Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Koalicja Obywatelska: stępka symbolem niekompetencji rządu

Koalicja Obywatelska: stępka symbolem niekompetencji rządu

Koalicja Obywatelska podsumowała pięć lat rządów PiS w gospodarce morskiej, oskarżając rząd i ministerstwo o propagandę, brak realizacji inwestycji oraz marnotrawstwo środków. Mówca wskazał na rdzewiejącą stępkę w Szczecinie jako symbol nieukończonego programu Batory, krytykował nieefektywność ustawy stoczniowej i opóźnienia w projektach dróg śródlądowych.

Najważniejsze zarzuty


- Koalicja Obywatelska zarzuciła rządowi pięć lat nieudolności w gospodarce morskiej, nazywając powołane ministerstwo „ministerstwem propagandy” i zapowiadając dążenie do rozliczeń. Wskazano, że odejście ministra nie uchroni osób odpowiedzialnych przed konsekwencjami, a sprawę bada Najwyższa Izba Kontroli.

Stępka i program Batory


- Jako symbol niepowodzeń przywołano rdzewiejącą od trzech lat w stoczni w Szczecinie stępkę, która miała zapowiadać program Batory. Mówca przypomniał, że premier trzy lata temu pukał młotkiem w blachę, a do dziś nie ma projektu promu – określając to jako „program Sorry Batory”.

Ustawa stoczniowa i jej skutki


- Hucznie przyjęta w 2016 roku ustawa stoczniowa miała dać impuls polskim stoczniom i ułatwić budowę statków, jednak według Koalicji nikt z niej praktycznie nie skorzystał. Mówca ocenił, że po pięciu latach funkcjonowania ministerstwa pozostał jedynie „pomnik” niespełnionych obietnic.

Drogi śródlądowe i raport NIK


- W ocenie mówcy, podpisanie w 2017 roku konwencji AGN i zapowiedzi budowy 2100 km dróg wodnych z budżetem 100 mld zł nie zostały zrealizowane. Przywołano raport NIK, który wykazał, że do 2020 roku wydano na drogi wodne 1,6 mld zł, co Koalicja uznała za zaledwie kilka procent planowanych nakładów.

