Czesław Hoc: Budowa wiatraków bez zdrowego rozsądku
Czesław Hoc krytykował prezydencką ustawę o ochronie krajobrazów, twierdząc, że nie zabezpiecza walorów krajobrazowych przed nachalną budową farm wiatrowych. Zajął stanowisko za racjonalnym i perspektywicznym planowaniem inwestycji wiatrowych oraz ochroną przyrody.
Prezydencka ustawa o ochronie krajobrazów dawała nadzieję na poważne potraktowanie tematu, ale jego zdaniem zapisy są pozorne. Zwrócił uwagę, że przepisy mówią o konieczności użytkowania obiektów zgodnie z prawem ochrony przyrody i ocenami oddziaływania na środowisko, lecz w praktyce to „czcze pisanie”.
Przytoczył przykład powiatu kołobrzeskiego, gdzie w kilku gminach wiatraków jest tak dużo, że – jak mówił – „wiatr już nie ma przestrzeni, by być wiatrem”. Podkreślał negatywne skutki dla krajobrazu i dla fauny, wspominając bielika zwyczajnego.
Wskazał, że zezwolenia wydają wójtowie, burmistrzowie i prezydenci lokalnych samorządów, którzy – jego zdaniem – kierują się potrzebą pozyskania środków, a ekspertyzy są zamawiane przez inwestorów. Krytykował też brak skutecznej reakcji inspekcji ochrony środowiska mimo wielokrotnych interpelacji.
Jako dobre rozwiązania przedstawił zapisy przyjęte m.in. w uchwale Rady Miejskiej w Gryfinie: pojedyncze elektrownie powyżej 100 kW i 30 m powinny być co najmniej 3 000 m od zabudowań; minimalna odległość między zespołami elektrowni 5 000 m; zespół definiowany jako grupa, której krańcowe turbiny nie są dalej niż 2 000 m. Zaznaczył, że dopuszczalne mogą być wyjątki przy zgodzie właścicieli nieruchomości.
Ocenił proponowane rozwiązania jako sensowne i pytał, dlaczego nie zostały wprowadzone do ustawy. Zakończył wystąpienie apelem o bardziej racjonalne i rozważne podejście do lokalizacji farm wiatrowych.
Krytyka treści ustawy
Prezydencka ustawa o ochronie krajobrazów dawała nadzieję na poważne potraktowanie tematu, ale jego zdaniem zapisy są pozorne. Zwrócił uwagę, że przepisy mówią o konieczności użytkowania obiektów zgodnie z prawem ochrony przyrody i ocenami oddziaływania na środowisko, lecz w praktyce to „czcze pisanie”.
Problemy lokalne i wpływ na przyrodę
Przytoczył przykład powiatu kołobrzeskiego, gdzie w kilku gminach wiatraków jest tak dużo, że – jak mówił – „wiatr już nie ma przestrzeni, by być wiatrem”. Podkreślał negatywne skutki dla krajobrazu i dla fauny, wspominając bielika zwyczajnego.
Zastrzeżenia do procedur administracyjnych
Wskazał, że zezwolenia wydają wójtowie, burmistrzowie i prezydenci lokalnych samorządów, którzy – jego zdaniem – kierują się potrzebą pozyskania środków, a ekspertyzy są zamawiane przez inwestorów. Krytykował też brak skutecznej reakcji inspekcji ochrony środowiska mimo wielokrotnych interpelacji.
Proponowane regulacje dotyczące odległości
Jako dobre rozwiązania przedstawił zapisy przyjęte m.in. w uchwale Rady Miejskiej w Gryfinie: pojedyncze elektrownie powyżej 100 kW i 30 m powinny być co najmniej 3 000 m od zabudowań; minimalna odległość między zespołami elektrowni 5 000 m; zespół definiowany jako grupa, której krańcowe turbiny nie są dalej niż 2 000 m. Zaznaczył, że dopuszczalne mogą być wyjątki przy zgodzie właścicieli nieruchomości.
