Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Krzysztof Brejza krytykuje szefa IPN: polityka zamiast historii

Krzysztof Brejza krytykuje szefa IPN: polityka zamiast historii

Krzysztof Brejza w wystąpieniu w Senacie krytycznie ocenił działania prezesa IPN i sposób prowadzenia polityki historycznej, zarzucając upolitycznienie instytucji. Wskazał konkretne problemy związane z Gdańskiem, ujawnianiem materiałów ze „szafy Kiszczaka” oraz usuwaniem biogramów z Encyklopedii Solidarności.

Wątpliwości co do obiektywności szefa IPN


Krzysztof Brejza wyraził głębokie wątpliwości, czy szef IPN podoła zadaniu prowadzenia obiektywnej polityki historycznej. Zwrócił uwagę na polityczny żar w relacjach z Pawłem Adamowiczem, wątki krytyki wobec Lecha Wałęsy oraz na to, że kierownictwo IPN zamiast odtwarzania prawdy historycznej angażowało się w spory polityczne.

Sprawa księdza Jerzego Popiełuszki


Brejza przypomniał swoje interwencje dotyczące postępowania ws. księdza Jerzego Popiełuszki i skrytykował sposób prowadzenia sprawy. Według niego postępowanie często sprowadza się do komunikatów przy rocznicach, bez istotnego urobku śledztwa.

Ujawnianie materiałów i „szafa Kiszczaka”


Poseł zażądał wyegzekwowania pełnego ujawnienia materiałów ze „szafy Kiszczaka”, wskazując, że pion śledczy IPN potwierdził istnienie nieujawnionych dokumentów przekazanych do prokuratury w 2016 roku. Zwrócił też uwagę na znikające biogramy z Encyklopedii Solidarności oraz na zalegający w archiwum w Bydgoszczy materiał operacyjny Służby Bezpieczeństwa.

