Janusz Korwin-Mikke: Likwidacja kopalń to przestępstwo rządu
Janusz Korwin-Mikke krytykował rząd za plany likwidacji kopalń i wzywał do ich sprzedaży lub przekazania spółkom pracowniczym zamiast dopłat. Stwierdził, że rząd działa chaotycznie, nie ma polityki surowcowej i stosuje rozwiązania, które nazwał przestępstwem.
Mówił o wcześniejszych zapowiedziach rządu dotyczącym przedłużenia koncesji dla 25 kopalń Polskiej Grupy Górniczej do 2044 roku oraz o późniejszych nieoficjalnych planach, zgodnie z którymi dwie kopalnie miałyby zostać zamknięte jeszcze w tym roku, a wszystkie kopalnie węgla energetycznego zlikwidowane do 2036 roku. Wspomniał też o rzekomym budżecie 5 miliardów złotych na dopłaty po 100 tysięcy zł na osobę dla górników.
Zwrócił uwagę na rozproszenie kompetencji w administracji - przeskakiwanie działu zajmującego się energią między trzema ministerstwami w ciągu kilku miesięcy - i oceniał, że w efekcie Polska nie ma opracowanej polityki surowcowej.
Opowiadał się za sprzedażą kopalń w ręce prywatne lub oddaniem ich pracowniczym spółkom zamiast dopłacania lub likwidacji. Krytykował rząd za mieszanie się w zarządzanie i sugerował, że prywatni właściciele poradzą sobie lepiej, a bankructwa można wykorzystać komercyjnie, np. do magazynowania odpadów.
Ostrzegał przed skutkami planowanej transformacji energetycznej, wskazując na import węgla (m.in. podawane w przemówieniu wielkości 9 i 36 milionów ton) oraz na presję ze strony agendy Unii Europejskiej. Wezwał rząd, by opierał się tej agendzie i prowadził sensowną, realistyczną politykę energetyczną.
Krytyka planów dotyczących kopalń
Mówił o wcześniejszych zapowiedziach rządu dotyczącym przedłużenia koncesji dla 25 kopalń Polskiej Grupy Górniczej do 2044 roku oraz o późniejszych nieoficjalnych planach, zgodnie z którymi dwie kopalnie miałyby zostać zamknięte jeszcze w tym roku, a wszystkie kopalnie węgla energetycznego zlikwidowane do 2036 roku. Wspomniał też o rzekomym budżecie 5 miliardów złotych na dopłaty po 100 tysięcy zł na osobę dla górników.
Zarządzanie i brak polityki surowcowej
Zwrócił uwagę na rozproszenie kompetencji w administracji - przeskakiwanie działu zajmującego się energią między trzema ministerstwami w ciągu kilku miesięcy - i oceniał, że w efekcie Polska nie ma opracowanej polityki surowcowej.
Propozycje alternatywne wobec dopłat
Opowiadał się za sprzedażą kopalń w ręce prywatne lub oddaniem ich pracowniczym spółkom zamiast dopłacania lub likwidacji. Krytykował rząd za mieszanie się w zarządzanie i sugerował, że prywatni właściciele poradzą sobie lepiej, a bankructwa można wykorzystać komercyjnie, np. do magazynowania odpadów.
Konsekwencje transformacji i presja unijna
Ostrzegał przed skutkami planowanej transformacji energetycznej, wskazując na import węgla (m.in. podawane w przemówieniu wielkości 9 i 36 milionów ton) oraz na presję ze strony agendy Unii Europejskiej. Wezwał rząd, by opierał się tej agendzie i prowadził sensowną, realistyczną politykę energetyczną.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Adam Abramowicz: Lockdown jest nieskuteczny i kosztowny
Marta Czech żąda postawienia premiera przed Trybunałem Stanu
Michał Poboczek: Apel o blokadę Centrów Integracji Cudzoziemców
Konfederacja: Kto finansuje KOŁODZIEJCZAKA?
