Sejm RP: Józef Dębiński o objęciu zarządu przymusowego Amber Gold
Sejm przesłuchał Józefa Dębińskiego, syndyka masy upadłości spółki Amber Gold, który opisał okoliczności objęcia zarządu przymusowego oraz pierwsze działania w sprawie majątku i dokumentacji spółki. Dębiński przedstawił, że sporządził sprawozdanie w ciągu trzech tygodni i uznał, że przesłanki do ogłoszenia upadłości były spełnione.
Pan Dębiński został pouczony o obowiązku mówienia prawdy, przysługujących mu prawach procesowych i możliwości ustanowienia pełnomocnika; złożył też uroczystą przysięgę. Komisja potwierdziła obecność pełnomocnika radcy prawnego.
Dębiński wyjaśnił, że został ustanowiony zarządcą przymusowym 20 sierpnia 2012 r. i 21 sierpnia objął majątek spółki, który znajdował się w 65 oddziałach i punktach. Spotkał tam Marcin P., a pismo nie zostało w tym dniu przekazane Katarzynie P., ponieważ nie wiedział o likwidacji spółki.
W ciągu trzech tygodni sporządził sprawozdanie dla sądu upadłościowego i stwierdził symulację kosztów postępowania. Stwierdził, że przesłanki z prawa upadłościowego były spełnione. Dokumenty spółki były zabezpieczone przez ABW Delegaturę w Gdańsku i Pomorski Urząd Skarbowy; Dębiński dysponował kopiami i nośnikami, które musiał kopiować przy współpracy z funkcjonariuszami.
Dębiński relacjonował, że znaleziono zamknięty sejf, który otwarto w obecności funkcjonariuszy ABW – w sejfie były certyfikaty przekazane następnie do ABW. Podkreślił współpracę z ABW i konieczność ściągania dokumentów w formie kopii ze zewnętrznych zasobów.
Przebieg przesłuchania
Pan Dębiński został pouczony o obowiązku mówienia prawdy, przysługujących mu prawach procesowych i możliwości ustanowienia pełnomocnika; złożył też uroczystą przysięgę. Komisja potwierdziła obecność pełnomocnika radcy prawnego.
Ustanowienie zarządcy przymusowego
Dębiński wyjaśnił, że został ustanowiony zarządcą przymusowym 20 sierpnia 2012 r. i 21 sierpnia objął majątek spółki, który znajdował się w 65 oddziałach i punktach. Spotkał tam Marcin P., a pismo nie zostało w tym dniu przekazane Katarzynie P., ponieważ nie wiedział o likwidacji spółki.
Działania w pierwszych tygodniach
W ciągu trzech tygodni sporządził sprawozdanie dla sądu upadłościowego i stwierdził symulację kosztów postępowania. Stwierdził, że przesłanki z prawa upadłościowego były spełnione. Dokumenty spółki były zabezpieczone przez ABW Delegaturę w Gdańsku i Pomorski Urząd Skarbowy; Dębiński dysponował kopiami i nośnikami, które musiał kopiować przy współpracy z funkcjonariuszami.
