Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Władysław Kosiniak-Kamysz: Jedność, bezpieczeństwo i obrona polskiej wsi

Władysław Kosiniak-Kamysz: Jedność, bezpieczeństwo i obrona polskiej wsi

W wystąpieniu w Tarnowie Władysław Kosiniak-Kamysz podkreśla znaczenie jedności oraz bezpieczeństwa państwa jako głównych zadań na 2026 rok.

Lider odnosi się do przemian na polskiej wsi, korzyści z integracji europejskiej oraz zagrożeń wynikających z dezinformacji, w tym materiałów generowanych sztuczną inteligencją.

Kosiniak-Kamysz stanowczo krytykuje skrajne, nienawistne głosy polityczne i apeluje o budowanie wspólnoty ponad podziałami, przypominając o tradycji ludowej i lokalnych korzeniach ruchu.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dziękuję moi drodzy. Witajcie. Witajcie po raz kolejny w Święto Trzech Króli. Ważny dzień w naszej tradycji katolickiej, chrześcijańskiej. Ważny dzień dla nas tutaj w Małopolsce, w Tarnowie. Jesteśmy wspólnie razem. Jesteśmy też z naszymi przyjaciółmi. Z jednej strony z liderami Polskiego Stronnictwa Ludowego, bo jest Adam Jarubas, europoseł, wiceprezes PSL-u dotarł do nas. Jest z nami od wielu lat niezawodna pani poseł Urszula Augustyn. Bardzo serdecznie witamy. Po raz kolejny gościem specjalnym naszego wydarzenia jest minister Stefan Krajewski, minister rolnictwa i rozwoju wsi. Rok temu był jeszcze jako wiceminister, teraz jako minister. Niech to będzie dla wielu z obecnych na sali sygnał nadziei i wyzwań, które czekają w nowym roku. Są oczywiście ci, którzy są gospodarzami województwa małopolskiego i miasta Tarnowa. Na czele z panem wojewodą, prezesem ludowców małopolskich, Krzysztofem Janem Klęczarę. Wraz z małżonką. Są nasi reprezentanci w najważniejszych instytucjach jest sekretarz stanu, pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego, pan minister Stanisław Bukowiec. Pięknie jak zawsze nas przywitał gospodarz struktur powiatu tarnowskiego, wieloletni marszałek, radny sejmiku województwa małopolskiego, doktor habilitowany Stanisław Soryz, nasz lider tarnowski. Niezawodnie w stroju reprezentującym naszą przynależność do tradycji ludowej, do wartości chłopskich, do tego z czego wyrastamy, radny sejmiku województwa, wiceprzewodniczący sejmiku Stanisław Pasoń. Chłop. Moi drodzy, nie byłoby nas tutaj oczywiście bez życzliwości, sympatii ze strony władz miasta Tarnowa na czele z panem prezydentem Jakubem Kwaśnym. Dotarł również szef Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Witamy ciebie bardzo serdecznie. Cieszymy się, że jesteś z nami. Moi drodzy, pewnie jeszcze będzie czas na powitanie wszystkich. Witam wszystkich sympatyków, ludowców, wszystkich członków Polskiego Stronnictwa Ludowego, ale też wszystkich mieszkańców Tarnowa, okolicznych miejscowości. Od przeszło 25 lat już jesteśmy tutaj wspólnie razem. Zacznę od wspomnienia twórcy tych spotkań, świętej pamięci, posła na Sejm, prezesa Małopolskich Ludowców, Wiesława Wody. Zawsze z wielką estymą wspominamy jego rolę. Patrzę na salę i dostrzegam tych, z którymi współpracował przez wiele lat, z tym, którymi tworzył. Ja też mam okazję w biurze parlamentarnym z nimi pracować, za co bardzo serdecznie dziękuję. Zbigniew Marczyk i cała grupa związana z biurem poselskim, które odziedziczyłem, można powiedzieć, z najlepszymi zasobami, z