Grzegorz Braun: lockdowny przeciwskuteczne dla Podkarpacia
Konfederacja krytykuje lockdown i apeluje o odmrożenie gospodarki
Artykuły
Artykuł
Marzec 2025: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Październik 2024: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Grudzień 2025: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Druga fala i stara rana systemu: październik 2020 w ochronie zdrowia
Artykuł
Co prasa pisze o polskiej scenie politycznej: tydzień 19–26 kwietnia 2026
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Transkrypcja
Szanowni Państwo, jeszcze 17 lipca rząd chwalił się przedłużeniem koncesji wydobywczych wszystkim kopalniom Polskiej Grupy Górniczej. Sam minister Woś osobiście specjalnie przyjechał pochwalić się tą informacją pod kopalnie Piast Ziemowit w Lędzinach. Zapowiedział, że wszystkie 25 kopalń Polskiej Grupy Górniczej będzie mogło wydobywać węgiel przynajmniej do 2044 roku. Szybko okazało się, że plany rządu są zupełnie inne. Te plany zostały przygotowane i pan minister Sasin dostał zadanie, by pojechać na Śląsk i przedstawić te plany górnikom. A te plany są zgoła odmienne od wcześniejszych zapowiedzi rządu. Okazuje się, że zgodnie z tymi planami jeszcze dwie kopalnie mają być zamknięte, zlikwidowane w tym roku. A wszystkie kopalnie węgla energetycznego mają być zamknięte do 2036 roku. Według tych nieoficjalnych planów rząd miał przeznaczyć 5 miliardów złotych, by przekupić górników, dając im po 100 tysięcy na głowę do tego, by zlikwidować polskie górnictwo, wydobycie węgla energetycznego. Całe szczęście zadanie to przyjął minister, wicepremier Sasin, który znany jest ze swojej skuteczności. I tego planu po prostu nie przedstawił, bojąc się słusznie odpowiedzi górników, a także związków zawodowych. Ten problem polskiego górnictwa ma genezę między innymi w złym nadzorze. Okazuje się, że jest ogromne rozproszenie kompetencji na trzy ministerstwach. Gdzie indziej jest polityka energetyczna, gdzie indziej jest nadzór właścicielski, a gdzie indziej są kwestie klimatu. Sam dział administracji rządowej, który zajmuje się energią, w ciągu czterech miesięcy przeskakiwał przez trzy ministerstwa. W listopadzie przeskoczył ten dział, został przeniesiony ze zlikwidowanego ministerstwa energii do nowo powstałego ministerstwa aktywów państwowych. A po czterech miesiącach w marcu został przeniesiony z ministerstwa aktywów państwowych do ministerstwa klimatu, też świeżo powołanego. To sprawia, że nie ma w Polsce nawet opracowanej polityki surowcowej. Polska jest jedynym krajem o tak dużym potencjale, który takiej polityki opracowanej nie ma. Więcej powie prezes Janusz Korwin-Mikke. Dziękuję. Szanowni Państwo, ja szczerze mówiąc nie chciałbym zrównić na politykę. Wystarczy sprzedać kopalnie w ręce prywatne. Prywatne kopalnie dają sobie radę, nie potrzebują dopłat i dają nawet zyski. To jest przestępstwo ze strony rządu, że on albo chce dopłacać do istniejących kopalń, albo chce je likwidować, dopłacając do tego. Natomiast nie wpadł na pomysł, a po prostu je sprzedać. I wtedy się okaże, jedne zbankrutują, drugie będą działały. Kopalnia nawet jak zbankrutuje, to można ją wykorzystać do magazynowania w niej w chodnikach śmieci. To jest bardzo dobry biznes, przychowywanie śmieci. Za 100 tysięcy lat staną się węglem ponownie, także spokojnie. Spokojnie, no, czekarły prywaciarz by coś z tym zrobił. I to jest po prostu skandal, co się dzieje. Można również, proszę Państwa, spółki pracownicze, jeżeli uważają, że górnicy wszyscy poradzą sami, proszę bardzo, tak jak w Śliniawie w Lubuskim, proszę bardzo, niech sobie wezmą spółkę pracownicza, niech sobie prowadzi kopalnię. Natomiast rząd się nie powinien tylko wtrącać. Rząd powinien kopalnią działać, działać i im po prostu nie przeszkadzać, proszę Państwa. Także działalne rządu jest po prostu przestępstwem, tak to trzeba określić. I nie rozumiem, dlaczego zamykać branżę, która jakoś tam działa, a tu i