Zabezpieczenie dokumentacji i dowodów
Dębiński relacjonował, że znaleziono zamknięty sejf, który otwarto w obecności funkcjonariuszy ABW – w sejfie były certyfikaty przekazane następnie do ABW. Podkreślił współpracę z ABW i konieczność ściągania dokumentów w formie kopii ze zewnętrznych zasobów.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Anna Gębicka o sprawie Szymona Kluki i potrzebie rzecznika
Mariusz Kamiński: To nie uchodźcy, lecz zorganizowany przerzut migrantów
Kamil Micał wyjaśnia procedury rozpatrywania petycji w Sejmie
Magdalena Filipek-Sobczak krytykuje opóźnienia w nowelizacji pieczy
Katarzyna Zajdel-Kurowska składa przysięgę przed komisją VAT
Sejm RP: Chaotyczne wystąpienie z powtarzającym się „Dzień dobry”
Artykuły
Artykuł
„Zdrajca”, którego PiS może potrzebować, by wrócić do władzy
Artykuł
Próg zdecyduje o Rozwoju Plus Morawieckiego. Po wejściu model daje R+ 24 mandaty
Artykuł
Rozłam w PiS w danych PKW. Sześć nazwisk dominowało swoje listy
Artykuł
Marzec 2025: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Luty 2008: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Czerwiec 2006: personel medyczny, podwyżki i napięcia płacowe
Transkrypcja
Stwierdzam kworum. Porządek dzisiejszego posiedzenia przewiduje w punkcie pierwszym przesłuchanie pana Józefa Dębińskiego, syndyka masy upadłości Amber Gold spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, co jest istotne myślę, bo tylko tej spółki pan syndyk jest za. W punkcie drugim pani Wioleta Gorecka. Czy są inne propozycje? Dziękuję. Przystępujemy do realizacji punktu pierwszego. Na wezwanie komisji stawił się pan Józef Dębiński zgodnie z teścią artykułu 11 d ustęp 1 ustawy o sejmowej komisji śledczej. W związku z artykułem 233 paragraf 2 kodeksu karnego, pouczam pana iż zeznając przed sejmową komisją śledczą, pan zobowiązany mówić prawdę i tylko prawdę. Zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy powoduje odpowiedzialność karną na podstawie artykułu 233 paragraf 1 kodeksu karnego, który przewiduje sankcje w postaci kary pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. Czy zrozumiał pan pouczenie? Tak zrozumiałem. Dziękuję. Zgodnie z treścią artykułu 11c ustęp 1 i 2 oraz artykułu 17 ustęp 1 ustawy o sejmowej komisji śledczej, pouczam pana następujących prawa, które panu przysługują. Prawo do uchylenia się od odpowiedzi na pytanie, jeżeli udzielenie mogłoby narazić pana lub osobę dla pana najbliższą w rozumieniu artykułu 115 paragraf 11 kodeksu karnego na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe. Prawo do odmowy zeznań, gdy jest pan osobą podejrzaną o popełnienie przestępstwa pozostającego w ścisłym związku z czynem stanowiącym przedmiot postępowania albo za to przestępstwo został pan wskazany. Prawo żądania, aby przesłuchano pana na posiedzeniu zamkniętym, jeżeli treść zeznań mogłaby narazić na hańbę pana lub osobę dla pana najbliższą w rozumieniu artykułu 115 paragraf 11 kodeksu karnego. Prawo do odmowy zeznań co do okoliczności, na które ściąga się ciążący na panu obowiązek zachowania tajemnicy ustawowo ochronionej w przypadkach określonych w przepisach ustawy o Sejmowej Komisji Śledczej. Prawo zgłoszenia wniosku o zarządzenie przerwy w posiedzeniu komisji. Prawo zwrócenia się z wnioskiem o umożliwienie swobodnego wypowiedzenia się w objętej przesłuchaniem sprawie. Prawo zwrócenia się