panem doktorem, ze wszystkimi, którzy mnie wspierają. Ale również widzę na przykład Romana Ciepiele, wieloletniego prezydenta miasta Tarnowa, który był z nami tutaj zawsze i był z Wiesławem też, gdy zaczynaliśmy tę inicjatywę. Bardzo serdecznie Cię witam. Moi drodzy, tyle powitań na początek, tyle wspomnień. Teraz o tym, co w 2026 roku. Roku wielkich wyzwań, wielkich oczekiwań, wielkich nadziei. Jak każdy rok, który rozpoczyna się, napawa optymizmem, bo to jest nasza natura, że patrzymy w przyszłość raczej optymistycznie niż pesymistycznie. Nawet jeżeli wszystko, co się dzieje wokół nas, sprawia, że tych trudności, doświadczeń nie brakuje. Zacznę od tych względów bezpieczeństwa, bo one są autentycznie najważniejsze. Nie tylko dlatego, że w dużej części odpowiadam za bezpieczeństwo państwa polskiego. Jako minister obrony narodowej, jako szef Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego Rady Ministrów, który obraduje co tydzień w najważniejszych kwestiach. Staram się łączyć to, co jest dzisiaj trudne do łączenia, czyli współdziałanie rządu i prezydenta w obliczu zagrożeń zewnętrznych. Nie może być nienawistnych podziałów wewnętrznych. To jest też ta lekcja, którą od świętej pamięci Wiesława Wody zaczerpnąłem, a na ręce jego małżonki Wiktorii jeszcze raz składam serdeczne podziękowania, która jest jak zawsze z nami niezawodnie obecna. Bo my jesteśmy skądś, moi drodzy. Bo my skądś wyrastamy. Wyrastamy z tradycji ludowej, chrześcijańskiej, narodowej, która swój początek bierze tutaj na ziemi tarnowskiej. Ja jestem pierwszym po Wincentym Witosie prezesem Polskiego Stronnictwa Ludowego z tego terenu. Jestem tym, któremu nie w równym stopniu, ale równie ważnym momencie odpowiedzialności za bezpieczeństwa przyszło stanąć na czele rządzącej koalicji, przyszło współtworzyć rząd, który ma za zadanie obronę narodu i państw. Jeszcze nie bezpośrednio, ale budowanie takiej siły, która jeżeli by doszło do bezpośredniego zagrożenia, musi być zjednoczona, musi współdziałać, musi tworzyć wspólnotę opartą o bezpieczeństwo. O tą wartość, która jest wspólna, bo ona dotyczy każdego z naszych domów. Ja wiem, że będą dzisiaj obecne w Polsce przez ten najbliższy rok nienawistne krzyki. Wczoraj, gdy mieliśmy spotkanie w Gdowie, za które bardzo serdecznie dziękuję, ponad 400 osób. Jesteśmy pierwszym ugrupowaniem, które z takim impetem rozpoczęło rok, które weszło w ten rok po to, żeby rozmawiać z ludźmi od samego początku. Zobaczcie, jaka pełna sala. A będą wmawiać po raz kolejny w 130-letniej naszej historii, że to się już wyczerpało, że tego dla takiej postawy łączenia, budowy wspólnoty już nie ma miejsca. Proszę was, nie uwierzcie w to. Oni to robią, żeby dlatego nie było miejsca, a nie dlatego, że dlatego nie ma miejsca. Oni by o tym marzyli. Ci obłudnicy, nienawistni, szczególnie pod znaku pana Brauna, oni będą nas atakować teraz. W tym roku będą atakować wszędzie, gdzie to możliwe, bo jesteśmy dla nich największym zagrożeniem, bo jesteśmy głosem normalnych polskich obywateli. Jesteśmy głosem ludzi, którzy chcą spokoju, normalności, pokoju i rozwoju swojej ojczyzny. Chcą budowania sojuszy, umacniania nas w sojuszach, których jesteśmy, zarówno Unii Europejskiej, jak i NATO. Przecież zobaczcie, jaką drogę przeszliśmy przez ostatnie lata. Jak zmieniła się polska