Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Krzysztof Brejza ostrzega przed inwigilacją polskiego internetu

Krzysztof Brejza ostrzega przed inwigilacją polskiego internetu

Krzysztof Brejza w wystąpieniu z 14 stycznia 2016 r. krytycznie odniósł się do projektu ustawy o przetwarzaniu danych internetowych, ostrzegając przed ryzykiem masowej inwigilacji. Wskazał, że projekt umożliwia służbom szeroki wgląd w pakiety danych, a proponowana kontrola sądowa jest jedynie pozorna.

Najważniejsze zarzuty


Brejza zarzuca projektowi wprowadzenie możliwości szerokiej inwigilacji internautów przez służby specjalne oraz przetwarzanie danych internetowych bez realnej, skutecznej kontroli sądowej realizowanej jedynie statystycznie przez Sąd Okręgowy w Warszawie.

Proponowane poprawki


W wystąpieniu przypomniał, że Platforma Obywatelska zgłosiła poprawki blokujące przetwarzanie danych internetowych i postulujące wykreślenie tego rozwiązania z projektu oraz wprowadzenie zasady subsydiarności i reguł analogicznych do kontroli operacyjnej dla przetwarzania danych telekomunikacyjnych.

Problem definicyjny danych internetowych


Podkreślił, że pojęcie danych internetowych jest obce polskiemu porządkowi prawnemu, a podczas prac nie potrafiono wyjaśnić, jakie konkretnie informacje obejmuje. Zwrócił uwagę, że w praktyce nie da się fizycznie oddzielić treści od danych technicznych w przesyłanych pakietach, co uniemożliwia selektywny wgląd.