Kanał przez Mierzenie i zmiana celu inwestycji


- Koalicja przypomniała, że koncepcje kanału przez Mierzenie były przygotowywane wcześniej, a obecne działania rządu – według mówcy – przeobrażają inwestycję z transportowej w przedsięwzięcie o charakterze militarnym. Podkreślono, że realizacja różni się od pierwotnych założeń i budzi wątpliwości co do sensu użytkowego projektu.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry. Dziękujemy za możliwość spotkania. Chcemy dzisiaj podsumować pięć lat nieudolnych rządów PiS w zakresie gospodarki morskiej. Pięć lat temu hucznie zostało powołane do życia Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Zapowiadano spektakularne inwestycje, zapowiadano budowę wielkich promów, zapowiadano odbudowę przemysłu stoczniowego. I co z tego wyszło? Nie wyszło z tego zupełnie nic. Okazuje się, że raczej nie było to Ministerstwo Gospodarki Morskiej, ale Ministerstwo Propagandy. Tyle obietnic zostało złożonych przez ministra Grubarczyka i niedotrzymanych, że aż trudno dziś to zliczyć. Jeżeli cokolwiek to ministerstwo i pan minister mieli wspólnego z morzem, to z morzem niekompetencji, z morzem amatorszczyzny i z morzem politycznego oszustwa. Symbolem tych pięciu lat PiS w gospodarce morskiej jest ta rdzewiejąca od trzech lat w stoczni Szczecinie Stępka. Trzy lata temu premier Morawiecki dumnie pukał młotkiem w kawałek blachy zapowiadając rozpoczęcie programu Batory. Zamiast programu Batory mamy program Sorry Batory. Nic z tego nie wyszło. Ten kawałek blachy stoi tam od trzech lat i do dziś nie ma nawet projektu tego promu. Wydano na pewno duże pieniądze. Dociekamy tego ile pieniędzy zostało wydanych właśnie na te propagandowe działania i tę sprawę kontroluje Najwyższa Izba Kontroli. I myślę, że zgodnie z zapowiedziami do końca tego roku ukaże się raport, który jasno pokaże na co te pieniądze wydano. W tym roku prom miał być zwodowany, a w przyszłym pływać po Bałtyku. Do dziś nie ma nawet jego projektu, a wszystkie obietnice ministra Grubarczyka w tym zakresie okazały się polityczną ściemą. W 2016 roku została przyjęta hucznie ustawa stoczniowa. Ustawa, która miała dać nowy impuls do rozwoju polskim stoczniom, która miała ułatwić przedsiębiorstwom budowę statków. I co się okazało? Okazało się, że nic z tego nie wyszło. Nikt z tej ustawy nie skorzystał. Nikt z tej ustawy praktycznie nie skorzystał w tym zakresie, że firmy po prostu uznały, że to nie jest coś, co im szczególnie pomoże. To był jeden z flagowych projektów tego rządu. Więc można powiedzieć, że po pięciu latach funkcjonowania Ministerstwa Gospodarki Morskiej pozostał pomnik. Ministra Grubarczyka już nie ma, ale zostaje po nim ta stępka. Stępka będąca symbolem niekompetencji, symbolem amatorszczyzny i symbolem politycznego oszustwa. I na to powinni patrzeć wszyscy, którzy wydają środki publiczne, żeby widzieć jak tego nie robić. I zostanie ten temat rozliczony, a jeśli pan minister myśli, że zejście z okrętu, czyli ze sterów Ministerstwa Gospodarki Morskiej, uchroni osoby odpowiedzialne za to przed poniesieniem odpowiedzialności i konsekwencjami, to jest w dużym błędzie. Będziemy tę sprawę rzetelniej do skutku wyjaśniać, oczekując od poniesienia odpowiedzialności osób, które podejmowały tę decyzję. Panie senatorze, proszę. Szanowni Państwo, ja chciałbym powiedzieć o dwóch projektach, które opiewają na ogromne kwoty. Jeden z nich nie jest realizowany, drugi jest realizowany w taki sposób, że chyba lepiej by było, gdyby PiS za ten projekt się w ogóle nie zabrał. Pierwsza rzecz dotyczy naszych dróg śródlądowych. W 2017 roku Polska podpisała konwencję AGN i w ramach tej konwencji miała polskie drogi wodne włączyć do sieci europejskich dróg transportowych. 2100 km, połączenie Szczecina z Dunajem, Gdańska z Morzem Czarnym, Elbląga z Berlinem i z Rotterdamem. Na te drogi wodne do 2030 roku, bo w tym czasie miały one zapewnić tutaj transport, miano wydać 100 mld zł, do 2020 roku 10 mld zł. Oprócz tego, że tymi rzekami i kanałami mogły pływać statki transportowe barki, to ten program ma kolosalne znaczenie nad zapanowaniem nad zasobami wodnymi w Polsce, opanowaniem zagrożeń powodziowych i zabezpieczeniem wody na okresy suszy. Jak to, Szanowni Państwo, dzisiaj wygląda? Akurat kilka dni temu ukazał się raport NIK-u właśnie na temat realizacji tego programu. Okazuje się, że nie ma programu. Te dwie drogi wodne, o których mówiłem, czyli połączenie Szczecina z Dunajem i połączenie Wisły z Morzem Czarnym, powołano zespoły, które mają opracować taką strategię i te zespoły finansują i przygotowują program, nie że współrządowy, ale porty. Port w Szczecinie i port w Gdańsku przygotowują dla rządu programy, bo program na 100 mld zł jest realizowany nie z pieniędzy rządowych, bo ministerstwo nie ma na to pieniędzy. Do 2010 roku już miało być wydane 10 mld zł na realizację tych programów, a nie wiadomo, czy te programy powstaną. NIK zbadał, że wydano na drogi wodne w tym czasie 1,6 mld zł. To znaczy, że zrealizowano program do 2020 roku w zakresie kilkunastu procent, a całościowy program, te 100 mld zł, gdy minęło już 20% czasu, wydano 1,6%. Czyli mamy kolejny program z cyklu Centralny Port Komunikacyjny, sieć szybkich kolei i sieć dróg wodnych, które istnieją w propagandzie, nie istnieją fizycznie. I drugie przedsięwzięcie, o którym chcę powiedzieć, to jest budowa kanału przez Mierzenie. Ten temat ciągle powraca jako mit. Mało się mówi o tym jako fakt. Ja przypomnę, że w prawdzie Jarosław Kaczyński, gdy był premierem, on ogłosił ten program, ale już wtedy miał spakowane walizki i wychodził z rządu, bo był po przegranych wyborach. A przez 8 lat ten program przygotowywał rząd PO-PSL. Przygotowano koncepcje, badania środowiskowe, konsultacje, analizy ekonomiczne. W 2014 roku stworzono harmonogram zrealizowania tej inwestycji do 2020 roku. W 2015 roku przekazano dokumentacji Komisji Europejskiej. Doszedł PiS do władzy i co się stało? Dwa lata kompletnej ciszy. W 2017 roku Parlament przyjął specustawę. Opozycja tą specustawę zaaprobowała. Chcieliśmy, aby ten kanał był zbudowany. Tylko problem w tym, że to co realizuje PiS nie ma nic wspólnego z tym, o czym myśmy 8 lat mówili. Dzisiaj nie buduje się kanału transportowego, tylko buduje się kanał militarny. Wojskowi śmieją się z tego, wyobrażając sobie Zalewicznany jako teatr wojenny, na który nawet szalupy z naszych skromnych okrętów nie wpłyną. Tak jest tam płytko, średnia głębokość 2,4 metra. Ale dlaczego zmieniono cel tego projektu? Dlatego, bo PiS nie chciał odpowiadać za środowisko. Więc wymyślił, że będzie budował kanał dla bezpieczeństwa Polski. W związku z tym nie będą go obowiązywały dyrektywy środowiskowe. Przeliczył się, bo we wrześniu Komisja Europejska i Opinia Publiczna zmusiła PiS do przyznania, że jednak ten kanał trzeba analizować środowiskowo, bo będzie oddziaływał na środowisko w sposób znaczny. Nie wiem, jak PiS z tego wyjdzie. Grozi Polsce w każdym bądź razie Unijny Trybunał Sprawiedliwości z ogromnymi karami, tak jak wcześniej groziło to w przypadku rozpudy czy nieprzyjęcia dyrektyw wodnych. I druga konsekwencja tego podejścia PiS-u do budowy kanału jest taka, że kanał powinien do jakiegoś portu prowadzić. Jedynym portem, do którego może ten kanał prowadzić jest port w Elblągu. Ale mało kto w Polsce wie, że ten kanał nie prowadzi do portu w Elblągu. On się kończy kilka kilometrów przed portem. To dokąd te statki będą pływały? To jest autostrada bez jazdu. Dwa miliardy wydawanych pieniędzy, które spowodują, że tylko będą żaglówki tym kanałem pływały. Z tego