wieś, również w naszym otoczeniu. Jak zmieniła się jakość, impozycja polskiego rolnika przy wszystkich trudnościach, o których pewnie też będziemy mówić. Przy niskich cenach, które nigdy nie oddają tej ciężkiej pracy. Ale jak się zmieniła i zmodernizowała gospodarka wiejska, związana z produkcją rolną. Jak 20 lat temu wyglądały gospodarstwa tutaj okoliczne? Czy wszystkie dzielnicy się zachowały? Nie. Ale te, które się przeobraziły, te, które zbudowały większy potencjał, są gospodarstwami towarowymi, dochodowymi. Czy gwarantuje bycie w Unii Europejskiej gorsze warunki dla rolnictwa? Czy wyjście jest lepsze, tak jak niektórzy w Wielkiej Brytanii przekonywali? I te głosy zaczynają się coraz silniej pojawiać, również wykorzystując fałszywą propagandę i budując w oparciu o sztuczną inteligencję. Takie filmiki się pojawiły niedawno. Młoda, piękna Polka, wygenerowana, czyli nieprawdziwa dla zrozumienia tej rzeczy, zachęca do opuszczenia Unii Europejskiej, mówiąc, że to jest, no, przestrzeń największej tragedii. Czy Brytyjczycy zyskali? Czy brytyjskie rolnictwo zyskało? No o tym Stefan Krajski wczoraj mówił na spotkaniu, cena mleka. Złoty, złoty trzydzieści w Wielkiej Brytanii za litr. Złoty trzydzieści przekładając na Polskę. Czy to dało wyjście z Unii Europejskiej lepszą jakość? Więcej rynków zbytu? Większą wymianę handlową? Więcej bezpieczeństwa? Czy mieliśmy obraz pustych półek, niepokojów? Polacy wracają z Wielkiej Brytanii dzisiaj. Kilkukrotnie więcej Polaków w 2025 roku wróciło do Polski niż wyjechało do Wielkiej Brytanii. To jest pierwszy przełomowy rok, który ma takie znaczenie. Będą ci wszyscy od pana Brauna te oszołomy, bo inaczej ich nie będę nazywał. Będę mówił wprost o nich. Ja wiecie, że nie należę do tych, którzy nadużywają ostrych słów, ale te brednie, które oni opowiadają, te brednie, które oni sączą i tą nienawiść, którą wpajają w polskie serce. Nienawiść do naszych sąsiadów, którym udzieliliśmy pomocy po wybuchu wojny. No na miłość boską, jak można zaczynać każdą swoją wypowiedź od szczęść Boże, a potem mówić nienawidzę Ukraińców, nienawidzę Żydów, nienawidzę Niemców, nienawidzę wszystkich dookoła. I nienawidzę jeszcze połowy narodu polskiego, bo go nie uważam za naród polski. To to jest chrześcijaństwo? To to jest to, czego nas ojcowie, matki uczyli w domach? To jest wiara naszych dziadków? Tak to ma wyglądać? To jest miłosierdzie? To jest miłość bliźniego? Jak tak chcemy mówić i pogadać sobie o wartościach, to ja jestem otwarty. Bardzo proszę. To nie mówmy, że i nie dajcie się zwieźć, bo kto się znów pierwszy na to kupuje? Ci, którzy znów się kupi, dali owładnąć prostym, łatwym hasłom, które nigdy nie są do wprowadzenia. Czy polska wieś już tego nie przerobiła raz, drugi, trzeci? Czy nie dała się omotać jednym i drugim? Jaki był festiwal po 1989 roku dla sił post-solidarnościowych, który później się natychmiast skłócił. Później było zauroczeniem samoobronną, która też nie spełniła oczekiwa. Ale później czasem nawet ruch Palikota zyskiwał więcej na wsi i był bardziej popularny niż ta partia, która była z nią związana od pokole. Tylko ich już wszystkich nie ma. Wszyscy oni już przeminęli. Wszyscy oni odeszli. Nie są już dzisiaj podmiotami sceny politycznej. Ci, którzy nie tak dawno jeszcze triumfowali, tworzyli nowe ruchy, tworzyli nowe