Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Ryszard Petru: Wolę realny wpływ w rządzie niż gadanie o stołkach

Ryszard Petru: Wolę realny wpływ w rządzie niż gadanie o stołkach

Ryszard Petru komentuje bieżące rozmowy polityczne i wewnętrzne wybory w Polsce 2050. Mówi o budowaniu partii, konieczności pragmatycznych negocjacji i roli władzy wykonawczej.

Główne tezy:


lepsza sprawczość w rządzie niż publiczne deklaracje o stołkach, negocjacje prowadzone poza mediami, budowa silnej organizacji (około 4000 członków) i gotowość do podawania ręki przegranym. Petru podkreśla też dążenie do przywrócenia normalnej niezależności wymiaru sprawiedliwości i dobrej pozycji Polski w UE i relacjach ze Stanami Zjednoczonymi.

Zobacz całe wystąpienie, by usłyszeć szczegóły jego podejścia do koalicji, stanowisk i strategii budowy partii. To materiał o tym, jak prowadzić politykę odpowiedzialnie i skutecznie.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Jak chociażby przykład asystencji osobistej, jestem przekonany, że realizując po prostu dzień po dniu nasz program, nie wszystko się uda zrealizować. Będziemy powoli zdobywać poparcie. Oczywiście jest to trudne. Jestem dosyć szybko w stanie zbudować poparcie na poziomie 5-7, ale żeby dojść do 9-10, to wymaga mega ciężkiej pracy przez cały 2026 rok. Po prostu trzeba pokazać, że możemy być skuteczni w koalicji, będąc wyraziści, ale dogadują się z koalicjantami nie poprzez media. A jako przewidzący pan by przyszedł do rządu? Jestem zwolennikiem tego, żeby być w rządzie, dlatego że tam można mieć sprawczość. Tam można realizować konkretne potrzeby Polaków, mieszkańców, a jednocześnie trzeba zarządzać partią i zbudować partię znacznie większą. Około 4 tysiące członków powinno być w tej partii, żeby można było wystawić silne listy wyborcze, ale nie pójdę dalej, nie powiem, co chcę najwyższa wygrać. Potem ustalić to w ramach partii, zarządu, klubu i dopiero z tym iść do koalicjantów i z nimi dogadać się, po prostu dogadać. Te rozmowy mogą być trudne, ale na pewno nie ma sensu ogłaszać przez media, co się chce uzyskać, a potem być zaskoczony, że się tego nie uzyskuje. Ale zajął by pan miejsce Katarzyny Polskiej w rządzie? Powiedziałem, że się nie dam wkręcić w dywagację, co ja bym chciał, bo to jest, jeżeli się mówi, co się chce, to się zwykle tego nie dostaje. W każdych negocjacjach biznesowych albo politycznych, kto wie, chce realizować nasz program, który jest inny od programu Koalicji Obywatelskiej, inny od Lewicy, inny od PSL-u. Ale on jest inny. Ale w pełnych rzeczach mamy te same wartości. Unia Europejska, silna pozycja, dobra współpraca w ramach Unii Europejskiej i również ze Stanami Zjednoczonymi. Chcemy przywrócić demokratyczny, czy normalnie funkcjonujący wymiar sprawiedliwości. To nas na pewno łączy. Nałączy nas wspólne wartości, tak jak wspólnota. Natomiast mamy różnicę zdań i szukamy kompromisów. Dzisiaj mogę powiedzieć, że podeszła dzisiaj do mnie w kuluarach pani minister Dziemianowicz-Bąk. Zwróciła uwagę na moją wypowiedź w graffiti w kontekście Państwowej Inspekcji Pracy, bo byłem przeciwko tej rozwiązaniu. I więcej nie będę zdradzał. I rozmawialiśmy o tej formule, która może być sensowna, kompromisowa, dobra dla pracowników, dobra dla pracodawców i przedsiębiorców. Dlaczego o tym mówię? Tak właśnie powinno to się odbywać. Czyli ja tylko zdraziłem i chciałem pokazać, że jesteśmy w stanie się dogadywać, a nie będę mówił co konkretnie, no bo bym doprowadził do tego, że się zaraz jeszcze nie dogadamy. Także pozwoli Pan, nie dam się wkręcić, nie powiem. Zobaczymy, co jest możliwe. Polityka to sztuka, tego co możliwe. No dobrze, ale może być osobno lider i osobno wicepremier, czy to powinna być ta sama osoba? Powiem Pani szczerze, że znacznie ważniejsze niż stanowisko wicepremiera jest to, czy ma się tekę