z wnioskiem uchylenia pytania, które w pana ocenie sugeruje treść odpowiedzi jest nieistotne bądź niestosowne. Prawo złożenia wniosku o dokonanie czynności, które komisja może albo ma obowiązek podejmować z urzędu. Prawo złożenia wniosku o włączenie członka komisji w trybie artykułu 5 bądź 6 ustawy o Sejmowej Komisji Śledczej. Przypominam, że przebieg przesłuchania jest utrwalany za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk i obraz, o czym został pan uprzedzony w wezwaniu. Rozumiem, że pan ustanowił pełnomocnika. Mamy pełnomocnictwo? Można, panie mecenasie? Osobie radcy prawnego Wojciecha Drożdżała. Proszę bardzo. Dziękuję bardzo. Czy ktoś z państwa chce? Komisja nie wnosi zastrzeżeń do przedłożonego pełnomocnictwa. Proszę o podanie imienia, nazwiska, wieku i zajęcia. Panie Józef Dębiński. Jestem syndykiem oseł padłości. Jestem zarządcą restrukturyzacyjnym. Również jestem radcą prawnym. Jeszcze wiek. 67 let. A świadczam, że dane dotyczące miejsca zamieszkania znajdują się w aktach. Czy był pan prawomocnie skazany za składanie fałszywych zeznań lub oskarżeń? Nie był. Proszę wszystkich o powstanie. Proszę powtarzać za mną świadomy znaczenia moich słów. Świadome znaczenia moich słów. I odpowiedzialności przed prawem. I odpowiedzialności przed prawem. Przysięgam uroczyście. Przysięgam uroczyście. Że będę mówić szczerą prawdę. Że będę mówił szczerą prawdę. Niczego nie ukrywając tego, co jest mi wiadome. Tego nie ukrywając tego, co jest mi wiadome. Bardzo dziękuję. Czy chce pan skorzystać z prawa do swobodnej wypowiedzi? Tak, chciałbym skorzystać. Proszę komisji. W dniu 20 sierpnia 2012 roku zostałem ustanowiony zarządcą przymusowym spółki Ambergold. To było, ta czynność wynikała z tego, że sąd upadłościowy zabezpieczył majątek tej spółki w postaci właśnie ustanowienia zarządcy przymusowego. 21 sierpnia udałem się do spółki i objąłem majątek tej spółki. Majątek tej spółki był położony w 65 oddziałach i punktach w całej Polsce. Jak również był on w różnych miejscach, gdzie spółka posiadała swoje oddziały związane z działalnością. Spotkałem w tym dniu pana Marcina P., któremu wręczyłem pismo, że zostałem zarządcą przymusowym, że wszystkie czynności, które będzie chciał, ma podnieść, to już nie może. Wszystkie czynności muszą być tylko i wyłącznie za zgodą zarządcy przymusowego wykonane. Nie przekazałem w tym dniu pisma pani Katarzynie P., ona była likwidatorem. Nie wiedziałem w tym dniu, że jest likwidacja tej spółki 14 sierpnia. Dopiero ten fakt został mi ujawniony przez Marcina P. 24 sierpnia. Nie było jeszcze wpisu do KRS-u, w związku z czym nie miałem tej świadomości, że jest spółka w likwidacji. Chcę również powiedzieć, że w wyniku moich pierwszych czynności przez 3 tygodnie sporządziłem sprawozdanie dla sądu upadłościowego o stanie masy i w jaki sposób stwierdziłem symulację kosztów tego postępowania upadłościowego. Doszedłem do wniosku, że przesłanki z artykułu 10, 11, 12 prawa upadłościowego są spełnione, a zatem może nastąpić ogłoszenie upadłości. Wszystkie dokumenty w tym czasie, kiedy pełniłem zarząd przymusowy, były zabezpieczone przez ABW, Delegaturę w Gdańsku i Pomorski Urząd Skarbowy. Posiadałem tylko i wyłącznie w kopiach i w nanośnikach systemowych, komach i agnet, które były w posiadaniu tej spółki. Musiałem cały czas jakiekolwiek dokumenty ściągać za pomocą moich współpracowników