organizacje. My przetrwaliśmy różne zawirowania. Dlaczego dzisiaj jesteśmy tak atakowani? Bo też trzeba o tym jasno i wyraźnie powiedzieć. Bo po prostu jesteśmy zagrożeniem dla tych, którzy chcą skłócić, podzielić i narazić na szwang Polski. Chcą ją zatracić dla własnego interesu. Chcą to sukno, któremu na imię Rzeczpospolita roztargać pomiędzy siebie. Oni się nie zmienili. Oni tylko inne korony przybierają na głowę. Święto Trzech Króli, trzeba tak to nazwać. Żeby ukryć swoje prawdziwe oblicze. Jakie ich są dokonania? Wczoraj opowiadałem o sprawie Wołynia, ważnej dla nas. Bo z jednej strony mówimy o pilnej sprawie pomocy dla Ukrainy i nie wolno nam z tej linii zejść. Wiem, że jest wiele emocji. Na wsi, w mieście jest wiele też fake newsów, które były rzucane mówiących o tym, jak to bardzo jesteśmy wykorzystywani przez naszych ukraińskich sąsiadów. To powiem Wam, jakie były reakcje szczególnie w polskiej wsi i producentów, prawdziwych rolników, jak prezydent Nawrocki nie podpisywał przez kilka dni czy tygodni ustawy o pomocy dla Ukraińców, o pozwoleniu im na pracę. Kto się pierwszy odezwał? Odezwali się sadownicy, odezwali się przedsiębiorcy budowlani, odezwali się ci wszyscy, którzy bez pracowników z Ukrainy nie mają swoich firm i nie są w stanie realizować zbiorów. Najwięcej ich było rolników na polskiej wsi, którzy powiedzieli nie będziemy w stanie prowadzić swoich gospodarstw, tych towarowych, dochodowych, tych, które żywią, które gwarantują bezpieczeństwo żywnościowe. Oni pierwsi zadzwonili. Nie tylko do nas, ale i do Pałacu Prezydenckiego. To są przecież wyborcy różnych partii politycznych. Również tej, która rządziła przez 8 lat w Polsce. I wyrazili to samo stanowisko. To są wpływy podatkowe, to są wpływy ze składek. To jest też granica polskiego bezpieczeństwa. Bo łatwo się mówi o bezpieczeństwie, jeżeli nigdy się za nie nie odpowiadało. A tak robią ci, którzy potrafią dzisiaj głośno krzyczeć i mają takie rewolucyjne hasła, piękne, bardzo się podobające, bo naprawiające wszystko w jedną sekundę. Tylko ja wolę, żeby polscy żołnierze, polscy nasi chłopcy nie musieli dzisiaj stawać z bronią w ręku w okopa. Że te działania są prowadzone setki kilometrów od polskiej granicy i tam nie ma żadnego polskiego żołnierza, tylko są ukraińscy żołnierze. I to oni przelali swoją krew i oddali swoje życie, żeby Rosja nie była na całej wschodniej granicy z Polską. Żeby nie zagrażała naszym sojusznikom od Finlandii po Rumunię. To jaki jest wybór? To lepiej powiedzieć oddajemy to, nie będziemy wspierać, nie będziemy pomagać. I tutaj akurat jedność dużych sił politycznych naszych i koalicji, tych, którzy rządzili przed nami jest jedna. I tylko inni próbują na tej kanwie oczywiście populistycznej. To jest hasło, po czterech latach wojny będzie popularne, bo ludzie są zmęczeni wojnie. Ludzi też wkurza i to rozumiem i sam mam takie uczucia, jak widzą młodego Ukraińca w najnowszym BMW, w najlepszych samochodach i hotelach. Ale to nie przez pryzmat kilkunastu, kilkudziesięciu takich wydarzeń. Patrzcie na to, co się tam dzieje. Tylko patrzcie się, gdzie się rozgrywa polski bezpieczeństw. Mówiłem o Wołyniu też, bo to jest sprawa, której nie odpuścimy. I sprawa przyszłości i pilności potrzeby, pomocy nie przesłania nam ważności upamiętnienia historycznego, bo dzielimy