Konfederacja: Ostrzeżenie o utracie suwerenności po porozumieniu
Konfederacja wraz z posłem Arturem Dziomborem i mecenasem Michałem Wawrem odniosła się do porozumienia w Brukseli dotyczącego budżetu unijnego i tzw. reguły praworządności, oceniając je jako oddanie kolejnej części suwerenności. Mówcy skrytykowali rozporządzenie o praworządności jako niezgodne z traktatami, nieprecyzyjne i pozbawione realnych gwarancji; zapowiedzieli skierowanie sprawy do Trybunału Unii Europejskiej.
Autorzy wystąpienia wskazywali na obejście traktatów poprzez tworzenie nowego mechanizmu zawieszania praw członkowskich oraz na brak prawidłowej podstawy prawnej. Krytykowano odwoływanie się do artykułu drugiego traktatów jako zbyt nieprecyzyjne, przez co rozporządzenie nie daje jasnych kryteriów stosowania.
Mówcy podkreślili, że głosy ekspertów i zarzuty polskiego rządu zostały zignorowane, a polityczne konkluzje Rady Europejskiej nie zmieniają treści rozporządzenia i nie są prawnie wiążące. Premier został oskarżony o wprowadzanie opinii publicznej w błąd, a zobowiązania polityczne oceniono jako słabsze od prawnych - w praktyce trudne do wyegzekwowania przed Trybunałem.
Przemawiający zwrócili uwagę, że nawet zawężenie mechanizmu do kwestii budżetowych nie daje ochrony, ponieważ nowe instrumenty w polityce migracyjnej mogą powiązać kwestie przyjmowania migrantów z interesami finansowymi wspólnoty - zasada "bierz albo płać". W efekcie mechanizm warunkowości finansowej może zostać użyty także wobec spraw migracyjnych.
Rozporządzenie ma trafić do Trybunału Unii Europejskiej, gdzie zostanie zbadana jego zgodność z traktatami. Mówcy przypomnieli, że okresy przejściowe i podobne zapewnienia były już wcześniej testowane w praktyce prawa unijnego, dlatego nie ufają samym konkluzjom politycznym jako gwarancji bezpieczeństwa.
Najważniejsze zarzuty wobec rozporządzenia
Autorzy wystąpienia wskazywali na obejście traktatów poprzez tworzenie nowego mechanizmu zawieszania praw członkowskich oraz na brak prawidłowej podstawy prawnej. Krytykowano odwoływanie się do artykułu drugiego traktatów jako zbyt nieprecyzyjne, przez co rozporządzenie nie daje jasnych kryteriów stosowania.
Ocena działań rządu i konkluzji Rady Europejskiej
Mówcy podkreślili, że głosy ekspertów i zarzuty polskiego rządu zostały zignorowane, a polityczne konkluzje Rady Europejskiej nie zmieniają treści rozporządzenia i nie są prawnie wiążące. Premier został oskarżony o wprowadzanie opinii publicznej w błąd, a zobowiązania polityczne oceniono jako słabsze od prawnych - w praktyce trudne do wyegzekwowania przed Trybunałem.
Ryzyko powiązania z polityką migracyjną i finansami
Przemawiający zwrócili uwagę, że nawet zawężenie mechanizmu do kwestii budżetowych nie daje ochrony, ponieważ nowe instrumenty w polityce migracyjnej mogą powiązać kwestie przyjmowania migrantów z interesami finansowymi wspólnoty - zasada "bierz albo płać". W efekcie mechanizm warunkowości finansowej może zostać użyty także wobec spraw migracyjnych.
Dalsze kroki prawne i perspektywa
Rozporządzenie ma trafić do Trybunału Unii Europejskiej, gdzie zostanie zbadana jego zgodność z traktatami. Mówcy przypomnieli, że okresy przejściowe i podobne zapewnienia były już wcześniej testowane w praktyce prawa unijnego, dlatego nie ufają samym konkluzjom politycznym jako gwarancji bezpieczeństwa.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Włodzimierz Skalik: Polska stała się śmietnikiem Europy
Konfederacja ostrzega przed paktem migracyjnym UE
Konfederacja wręcza kolanniki premierowi Morawieckiemu
Jakub Kulesza: Drożyzna pożera pensje Polaków
Marcin Sypniewski: Ostrzega przed skokowym wzrostem cen paliw
Dobromir Sośnierz apeluje o weto wobec Funduszu Odbudowy
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Koalicja Obywatelska
Koalicja Obywatelska: Nowe dokumenty ws. afery respiratorowej
Mateusz Morawiecki
Premier: około 230 mld zł na transformację energetyczną
VideoParlament
VideoParlament: Informacja o zajętych łóżkach, testach i szczepieniach
Senat RP
Gabriela Morawska-Stanecka: Koniec odpowiedzialności zbiorowej?