Skutki dla prywatności użytkowników


Brejza ostrzegł, że proponowane rozwiązania pozwolą na wygodny, zza biurka wgląd tysięcy funkcjonariuszy do pełnych pakietów danych - m.in. poczty elektronicznej, aktywności na portalach i historii wyszukiwania. Na zakończenie przytoczył też polityczny akcent debaty i stwierdził, że poprawki Platformy Obywatelskiej powinny znaleźć poparcie także posłów Prawa i Sprawiedliwości.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Bardzo proszę. Dziękuję bardzo Pani Marszałek. Panie Ministrze, Wysoka Izbo, odłóżmy interesy. Nie interesujmy się tym, co Polacy robią w internecie. Omawiana ustawa próbuje realizować wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Szkieletem, taką bazą jest projekt wypracowany w poprzedniej kadencji, podany wielu konsultacjom, ale projekt, który przypomina projekt z poprzedniej kadencji, jedynie w samym układzie graficznym. Dołożyli się do niego niezwykle niebezpieczne rozwiązania. Chodzi zwłaszcza o możliwość szerokiej wigilacji polskich internautów i przetwarzania przez polskie służby specjalne danych internetowych. Gdyby tak nie było, bo ona mówi tutaj o Boże, gdyby tak nie było, to byście nie wprowadzali poprawki próbującej zmienić coś do tych danych internetowych. Dopiero pod naciskiem opozycji i alarmu Platformy Obywatelskiej wyrażonego na poprzednim posiedzeniu Sejmu próbujecie tę inwigilację przypudrować. Odrobinie zmieniając ten projekt, zaraz wykażę, dlaczego też dość nieudolnie. Ale wbrew wcześniejszym informacjom, były też takie pogłoski, że chcecie się wycofać, nie usuwacie przetwarzania danych internetowych przez służby i organy policji. Wbrew zaleceniom Trybunału wprowadzacie też fikcyjną kontrolę sądową, taką kontrolę następczą, jedynie statystyczną, realizowaną przez Sąd Okręgowy w Warszawie, ponieważ oprócz zapoznania się z tą statystyką, sąd nie będzie mieć żadnych skutecznych instrumentów kontroli nad działalnością przetwarzania tych danych przez polskie służby. Platforma Telska zgłosiła poprawki, pozwolę sobie je przekazać, pani marszałek, poprawki, które blokują pomysł na tę inwigilację. Proponujemy przede wszystkim wykreślenie tego, czego nie było w poprzednim projekcie, przetwarzania danych internetowych i wprowadzenie bardzo ważnej też zasady na wzór kontroli operacyjnej i zasady subsydiarności. Chcemy, by podobnie jak przy kontroli operacyjnej, przetwarzanie danych telekomunikacyjnych, które pozostaną po wykreśleniu tych nieszczęsnych danych internetowych, przetwarzanie danych telekomunikacyjnych, czyli bilingów, BTS-ów, możliwe było jedynie wówczas, gdy inne środki okazały się bezskuteczne albo mogą być nieprzydatne. Nie chcemy, by pierwszym ruchem funkcjonariusza jakiejkolwiek służby, instytucji po przyjściu do pracy było sięganie po biling telefonicznych połączeń obywateli tego kraju. Pojęcie danych internetowych jest obce polskiemu porządkowi prawnemu. W trakcie prac podczas posiedzenia Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji nie potrafiliście państwo wytłumaczyć, czym są te dane internetowe i to rodzi nasz wielki niepokój, bo to jest prawdziwe zagrożenie dla wolności internetu. Pan minister zasłaniał się, że nie można wprowadzać już zmian do ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, bo rzekomo nie byłoby to realizowanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Otóż oczywiście byłoby to realizowanie wyroku Trybunału, ponieważ Trybunał stwierdził, że ochroną przed ingerencją władzy ma być objęta nie tylko treść, ale i okoliczności połączenia. Tego w waszym projekcie, w projekcie Prawa i Sprawiedliwości nie ma. Nie ma de facto tej ochrony okoliczności połączenia i nie ma ochrony też treści. W czym rzecz? Chcecie podłączyć polski internet z tymym łączem, siedzibami służb specjalnych, policji. Tysiące funkcjonariuszy w sposób komfortowy, wygodny zza biurka, bez zgody sądu, jakiejkolwiek faktycznej kontroli, będzie mieć wgląd w pakiety danych. Ponieważ prawdziwym niebezpieczeństwem, ale też świadectwem trochę, trochę bardzo niezrozumienia przez was internetu, jest to, że próbujecie skopiować pojęcie treści z ustawy Prawo Telekomunikacyjne, tej treści w rozumieniu tej ustawy, do pojęcia danych internetowych. Ponieważ procedowaliście w taki sposób nad tymi danymi internetowymi, że nie mieliśmy możliwości zbadania tego tematu, ale wystarczy spytać pierwszego, lepszego informatyka, że nie ma takiej prostej, fizycznej możliwości wyodrębnienia, podobnie jak w ustawie Prawo Telekomunikacyjnej, samej treści ze źródła danych oddzielenia tego, bez wglądów dane techniczne, ze źródła danych przesyłanych w internecie. Serwujecie inwigilację na ogromną skalę, ponieważ tym sztywnym łączem do setek instytucji, w których zasiadają funkcjonariusze, popłynie potok informacji o wszelkiej aktywności polskich internautów. Nie tylko informacji o przeglądarce, systemie operacyjnym, ale popłyną pełne pakiety danych. Na przykład jeśli chodzi o pocztę internetową, nie wiem, panie ministrze, czy pan wie, ale większość serwerów pocztowych trzyma dane w jednym katalogu, nie wyodrębnia treści na główkę od komunikatu. Podobnie jest z portalem Facebook. Nie sposób jest wyodrębnić jakąś treść. Jest to jedno źródło danych, to, co przeglądał internauta na Facebooku. Jakie profile wyszukiwał, co i w jakim trybie publikował. Podobnie jest z historią wyszukiwania w Google. Chcę się zapewnić taki szybki, bieżący automat do zapoznawania się przez funkcjonariuszy służb. Już kończę dwa zdania z tymi danymi. A jeden z internautów spytał mnie, czy teraz będziemy korzystać z neostrady, czy z pisostrady. Ja go uspokoiłem, ponieważ zapewniłem o tym, że na pewno poprawki Platformy Obywatelskiej znajdą poparcie również posłów Prawa i Sprawiedliwości. Dziękuję bardzo. Bardzo dziękuję.