sprawy na pilne i ważne. Pilną jest pomoc, ale wciąż sprawą ważną, którą trzeba doprowadzić do finału. To się nam udało naszemu rządowi, że rozpoczęły się ekshumacje, musi być więcej, upamiętnienie. Ale jak tam będzie Rosja, to nie będzie żadnego Polaka, który będzie mógł tam wjechać i przeprowadzić jakąkolwiek ekshumację. To, żeby ci, którzy tak łatwo też szafują tymi hasłami, mieli tego świadomość. Po prostu nie będzie takiej możliwości, bo nikt nie będzie tak, jak nie ma dzisiaj możliwości pojechać do Smoleńska, tak, jak nie ma możliwości pojechać dzisiaj do Lasu Katyńskiego i złożyć w imieniu państwa polskiego wieńca. Nie ma dzisiaj takiej możliwości. Więc zastanówmy się i niech, proszę moją ukochaną wieź, niech przetrży na oczy. Niech nie da się zwieź tym prostym hasłom, które budzą złe emocje w naszej duszy. Proste, ale bardzo złe. Nie wolno na to pozwolić. My tej sprawy historycznie nie odpuścimy, bo my mamy w tej sprawie dokonania i upamiętnienia w Polsce i zabieganie ekshumacji i jasne postrawienie sprawy. Ja na wspólnej konferencji z ministrem obrony Denisem Szmychalem, byłym premierem Ukrainy, mówię w Kijowie o ludobójstwie na Wołyniu, nie o sprawie wołyńskiej i mówię o potrzebie upamiętnienia wobec wszystkich dziennikarzy ukraińskich, wobec całego narodu ukraińskiego. Jako pierwszy polityk używając tych słów, żądając w normalny, kulturalny sposób godnego pochówku i upamiętnienia. A co robią ci, którzy są po drugiej stronie? Co robią ci, którzy są właśnie z tej radykalnej części polskiej sceny politycznej? Oni tylko krzyczą na jednym albo drugim proteście. Sprawa Mercosur, muszę o niej powiedzieć wczoraj dużo, ale to trzeba powtarzać. W 2019 roku PSL mówi nie dla Mercosur, bo widzi w tym zagrożenie. Zagrożenie konsumentów i rolników. Konsumentów dlaczego? Bo jakość żywności wytwarzanej w Polsce i w Europie musi spełniać określone warunki standardy. Nie można przekraczać liczby stosowanych pestycydów, ilości stosowanych pestycydów, nie można przekraczać ilości stosowanych środków ochrony roślin. Wszystko musi być w normie. Jakość produkcji, jakość hodowli zapewniona. Nie wiemy, czy tam będzie taka sama. Jeżeli będą nasze poprawki, to będzie. Jeżeli by one nie weszły w życie, to niestety nie. Więc nie można się zgadzać na coś, co jest nierówną konkurencją. To jest pierwsze. I zagraża jakości żywności, która jest później sprzedawana w sklepach. A my mamy bardzo dobrą żywność. Polska ma najlepszą żywność na świecie. To jest nasz marka, to jest nasz znak rozpoznawczy. My nie mamy niestety samochodów, które byśmy mogli eksportować na cały świat. Mamy najlepszą, zdrową, polską żywność. I ona musi być naszą marką, jest naszym skarbem narodowym, który trzeba jeszcze szerzej wypromować. Więc w 2019 roku, jak jeszcze inni mówią i poklepują, ministra spraw zagranicznych Brazylii po ramieniu, to robi pan Czapułtowicz, doktryna Czapułtowicza w tym względzie musi być przedstawiona, jak najszybciej zakończyć negocjacje z Merkosur. To jest stanowisko ówczesnego rządu, przecież naszych największych konkurentów ze strony PiSu, którzy mówili zawsze, jak to będą bronić interesu polskiego rolnika. No ale wtedy mówili, że Merkosur jest okej. Dopiero się z nim zmieniło, jak przeszli do opozycji. Tylko przez lata, jak byli w rządzie, no mieli dużo większe poparcie