ówdzie nawet daje całkiem przyzwoite zyski. Dziękuję bardzo. Szanowni Państwo, przez 30 lat mamy dokładnie ten sam powtarzający się schemat miotania się kolejnych rządów między przyjadaniem lat tłustych, wtedy kiedy wydobycie jest opłacalne, mnożeniem spółek, spółeczek, posad, mnożeniem, nawarstwianiem się biurokracji urzędniczej nad kopalniami, nad górnictwem i likwidacją, i prymitywną likwidacją wtedy, kiedy pojawiają się problemy, kiedy koszty wydobycia okazują się za wysokie, kiedy okazuje się, że górnictwo ma problemy. Przypomnijmy, w Polsce zapotrzebowanie na węgiel istnieje i jest ciągle bardzo wysokie, świadectwem czego jest 9 milionów ton węgla sprowadzonych z Rosji w ubiegłym roku, 36 milionów ton zarządów PiSu. 36 milionów ton węgla z Rosji, o czym jeszcze kilka lat temu, zanim nie objęli władzy, pan Błaszczak mówił, że jest to sponsorowanie i dotowanie agresywnej polityki i Federacji Rosyjskiej. No to pytanie jest teraz, czy PiS uważa się za sponsora? Tak, pan Janusz tu podpowiada, że z kolei, że zatruwamy Rosję, tak? Niszczymy Rosję, to jak każdy wydobywać węgiel, tak, niszczymy Rosję. Szanowni Państwo, to co planuje rząd, a planuje to oczywiście pod wpływem nacisku Unii Europejskiej, to jest likwidacja potężnej branży, to jest zagłada dla takich miast górniczych, jak chociażby Ruda Śląska i to wszystko odbywa się w totalnym chaosie, w braku planu. O czym mówił już Jakub Kolesza, to jest chaos administracyjny. Brak planu transformacji energetycznej Polski na lata, na dekady. 15, ta mniemana rewolucja przemysłowa, o której się mówi, dokonywana w 15 lat, to jest rzecz po prostu niewykonalna. To jest rzecz niewykonalna, to jest rzecz utopijna. Tym bardziej, że rząd jakby, jest to kolejny rząd, który nic nie robi de facto w kierunku budowy elektrowni jądrowej. Więc mówimy o groźnej utopii, sterowanej z Unii Europejskiej. Przypomnę też, że nasze środowisko, chociażby środowisko narodowe, od lat walczy na Śląsku. Braliśmy udział w manifestacjach, osobiście jeździłem też na Śląsk, stąd i też gdzie jestem wiceprzewodniczącym Komisji Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych, powołanego w miejsce zlikwidowanego, ta komisja jest ekwiwalentem, który był powołany w związku z tym, że zlikwidowano już Ministerstwo Energii. Znaczy, proszę Państwa, likwiduje się Ministerstwo Energii, teraz likwiduje się energetykę. Wzywamy rząd do tego, żeby oparł się agendzie Unii Europejskiej, jasno, stanowczo i zdecydowanie, tej utopijnej agendzie Europejskiego Zielonego Ładu, która nie pozwala na sensowną transformację energetyczną w Polsce i nakłada na nas wysokie koszty. I domagamy się tego, żeby rząd przedstawił plan transformacji energetycznej i umożliwił przejmowanie kopalń przez również polski biznes, który daje świadectwo tego, że potrafi sensownie zarządzać kopalniami, które miały być likwidowane, żeby umożliwił również prywatyzację pracowniczą. Zwracamy się z gorącym apelem o to, żeby przestać grać w czuciu babkę w sprawie tej kluczowej branży, jakim jest górnictwo powiązane z naszym podstawowym bezpieczeństwem energetycznym. Dziękuję. Szanowni Państwo, ja pozwolę sobie przypomnieć, że zwracałem uwagę na ten temat 13 czerwca podczas kampanii wyborczej. To w Katowicach mówiłem o tym, że zamknięcie 12 kopalń z powodu epidemii koronawirusa to tylko pretekst, to wstęp do wstrzymania ich pracy i w dalszym ciągu do ich likwidacji. Dziś widzimy wyraźnie, że to, co mówiłem w kampanii wyborczej, było po prostu ponurą prawdą. Od początku mieliśmy sygnały ze środowisk górniczych, że zamykane są kopalnie, w których było bardzo niewiele lub nie było zarażeń koronawirusem, a nie wstrzymano tych, które te zarażenia miały. Doskonałym przykładem jest kopalnia Bielszowice w Rudzie Śląskiej, gdzie zakażeń prawie nie było, a została wstrzymana, w tej chwili jest przeznaczona do likwidacji. Zwracaliśmy uwagę na to, że wstrzymanie czasowe działania kopalń może oczywiście rodzić nie