ministerialną, która ma rzeczywisty wpływ na polską gospodarkę, czy rzeczywistość. To jest moim zdaniem ważniejsze. Mówię o samej idei. Stanowisko wicepremiera ma, jest bardziej symboliczne, może trochę większy wpływ w rządzie, ale krytyczne moim zdaniem jest to, żeby mieć realny wpływ na to, co się dzieje. Wie Pani, przecież były takie przypadki, że można mieć taka wicepremiera bez takiego ministra. Tu nie o to chodzi. Ale naprawdę nie chciałbym teraz rozmawiać o stołkach. Mamy swoje postulaty, na które nam zależy, od nich trzeba zacząć i potem dostosować do tego narzędzia. Będę ostatnią osobą, która będzie zgłaszała, idąc do koalicjantów, co chce z nimi załatwić, no bo to jest niepoważne. Nawet gdyby Katarzyna Wołczyńska nam już nie wygrała tych wyborów, to podtrzymujecie rekomendacje dla niej na stanowisko wicepremiera? Jeżeli ona nie wygra wyborów, to mamy nowe otwarcie. A jeżeli wygrałaby wyborów, to jaka może czekać w przyszłości? Zasada jest taka, że to wygrywający podaje rękę temu, kto przegrał. To jest podstawa dojrzałych partii politycznych, dojrzałych demokracji. Zobaczcie Państwo nawet w Stanach Zjednoczonych. Barack Obama konkurował z panią Clinton, zaoferował jej połygranej sekretarza stanu. Donald Trump swego czasu z Marką Rubią zaproponował mu sekretarza stanu. Czyli trzeba umieć, ten kto wygrywa ma podać rękę temu, kto przegrywa i od tego wszystko zależy. Bo to świadczy o dojrzałości albo braku dojrzałości partii politycznych przywódców. Ja podam rękę temu, kto przegrał. I to deklaruje tu, wszem i wobec. Czuje się Pan kaburytem w tych wyborach? Przez mam pokorę olbrzymią i wiem o tym, że głosują anonimowo członkowie Polski 2050. Przez internet między dziewiątą a piętnastą w soboce i wszystko się może wydarzyć. Nie ma też cisy wyborczej. Nie wiem, mam olbrzymią pokorę i jestem trochę spięty przed tym wynikiem. W związku z tym nie, nie, nie. Wszystko jest możliwe. Przegrałem wybory wewnętrzne w 2017 roku pięcioma głosami. Wiem, jak każdy głos jest ważny. Wiem, kto daje władzę. To członkowie partii dają władzę, to ludzie dają władzę, a nie nie wiadomo kto. O tych ludzi trzeba dbać i bardzo mi zależy na tym, żeby Polska 2050 była partią silną, poważną, konstruktywną, a jednocześnie wyrazistą, z własnym programem, partią centrową. Natomiast zobaczymy, jaki będzie wynik wyborów. Balka trwa, zabieganie o głosy też i zaraz to będę robił. A ile osób już Pan przekonał? Zobaczymy. Nie, nie, wie Państwo, ja Wam, jestem zachwycony na spotkaniach, mam wrażenie, że przekonuję dużą część osób, ale potem ktoś inny przyjeżdża. Oni się wahają, myślą, co jest dla nas optymalne. Powiem tak, nie bójcie się mnie, jestem w stanie ogarnąć klub, postawić na nogi tą makinę, stawia na skuteczność, wygadywanie się i wyrazistość. A jeśli katastrof jest kanałeczny, wybory, wygrant, opadki, ktoś rozpadł? To wtedy wszystko od niej zależy. Jeszcze raz. Wygrywający podaje rękę przegrającemu i to on jest odpowiedzialny o dynamikę wydarzeń. Pamiętam doskonale, jak Donald Tusk przegrał w 2000 roku wybory wewnętrzne w Unii Wolności z Bronisławem Garemkiem. Obserwowałem to na żywo i błędem wtedy, mogę powiedzieć wprost, Bronisława Garemka było to, że nie podał ręki Donaldowi Tuskowi. I ten, jak wiemy dobrze, trzy tygodnie później utworzył Platformę Obywatelską. A nie dlatego o tym marzył, tylko dlatego, że nie miał wyjścia. W związku z tym nigdy nie wolno zostawiać swojego rywala, przeciwnika politycznego w sytuacji bez wyjścia. Takie są doświadczenia moje, doświadczenia, uwaga, sprawdziłem, 30 lat przerwami w polityce. A czy ktoś z kandydatów mógłby wyprowadzić Polskę w 2050? Mam nadzieję, że tak się nigdy nie stanie. Ja jestem gwarantem tego, że tak się nie stanie. A proszę innych kandydatów pytać, czy mają takie pomysły. Nie chcę prowadzić negatywnej kampanii. Dzięki bardzo.