niż nasze środowisko polityczne. Nie byli w stanie przekonać wszystkich do swoich racji. My podjęliśmy uchwałę na rządzie, czyli wszystkie środowiska rządowe są przekonane do jednoznacznego stanowiska i w parlamencie wszystkie środowiska przekonane. Witałem europosła Jarubasa i wspólnie z europosłem Hetmanem przeprowadzili bardzo ważną szarżę w Unii Europejskiej dotyczącą wniesienia poprawek, bo my będziemy głosować jako Polska przeciwko tej umowy. Premier Tusk na Radzie Europejskiej zagłosuje przeciwko. Zobaczymy, czy się uda zbudować mniejszość blokującą jest o nią bardzo trudno, bo tak naprawdę na polu boju została Polska i Francja. Włochy na chwilę wspierały, ale z informacji, które płyną od pani premier Meloni, również po spotkaniu z prezydentem Nawrockim nie było komunikatu, że udało mu się ją przekonać do zmiany stanowiska, choć mu bardzo kibicowaliśmy w tej kwestii i przecież na Radzie Gabinetowej też o tym rozmawialiśmy, że tu jest jedność obozu rządowego, prezydenta, wszyscy mamy takie samo stanowisko. Wczoraj do tych, którzy pytali się o Mercosur, mówiłem jasne i wyraźnie, polskiego rządu, PSL-u i żadnego środowiska tworzącego koalicję. Dzisiaj nie trzeba przekonywać, jak się ma zachować w Europie. Dzisiaj trzeba przekonać tych innych partnerów europejskich, a przecież każdy ma jakąś rodzinę europejską, rządzą w różnych państwach. Ci liderzy związani choćby z naszymi konkurentami, to niech przekonają tamte państwa do głosowania inaczej. My to robimy, udało się to z Francją, którą mocno wspieramy i wspieramy siebie nawzajem. Ale co zrobili nasi europosłowie w porównaniu z innymi? Tamci krzyczeli, a nasi robili, nie gadali. Wprowadzili dziesiątki poprawek gwarantujących, że produkcja będzie na podobnym standardzie i tu, i w Ameryce Południowej i prowadzącym w efekcie do ochrony pozycji konsumenta i rolnika. Te poprawki przeszły przez Europarlament, pomimo, że niestety za nimi wszystkimi nie głosowali wszyscy europosłowie z Polski. Wielu europosłów z naszych opozycyjnych partii nie poparło poprawek Polskiego Stronnictwa Ludowego gwarantujących lepszą jakość tej umowy. Niedobrą, bo my jesteśmy jako co do zasady przeciw. Ale jak już się nie da czegoś zatrzymać, to trzeba szukać takich rozwiązań, które będą lepsze, a nie gorsze. A oni powiedzieli, no jak się nie da zatrzymać, no to my będziemy tylko głośno krzyczeć. No i co z tego krzyku zostanie? Co z tego krzyku zostanie? Zostaną tylko filmiki na TikToku. No to filmiki na TikToku już były specjalnością niestety tych, którzy w Szwajcarii brali udział w zabawie i skończyła się dla nich tragicznie. Bo popatrzcie, do jakiej sytuacji, do jakiej paranoi, patologii doszliśmy w świecie, gdzie młody człowiek ciesząc się, świętując Nowy Rok jest bardziej zainteresowany nagraniem filmiku na TikToka niż uratowaniem swojego życia. Bo oni dłużej robili life'y z tego, niż ewakuowaliby się z tego pomieszczenia, niż by wyszli z tego pomieszczenia. Straszne, przykre, ale musi też nam uświadomić jedną rzecz, że przekroczona została granica ludzkiej odpowiedzialności. Że chęć zdobycia lajka na Facebooku, TikToku czy Instagramie jest większa niż wartość własnego życia. To jest moment, kiedy trzeba zabić na alarm i powiedzieć też wobec młodego pokolenia musi nastąpić na pewno w szkołach, na pewno podczas