i kserować je z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego z Gdańska, która współpracowała ze mną w sposób prawidłowy, właściwy. Otrzymywałem wszystko to, co żądałem. Jak również, jeżeli znalazłem, a był taki jeden moment, że odnalazł się sejf, był zamknięty, nie można było go otworzyć, bo miał kod. Poprosiłem funkcjonariuszy ABW, aby byli obecni przy otworzeniu tego sejfu. Okazało się, że tam były certyfikaty, które oczywiście przekazałem do ABW. Moje sprawozdanie skończyłem po trzech tygodniach, dlatego dość szybko musiałem to sprawozdanie swoje pisać i przedłożyć sądowi, ponieważ dużo wierzycieli, którzy dowiedzieli się, że spółka Ambergold jest niewypłacalna, że nie ma, wszczęło różne sprawy, ale również na podstawie tych sądy zabezpieczały majątek w postaci ustanowień hipotek, zastawów. I w tym czasie jak najszybciej należało postawić tą spółkę w stan upadłości, ponieważ wierzyciele, ci, którzy mieli lokaty tzw. terminowe, oni byliby pokrzywdzeni w tym momencie. To uprzywilejowanie tych osób, które posiadały już wpisane hipoteki, było ponad nimi. Ja również rozpocząłem w pierwszej kolejności czynności, które miały na celu bezskuteczność czynności prawnych, ponieważ jak przeszedłem do spółki Ambergold, pracownicy od lipca i sierpnia nie mieli wypłaconych wynagrodzeń. Trzeba było w tym czasie poszukać pieniądze. Same zaległości przeszło 900 tys. były, jak objąłem ten majątek. A zatem pierwszymi moimi czynnościami była windykacja od firmy, która zakupiła wcześniej przed ustanowieniem zarządu przymusowego, sprzedała mini Moris, te samochody, ale nie była milion 320 było ta należność, ale musiała ta należność wpłynąć, wpłynąć do masy upadłości, już jeszcze wtedy do Ambergold, aby można było zaspokoić z roszczenia pracowników. Ci pracownicy czekali. Chcę również podkreślić mocno, że pracownicy w tym czasie z punktów i z oddziałów przyjeżdżali do siedziby spółki i właściwie z pretensjami, dlaczego nie otrzymują wynagrodzenia. W tym czasie pracownicy czy posiadali różne telefony, iPady, samochody. Powiedziałem, że te ruchomości, te pojazdy, te urządzenia IT są własnością. Ambergold powinni zwrócić, ale w niektórych przypadkach powiedzieli, jak syndyk wypłaci pieniądze, to my zwrócimy. I tak to trwało dość długo. To trwało nawet do października. Ja rozpocząłem poprzez czynności komornicze, zatrzymywanie i odebranie tych urządzeń. Trwało to dość aż do końca roku 2012. W konsekwencji otrzymałem wszystkie auta. Między innymi mogę powiedzieć, że był epizod, który był w taki sposób przez mnie postrzegany, że majątek, który mówi o pojeździe samochodowym jednym, którego nie mogłem zidentyfikować. Kierownik, który działał wtedy jako kierownik transportu, przypomniał sobie, że jeden z pracowników grupy zabrał ten samochód. Pojechał i na podstawie kluczyka zapasowego odnalazł ten samochód na ulicy. I w taki sposób dotarł on również do masy upadłości. Chcę powiedzieć również, że autobusy, które zakupiła Ambergold, one były niskopodwoziowe, szczególnie skonstruowane, też ten wydzierżający nie chciał mi jej zwrócić. Musiałem poprzez czynności komornicze odzyskać te autobusy. W końcu je odzyskałem i zabezpieczyłem. Dużo czynności było przeze mnie wykonywanych w ten sposób, że były trudności, określone trudności w ich odebraniu. Chcę również powiedzieć, że zaciągnąłem kredyt z funduszy gwarantowanych