tylko ryzyka związane z bezpieczeństwem, ale przede wszystkim może pozwalać skorygować w negatywną stronę bilansę i dać dobry pretekst do zamknięcia. Nie oszukujmy się, działania rządu nie są podyktowane racjami ekonomicznymi. Gdyby były podyktowane racjami ekonomicznymi, to rząd by w kierunku, poszedł właśnie w kierunku, o którym mówił Janusz Korwin-Mikke, to znaczy rynkowego, rynkowej weryfikacji ekonomicznej opłacalności wydobycia. Mielibyśmy jakąkolwiek rynkową strategię surowcową wykorzystania naszych zasobów naturalnych. Takiej strategii nie ma. Natomiast strategia za nas pisze się w Brukseli. To jest zupełnie jasne. Rząd przyjechał z Brukseli opowiadając o sukcesie. Tymczasem część środków, którymi rząd się chwali, jest zablokowana pod pretekstem zgody przez Polskę na tak zwaną neutralność klimatyczną w 2050 roku. To radykalizacja tak zwanego pakietu klimatyczno-energetycznego, do którego nasze środowiska wypowiedzenia wzywały już w 2013 roku. I od początku zapowiadaliśmy, że będzie z tego nieszczęście. Opowiadaliśmy o tym w 2013 roku na antyszczycie klimatycznym wspólnie z regionem śląsko-domrowskim Solidarności. Dziś niestety największy związek zawodowy siedzi w kieszeni rządu. Rząd natomiast nie spotyka się z mniejszymi związkami zawodowymi niezależnymi od siebie. Ja spotkałem w ostatnich dniach w Sejmie. Lidera jednego ze związków zawodowych powiedział, że od pół roku wicepremier Sasin unika jakichkolwiek spotkań i rozmów. Więc proszę Państwa, nie oszukujmy się, że w tej chwili ten teatr polityczny to rzeczywiste rozmowy. Tak naprawdę strategia pisze się w Brukseli. Przypomnijmy, że w poprzedniej kadencji Sejmu dokumenty, które dotyczyły tak zwanej restrukturyzacji w praktyce likwidacji polskiego górnictwa, gdy się sprawdziło pliki, wychodziły, że były pisane w międzynarodowych firmach doradczych, nawet nie w polskich ministerstwach. Tak to niestety wygląda. I wiarygodność rządu w tych sprawach jest zerowa. Dlatego musimy bardzo uważnie patrzeć na wszystkie ruchy. I jakkolwiek zdajemy sobie sprawę, że w kopalniach są różnego rodzaju patologie, nadużycia, przerosty, zatrudnienia, to nie Unia Europejska powinna dyktować o tym, które kopalnie zamykać. Nie powinno być to pakietem żadnych tajnych negocjacji, żadnych dyskretnych porozumień realizowanych później przez polski rząd. Tak więc, proszę Państwa, tak widzimy tę sytuację i wzywamy rząd do działania transparentnego, opartego o racjonalną strategię, a nie opartego po prostu opisaną za granicą wymagania ideologiczne, sformułowane przez lewicę tzw. gospodarki zeroemisyjnej czy transformacji energetycznej. Nasza transformacja energetyczna musi być dopasowana do polskich interesów gospodarczych, a nie do żadnych wymagań ideologicznych. Jeżeli w naszym interesie jest przejść na inne źródła produkcji energii niż węgiel, to musi wynikać to z kalkulacji ekonomicznej, a nie z ideologicznych założeń. Koniec, kropka. Dokładnie tak. Czy są jakieś pytania? Ja mam, ale w innych sprawach, jeżeli Panowie podoba. Proszę bardzo. Sześć miast w Polsce ma nie dostać dofinansowania z Unii Europejskiej, i ogłosił to komisarz Unii do spraw równości, ze względu na to, że były tam strefy wolne od LGBT. To jest zdumiewająca sprawa, tym bardziej, że dwóch komisarzy już ogłosiło tę decyzję. Pani komisarz do spraw równości. To w ogóle interesujące, że mamy w Komisji Europejskiej takie ideologiczne stanowiska. Polski rząd ogłaszał stworzenie Komisji Europejskiej swoim sukcesem. Rząd jest, jak twierdzi, prawicowy, więc mógł wynegocjować na przykład komisarza do spraw wolności gospodarczej, albo komisarza do spraw tradycji, albo komisarza do spraw klasycznego dziedzictwa europejskiego. Ale nie. Mamy komisarza do spraw równości, mamy drugiego komisarza do spraw sprawiedliwości, który już pod tą decyzją się podpisał. Pokazuje to rzecz, o której mówiliśmy od dawna. Tak zwany sukces rządu, polegający na wynegocjowaniu składu Komisji Europejskiej, był