lekcji, ograniczenie skorzystania z telefonów komórkowych. To jest moim zdaniem zadanie, ja wiem, że wiele szkół to wprowadza, ale to jest moim zdaniem zadanie dla państwa, które musi stanąć tutaj na czele i takiego działania i powiedzieć jasno i wyraźnie, nie wolno przekroczyć tej granicy. Trzeba okiełznać te wszystkie negatywne skutki dobrego rozwoju cywilizacji związanej z postępem internetu. To jest z jednej strony bardzo dobre, ale z drugiej strony bardzo niebezpieczne, jak widać, że zachłyśnięcie się i uwierzenie, że w telefonie jest twój prawdziwy świat, a to, co się dzieje, jeżeli nawet płonie nad tobą dach, nie ma znaczenia, musi obudzić nie tylko Szwajcarię, nie tylko zachodnią Europę, ale każdy z naszych państw i każde z naszej rodzin. Bo to jest sprawa dla nas, dla rodziców. To nie jest sprawa tylko i wyłącznie dla polityków. To jest sprawa dla nas wszystkich. My mamy autentycznie moment, w którym też nie prowadzimy poważnej debaty na temat dzietności w Polsce, na temat gigantycznego kryzysu demograficznego, tsunami demograficznego, które nas zalewa. Wolimy ekscytować się takimi wydarzeniami, które na pięć sekund zajmują naszą uwagę, bardzo marnymi, z właśnie jakimiś hasłami buńczucznymi, niż przeprowadzić poważną debatę i szukać wspólnego rozwiązania na wiele lat, bo ani dłuższe Europy macierzyńskie, które ja miałem okazję wprowadzać, ani 500+, ani 800+, ani babciowe, które my wprowadziliśmy razem z naszymi koalicjantami, nie pomogło zmianie dzietności w Polsce. Niestety jest jedną z najniższych w całej Europie i na całym świecie. Optymizm przyszedł z Tarnowa akurat, bo w dzień Nowego Roku w szpitalu św. Łukasza w jeden dzień urodziło się sześcioro dzieci w jednym szpitalu. Kiedyś to pewnie nie było, nie robiłoby wrażenia, ale w obliczu oddziałów położniczo-ginekologicznych, w którym przez tydzień nie rodzi się żadne dziecko, to w jeden dzień Nowego Roku jak się rodzi szóstka, no to jest pozytywny sygnał. Więc Tarnów nie jest tylko miejscem najbardziej nasłonecznionym, ale też dającym na ten nowy rok wielki optymizm, że ta sytuacja demograficzna będzie się zmieniać. Potrzebny jest nowy plan demograficzny i PSL będzie uczestniczył w budowie tego planu wieloletniego ze wszystkimi organami władzy, zarówno z naszymi koalicjantami, ale również musimy zaprosić do tego tych, którzy są po drugiej stronie i prezydenta, ponieważ to musi być program wieloletni. Nie da się budować wsparcia dla demografii w jeden rok. Wracam do Mercosuru, bo odchodząc od niego pozostaje zawsze w centrum człowiek, no tak jak w sprawie ochrony jakości żywności jest człowiek i ochrony miejsca pracy jest rolnik, tak w sprawie też rozwoju polskiej wsi. Nie będzie tego rozwoju, jak nie będzie dzietności, nie będzie chętnych do przejęcia gospodarstwa. Dziękuję wszystkim młodym rolnikom i rolniczkom, bo są też takie na sali, które przejęły gospodarstwo po swoich rodzicach. My nie mamy dzisiaj złej sytuacji akurat pod tym względem, bo Polska ma jedno z najmłodszych rolnictw w Europie. Wiek rolników jeszcze mam nadzieję po wzmocnieniu ostatnią ustawą przyjętą na rządzie dotyczącą premii dla młodego rolnika z 200 do 300 tysięcy podnieśliśmy ją za odbudowę hodowli, bo hodowlę trzeba odbudować, o tym wczoraj też Stefan Krajski mówił. Mamy nadwyżkę w produkcji zboża. Jest dużo trudniej