Podsumowanie i pytanie końcowe
Ocenił proponowane rozwiązania jako sensowne i pytał, dlaczego nie zostały wprowadzone do ustawy. Zakończył wystąpienie apelem o bardziej racjonalne i rozważne podejście do lokalizacji farm wiatrowych.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Czesław Hoc krytykuje procedowanie ustawy o ochronie zdrowia
Czesław Hoc o eksmisjach i krzywdach najsłabszych
Czesław Hoc broni Radia Maryja i krytykuje przewodniczącego KRRiT
Czesław Hoc krytykuje cięcia dla opiekunów i nagrody urzędników
Czesław Hoc przedstawia sukcesy rządu w ochronie zdrowia
Czesław Hoc broni ministra i ostrzega - 'testy nie leczą'
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Genowefa Tokarska
Genowefa Tokarska o zawieszeniu reguł fiskalnych w kryzysie
Jakub Szulc
Jakub Szulc o stopach procentowych, konsultacjach i Biurze Legislacyjnym
Anna Paluch
Anna Paluch o 650-leciu Kasiny Wielkiej i lokalnych tradycjach
Romuald Ajchler
Romuald Ajchler krytykuje podwyższanie progów oszczędnościowych
Barbara Bubula
Barbara Bubula pyta, czy projekt uderzy w małych reklamodawców
Wanda Nowicka
Wanda Nowicka: Zdecydowane poparcie dla ratyfikacji protokołu
Artykuły
Transkrypcja
Pani Marszałek, Panie Ministrze, Wysoka Izbo. Prezydencka ustawa o ochronie krajobrazów dawała szansę i nadzieję, że temat ochrony waloru krajobrazowego zostanie potraktowany poważnie. Niestety tak nie jest. Obecnie wręcz cywilizacyjnym wyzwaniem to ochrona praw przyrody i ochrona walorów krajobrazowych w aspekcie nachalnej, agresywnej, bezrefleksyjnej, bez pomyślnku pokoleniowego budowa farm wiatrakowych. Wiatraki należy budować, ale w sposób racjonalny, perspektywiczny, z zachowaniem zdrowego rozsądku. Obok instalacji prosumenckich, a więc mikroinstalacje wiatrowe, pompy ciepła, instalacje wotofoltaiczne, kolektory słoneczne, małe przydomowe elektrownie wodne, małe biogazownie itd. W powiecie kołobrzeskim, szczególnie w dwóch gminach, jest tyle wiatraków i co dzień powstają następne, że wiatr już nie ma przestrzeni, by być wiatrem. Wkrótce sztuką będzie w tych gminach nie zawadzić samochodem o skrzydła wiatraków. Dodatkowo zaczęsienie tych wiatraków ruguje z tych regionów, rejonów Króla Polskiego Nieba, dumy polskiej awi fauny, bielika zwyczajnego. W prezydenckiej ustawie jest napisane, że obiekt budowlany, a więc elektrownie, m.in. elektrownie wiatrowe, należy użytkować w sposób należyty, zgodnie z przepisami praw przyrody, ochrony środowiska, z planem przestrzennego zagospodarowania, oceną oddziaływania na środowisko itd. To czcze pisanie w sytuacji, gdy te zezwolenia wydają wójtowie, burmistrzowie, prezydenci, którzy mając pustą kasę samorządową, są wyłącznie tym zainteresowani, a ekspertyzy są na zamówienie inwestorów. W JOSIE, czyli Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska, czy Generalny Inspektor Ochrony Środowiska, to szkoda czasu o tym mówić. Wielokrotnie o tym interpelowałem, to tak jakbym pisał na Berdyczów. A wystarczyło, by ta ustawa zawierała kilka zdań, takich, które zaistniały w przyjętych uchwale na przykład Rady Miejskiej w Gryfinie. Pierwsze. Odległość pojedynczych przemysłowych elektrowni wiatrowych wytwarzających energię o mocy ponad 100 kW w wysokości powyżej 30 m ma wynosić co najmniej 3 tysiące metrów od zabudowań mieszkalnych, siedliskowych. Drugie. Minimalna odległość pomiędzy zespołami elektrowni wiatrowych 5 tysięcy metrów. Trzecie. Zespół elektrowni wiatrowych stanowi grupę elektrowni wiatrowych, których odległość pomiędzy krańcowymi i skrajnymi elektrowniami nie przekracza 2 tysiące metrów. Są dozwolone pewne wyjątki, jeśli będzie zgoda bez względnej większości właścicieli nieruchomości mieszkalnych i siedliskowych. I to wszystko. To ma sens. Więc dlaczego tego nie uczyniliście? Koniec. Dziękuję bardzo. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję.