Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Tadeusz Woźniak o dwóch projektach ws. handlu w niedziele

Tadeusz Woźniak o dwóch projektach ws. handlu w niedziele

Tadeusz Woźniak przedstawił w Sejmie stanowisko wobec dwóch projektów dotyczących handlu w niedziele — poselskiego i obywatelskiego, podkreślając, że oba zasługują na uznanie. Wyraził sprzeciw wobec dominacji mamony i skrytykował wnioski o odrzucenie projektów zgłaszane przez część klubów, w tym Platformę Obywatelską i Polskie Stronnictwo Ludowe.

Dwa projekty trafiły do laski marszałkowskiej


Tadeusz Woźniak wskazał, że do laski marszałkowskiej wpłynęły dwa projekty — poselski zgłoszony przez grupę posłów z kilku klubów i posłów niezrzeszonych oraz projekt obywatelski podpisany przez sto kilkanaście tysięcy obywateli. Podkreślił, że oba projekty z samej swojej istoty zasługują na uznanie i zainteresowanie.

Podmiot pracy i personalizm


Mówca skupił się na podmiotowości pracy — człowieku jako centralnej wartości. Odwołał się do nurtu personalizmu i przestrzegał przed tym, że „mamona rządzi światem”, co zagraża właściwemu spojrzeniu na ludzi jako podmiotów pracy.

Wątpliwości co do zakresu handlu w niedziele


Woźniak omówił różnice między projektami — poselski ma umożliwiać handel na stacjach benzynowych, podczas gdy inne niedziele miałyby być wolne w placówkach handlowych. Zwrócił uwagę na pytania o definicję placówki handlowej i przytoczył przykłady takie jak sprzedaż popcornu w kinie, sugerując konieczność doprecyzowania zakresu oraz możliwość rozważenia w komisji dopisania takich branż jak kwiaciarnie czy apteki.

Krytyka odrzucenia i odniesienie do sytuacji społecznej


Mówca nie ukrywał zdziwienia i krytyki wobec wniosków o odrzucenie — ocenił je jako brak szacunku dla obywateli, którzy podpisali projekt. Przypomniał też historyczną walkę o wolne soboty i wskazał na skalę problemów społecznych, mówiąc o ponad 2 mln 200 tys. bezrobotnych i około 2,5 mln osób, które wyemigrowały — podkreślając potrzebę stworzenia warunków do pracy w kraju.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Panie Marszałku, Wysoki Sejmie, Panie i Panowie, Drodzy Goście. Mamy dzisiaj wyjątkowy moment w naszych pracach parlamentarnych, ponieważ do laski marszałkowskiej wpłynęły dwa projekty. Projekty co do istoty podobne. Projekty przedłożone przez grupę posłów i to co ciekawe posłów z kilku klubów parlamentarnych plus jeszcze posłowie niezrzeszeni. I drugi projekt, projekt obywatelski podpisany przez sto kilkanaście tysięcy naszych rodaków. Każdy z nich już z samej swojej istoty zasługuje na uznanie i szacunek i zainteresowanie. Dotyczy też sprawy niebagatelnej, dotyczy sprawy naszego życia codziennego, dotyczy kwestii pracy. I teraz pracy w jakim wymiarze? No ta praca ma kilka wymiarów. Praca ludzka ma wymiar przedmiotowy i praca ludzka ma wymiar podmiotowy i one razem składają się na komplementarny wymiar pracy. Ale pominę tutaj kwestię przedmiotową. Wspomnę o podmiotowości. Jeśli mówimy o pracy, to podmiotem tej pracy jest człowiek. I zawsze człowiek. I zwrócę tutaj jeszcze uwagę na nurt filozoficzny, jakim jest personalizm. To nurt filozoficzny, gdzie człowiek jest w centrum uwagi. Człowiek, persona jest najważniejsza. I tutaj na ziemi wokół tego człowieka ma się wszystko obracać. On jest podmiotem wszelkich działań. Czasami też przedmiotem, ale podmiotem naszego zainteresowania obywatelem. I nie możemy stracić z pola widzenia człowieka. Przede wszystkim człowieka. Niestety w dzisiejszych czasach mamona rządzi światem. To mamona zaraża umysły. I mamona często nie pozwala jasno spojrzeć na rzeczywistość, ponieważ tylko ona jest podmiotem. Ona staje się tym celem samym w sobie powiększania tego majątku, jaki się posiada przede wszystkim, jeśli chodzi o pieniądze. I teraz, kiedy wrócimy do tych naszych dwóch projektów. No ten projekt poselski różni się nieco od projektu obywatelskiego. Głównie poprzez to, że projekt poselski jeszcze próbuje usankcjonować pracę, dopuszczalność handlu w niedzielę w stacjach benzynowych. Poza tym wszystkie inne niedziele mają być wolne od pracy w placówkach handlowych. Czym jest placówka handlowa? No to myślę, że każdy normalny człowiek wie. Tutaj padały pytania, co jest placówką handlową, jaki to handel. No przecież jeśli ktoś sprzedaje ciasteczka, nie wiem, czy popcorn w kinie, to jeszcze nie jest handel stricte, prawda? To nie jest stricte handel, to jest placówka usługowa, to jest placówka kultury. Możemy oczywiście zadać sobie pytanie, czy do ustawy nie należałoby dopisać rzeczywiście kwiaciarni, czy do ustawy nie należałoby dopisać na przykład apteki, może innych pracowników. Tak, nad tym powinniśmy się zastanawiać, ale ku temu będzie okazja w pracy w właściwej komisji, jeżeli zostaną skierowane do dalszego procedowania te dwa projekty. Nie rozumiem, dlaczego. Nie rozumiem tego, dlaczego od centrum na lewo, poza SLD, kluby parlamentarne decydują się popierać wnioski o odrzucenie w pierwszym pytaniu. Nie rozumiem. Bo po pierwsze, to jest brak również szacunku dla tych stu kilkunastu tysięcy ludzi, którzy złożyli kolejny projekt ustawy do laski marszałkowskiej. I po raz kolejny, przede wszystkim największa partia, czyli Platforma Obywatelska, składa wniosek o odrzucenie. To jest po prostu dla mnie niewyobrażalne. Jak może ktoś, kto reprezentuje Platformę o nazwie obywatelską, mówić, to co obywatelskie, to do śmietnika od razu, prawda? To tylko my jesteśmy obywatelscy, bo my mamy monopol, prawda, na obywatelskość. A wy, obywatele, to tam w ogóle nie macie pojęcia o tym, co robicie, nie macie pojęcia o polityce, o życiu, o niczym, bo tylko Platforma Obywatelska ma o tym pojęcie. Dziwię się także, że Polskie Stronnictwo Ludowe, które razem z Platformą Obywatelską, na przykład należą do Europejskiej Partii Ludowej, czyli Partii Hadeckiej, zapominają o wielkim, jednym z ważniejszych przygadań, żeby Dzień Święty święcić. Ja już pomijam tę kwestię wiary nas, prawda, czy wpływu religii na politykę, bo przecież każdy z nas ma też swoje poglądy. Jeśli ktoś mówi, że ja jestem chrześcijaninem, ale Dnia Świętego święcić, to ja się tu nie zgodzę, no to przepraszam bardzo, schizofrenia. Nie, nie chodzi o piekło, tylko schizofrenia. Tylko schizofrenia. Ponieważ ten człowiek tak naprawdę nie wie do końca, co sobą reprezentuje, w co wierzy, jakie wyznaje