świadczeń pracowniczych, aby zapłacić pieniądze pracownikom. Również te pieniądze z windykacji od tej spółki, która zakupiła samochody minie, one też wpływały w 11 ratach. One dotarły do kasy Ambergold na konto również do 19 września. Te czynności trwały też 3 tygodnie. Chcę podkreślić również, że żaden z banków w Gdańsku nie chciał ustanowić rachunku bankowego dla spółki Ambergold. Dopiero jeden z banków spółdzielczych stwierdził, że on ustanowi, ponieważ mówi nad syndykiem, jest kontrola sądowa i nie ma takiego zagrożenia, ale wszystkie banki, do których zwracałem się, nie chciały ustanowić rachunku bankowego. Sam Marcin P. w czasie, kiedy spotkaliśmy się od 21 sierpnia, przekazał mi tylko informację, że wskazał mi ulice i banki i mówi tam, proszę Pana, są wzory podpisów tych bank i konta. Udałem tam się. No i oczywiście w różny sposób byłem potraktowany jako zarządca przymusowy, ale w konsekwencji, bo chciałem odzyskać choćby nawet wyciągi z tych kont bankowych. Była to określona trudność. Również te czynności bezskuteczne w skunku do masy upadłości rozpocząłem niezwłocznie, bo stwierdziłem, że nie ma pieniędzy spółka i tutaj chcę też podkreślić, że w czasie, kiedy przyszedłem do spółki, było w kasie 600 zł. Więc z tych 600 zł musiałem prowadzić to postępowanie upadłościowe. Po przedstawieniu w studio Action w Warszawie w gminie prezydentowi Gdańska, również Panu Daszucie, argumentów, które stanowiły o tym, że te czynności, które były dokonane przed ogłoszeniem upadłości są bezskuteczne i należy te pieniądze zwrócić. Również zwróciłem się do zakonu dominikanów. Wchodząc do przeora zakonu dominikanów w Gdańsku, ksiądz przeoru powiedział do mnie, czekałem na Pana, Panie Syndyku, ale proszę mi dać jeszcze 7 dni, abym te pieniądze zebrał i mógł Panu zwrócić. Również na podstawie wezwania do zapłaty pojechałem do Urzędu Miejskiego, do Skarbnik i wręczyłem jej, aby odzyskać zwrot 1 500 000 przeznaczony na ZOO. Te pieniądze też po tym wezwaniu zostały mi zwrócone. Weksze Studio w Warszawie była kwota 3 000 000 plus VAT 3 650 000. Jeździłem kilkakrotnie, aby te pieniądze odzyskać. One też te pieniądze wpłynęły do masy upadłości. To były pierwsze środki, z których można było wprowadzić postępowanie upadłościowe. Również Fundacja Gdańska zwróciła dwa aparaty fotograficzne i jeden projektor. To były te pierwsze moje czynności, które były w moim przekonaniu niezbędne, aby pieniądze z tych darowizn, które były przekazane na różne cele przez zarząd spółki, wróciły do masy upadłości. Zająłem się również pożyczkami. Pożyczki, to była znaczna kwota, zostały udzielone na kwotę 35 000 000 w ilości 3740. Te pożyczki też dopiero można było odzyskać wtedy, kiedy otrzymałem z ABW Delegatury w Gdańsku weksle. Te weksle otrzymałem dopiero po półtorej roku i dopiero wtedy można było te pożyczki windykować. Chcę powiedzieć, że w tej sprawie trwa do dzisiaj windykacja. Wszystkie pozwy w ilości przeszło 2280 już zostały złożone. Natomiast wydano sporo już tytułów wykonawczych i na podstawie tych tytułów pszczołem postępowania egzekucyjne u różnych komorników w całej Polsce. One te pieniądze spływają. Chcę powiedzieć, że w całości za te pożyczki, za tą udzieloną kwotę, 30 przeszło 5 000 000 odzyskano 18. Natomiast w czasie postępowania upadłościowego z mojej inicjatywy 11 przeszło milionów. To są pieniądze, które istotnie