Apel o badanie prawdy, nie politykę


Brejza podkreślił, że instytucja dysponująca znacznym budżetem powinna opowiadać historię bohaterów lat 80. i strzec przed pogłębianiem podziałów na „Polaków i nie-Polaków”. Zaapelował, by IPN skupił się na badaniu prawdy historycznej, a nie na prowadzeniu polityki.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dziękuję bardzo, Pani Marszałek, Wysoki Senacie, Panie Doktorze. Nikt nie wątpi w to, że badania historyczne są potrzebne. Nikt nie wątpi, nie poddaje negacji tego, że potrzebne jest odtwarzanie historii. Potrzebna jest obiektywna polityka historyczna. Obiektywna. Ja mam głęboką wątpliwość, czy Pan, Panie Doktorze, podoła temu zadaniu. Gdańsk jest miastem szczególnym. Gdańsk jest symbolem w drodze do odzyskania niepodległości. Gdańsk jest miastem pełnym bohaterów narodowych, bohaterów, którzy wywalczyli niepodległość. I wczoraj Pan tak ogólnie mówił o tych bohaterach, niezależnie od stron barykady, o bohaterach, którzy wywalczyli niepodległość. Ale ja mam wątpliwość, słysząc Pana głosy, czytając Pana wypowiedzi o Lechu Wałęsie, czy Pan na przykład Lecha Wałęsę uznaje za bohatera, który wywalczył niepodległość. Wiemy dobrze, że udostępniał Pan wpisy poddające wątpliwość działalności, i delikatnie powiedziawszy, Lecha Wałęsy. Wiemy dobrze, że w swojej działalności w Gdańsku, w mieście Solidarności skupił się Pan za bardzo na polityce, nie na działalności obiektywnej historyka, odtwarzaniu prawdy historycznej, ale skupił się Pan na konflikcie z Pawłem Adamowiczem. I oczywiście chodzi o te wypowiedzi, słowa, wpisy Pana, zarzucające mu brak patriotyzmu de facto, tym, że historii nie rozumie, patriotyzmem gardzi, interes Polski dla niego się nie liczył. Moim zdaniem te wypowiedzi szefowi Muzeum II wojny, naczelnikowi IPN, nie przystoiły. Nie jest Pan politykiem. Pewne cechy takiej żarliwości politycznej Pan wykazuje, ale czy to ma być cecha szefa IPN? Wątpię. W Pana relacjach z Pawłem Adamowiczem, gdyby można było cofnąć czas, to ja chciałbym usłyszeć opowieść o Pawle Adamowiczu jako bohaterze Solidarności, jako chłopaku, który roznosił ulotki, organizował strajki na Uniwersytecie Gdańskim w latach 80-tych, był kurierem Bibuły, jeździł do Lublina, walczył z systemem totalitarnym i z Pana ust, jako naczelnika IPN-u, wolałbym poznawać obiektywną prawdę historyczną o działalności bohaterów Solidarności z Gdańska, a nie słyszeć wobec nich pogardę i obserwować konflikt i niszczenie ich de facto, bo to wpisywał się Pan w wojnę, w nagonkę, w wojnę podejmowaną pod jakim hasłem? Odmawianie polskości politykowi. Niestety hasłem bardzo popularnym w ostatnich latach jest środowisko polityczne, które podzieliło naród na Polaków i nie Polaków, na patriotów i nie patriotów. I uważam, że rolą IPN-u i prezesa IPN-u powinno być strzeżenie tego, żeby nikt tego rowu nie pogłębiał, zwłaszcza w Gdańsku. Co do zadań IPN, co do przyszłości, nie można uciec od tego, co było do tej pory. Wspominał Pan o postępowaniu chociażby w sprawie księdza Jerzego Popiełuszki. Powiem Panu, że byłem jeden z nielicznych polityków, senatorów, którzy, przepraszam, posłów, którzy podejmowali interwencję w tej sprawie. Dopytywałem IPN, co się dzieje z tym postępowaniem. Jak to postępowanie jest wykorzystywane? Do czego? Tylko do tego, żeby tworzyć wrażenie, że coś się bada? To postępowanie się toczy, ale de facto postępowanie w sprawie śmierci księdza Jerzego Popiełuszki polega na tym, by każdego roku w miarę zbliżania się do rocznicy mordu IPN dał jakiś komunikat, że toczy się śledztwo. Nie ma większego urobku w tym i to jest smutne. Co do szafy Kiszczaka. Ja chciałbym od prezesa IPN-u wyegzekwowania, ujawnienia wszystkich materiałów z szafy Kiszczaka. Bo doszło do takiej sytuacji, że pion edukacyjny IPN dużą część materiałów wyrzucił do czytelni i puścił komunikat, że wszystkie materiały z szafy Kiszczaka zostały ujawnione. Ja dostałem odpowiedź z pionu śledczego IPN-u, że nie wszystkie. Że jest część materiałów, która została przekazana jako załącznik w liście do prokuratora generalnego na początku 2016 roku. Podobno toczą się jakieś postępowania. Szanowni Państwo, mija pięć lat. Jakie postępowanie może się toczyć? W jakiej sprawie? I dlaczego te materiały nie są ujawniane? I wreszcie, bój o prawdę, mieliśmy do czynienia w ostatnich miesiącach z zawieszaniem, usuwaniem notatek z Encyklopedii Solidarności, biogramów części działaczy. Podobno pod hasłem weryfikowania, czy też uzyskania praw autorskich do nich. Ja chciałbym mieć pewność, że instytucja, która dysponuje ponad 400 milionami budżetu, zrobi wszystko, żeby opowiedzieć historię o bohaterach również lat 80. I powiem panu, panie doktorze, że mam historię młodego chłopaka, siedemnastoletniego, z mojego rodzinnego miasta, który działał w Solidarności, założył jedną z największych organizacji młodzieżowych afiliowanych przy Związku w 80 roku, brał udział w zjeździe, oczywiście wrześniowym 80 roku, pisał hasła na murach. Reakcją była działalność, oczywiście, kontdziałalność operacyjna Służby Bezpieczeństwa, był zatrzymywany, był również pobity na Komendzie Milicji Obywatelskiej, popełnił samobójstwo. Jego biogram zniknął 7 miesięcy temu ze strony Encyklopedii Solidarności. Wpisze pan sobie jego nazwisko i w IPN-ie nie ma śladu po tym młodym siedemnastolatku. A wiem od pracowników IPN-u również, że podobno jest bardzo duża ilość materiału operacyjnego Służby Bezpieczeństwa w archiwum IPN-u w Bydgoszczy. Leży to na stosach w piwnicy. I chciałem zadać takie pytanie, ile jest takich przypadków, że mija 30 lat od wywalczenia niepodległości, 32 lata, a Instytut Pamięci Narodowej przez dużą część tego okresu, oczywiście od 1999 roku, nie był w stanie, pomimo rozwoju technologii i dużego budżetu, zwłaszcza w ostatnich latach, odtworzyć tych materiałów i opowiedzieć historię lat 80-tych. Ja obawiam się, że stało się tak dlatego, że za dużo było tego żaru właśnie politycznego. I energia ludzi w IPN-ie poszła nie tam, gdzie trzeba. I tego nam wszystkim życzę, już niezależnie od sympatii politycznych, by IPN w przyszłości zajął się badaniem prawdy, a nie robieniem polityki. Dziękuję. Dziękuję.