zasady, komu podlega, jak kieruje swój umysł ku rzeczywistości nas otaczającej. I teraz, kiedy wrócimy do kwestii pracy w tych placówkach handlowych, a mówimy tutaj o supermarketach, mówimy o hipermarketach, mówimy o galeriach, to przecież, drodzy Państwo, tutaj poprawialiście się wzajemnie, czy mamy pięcio, czy sześcio, czy może siedmiodniowy tydzień pracy. Nie. Oczywiście, że jest pięciodniowy, czterdzieści godzin, prawda, dlatego prawo reguluje, że w niektórych placach można dopuszczać więcej. Jest pięciodniowy. A więc szósty dzień, szósty dzień, wolny od pracy, który walczyliśmy od 1980 roku, a wcześniej już nawet władze komunistyczne w PRL-u wprowadzały pojedyncze wolne soboty, nawet najpierw za odpracowaniem, potem jedno w miesiącu, potem dwie, potem nawet trzy, to oni już wtedy zauważali, że ten człowiek potrzebuje dnia wolnego po to, żeby mógł spędzić życie rodzinne, żeby mógł wyporządniać. Subotniki to był zupełnie inny temat, Panie pośle, a tu nie chcę wracać do rozważania tego, co było dniem wolnym za socjalizmą, a co nie, to przy innej okazji proponuję. Natomiast chcę powiedzieć, że wówczas już zauważano, że wolne soboty, 21 postulat z sierpnia 1980 roku, to była walka o wolne soboty. A co my dzisiaj robimy po prawie 30 latach? Walczymy o wolne niedzielę. Czy to jest postęp? Czy to regres? Bo przecież dzisiaj Polacy, z których ponad 2 miliony, 2 miliony 200 tysięcy jest bezrobotnych, a drugie tyle, może nawet więcej, bo około 2,5 miliona wyemigrowało za granicę, za pracą, to są ludzie, których państwo polskie wykluczyło. Wykluczyło z normalnego życia społecznego tu w Polsce. I dzisiaj powinniśmy rzeczywiście pomyśleć o tym, żeby tym ludziom stworzyć warunki do pracy u nas, być może poprzez zmniejszenie dziennego wymiaru czasu pracy, tygodniowego wymiaru czasu pracy, poprzez umożliwienie innym osobom wchodzenia na rynek pracy. Ale to nie ma bezpośredniego przełożenia na to, o czym mówimy dzisiaj. Bo jeśli rzeczywiście wykonamy ten ruch i dokonamy zakazu handlu w niedzielę, szczególnie oczywiście przychodzi tu o handel w tych wielkopowierzchniowych marketach, bo przecież prywatny właściciel sklepiku, nikt mu nie każe, on może iść, może sprzedawać, to jest jego wolna wola, uważnie, że my w wolnym kraju, natomiast pracownik już nie jest de facto tak wolny, bo jeżeli on odmówi swojemu pracodawcy pójścia do pracy, zostanie zwolniony z pracy i powiększy niż bezrobotnych. A więc on nie jest w pewnym momencie w pełni tutaj wolny. On nie jest tu w pełni wolny. Tylko właściciel, który jest w pełni wolny, on może otworzyć swój sklepik, albo może go nie otworzyć. Jeżeli zabraknie komuś chleba w domu, to on pójdzie do tego sklepiku i ten chleb sobie kupi. Tak samo jak mleko, masło czy inne produkty potrzebne do życia i pierwszej potrzeby. Natomiast ja nie wiem, czy jest pierwszą potrzebą to, żeby chociażby, chociażby, tutaj, przepraszam, zwracam uwagę i na ten aspekt, chociażby po kościele cała rodzina, która za bardzo nie ma co z sobą zrobić, gdzie idzie? No idzie do hipermarketu, bo jest ciepło, szczególnie jak jest zima, bo jest ciepło, bo gra muzyczka, bo można przechadzać się między regałami bardzo soficie wyłożonymi różnego rodzaju produktami, najczęściej niepotrzebnymi i można się pozbyć pewnego nadmiaru środków finansowych, często żałując, że się tam po prostu znalazło. Ale jeśli tego samego dnia okaże się, że są otwarte zakłady gastronomiczne, że są otwarte, nie wiem, place zabaw, inne ośrodki kultury, gdzie można tam przebywać, a zamknięte zostaną hipermarkety, to się okaże, że ci nasi rodacy skierują się właśnie tam, żeby być razem i żeby po pierwsze być w domu, wspólnie zjeść obiad, spędzić się ten czas, a następnie ewentualnie udać się z całą rodziną do znajomych albo właśnie do takich miejsc, o których mówiłem, aby rzeczywiście ten dzień był dniem relaksu. Ja nie wiem, czy zrelaksowany wychodzi Polak, który z rodziną przeszedł się po hipermarkecie i nagle bez sensu w niedzielę wydał 200 czy 300 zł, bo dał się złapać na różnego rodzaju chwyty marketingowe. Kończąc, bardzo dziękuję. Bardzo dziękuję. Ja też jestem jednym z tych wnioskodawców podpisanym pod projektem poselskim. Bardzo dziękuję panu posłowi reprezentującego nas, posłów. Bardzo dziękuję panu Cieskiewiczowi reprezentującego społeczną inicjatywę ustawodawczą. Oczywiście Klub Parlamentarny Solidarna Polska zagłosuje przeciwko wnioskowi o odrzuceniu. Będziemy głosować za tym, żeby ten projekt został skierowany do dalszych prac w komisji. A państwu zalecam tylko jedno, żebyście zwrócili uwagę. Jeśli nie będzie wam odpowiadał produkt końcowy, że tak go nazwę, to zawsze jeszcze zdążycie zagłosować w trzecim czytaniu. A teraz pozwólcie, żeby można było procedować te projekty. Dziękuję bardzo.