rzeczywiście wpłynęły do masy upadłości. W tej chwili trwa procedura wyceny tych pakietów pożyczkowych i będę starał się je zbyć, ponieważ niektóre pożyczki są ustanowione prawie na paręnaście lat. Aby nie przedłużać postępowania należy zbyć te pożyczki w pakiecie i zmierzać do planu podziału. Kruśćce. Kruśćce w postaci metali szlachetnych, złota, srebra i platyny otrzymałem za pośrednictwem Banku, Narodowego Banku Polskiego Oddziału w Gdańsku. Otrzymałem je na podstawie postanowienia prokuratury, która wydała mi. Natomiast czynności związane z fizycznym wydaniem trochę trwały, ponieważ Marcin P. zaskarżył się na tę czynność prokuratury. W związku z czym trwało to przeszło rok, abym otrzymał te kruśćce. W tym czasie złoto taniało. Pamiętam, że w momencie, kiedy przyszedłem jako zarządca przymusowy, złoto kosztowała uncja 1800 dolarów. Natomiast już potem po sprzedaży ona znacznie spadła nawet do 1200 dolarów za uncję. Więc ta kwota na pewno nie była w tej chwili aż taka duża. Te kruśćce zostały przeze mnie zbyte. Podmiotom, które posiadały koncesję prezentowego Banku Polskiego, jedna z mennic je zakupiła i zostały przeze mnie zbyte złota. Otrzymałem 57,5 kg, srebra 1,5, platyny niecały kg. To było wszystko, czym dysponowałem, jeśli chodzi o same kruśćce. Dokumenty źródowe, jak już powiedziałem, były zabezpieczone w delegaturze ABW w Gdańsku, jak również w Urzędzie Skarbowym. Te dokumenty do momentu, kiedy sporządziłem bilans otwarcia, sporządzimy go dopiero w 2015 roku, też były cały czas mi udostępniane. W moim bilansie otwarcia postępowania upadłościowego wyliczyłem kwotę, rzeczywiście księgowy, którego zatrudniłem, wyliczył kwotę aktywów około 78 mln. I to się pokrywa, bo tyle w tej chwili w masie upadłości już jest. Jeszcze nie zdążyłem zbyć całości majątku. Pozostała jeszcze jedna do zbycia kamienica w centrum Gdańska. Przetarg ofertowy, który się odbył w czerwcu tego roku nie przyniósł efektów. Nikt nie chciał kupić tej kamienicy, nikt nie złożył oferty. Więc powtórzę te czynności we wrześniu i być może wtedy znajdzie się nabywca, który kupi. To jest spowodowane tym, że na podstawie art. 338 prawa upadłościowego naprawczego nie mogę przystąpić do planu podziału ogólnego, zanim nie wykona się planu z rzeczy, które są zabezpieczone hipotekami. To trzyma syndyka. Ja wiem, że wierzyciele czekają, ale prawo mi zabrania już wypłaty tych pieniędzy, które mam. Te pieniądze są na lokatach terminowych. One cały czas pracują. I w ten sposób to się bardzo ubolewam nad tym, żałuję, że nie mogę wypłacić, ale tego planu podziału nie mogę. Ja przepraszam, że panu przerywam. My do tego wróciłem, bo nie chcę przerywać, bo ja bym chciała, żeby pan jednak, bo to jest ważne dla pokrzywdzonych, powiedział im dlaczego takim przystępnym językiem, nie prawniczym i kiedy to będzie możliwe, ale to ja wrócę przy pytaniach. To tylko zwracam na to uwagę, bo to jest akurat myślę bardzo ważne dla pokrzywdzonych, którzy nas oglądają. No tak, to trzeba zrozumieć istotnie, jeżeli wykonam plan podziału z tych. Powiedzieć to językiem takim, jakby pan nie mówił do prawników, tylko powiedział, przychodzi do pana ktoś. Pan po prostu prawo przewiduje po kolei, że muszą być wykonane pewne czynności. I dopiero po zamknięciu tych etapów, prawda, można przystąpić do wypłacania pieniędzy. I teraz choćby z uwagi na fakt, że jeden ze