punktu widzenia trzeba jak najszybciej doprowadzić do tego, aby PiS nie mógł tej inwestycji dalej realizować, wrócić do poprzednich założeń i ruszyć z tą inwestycją w sposób przygotowany, tak jak to było zamierzony i tak jak poprzednie rządy przygotowały dokumentacji. W tej chwili ten kanał w ogóle nie ma żadnej opłacalności ekonomicznej, a zagraża też bardzo środowisku, bo nie wiemy jaki będzie miał wpływ. Dziękuję bardzo. Panie poseł Artyl Łącki. Proszę Państwa, aż chciałoby się zobaczyć taki pasek w TVP i w innych telewizjach. Pan premier Mateusz Morawiecki popłynął polskim promem w rejs zbudowanym przez ministra Grubarczyka. To jest po prostu, to jest proszę Państwa utopia. Tak samo jak przez pięć lat utopią było Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Ministerstwo przez swoją cyrkową działalność nazywane Ministerstwem Cudów i Pobożnych Życzeń. A sam minister Grubarczyk w Zachodniopomorskiej uzyskał przydomek grabarza Zachodniopomorskiej Gospodarki Morskiej. Proszę Państwa, dwa lata temu Ministerstwo Gospodarki Morskiej przejęło jedną z najnowocześniejszych fabryk w Europie, a można powiedzieć i w świecie. ST3 Offshore, fabryki, która miała budować konstrukcję pod wiatraki morskie. Wpompowano w tą firmę 100 milionów publicznych pieniędzy. I zaraz potem doprowadzono do bankructwa. Zamknięto. Rozpędzono załogę. Ludzie, którzy byli fachowcami swojej branży, wyjechali do Norwegii i tam znaleźli pracę. Teraz w tej fabryce pustej, nowoczesnej, w której utopiono tyle pieniędzy, hula wiatr, a na nabrzeżu stoi jedna z największych suwnic w Europie, nie używano. To jest działalność pana ministra Grubarczyka i jego ludzi. Ludzi, którzy nie mają nic wspólnego z gospodarką morską, którzy nie mają pojęcia o gospodarce morskiej, a dostają nominację tylko dlatego, że są funkcyjnymi, partyjnymi pisowcami. Druga sprawa, bardzo głośna teraz w województwie zachodniopomorskim. Stocznia remontowa Gryfia. Jedna z większych stoczni, czy największa już istniejąca stocznia w województwie zachodniopomorskim. Państwowa stocznia, która składała się z dwóch części. Części szczecińskiej i części świnoujskiej. Ta świnoujska w założeniu miała zajmować się remontami statków, dlatego, że jest lepiej położona. Jest położona na brzegu morskim, a nie w głębi lądu. Jest położona przy jednym z największych dywizjonów wojskowych w Polsce, czyli tej części floty, która stacjonuje w Świnoujściu. Dlatego została też wpisana do militaryzacji gospodarki, jako ta, która miała remontować i ma remontować statki marynarki wojennej. Ta właśnie stocznia zostaje likwidowana na odchodne przez ministra Grubarczyka. Kilkaset osób traci pracę, ale nie traci. Ojcze, ja źle powiedziałem. Ten ludzki pan razem ze swoimi dyrektorami zaproponował ludziom ze Świnoujścia pracę. Powiedział, nikt nie straci pracy. Wszyscy możecie pracować. W Szczecinie. Dla pozostałych mieszkańców Polski chciałem powiedzieć, że mają dojeżdżać 120 km w jedną stronę do pracy. 120 km w jedną stronę, czyli 240, żeby wrócić do domu. Proszę państwa, żal, że Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Rzeglugi Śródlądowej zostaje rozwiązane, bo ono jest potrzebne, bo gospodarka morska jest jedną z filarów gospodarki Rzeczpospolitej Polskiej, bardzo ważną. Ale cieszy fakt, że przestaje być ministrem pan ministr Grubarczyk jako grabasz gospodarki morskiej Rzeczpospolitej. Dziękuję bardzo. Więc podsumowując, ministra już nie będzie, ale będzie za to symbol jego niekompetencji, jego amatorszczyzny i politycznych oszustw. Rdzewiejąca stępka, która od trzech lat stoi na pochylni w Szczecinie i nic tam się nie dzieje. Hula wiatr. A taki prom wybudujemy, jak gospodarką morską zaczną się zajmować naprawdę fachowcy, a nie partyjni aparatczycy. Dziękujemy uprzejmie. Do widzenia.