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki: Mamy budżet z Funduszem Odbudowy, 770 mld
Dariusz Wieczorek
Dariusz Wieczorek krytykuje brak prezesów i decyzje ws. Ostrołęki
Artykuły
Artykuł
Marzec 2025: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Październik 2024: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Grudzień 2025: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Druga fala i stara rana systemu: październik 2020 w ochronie zdrowia
Artykuł
Co prasa pisze o polskiej scenie politycznej: tydzień 19–26 kwietnia 2026
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Transkrypcja
Dzień dobry Państwu. Wraz z posłem Arturem Dziomborem i mecenasem Michałem Wawrem chcemy odnieść się do sytuacji, która miała miejsce wczoraj w Brukseli, do porozumienia zawartego wokół budżetu unijnego i wokół podporządkowania naszego państwa nowej regule tzw. praworządności. To co się stało to sytuacja bez precedensu. Kolejna część naszej suwerenności jest oddawana w zamian za spokój w zakresie wydawania środków unijnych i w zamian za daleko idące ustępstwa w zakresie nowego prawa unijnego. To nowe prawo unijne to tzw. reguła praworządności, zwana również regułą warunkowości, regułą praworządnościową, zarządzeniem czy rozporządzeniem o rządach prawa. Zarówno służba prawna Rady Unii Europejskiej, jak i polscy eksperci, profesorowie prawa i liczni politycy przez ostatnie miesiące podnosili argument, iż to rozporządzenie w swoim projekcie jest niezgodne z traktatami. Cały szereg zarzutów wobec tego rozporządzenia, najpierw podnoszonych przez polski rząd, ostatecznie został właściwie zignorowany. Wszyscy, którzy próbowali wzmacniać stanowisko negocjacyjne polskiego rządu, zostali po prostu na lodzie, ponieważ zawarto kompromis, który ma się nijak do wszystkich zarzutów wobec rozporządzenia o tzw. praworządności. Krótko te zarzuty przypomnę. Po pierwsze, obejście unijnych traktatów. Unijne traktaty, które były dotychczas świętością dla wszystkich euroentuzjastów, zostały po prostu zignorowane. Tworzony jest mechanizm w zakresie zawieszania praw członkowskich państw Unii Europejskiej. Mechanizm, który już jest w traktatach i tworzony jest na bazie odrębnych, zupełnie nowych przepisów, a więc obejście przepisów traktatowych. Druga sprawa podnoszona przez ekspertów, brak prawidłowej podstawy prawnej. Przepisy, w których w traktatach powołują się twórcy rozporządzenia, dotyczą wyłącznie prawidłowości wydatkowania środków, a nie wszelkich innych spraw. Kolejna sprawa to oczywiście nieprecyzyjne formułowanie, czego tak naprawdę to rozporządzenie ma bronić. Powoływanie się na artykuł drugi traktatów, wskazujący wartości, na których budowana jest wspólnota, absolutnie niczego nie rozwiązuje, ponieważ artykuł drugi jest artykułem skrajnie nieprecyzyjnym. Wspomina na przykład o prawach mniejszości, podczas gdy wiemy, że spór o to, które mniejszości i jakie mają mieć prawa, jest tak naprawdę osią współczesnej debaty ideowo-politycznej. I w każdym państwie istnieją bardzo różne partie, które mają bardzo różny pogląd na tę kwestię. Nie ma żadnej wspólnoty wartości w Unii Europejskiej na ten temat. Jest raczej wspólnota debatowania na różne poglądy o tych sprawach. W związku z czym rozporządzenie, które przyjmujemy jest nieprecyzyjne, a to, co uzyskał polski rząd, to właściwie iluzja bezpieczeństwa. Wydaje się, że w większym stopniu spełnione zostały tak naprawdę cele Węgier niż cele Polski, bo kuluarową wiedzą jest, że to Wiktor Orban chciał spokoju do końca swojej kadencji i uzyskał te dwa lata. Rozporządzenie zostanie przesłane do Trybunału Unii Europejskiej, tam będzie badane, czy jest zgodne z traktatami. Trudno się spodziewać, żeby Trybunał doszedł do innych wniosków, ale to jeszcze zobaczymy. W każdym razie te konkluzje, które wczoraj zostały ogłoszone, iż Rada Europejska je przyjmuje i które mają