składników jest w takiej sytuacji, że dojdzie, bo rozumiem, że to będzie drugi przetarg we wrześniu, tak? Tak, ten składnik blokuje. Ten składnik blokuje i dopiero rozumiem, że jakby się nie udało, no to przejdziecie na dalszą procedurę i dopiero to umożliwi wypłacanie pieniędzy. Czyli pan syndyk jeszcze nie rozpoczął wypłacania pieniędzy, podsumowując? Odsumowując częściowo tak, ponieważ ja już zbyłem kilka nieruchomości, chyba dziewięć, natomiast jedna nieruchomość była nieobciążona, ale z ośmiu tych nieruchomości już wykonałem plan podziału funduszu masy upadłości. Już wierzyciele, którzy zdążyli przed ogłoszeniem upadłości wpisać się na hipoteki, oni już otrzymali ode mnie. To jest kwota 4 miliony 350, która już jest. Natomiast tej nieruchomości, która jest do zbycia, tam jest też zabezpieczenie hipoteczne w wysokości 350 tysięcy, czyli z kwoty, która została przesłana będzie, te 350 tysięcy należy odliczyć i pozostałą część, pozostała część ze sprzedaży będzie przeznaczona dla wierzycieli tych, którzy oczekują na pieniądze. Chcę również powiedzieć, że trudność, jaka również jest i spotykamy w dziale księgowości, to jest to, że w międzyczasie, w latach działalności tej spółki został wymieniony system księgowy, system księgowy CDN Optima na CDN Comarch XL i tu jest pewien mankament taki, że ten system nie jest w pełni zabezpieczony w taki sposób, jak nakazuje ustawa o rachunkowości. W tym systemie można dokonywać zmian i to jest też problem, ponieważ niekiedy były dokonane zmiany i te zapisy przy przejściu z CDN Optima do CDN Com, CDN XL, one są też niezupełne. To jest też taki istotny element, który nie pozwala mi czasami wykonać czynności operacyjne do końca, aby były one wiarygodne i sprawdzone. Sporządziłem listę o wierzytelności, bo to jest ważny element, na podstawie zgłoszeń wierzytelności, które otrzymałem od sędziego komisarza, tych wierzytelności, które wpłynęły do mnie, to było w pierwszej, w tej zasadniczej liście było 12 800, natomiast, przepraszam, 11 281, natomiast teraz jeszcze wpłynęły dwie listy i razem tych wierzytelności jest 12 203. To jest duża, duża, bardzo duża lista wierzytelności. Jak badałem, to jedna z większych. Chciałabym zwrócić uwagę, bo takie pytania do mnie też trafiają. Jeżeli ktoś nie zgłosił swojego roszczenia, czyli po prostu jakby no nie zgłosił, że Amber Gold mu jest winne pieniądze, to no musi, no on nie dostanie pieniędzy od syndyka, no bo to trzeba było jakby swoje, niektórzy przyjęli taką drogę, niektórzy się procesują ze Skarbem Państwa, czy z bankiem, będą postępowania karne, gdzie można występować w charakterze oskarżycieli posiłkowych. Natomiast spotykam się z pytaniami, czy dostanę swoje pieniądze. Jeżeli ktoś ze swoją sprawą nic nie robi, nigdzie jej nie zgłosił, to syndyk nie będzie go szukał w domu, żeby mu oddać te pieniądze. Tak, to prawda. Podstawą wypłaty jest tylko lista wierzytelności i nanieśnie na te liście wierzytelności i wierzycia, ale w innym przypadku będzie to niemożliwe. Nie będzie mógł uczestniczyć w tym podziale masy upadłości, która, która jest w tej chwili. Lista wierzytelności została zatwierdzona prawomocnie, łącznie z dwiema uzupełniającymi listami. Także w tej chwili wykonuję ten plan podziału. Czekam jeszcze na zbycie. W sprawie Pomorskiego Urzędu Skarbowego chcę powiedzieć, że kontrola, która trwała od lutego 2012 do 9 