Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Krzysztof Brejza: ostrzeżenie przed partyjnymi nadredaktorami

Krzysztof Brejza: ostrzeżenie przed partyjnymi nadredaktorami

Krzysztof Brejza przywołał scenę z filmu 'Człowiek z marmuru' i krytycznie odniósł się do wpływu partyjnych nadredaktorów na media. Zajął stanowisko przeciwko temu, by osoby z legitymacją PiSu lub byli radni decydowali, które tematy mają zostać uznane za 'tematy zastrzeżone'.

Scena filmowa jako punkt odniesienia


Krzysztof Brejza cytował fragment, w którym młoda dziennikarka napotyka redaktora sugerującego rezygnację z trudnego tematu. Przywołana scena miała zilustrować mechanizmy ograniczania dziennikarskich śledztw.

Krytyka partyjnych nadredaktorów


W wystąpieniu Brejza wskazał na ryzyko wprowadzenia "partyjnych nadredaktorów" - osób często z legitymacją PiSu, którzy rzekomo uważają się za niezależnych. Ostrzegał przed praktyką, w której byli członkowie lub radni decydowaliby o redakcyjnych priorytetach.

Pytanie o granice tematów zastrzeżonych


Zadał retoryczne pytanie, czy ma chodzić o to, by tacy nadredaktorzy decydowali, czym jest "to coś inne" lub czym jest "temat zastrzeżony". Podkreślił, że takie decyzje mogą ograniczać możliwość poruszania ważnych spraw przez dziennikarzy.

Konsekwencje dla niezależności mediów


Brejza sygnalizował obawę o wpływ politycznych kryteriów na wolność mediów i pluralizm tematów. Jego wystąpienie miało charakter krytyczny i ostrzegawczy wobec prób wpływania na redakcje.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Szanowni Państwo, Wysoka Izbo, jest taka scena w filmie Człowiek z marmuru, kiedy młoda dziennikarka, pani Agnieszka, idzie korytarzem i wykuca się nad, może nie prezesem, ale nad redaktorem, a propos tematu, który bardzo chcę realizować. A on jej odpowiada, to jest temat, który pani chce robić, a my musimy zadać sobie pytanie, czy to jest potrzebne mnie, następnie instytucji, telewizji, a tam są lata 50., ciemne strony, kolosalne kłody, pani się plącze w aferę, bo to są tematy zastrzeżone. Ja wolałbym, żeby pani zrobiła coś innego. Czy wam, Szanowni Państwo, chodzi o to, by wprowadzić takich partyjnych nadredaktorów, często z legitymacją PiSu, bo tacy się zdarzają w mediach z wami sympatyzującymi, byli członkowie radni PiSu, którzy uważają się za niezależnych, by oni decydowali o tym, czym jest to coś inne, czy też o tym, czym jest ten temat zastrzeżony. Dziękuję bardzo.