół musi być bezpiecznym powrotem do szkół. Dlatego uważamy, że ministerstwo nie zrobiło wszystkiego, żeby ten bezpieczny powrót do szkół zapewnić. Jeden z dyrektorów w czasie naszych konsultacji powiedział dość jasno. Ja się czuję jak kapitan na Titaniku, który wie, że gdzieś jest góra lodowa i że wcześniej lub później na tą górę lodową wpłynie. Oni mówią, jak nie my, to kto. Podejmujemy tą odpowiedzialność za dzieci, za rodziców, za nauczycieli. Ale musimy mieć narzędzia. Dlatego tak ważne jest, żeby to właśnie hybrydowy system był podstawowym. Żeby rzeczywiście ten dyrektor miał narzędzia mogące pozwolić mu na zmianę sposobu organizacji szkoły. Żeby mógł na przykład lekcje polskiego, matematyki, angielskiego, fizyki robić stacjonarnie, a plastykę, muzykę i religię na przykład zdalnie. Dlatego tak ważne jest to, żeby były bardzo jasne wytyczne, że na korytarzach, na przestrzeni wspólnej są maseczki. Żeby były dodatkowo informacje, co ma zrobić dyrektor szkoły z dzieckiem, które chore przychodzi do szkoły. Dzisiaj jest podkomisja edukacji. Podkomisja edukacji zwołana na nasz wniosek, w czasie której podkomisja ds. jakości kształcenia i wychowania, na której przedstawimy Ministerstwu Edukacji wszystkie nasze wnioski. To są trzy strony dokładnych zaleceń. Zaleceń, co trzeba zrobić, żeby powrót do szkoły mógł być bezpieczny. Dlatego, że proszę Państwa, poza wszystkim, jeden z naszych ekspertów powiedział bardzo jasno. To jest pewien kryzys, który może być szansą na zmianę polskiej szkoły. Ale trzeba chcieć. Trzeba potrafić wykorzystać ten kryzys jako szansę. I trzeba zrobić coś, żeby dyrektorzy szkół nie zostali się sami ze swoimi problemami. Stąd nasze konsultacje. Stąd wnioski, które przedstawimy Ministerstwu. I stąd nasz apel, żeby minister poważnie potraktował te wnioski dyrektorów, nauczycieli, rodziców. I uwzględnił jeszcze przez te kilka dni, które pozostały. Wszyscy wiemy, że dobro dzieci jest najważniejsze. Ale dzieci to nie tylko są same dzieci, które mogą zachorować lub nie. To są ich rodzice, to są ich dziadkowie. To jest cała społeczność w Polsce. Pamiętajmy o jednym. To jest tak, jakbyśmy zorganizowali tysiące, właściwie dziesiątki tysięcy, bo tyle jest w Polsce szkół, imprez masowych. Szkoły to jest od kilkudziesięciu do tysięcy uczniów w jednej szkole. To są ludzie przychodzących z różnych rodzin, z różnych miejsc. Czasami to jest tak, że w jednej szkole są dzieci z zielonej, żółtej i czerwonej strefy na Śląsku. Co to oznacza? Oznacza to, że trzeba bardzo poważnie podejść do tego problemu. Stąd nasze trzy strony zaleceń dla ministerstwa. Minister Piątkowski obiecał, że będzie na tej podkomisji, wtedy kiedy się rozstawaliśmy na poprzedniej Komisji Edukacji. W tej chwili mamy zapewnienie, że na pewno będą co najmniej wiceministrowie. Chcemy porozmawiać bardzo poważnie. Wszystkim nam zależy na jednym. Na tym, żeby ten początek roku nie stał się wielkim eksperymentem, który zakończy się tak jak w Izraelu, gdzie po krótkim czasie trzeba było zamknąć szkoły. Chcemy, żeby ten powrót był bezpieczny i żeby był przemyślany. Stąd wszystkie nasze wnioski. I pamiętajmy o jednym. Edukacja nie znosi chaosu. Edukacja musi się odbywać w ciszy, spokoju i w skupieniu. Natomiast to, co proponuje nam Ministerstwo Edukacji Narodowej, to na razie jest chaos. Zmieniające się wytyczne, brak informacji, brak wiedzy, brak pomocy dla samorządów i szkół finansowej, która umożliwiłaby dobrą organizację tego roku. Szanowni Państwo, rzeczywiście słowem, które najczęściej padało podczas naszych konsultacji społecznych było słowo chaos. Wszystkim, zarówno dyrektorom, samorządowcom, nauczycielom, rodzicom i uczniom zależy na bezpieczeństwie. Aby wprowadzić mieszany system nauczania, ten hybrydowy, dyrektor nie może tego zrobić samodzielnie. Musi poczekać na zgodę powiatowego inspektoratu sanitarnego. Natomiast z historii, które usłyszeliśmy podczas konsultacji, nauczyciele bądź dyrektorzy czekają na odebranie telefonu około dwóch dni. Jedna z dyrektorek czekała i wisiała na telefonie dokładnie pięć godzin. Inna z warszawskiej szkoły czekała po prostu dwa dni, wielokrotnie próbując się połączyć. Ta linia jest wiecznie zajęta. Rozumiemy oczywiście bardzo ciężką pracę pracowników powiatowych inspektoratów sanitarnych. Natomiast ten system po prostu nie działa. Dlatego jednym z punktów, o które będziemy prosili ministra, i który jest wypisany w naszych rekomendacjach, to gorący telefon, gorąca linia dla szkół, tak by mogły wprowadzać to hybrydowe nauczanie jak najszybciej. Jeżeli dyrektor w obawie o bezpieczeństwo swoich uczniów podejmie taką decyzję szybko, dlatego że akurat Sanepid ma 30 dni na podjęcie, na odpowiedź, na podjęcie jakiejkolwiek decyzji. Jeżeli taki dyrektor będzie się martwił o bezpieczeństwo swoich uczniów, i podejmie decyzję sam, wówczas prawdopodobnie czeka go jakaś odpowiedzialność. Dlatego też jednym z punktów w naszych rekomendacjach jest to, aby taka odpowiedzialność spadała po prostu na skarb państwa i wszelkiego rodzaju odszkodowania po prostu wypłacał skarb państwa. Skoro w Sejmie leży ustawa dotycząca braku przyjmowania odpowiedzialności od najwyższych urzędników państwowych za podejmowane decyzje podczas pandemii, w takim razie dyrektorzy też nie powinni ponosić takiej odpowiedzialności. Ministerstwo i ogólnie rząd Prawo i Sprawiedliwość wielokrotnie mówiło o tym, że zawsze trzeba się wsłuchiwać w głos rodziców. Rodzice są najważniejsi i to oni powinni absolutnie decydować o wszystkim związanym z ich dziećmi. Natomiast kiedy dzisiaj czytamy zalecenia Pania Ministra, Pan Minister chce karać rodziców karami nawet do 10 tysięcy złotych za pozostawienie swoich dzieci w domu w obawie przed zachorowaniem na koronawirusa. Również dostawaliśmy jako posłowie wiele maili, które przedstawiały naprawdę tragiczne historie. Dzieci po chorobach, po ciężkich chorobach, rzeczywiście po przeszczepie rodzice są przerażeni, boją się puszczać swoich dzieci do szkół. I jeżeli będą chcieli, by ich dziecko realizowało program przez internet właśnie w ramach zdalnego nauczania, mogą dostać 10 tysięcy kary. To są decyzje złe. Wnosimy o poprawienie wielu wytycznych i złożymy już dzisiaj o godzinie 15 na podkomisji wszystkie te podpunkty. Dziękuję serdecznie. Dziękuję bardzo.