listopada 2015 roku, była dosyć długa, była przedłużana co 3 miesiące również w okresie, kiedy już byłem syndykiem po 20 września. Też zażądano ode mnie mnóstwo różnych dokumentów i te dokumenty były przedstawiane urzędnikom skarbowym. Została wydana wtedy decyzja, przepraszam, zakończył się 9 listopada 2012. Przedstawiono mi protokół, bardzo obszerny, przeszło 2 tysiące stron i musiałem w ciągu 7 dni złożyć swoje zastrzeżenia. Chcę powiedzieć, że obecny Pan Pełnomocnik, którego poprosiłem, aby dzisiaj przyjechał, pracował cały czas ze mną od samego początku i do dzisiaj pracuje właśnie nad roszczeniami związanymi z Urzędem Skarbowym, z ZUS-em i z listą wierzytelności, które sprzeciwy. Dlatego poprosiłem Pana Mecenasa Drożdżała, aby przyjechał ze mną i był obecny. Nie wiem, czy w charakterze świadka, czy w charakterze pełnomocnika. Pełnomocnika, ale chciałem poprosić, bo czasami jest potrzebne wsparcie, proszę, z takiej komisji, choćby na zerknięcie, ale to nie dlatego. Tu chcę powiedzieć, że Urząd Skarbowy wydał 76 decyzje wymiarowych, z których, przepraszam, 76 decyzje, 59 było wymiarowych, na które złożyłem odwołania do Dyrektora Izby Skarbowej w Gdańsku. Przecież te nie składałem, bo to nie były decyzje wymiarowe. I w związku z tym zażądałem, aby rozpoznać te moje uwagi związane i te zażalenia i skargi, które wyartykułowałem pisemnie. Urząd Dyrektor Izby Skarbowej w Gdańsku przychylił się do części, a do części nakazał Urzędowi Pomorskiemu, Urzędowi Skarbowemu, aby powtórnie te wszystkie decyzje zbadał. Więc też wtedy Urząd Skarbowy poprosi o dalsze materiały, które przedstawiłem. W konsekwencji otrzymałem od Urzędu Skarbowego z tytułu zapłaconych podatków w 2009 roku, bo to jest CIT w kwocie 180 000 i w 2012 11 800 000. Urząd Skarbowy doszedł do wniosku, że po swojej decyzji ostatecznej, bo uchylił to Dyrektor Izby Skarbowej, że należą mi się te pieniądze i zostały mi zwrócone 10 kwietnia 2017 roku i 27 kwietnia, łącznie z osetkami na kwotę przeszło 700 000 zł. Te pieniądze zasiliły masę upadłości. Również ZUS, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, oddał mi te pieniądze, ale w sierpniu 2017 roku też w kwocie 1 400 000, chyba 70 000. Natomiast nie zwrócił mi 72 000 z tytułu tego, że było zabezpieczenie w 2012 roku i z tytułu tego zabezpieczenia postępowania egzekucyjnego procesuje się. Tym wniosłem zażaleniem do Sądu Okręgowego, Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Gdańsku. Chcę powiedzieć, że postępowanie upadłościowe jest nadal prowadzone i czynności, które ciążą na syndyku wykonuje do chwili obecnej. To tyle. To ja tylko dopytam jakby idąc od początku. Pan sam od siebie powiedział, że były trudności w odzyskaniu pieniędzy i Pan zatrzymał się w kilku punktach. Wróciłabym do punktu 1. Pan powiedział, że był problem z odzyskaniem środków, które powinny należeć do masy upadłościowej w stosunku do Pana mecenasa Daszuty. Jakby Pan zechciał rozwinąć ten temat, o co chodziło? Pan Daszuta zawarł ze mną 3 października porozumienie, w wyniku którego zwrócił niezwłocznie, to jest z jego inicjatywy, zwrócił samochód BMW X5 i ten samochód ja zbyłem, zawód chyba na wyższą kwotę już w późniejszym okresie, jak go wyceniłem. I nastąpiła korekta. A dlaczego go zwrócił? Doszedł do wniosku, że powinien go zwrócić, że nie wykonał tej pracy, którą się podjął, tak myślę, bo szkolenie...