nakierowywać instytucje unijne na odpowiednie stosowanie tego rozporządzenia, nie są wiążące prawnie. Polska już skarżyła prawo unijne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie różnic pomiędzy konkluzjami Rady Europejskiej a prawem i przegrywała. Polska w tej sprawie już przegrywała. Premier na konferencji prasowej po wczorajszych uzgodnieniach literalnie wprowadzał w błąd dziennikarzy i opinię publiczną, mówiąc o tym, że konkluzje są ponad rozporządzeniem, że rozporządzenia nie da się zmienić. Nie trzeba go zmienić, bo w rozporządzeniu w wyniku straszenia wetem przez Polskę i przez Węgry nie zmienił się ani przecinek, ani przecinek nie zmienił się w rozporządzeniu na korzyść Polski. Te wszystkie konkluzje nie mają żadnego wpływu na samą treść rozporządzenia. Oczywiście można twierdzić, że będą one miały wpływ na instytucje unijne co do stosowania tego rozporządzenia. Ale kto daje gwarancję? Czy ci politycy, którzy zgromadzili się wczoraj, za kilka lat na te szczyty przyjadą zupełnie inni politycy? Jaka jest różnica pomiędzy zobowiązaniem politycznym, a zobowiązaniem prawnym? Zobowiązania prawnego można dochodzić przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zobowiązanie polityczne szukaj wiatru w polu. Można jedynie jeździć po stolicach europejskich i się skarżyć, że ktoś go nie dotrzymał. Czy nie tak się skarżył premier Morawiecki po szczycie lipcowym, gdzie twierdził, że został wprowadzony w błąd co do konkluzji lipcowych? Czy nie w ten sposób się skarżył, a nie wpisał tego co mu zależało do konkluzji lipcowych, tylko podpisał konkluzje, w których nie było zawężenia działania mechanizmu praworządnościowego do kwestii prawidłowości wydawania środków. Poza tym jeszcze na jedną rzecz chcę zwrócić uwagę. Samo zawężenie możliwości ograniczania praw członkowskich państw Unii Europejskiej do kwestii budżetowych wcale nie jest bezpieczne. Dlatego, że w tej chwili we wrześniu został przedstawiony w Komisji Europejskiej nowy pakt w sprawie migracji. I on tworzy instrumenty finansowego nacisku na państwa, które nie będą przyjmować migrantów. Zasada bierz albo płać. Więc kto nie bierze i nie płaci, ten narusza interesy finansowe wspólnoty i będzie podlegał na bazie tych finansowych uzgodnień mechanizmowi praworządności. Więc teoretycznie możemy wykluczyć sprawy migracyjne albo ideologiczne, a okaże się, że na innym poziomie zostały one powiązane z finansami i i tak mechanizm będzie miał zastosowanie. I teraz kiedy mechanizm zostanie użyty? Być może zostanie trochę odsunięty w czasie. Okresy przejściowe testowaliśmy już wielokrotnie w sprawie prawa unijnego. Jak wprowadzano traktat lizboński mówiono nam dokładnie to samo, że okresy przejściowe, że tu nic nie grozi. Oczywiście to, że jakieś zagrożenie jest odsunięte w czasie to nie znaczy, że nie zostanie wykorzystane. Istota sprawy jest taka, że dowolna zmiana polityczna w Polsce lub innym państwie Europy Środkowo-Wschodniej może posłużyć za pretekst do uznania, że konkluzje, czyli zobowiązania polityczne są już nieaktualne, dlatego że okaże się, że zobowiązania, które dał premier Morawiecki, premier Orban, zostały po prostu jednostronnie uznane za złamane i mechanizm zostanie wykorzystany przeciwko kolejnym polskim rządom. Być może nie przeciwko temu rządowi, ale przeciwko kolejnym. Kto nam da gwarancję, że tak nie będzie? Nikt nam tej gwarancji nie da. Czy rząd starał się o taką gwarancję? Nie, nie starał się. Rząd po prostu przyjął na Polskę rozporządzenie, które pozwoli literalnie w dowolne dziedziny naszego życia państwowego ingerować na bazie niejasnych przepisów stosowanych, co jeszcze warto podkreślić, przez władzę wykonawczą. Bo to nie będzie stosował tego rozporządzenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Ten mechanizm praworządności nie ma nic wspólnego z realną praworządnością, a więc z tym, że sądy mają silną