Krzysztof Brejza ostrzega przed wyborem prezesa TK przez prezydenta
Krzysztof Brejza krytycznie odniósł się do proponowanej konstrukcji wyboru prezesa Trybunału Konstytucyjnego i ostrzegł przed ryzykiem partyjnego wpływu. Zaznaczył brak zaufania do prezydenta i przedstawił konkretne zarzuty wobec jego działań.
Brejza zwrócił uwagę, że proponowane rozwiązanie przewiduje możliwość wyboru prezesa TK przez prezydenta spośród co najmniej trzech kandydatów przedstawionych przez zgromadzenie ogólne sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Wskazał, że w takim układzie "może dojść do sytuacji, że poseł PiSu, który trafił prosto z ław do Trybunału, sam na siebie zagłosuje, zostanie prezesem, ponieważ prezydent poprze oczywiście swojego kolegę partyjnego" - co jego zdaniem zwiększa ryzyko politycznej obsady stanowisk.
Brejza powtórzył, że nie ufa prezydentowi i uzasadniał to szeregiem przykładów z ostatnich działań. Wymienił, że prezydent nie jest strażnikiem Konstytucji, ułaskawił swoich kolegów partyjnych, nie przyjął przysięgi od trzech sędziów Sądu Konstytucyjnego wybranych przez Sejm zgodnie z Konstytucją oraz nie powołał dziesięciu sędziów sądów powszechnych, ponieważ ci sędziowie orzekali niepomyślnie wobec Prawa i Sprawiedliwości.
Brejza ostrzegł, że opisywane praktyki mogą osłabiać niezależność wymiaru sprawiedliwości i prowadzić do sytuacji, w której obsada kluczowych stanowisk sądowych zależy od lojalności politycznej. Jego wystąpienie podkreśla ryzyko dalszej polaryzacji wokół Trybunału Konstytucyjnego i sądów powszechnych.
Obawy o mechanizm wyboru
Brejza zwrócił uwagę, że proponowane rozwiązanie przewiduje możliwość wyboru prezesa TK przez prezydenta spośród co najmniej trzech kandydatów przedstawionych przez zgromadzenie ogólne sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Wskazał, że w takim układzie "może dojść do sytuacji, że poseł PiSu, który trafił prosto z ław do Trybunału, sam na siebie zagłosuje, zostanie prezesem, ponieważ prezydent poprze oczywiście swojego kolegę partyjnego" - co jego zdaniem zwiększa ryzyko politycznej obsady stanowisk.
Brak zaufania do prezydenta
Brejza powtórzył, że nie ufa prezydentowi i uzasadniał to szeregiem przykładów z ostatnich działań. Wymienił, że prezydent nie jest strażnikiem Konstytucji, ułaskawił swoich kolegów partyjnych, nie przyjął przysięgi od trzech sędziów Sądu Konstytucyjnego wybranych przez Sejm zgodnie z Konstytucją oraz nie powołał dziesięciu sędziów sądów powszechnych, ponieważ ci sędziowie orzekali niepomyślnie wobec Prawa i Sprawiedliwości.
Implikacje dla niezależności sądów
Brejza ostrzegł, że opisywane praktyki mogą osłabiać niezależność wymiaru sprawiedliwości i prowadzić do sytuacji, w której obsada kluczowych stanowisk sądowych zależy od lojalności politycznej. Jego wystąpienie podkreśla ryzyko dalszej polaryzacji wokół Trybunału Konstytucyjnego i sądów powszechnych.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Krzysztof Brejza: Ostry apel przeciwko centralizacji samorządu
Krzysztof Brejza pyta o zgony i świadomość samoleczenia
Krzysztof Brejza oskarża o manipulacje ws. Pegasusa i pomówień
Krzysztof Brejza składa wniosek o głosowanie imienne
Krzysztof Brejza: Pakiety przemielone, rząd nie wie, gdzie są dane
Krzysztof Brejza broni rotacyjności w komisji ds. służb
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Joanna Scheuring-Wielgus
Joanna Scheuring-Wielgus o zagrożeniu dla opiekunów
Krzysztof Mieszkowski
Krzysztof Mieszkowski: Broni debaty i oskarża o łamanie praw
Jerzy Meysztowicz
Jerzy Meysztowicz proponuje zwolnić pracowników biura legislacyjnego
Arkadiusz Myrcha
Arkadiusz Myrcha: Apel o porządek przy debacie o Trybunale
Monika Wielichowska
Monika Wielichowska: Oskarżenia o łamanie konstytucji
Jan Mosiński
Jan Mosiński krytykuje wniosek Nowoczesnej ws. minimalnego wynagrodzenia
Artykuły
Transkrypcja
Dziękuję bardzo panie marszałku. Dokończę pytanie, które pan był łaskaw mi przerwać. Otóż w tych rozwiązaniach proponujecie taką konstrukcję, gdzie prezydent będzie mógł wybrać prezesa Trybunału Konstytucyjnego z prośród co najmniej trzech kandydatów przedstawionych przez zgromadzenie ogólne sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Czyli może dojść do sytuacji, że poseł PiSu, który trafił prosto z ław do Trybunału, sam na siebie zagłosuje, zostanie prezesem, ponieważ prezydent poprze oczywiście swojego kolegę partyjnego. Bo my nie ufamy prezydentowi w tej sytuacji. Nie ufamy prezydentowi, który nie jest strażnikiem Konstytucji. Prezydentowi, który ułaskawił swoich kolegów partyjnych. Prezydentowi, który nie przyjmuje przysięgi od trzech sędziów Sądu Konstytucyjnego wybranych przez Sejm zgodnie z Konstytucją. I nie ufamy prezydentowi, który kilka dni temu złamał Konstytucję i nie powołał dziesięciu sędziów sądów powszechnego tylko dlatego, że ci sędziowie orzekali niepomyśli Prawa i Sprawiedliwości. Dziękuję bardzo.