z rynkami eksportowymi, bo nie jesteśmy już jedynym eksporterem. Są inni, którzy dostarczają szybciej i taniej często. Więc jeżeli nie będzie spożytkowania zboża na rzecz hodowli, to będą te ceny nieatrakcyjne i nieadekwatne do wykonanej produkcji, czyli hodowla zarówno trzody helewnej, jak i zwiększona hodowla bydła. Ja o tym rozmawiam, o nowych liniach eksportowych z Koreą Południową, rozmawiamy z Chinami, prowadzimy ten dialog z krajami, w których ta atrakcyjność naszych produktów drobiu, w którym mamy naprawdę, jesteśmy absolutnym liderem produkcji, czy wołowiny, która może stać się dla nas nowym eksportowym takim sygnałem i bardzo dobrym produktem. Musimy na to stawiać, na promocję na różnych rynkach. Przeszły poprawki zaproponowane przez PSL. Teraz trzeba naciskać na komisję, żeby tych poprawek nie odrzuciło. Będziemy robić wszystko i jutro Stefan Krajewski wspólnie z komisarzem Hansenem odpowiedzialnym za rolnictwo, z komisarzem do spraw handlu oraz prezydencją cypryjską spotyka się w Brukseli negocjując dalej tą sprawę. My jej nie odpuścimy, będziemy o nią zabiegli. Ale wieś to nie tylko Mercosur, to przecież gospodarna mała wsi. I cieszy nas z jednej strony to, że na wieś sprowadza się coraz więcej osób z miasta. Dzisiaj miarą awansu społecznego, miarą sukcesu, tak trzeba powiedzieć, nie jest przeprowadzenie się do miasta. Jest powrót na wieś. Wnuki wracają na ojcowiznę swoich dziadków. Wnuki, prawnuki szukają miejsca, skąd ich rodzice, dziadkowie wyszli do miasta. I miarą sukcesu jest dzisiaj osiedlenie się na wsi. Nie kupienie małego mieszkania w mieście. To się zmieniło. To pokazuje, że wieś jest nie tylko miejscem do pracy, odpoczynku, ale jest miejscem rozwoju. Ale musi pozostać, musi zachować swój wiejski charakter. Szanując tych wszystkich, którzy wybierają wieś za swoje miejsce, chcę Was bardzo serdecznie poprosić. Będziemy to też robić w sposób ustawowy, bo niestety nie zawsze dobre zwyczaje i obyczaje wystarczą. Zachować swój produktywny charakter musi wieś. Na wsi będą rano pracować rolnicy. Jak nie będą pracować rano rolnicy, to wtedy się trzeba zacząć martwić. Jak nie będzie Was budził kogut rano, to wtedy się trzeba zacząć martwić. Jak nie będzie można kupić mleka, sera od swojego sąsiada, wtedy się trzeba zacząć martwić. Bo wtedy wieś traci swój charakter. Staje się tylko sypialną dla miasta. Staje się tylko miejscem odpoczynku. A ona będzie nieatrakcyjnym również miejscem odpoczynku, jak utraci swój charakter. Jak nie będzie hodowli, uprawy, nie będzie też żywności w bezpośredniej sprzedaży. Ale potrzebna jest kolejna noga dochodów na wsi. Wczoraj o tym rozmawialiśmy z ekspertami z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. To chodzi o odnogę energetyczną, wytwarzanie energii. I to nie tylko fotowoltaika, wiatraki, które jak widać przez kilkadziesiąt lat nie wymordowały całej zachodniej Europy, bo przecież jak widzicie, jak jeździcie po Europie, to nie brakuje tam miejsc, gdzie tych wiatraków jest bardzo dużo i energia jest po prostu tańsza. Ostatnie 3-4 tygodnie dobrze to uświadamiają. W Polsce były tak silne wiatry, że energia z wiatru no to była nie tylko najtańsza, ale najbardziej dostępna. Oczywiście to nie może być jedyne źródło, dlatego budujemy elektrownię atomową, robi to nasz minister Miłosz Motyka. Nie