pozycję. Nawet jeżeli przyjąć, że Unia Europejska ma w Polsce zaprowadzać rządy prawa, to nie powinna tego robić Rada Europejska, Komisja Europejska, Parlament Europejski. To powinien robić Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. A tymczasem problem, który mamy w Unii polegający na tym, że wyroki Trybunału nie są realizowane, w żaden sposób ten mechanizm nie rozwiązuje. Jak nie były, tak nie będą. Silne państwa, kiedy będą chciały, będą ignorowały wyroki Trybunału, a na państwa słabsze naciskiem finansowym będzie wymuszany szantaż ideologiczny. W takim punkcie jesteśmy po tym rzekomym sukcesie premiera Orbana i premiera Morawieckiego. Szanowni Państwo, ja krótko i z kartki wyjątkowo, bo cytat będę czytał, a nie chciałbym, żeby ktoś posądził mnie o przekręcanie cytatu. Po pierwsze, budżet Unii Europejskiej może wejść w życie i Polska otrzyma z niego 770 miliardów złotych. Po drugie, te pieniądze są bezpieczne, bo mechanizm warunkowości został ograniczony bardzo precyzyjnymi kryteriami. Dzisiejsze konkluzje blokują możliwość zmiany tych zasad w przyszłości wbrew Polsce. Komisja Europejska będzie zobowiązana do stosowania kryteriów dokładnie odpowiadających konkluzjom Rady Europejskiej, które właśnie przyjęliśmy. Powiedział wczoraj na konferencji prasowej Mateusz Morawiecki w komentarzu do tego, co się wydarzyło. I drugi cytat. Wszelkie ustalenia premiera Morawieckiego są niewiążące. To powiedział szef Europejskiej Partii Ludowej, Manfred Weber. Szanowni Państwo, jesteśmy po prostu zwyczajnie po raz kolejny oszukiwani. Jesteśmy ogrywani jako społeczeństwo przez naszego premiera. Dokładnie tak samo, jak zrobione to zostało w lipcu. Pan premier dopuszcza się manipulacji tym, co się tam dzieje. Korzysta z tego, że jest dosyć duża niewiedza. Dokładnie tak samo, jak w polskiej polityce. W polskiej polityce, w której pokazaliśmy w ciągu tego minionego posiedzenia, jak to tego samego dnia, jak mówił o tym, że rząd walczy o każde miejsce pracy, wręczono ponad 200 pracownikom świnowiskiej stoczni wypowiedzenia. Tego samego dnia, gdy mówi o tym, że Prawo i Sprawiedliwość to jest partia wolności, podwyższają podatki regularnie, co posiedzenie jest jakiś nowy kwiatek w tym temacie. Mateusz Morawiecki okłamuje Polaków. Jego czas się skończył, czas najwyższy, żeby przestał przynosić nam wstyd również na arenie międzynarodowej. Szanowni Państwo, rok 2020 przejdzie do historii jako rok, w którym premier Mateusz Morawiecki sprzedał na raty polską suwerenność. Najpierw w lipcu przy entuzjastycznym poparciu i PiSu, i Platformy, i SLD zostały przyjęte unijne podatki. Została przyjęta zgoda na to, żeby Unia Europejska zaciągała dług publiczny. Czyli zgoda na to, żeby Unia i sięgnęła do kieszeni Polaków obecnie pracujących i zgoda na to, żeby wydatkami Unii Europejskiej obciążyć przyszłe pokolenia Polaków. Druga rata sfinalizowała się na tym szczycie Unii Europejskiej, który teraz trwa, gdzie premier Morawiecki zgodził się na to, żeby ostatecznie została postawiona kropka nad i mechanizmu praworządności i żeby Unia Europejska została wyposażona w mechanizm sankcjonowania państw, które robią cokolwiek wbrew woli Komisji Europejskiej, wbrew woli Unii Europejskiej. W tym roku kończy się Unia Europejska, w której państwa narodowe mają coś do powiedzenia, a w przyszłym roku zaczyna się dzięki podpisowi Mateusza Morawieckiego federalne europejskie superpaństwo, które ma własne podatki, własne źródła dochodów, własny dług publiczny i mechanizm praworządności, dzięki któremu może zmusić buntownicze prowincje do posłuszeństwa. Gdyby Mateusz Morawiecki był człowiekiem honoru, po takiej porażce rozciągniętej na cały rok, po takiej sprzedaży suwerenności co najmniej podałby się do dymisji z całym gabinetem i zniknął z życia publicznego. I do tego go dzisiaj wzywamy. Dziękuję bardzo. Czy są jakieś pytania? Dziękujemy.