kompletnie pozorny. Było to dawanie twarzy do decyzji zupełnie nieswoich. Unia Europejska jest organizacją do bólu, przesączoną ideologią lewicową, w której poprawność polityczna ma być obowiązującym standardem. Zapowiedzi centroprawicowych partii z Polski, sączone nam przez ostatnie 15 lat, o tym, że Unia Europejska nie będzie ingerować w nasze światopoglądowe sprawy, to było czyste myślenie życzeniowe. Oczywiście Unia Europejska jest skonstruowana w ten sposób, żeby wywierać presję ideologiczną. Tworzy ogromne ilości tak zwanego miękkiego prawa, które ma następnie oddziaływać. No i będziemy tkwili w tym coraz głębiej. Tutaj nie ma żadnego prostego wyjścia z tej sytuacji. Już analitycy zwracają uwagę, że decyzja czy wypowiedzi komisarzy nie mają podstaw traktatowych. Natomiast politykę unijną tworzy się w działaniu, tworzy się w praktyce. Polski rząd będzie teraz w żenującej sytuacji, to znaczy będzie musiał się skarżyć do złożonego z eurokratów Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, że komisarze europejscy działają w obronie czegoś, co nazywają wartościami europejskimi, bezprawnie. No i to oczywiście pogłębi tą całą debatę o rządach prawa. Polska jest w defensywie i będzie w defensywie, ponieważ nie da się na polu przeciwnika grać na innych zasadach niż te, które on sam ustanawia. A w sprawach ideologicznych, w sprawach gospodarczych państwa unijne są dla nas partnerem, to jest oczywiste. Natomiast w sprawach ideologicznych państwa zachodnie są ideowym przeciwnikiem i te kadry, które one wyłoniły do Komisji Europejskiej, to są nasi idowi przeciwnicy. Stawiamy sprawę wprost. Ja się nie zgadzam z kolegą Borsakiem, że było to dawanie twarzy, było to dawanie czegoś zupełnie innego. Dziękuję. To jeszcze drugą sprawę chciałem zapytać. Minister Szumowski, dzisiejsza informacja RMF-u, podobno... No właśnie. Sam, że odejdzie z rządu, mimo zapowiedzi różnej rekonstrukcji, to sam chce z rządu odejść. Jeśli można. Szanowni Państwo, minister Szumowski stał się twarzą niestety chaotycznego podejścia rządu w tych ostatnich miesiącach. Już nie wspomnę o tych aferach związanych z zamówieniami w Ministerstwie Zdrowia, które bardzo poważnie obciążają. Ale przede wszystkim stał się też twarzą bezkrytycznego zaufania do WHO, do Światowej Organizacji Zdrowia, która raz mówiła, że nie ma się czego bać, bo jest zwykła grypa, drugi raz, że jest pandemia. Raz kazała nakładać maseczki, raz nie kładała nakładać maseczek. I Ministerstwo Zdrowia zupełnie bezkrytycznie za tym podążało. Ministerstwo Zdrowia jest też odpowiedzialne za to, że zabrak... Jak się patrzy na zespół doradców, chociażby ministra Szumowskiego, do spraw COVID-u, no to tam siedzą epidemiolodzy, matematycy, ludzie od systemów, od statystyki, a brakuje chociażby ludzi, fachowców od klinicznych tematów związanych z chorobami. Także w naszym przekonaniu, no to jest też politycznym wymiana tak naprawdę, powiedziałbym, zderzaka. Jarosław Kaczyński lubi tą metodę, że różni politycy robią za zderzaki i za twarze w różnych momentach jego kariery politycznej. Jak się zużyją, no to się ich wymienia. I jakby Szumowski sam, woli sam odejść, zanim Jarosław Kaczyński go wymieni na innego zderzaka. Wydaje się, że do tej pory minister Szumowski miał taki parasol jednak, ochronny ze strony rządu Uniu o tych wszystkich afer, teraz miał. To właśnie ten paracol... To jest słuszne sformułowanie, że miał taki parasol, ale jakby pewna... miał swój szczyt popularności swego czasu i to się zmieniło. Jak widać, jak widać popularność danego ministra jest... i spadek jego popularności jest ważniejszy od tego, czy się go w danym miesiącu przedstawia jako fachowca, czy jako niefachowca. Proszę zwrócić uwagę, że grozi nam, że minister Szumowski mówi o drugiej fali koronawirusa i niektórzy wiążą to, że poszanie może być w ogóle konieczność wprowadzenia nowego miliona maseczek, prawda, z odpowiednim narzutem. Dziękujemy bardzo. Dziękujemy.